W poprzedniej stajni był badany endoskopowo, po tym badaniu stwierdzono obecność wydzieliny w tchawicy - takie "farfocelki". Badałam go, ponieważ w pierwszym kłusie potrafił mi kaszlnąć raz lub dwa ale tak "od serca" (wychodzi na to, że dosłownie) - całym sobą, wyrywając wodze z rąk. Jedyną oznaką "widzialną" był gęsty żółty glut zostawiony na ścianie - na tyle gęsty, że nosem się wycierał o ścianę w celu pozbycia go - szedł zawsze z prawej dziurki. Nigdy żadnych wycieków wodnistych, pienistych, kolorowych, przeźroczystych, nic - czasami tylko ten glut z jednej dziury (sporadycznie, powiedzmy raz w miesiącu).
Poprzednia stajnia: ostatnie 4 lata - angielski boks i 8h na dworze niezależnie od pogody.
Niestety byliśmy zmuszeni do jej zmiany (pensjonat się zamknął). Przeprowadziliśmy się 1ego lipca.
W nowej stajni przez pierwsze dwa tygodnie zrzucił połowę masy - nie mógł się zaaklimatyzować, w boksie w pianie - stajnia korytarzowa, ciepła, na początku wbił gwoździa w kopyto - więc też nie wychodził, padokowanie ograniczone. Dostał hormon, trochę się uspokoił, zaczęły się te problemy oddechowe - oderwał się kawałek wydzieliny i grał jak jakieś skrzydełko na wietrze podczas pobierania i wypuszczania powietrza, przeszkadzając mu w oddychaniu (trudny do odkrztuszenia). Ponieważ ja spanikowałam roztaczając czarne wizje, że to pewnie alergia na kurz i koń zaraz dostanie COPD lub jakieś RAO, dostał 5 dni antybiotyk a na koniec kuracji 15l płynów podane dożylnie. Po tym nawodnieniu poczuł się jak młody bóg, wydzielina się rozrzedziła, on się ładnie wypełnił, widać było, że mu lepiej. Po tej kuracji problem powtórzył się może 3-4 krotnie - grający glucik (mam nadzieję, że wiecie o co chodzi, koń charczy, szczególnie w trakcie wysiłku, próbuje odkrztusić, ale nie bardzo to wychodzi, często oderwie się kolejny glucik i jeszcze bardziej charczy). Obecnie wychodzi na padok od 4:30 w nocy do 9😲0 (mam taką kochaną koleżankę, która codziennie przyjeżdża do stajni przed pracą i wyciąga mojego potwora z łóżeczka) oraz drugi raz po 17-ej na 1-2 godziny. Liczę na to, że wraz ze spadkiem temperatury zmniejszy się liczba alergenów. Trudno będzie znaleźć stajnię angielską z codziennym padokowaniem dla ogiera.
a może jakieś leki na rozrzedzenie wydzieliny? o ile to z sercem nie koliduje jakkolwiek
Dostawał Equimucin (acetylocysteina) - po tym było ok, ale pewnego razu dałam większą dawkę - i konia rwało do kaszlenia a kaszel tak naprawdę był suchy - bo ta wydzielina jest bardzo gęsta i odrywa się w formie stałej - koń się męczył pół dnia - a nic nie wyszło. Najfajniej rozrzedziły te płyny dożylne - no ale wolałabym, żeby pobrał te płyny paszczowo 🤣
Espana, spotkałam się z opinią, że przy zalegającej wydzielinie (a przy braku duszności) koń powinien jednak się ruszać w miarę normalnie, bo to pomaga w usuwaniu wydzieliny. W wypadku konia alergika z którym mam styczność(też niewiele pije), to się sprawdza, ale on otrzymuje także leki w zw. ze swoją alergią.
Faktem jest, że im intensywniejsza jest jazda, tym łatwiej jest mu odkrztusić.
Zaczęłam inhalować go po stępie i zamierzam po inhalacji go mocniej ruszać - może to pomoże (u mojego alergia w pewnym stopniu też jest przyczyną - zmiana stajni jest katalizatorem tych zaburzeń).
no właśne, nawet flegamina rozrzedza wydzielinę i mozna ją podawac koniom.
a własciwie jak wygląda ten koń, jest chudy czy kondycję ma dobrą? Ma lizawke? liże ją?
Co do elektrolitów, zastosowałam taką terapie dla klaczy która trafiła do mnie skrajnie wychudzona, poza odpowiednim jedzeniem, miala wielką lizawke tuz obok poidła, a do paszy dostawala elektrolity sukces, bardzo szybko uzupelnila sobie ten niedobór.
A i sprawdź jeszcze czy kon nie bedzie chętniej pił jak postawisz mu wiadro na ziemi.
julia ma dwie różne lizawki w boksie, które liże sporadycznie, ale dostaje bardzo zróżnicowane jedzenie i witaminy, teraz zaczęłam dawać elektrolity - zobaczę czy będzie poprawa po skarmieniu opakowania.
Flegamina - to może być dobry pomysł, bo zależy mi głównie na rozrzedzeniu a nie na zwiększeniu odkrztuszania, bo jak kaszle na sucho to mam wrażenie, że się przekręci albo chociaż wynicuje na lewą stronę 😁
Co do wyglądu konia - to ja mam spaczone wyobrażenie o tym, jak koń powinien wyglądać (lubię pączki), więc wg mnie koń bardzo schudł zaraz po przeprowadzce (czyli wyglądał normalnie z lekko zarysowanymi żebrami), potem zaczął przybierać, teraz wygląda już lepiej niż na zdjęciu, które było robione jakieś 2-3 tygodnie temu:

Wiaderko na ziemi mu postawiłam, to wyciągnęłam pełne much, które uczyły się nurkować 😵
edit: problem ze zdjęciem