Negocjacje ze zmeczonym Kulesławem po jeździe: - Kulek, no pokaż paszczę do obiektywu, no dawaj, przecież jesteś piękny, przystojny... a Kulesław na to: (w wolnym tłumaczeniu "piiip się!"😉
margaritka, nie przywozisz młodego do Greeeni? Lov doskonale Cię rozumiem, co to znaczy mieć mętlik w głowie, Tobie i sobie, i wszystkim z dylematami życzę szybkiego znalezienia właściwych rozwiązań
Fantazja, ladnie kobylka wyglada !! Okraglutka, sliczna jest. Jak tam wracanie do roboty??
milusia, no ja nie wiem. On chyba raczej chce mnie wykonczyc. 😉
margaritka, ale czolg !! A co z ogierkiem??
Forta, ech.... a co tym razem sie stalo?
fin, super czytac takie wiesci !! Powodzenia !
Ascaia, trzymaj sie dzielnie !! Musisz !
lov, smutno tak. Pomysl co czujesz, ze tak powiem. Czasami w trudnej sutyacji tam gdzies w srodku cos nam podpowiada co robic dalej. Co do dalszego diagnozowania to zadaj sobie pytanie czy tak na prawde w pelni ufasz czlowiekowi, ktory wydal ten wyrok. Jesli masz choc cien watpliwosci to moze warto sprobowac dalej. Trzymaj sie !
A ja dzis w ramach wrednej panci wypielam Paczunia czarna miedzy nogi co by uniknac takich akcji jak wczoraj. Zdziwil sie chlopak jak chcial zrobic powtorke z rozgrywki i tym razem mialam za co zlapac i ostudzic jego zapedy. No to dla odmiany zalaczyl wsteczny. Na drodze jego szanownego zadka nagle stanelo ogrodzenie. Po spotkaniu z nim, chlopak sie opamietal i dalej bylo bez ekscesow.
A co najwazniejsze...... machal lapami jak glupi. Ruch i wykrok na czworobok normalnie. 😉 Takze nogi po prostu musza byc juz zdrowe skoro wczorajsza akcja przeszla bez echa. 😅 😅 😅
ech... tego nie wie nikt. Wczoraj na jeździe był ok, dziś wyszedł z boksu kulawy. Co prawda wczoraj pogalopowaliśmy sobioe trochę w lesie,ale na prostej i równej drodze, nie pierwszy raz... W pierwszej chwili przeraziłam się, że ścięgno, a teraz obstawiam, że to gdzieś wyżej, może łopatka? bo skraca okrutnie, a najgorzej mu idą zakręty w lewo, czyli na tą stronę, na którą kuleje. W wtorek na szczęście będzie wet i oby to były tylko ponaciągane mięśnie...
Szczerze Ci powiem, że nie wiem co czuję. Jestem w kropce. W czarnej dupie, za przeproszeniem. Po prostu nie wiem, co robić. Co podejmę jakąś decyzję, to ją zmieniam, bo to, bo tamto i siamto. Po prostu miało być inaczej, a tu cały czas coś się dzieje niefajnego. Co do weta... chyba zdiagnozujemy jeszcze raz, ostatnia szansa, chciałabym mieć pewnosć ze zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, ale jednocześnie nie sposobem jazdy za wszelką cenę. Może jeszcze trzymam się tej ostatniej szansy, pozytywnej diagnozy, jak tonący brzytwy, bo mam świadomość, że jeśli mam go dać na łąki to przyjdzie nam się "rozstać" i widzieć raz na miesiąc. Kiepsko widzę siebie w tej roli, skoro przy rozmowach telefonicznych już mi się ręce trzęsą... A w okolicy również czarna dupa jeśli o łąki chodzi. Chyba potrzebuję kopa w dupę. Żeby się w końcu zdecydować, co i jak.
Klami tak wróciłysmy, nawet dziś galopnęłyśmy sobie, w podkowach chodzi pewnie i to nawet czuć siedząc na grzbiecie no to Pączuś się zdziwił, mówiłam że będzie lepiej 😀 Forta ojej, oby to nic poważnego :przytul: Lov myslę że warto jeszcze raz badanie zrobić, żeby mieć pewność i wtedy zadecydować, ciężko będzie, ale pomyśl że to będzie najlepsze
Forta, a moze sie tylko podbil? spokojnie, bedzie dobrze! Klami, super 😀 wrocil Ci juz nastroj do jazdy?
Alicedzieki, jak wstawialam byly duze o.o ladne masz zdjecia z Chonsiakiem 🙂
margaritka, fajnie ze kobyla zaczyna spowrotem nabierac cialka
a ja byla dzis w pierwszym terenie od miesiaca, stepoklusowym co prawda, ale milo bylo 🙂 Gilek sie niesamowicie cieszyl, chyba mu w tym tygodniu zafunduje jakis dluzszy galop na pewnej drodze bo widze ze sie stesknil za tym 🙂
Forta, trzymam kciuki za pomyslna diagnoze i definitywny koniec niefarta! Dziel sie z nami na bierzaco. Zdrowka!
kujka, my juz zaczynamy dzialac- moze sie zapedzisz w nasze progi wreszcie? 😉 Fantazja, z brzydkiego kaczatka bardzo bardzo ladna baba ci sie robi- oby tak dalej-praca poplaca 🙂 Lov, takie decyzje nigdy nie sa proste- najwazniejsze to badz w zgodzie ze soba- nic pochopnie i nic na sile. nasze wsparcie masz 🙂 Klami, o widzisz! czyli dobrze jest? 😀
A dlaczego tak kocham mojego konia? Bo oddalam mu 'jego' oglowie (wrocilo szczesliwie od rymarza), znalazlam siodlo, ktore zaakceptowal, wyleczylam plecki,a on w zamian postanowil puscic w niepamiec wszystkie nieporozumienia ostatnie spowodowane niedopasowaniem sprzetu/dolegliwosciami pelcow i pracowac w trybie 'zrobie wszystko o co poprosisz, jestem taaaaki swobodny, moze jakies ustepowanie?' 😉 pamietacie jak sie zalilam ze nagle prawa trzyma, ze sztywny, ze wozi? to zapomnijcie 😉
na deser jeszcze 2 fotki, ktore chwilke temu dostalam: i
A moja Młoda przeszła dziś samą siebie. Po raz pierwszy miałam kompletnie bezstresową jazdę a ona zrobiła absolutnie wszystko dobrze. Jestem z nas ogromnie dumna 😍
A ja mam potworny mętlik w głowie, po nocach nie śpie bo nie wiem gdzie się wynieść z koniem, nic mi się nie podoba i ogólnie mam doła. A czasem sobie myslę że mi odbija - to jednak tylko koń - tam gdzie będzie miał żarcie to będzie mu dobrze. Niepotrzebnie histeryzuje...tylko że ciężko wynieść się ze stajni w której było się tyle lat. Nawet pomimo tego że nie dzieje się tam dobrze ostatnio.Nawet pomimo tego że jestem zła na sposób w jaki nas tam potraktowano. Ale nic to, coś znajdziemy, bo musimy🙂
A ja mam potworny mętlik w głowie, po nocach nie śpie bo nie wiem gdzie się wynieść z koniem, nic mi się nie podoba i ogólnie mam doła. A czasem sobie myslę że mi odbija - to jednak tylko koń - tam gdzie będzie miał żarcie to będzie mu dobrze.
mam dokladnie to samo co ty! tylko, ze chodzi o mlodziaka ! poradzimy jakos😉
oficjalnie ogłaszam, że mam DOŚĆ! Tajemnica kuleje, bardzo kuleje. Bez jeźdźca i nie utyka, tylko po prostu po wyjściu z boksu ledwo się przemieszcza. Obejrzałam nogi i nic nie zauważyłam "na wierzchu". Przychodzą mi do głowy dwie wersje - albo się pokopała z którąś inną, niby to samo stado cały czas, ale od czterech dni już nie chodzą na trawę, tylko na wydeptane, jałowe wybiegi, gdzie się nudzą i w dodatku, których powierzchnia jest co najmniej 4 krotnie mniejsza niż nasze byłe pastwisko, więc może łatwiej o konflikty. Albo to kwestia zmiany podłoża, jednak na pastwisku z trawą było bardziej miękko niż na tych klepiskach, no i większa przestrzeń nie wymagała ciasnych zakrętów. Jeśli to rzeczywiście odzywa sie nasze zwyrodnienie ze względu na zmianę warunku padokowania to d... zbita, bo przecież nic więcej jej nie mogę teraz zaoferować. To znaczy, trochę kłamię, są szanse, że dziewczyny będą wychodziły na taki wybieg nieco porośnięty trawką, taki z zielonym meszkiem. Ale, że tam chodzą od rana do popołudnia konie katedralne, a teraz miałoby chodzić dodatkowo po południu nasze 9 koniowe stadko, to ten teren szybko też stanie się klepiskiem. ta przestrzeń za płotkiem => Jutro wizyta weta - kontrola nogi Siwego, to może się obgadam też temat Tajem.
kujka mogę tak zrobić tylko że problem jest w tym że to nie będzie raczej na przeczekanie ponieważ nie ma w okolicy nic co pasowałoby mi w 100%. No ale jak pisałam wcześniej muszę z czegoś zrezygnować, najwyżej koń całą zimę będzie sobie stał i tył. trudno.
Sierka też żałuję. Ale teraz bedę mieszkać w Piasecznie (no dobra, za jakieś 2 miesiące) i do was mam koszmarnie daleko i nie podrodze.
Ascaia, oj, trzymaj się :przytul: szafirowa, :kwiatek: i fajne to odbicie w wodzie 🙂
Zaczynam podejrzewać, że naprawdę mamy z Grubym pecha. Jak już się zdecydowałam, żeby go zawieźc do kliniki, umówiłam tamtejszego weta co (podobno) graniczy z cudem, załatwiłam samochód... to teraz mam problem z przyczepą :emot4: szlag by to!
Forta, ech.... pozostaje trzymac kciuki zeby nie bylo to nic powaznego. Koniecznie daj znac co i jak po wizycie weta.
Fantazja, no to super. Widac lepiej jej sie chodzi. 😉
kujka, zdecydowanie ! 😉
szafirowa, czyli jest bardzo dobrze. 😉 Wiecej tych pieknych zdjec prosze !
Ascaia, wytrzymaj ! Dasz rade !
lov, rozumiem Twoja sytuacje i bardzo Ci wspolczuje. Wiem, ze w takiej sytuacji kazda decyzja jest bardzo wazna, a wiec i ciezka do podjecia. Jednak wierze, ze dasz rade... i zycze Ci tego. Wiesz, zawsze jak sie widzi choc cien szansy, nawet malo prawdopodobny, ale zawsze, to z natury sie tego trzymamy pazurami. No, ale musisz sie zebrac w sobie i zaczac dzialac. Albo w ta albo w ta, ale musi cos pojsc do przodu. Spokojnie, przyczepa sie znajdzie na pewno. To juz nie jest az taki problem. Trzymam kciuki za ten cien szansy, ze moze jednak. 😉 Komu wieziesz??
Gosia, hehe. Z jego rodowodem to musi machac. Jak go rejestrowalam to padlo oczywiscie pytanie czy mlody na czworoboki. Z poczatku byl sredni, ale usuniecie odprysku zdzialalo cuda jesli chodzi o prace zadu. Niestety charakter nie ten. Jak zaczynam rzezbic to kon momentalnie jest wsciekly i spieniony ... na granicy eksplozji. Co prawda jak jest taki nabuzowany to ruch ma jeszcze lepszy..... ale wystarczy jedno zbedne (jego zdaniem) dotkniecie ostrogi i jestem daleeeeeeeeeeko poza czworobokiem.