Mam Ci przestawić swoją sytuację finansową ? Co to dla mnie jest bieda ? Na pewno nie nowy domek, samochód i koniki przy domu. Na pewno nie trzymanie konia w pensjonacie i pisanie 'Brakło mi na lepszą paszę i mój konik je suchy owies'. Nie widzisz co się dzieje w tym kraju? Nie oglądasz telewizji ? Cały swój czas spędzasz tylko i wyłącznie na r-v, że nie czytasz wiadomości ? Gdzie ta pomoc dla powodzian, którą tak obiecywali ? Nigdy nie byłaś zmuszona pożyczać pieniędzy na jedzenie ? Nie każdy ma oby dwoje rodziców, nie każdy rodzic zarabia po 3000zł miesięcznie, żeby utrzymać dom i rodzinę. Niektórym przeszkadza podnoszenie podatków. Moja mama mimo choroby pracuje, bo chce mieć więcej niż nędzne 600zł miesięcznie. A według Ciebie co jest biedą? Bo zauważyłam, że nie dociera do Ciebie, że inni mogą mieć trochę gorzej, niż połowa re-volty. Edit: Widczonie, jeśli ludzie walczą o lepsze życie, to znaczy, że ta bieda jednak jest. Mówisz, że powinno się zamknąć linię kredytową - bo Tobie kredyt widocznie nie jest potrzebny. Innym jednak potrzebny BYŁ, JEST I BĘDZIE bo to czasami jedyne wyjście. I nie mówię tutaj o udzielaniu kredytów na wakacje czy postawienie domu. Ja nie wyjeżdżam na wakacje z pieniędzy matki, bo wiem, że ją na to nie stać, charowałam cały miesiąc w stajni w niemczech, żeby odpracować 400zł na bilety.
nie ma kryzysu ? dobrze by było, ale kryzys jest i będzie coraz gorzej. Widzę go od strony przemysłu kosmetycznego i mniejsze firmy lub te, które sprawę "olały" zmierzają ku upadkowi. Teraz żyje się na kredyt i jak tak dalej pójdzie to popłyniemy wszyscy 🤔
Co do wyborów to baardzo cieszę się, że Palikotowi się udało. Mimo, że wśród moich znajomych większość go popierała to przed samymi wyborami wszyscy wrócili do PO. Strach przed wygraną PiSu zwyciężył 😉
Cóż, ja pracowałam zarówno za czasów PiS jak i PO. Dla mnie teraz jest lepiej, ale to chyba kwestia zdobytego doświadczenia i samozaparcia połączonego z fartem. Nie raz mi brakowało na sam suchy chleb, ale to nie była w żadnym wypadku kwestia rządzącej partii, tylko miejsca zamieszkania w mieście bez perspektyw, bez znajomości, by chociaż dostać pracę w warzywniaku. Teraz mam dobrą pracę, i chociaż mamy cięcia w firmie, to raczej obędzie się bez zwolnień. Wzrastają po prostu koszty (utrzymania zarządu).
Bieda? Jest wtedy gdy nie możesz iśc do pracy, bo nie jesteś sprawny, i musisz żyć na garnuszku państwa. Kiedy w rodzinie pracuje tylko jeden rodzić i ma na utrzymaniu 4 dzieci. Jak ja nie lubię tych tematów...
ThymosBieda? Jest wtedy gdy nie możesz iśc do pracy, bo nie jesteś sprawny, i musisz żyć na garnuszku państwa. Kiedy w rodzinie pracuje tylko jeden rodzić i ma na utrzymaniu 4 dzieci. Jak ja nie lubię tych tematów... pomijając fakty, że na garnuszku państwa siedzą kobiety, które mają po 7 dzieci, każde z innym mężczyzną, do pracy mogą iść, ale im się nie chce, lub nie mają wykształcenia, siedzą i płaczą przed kamerą jak im źle. Moja matka nie może pracować, mimo to pracuje, ma mnie jedną, ojca nie mam i jest ciężko, więc nie tylko matki z 4 dzieci mają źle. Edit: Moja mama nie może sobie pozwolić na alimenty z państwa bo zarobki jej przekraczają o 10zł. Rodzinnego nie dostanie bo pracuje. To jest dobre państwo ? Gdzie wspomaga się rodziny patologiczne, w których kobiety rodzą dzieci jak kobyły hodowlane rok w rok???
Chciałam powiedzieć, że miałam do czynienia z ludźmi z różnych środowisk, i przypadek kiedy tylko ojciec może pracować, bo matka jest upośledzona, i zajmują się "produkcją" dzieci nie jest mi obcy. Mysza ja tu nie chę mówić o przypadkach, kiedy komuś się nie chce, ale o tym, że możesz mieć wolę pracy, ale mimo to jesteś biedna, bo pracy dla ciebie nie ma. A żeby dojeżdżać do większego miasta trzeba się lepiej ubrać i mieć na dojazd. To są czasami koszta nie do przeskoczenia i błędne koło się zamyka. Dobrze, jeśłi komuś jeszcze mogą pomóc rodzice...
Mysza, nie prosiłam Cię o opis sytuacji własnej a zapytałam kiedy zaczyna się bieda. TV nie oglądam, bo media wypaczają obraz. Nie było wcale pomocy dla powodzian? Dziwne, bo moi znajomi dzięki tej pomocy zarobili niezłe pieniążki przy odbudowie domów. Mieszkam blisko Wisły. Widziałam jak wyglądały domy przed powodzą a jak teraz. Są ładniejsze, mają nowe okna, dachy, drzwi, są ocieplone. Od rodziców nie biorę od kilkunastu lat, poza drobnymi pożyczkami. Kredyty owszem mam, ciągle od 10 lat. Ale to mój wybór. Chciałam dom teraz, a nie za 30 lat to mam dom i kredyt. I nie wiem czemu mylnie oceniłaś, że jestem nie brakowało na chleb. Owszem nawet teraz nieraz się zdarza, że mamy na dwoje 1zł i co? idziemy do marketu po 2 zupki chińskie.
Nie nazwę siebie biedną, bo bym zgrzeszyła. Bieda dla mnie jest wtedy, gdy człowiek nie ma na ogrzanie swojego domu (domku, nie willi czy pałacu), kiedy nie ma na jedzenie czy leki. A nie wtedy gdy nie ma na nowe szmaty, auto i inne.
Thymos, z tym się zgodzę. Ale ile mamy wokół siebie takich ludzi, a ilu takich co narzeka, że nie ma na ogrzewanie w zimie swojego 300mkw domu? Bo ja znam głównie tych drugich. Tych pierwszych jest ułamek i im należy pomóc.
Ja wychodzę z założenia, że jak ktoś chce to i praca się znajdzie. Wielu ludzi nie robi nic, ciągnie pieniądze z państwa bo im to wystarczy. Brak ambicji i chęci do poprawy swoich warunków życia jest jednym z powodów biedy. Jak widać nie jest niemożliwym pracować i porządnie zarabiać. Tylko to wymaga zaangażowania i pewnego sprytu. Duża część społeczeństwa to takie mimozy co to wolą siedzieć i narzekać, mieć pretensje to bogatych i oprócz tego nie robić nic 🤔 Zresztą nie widzę rozwiązania ze strony państwa. Co miałby zrobić rząd, żeby biednym żyło się lepiej ?
nie trzeba podkarpacia by biede zobaczyć i nie ma tak że jej u nas nie ma(podkarpacie) najbardziej ją widać w dużych miastach, w blokowiskach, starych śląskich dzielnicach, czy w czworakach na wsiach gdzie jedynym miejscem pracy był PGR polacy to dumny naród i sie raczej nie obnoszą z ubogością swoją wymalowaną na twarzy bieda zaglada wszędzie tam gdzie nie starcza od pierwszego do pierwszego, w mniejszym lub wiekszym stopniu, czasami 10 zeta starczy na kilka dni, innym mało na dzień 100 bieda jest tam gdzie zaczyna być niebezpiecznie, gdzie podupadłe dzielnice, domy, gospodarstwa straszą wygladem, gdzie ludzie czekają na mannę z nieba trzymając w ręce papieros lub butelkę taniego wina, bieda jest tam, gdzie człowiek chodzi w niepranych ubraniach, z mętnym wzrokiem... ale bieda to też strach w oczach dzieci, smutek, i głód bieda to nocne szukanie w śmietnikach, chodzenie od domu do domu i pytanie czy nie można np umyć okien ale tak jest wszędzie, w każdym mieście, kraju, miejscu na ziemi
ale znam inną biedę, ogonki w pomocy społecznej, pod budynek której przyjeżdża się 2-3 letnimi autami... ech gdyby nie ta zagranica i to że polacy to naród kombinatorów, dawno już poszlibyśmy z torbami
kolega kiedys mi powiedział fajne zdanie, jak to polak wydaje wiecej niż zarabia... coś w tym jest
Strzyga, nie chce mi się tego tłumaczyć, bo i tak nie zrozumiesz. Thymos mam wolę pracy, ciągle szukam, ostatnio latałam z ulotkami, żeby trochę zarobić i pomóc matce. Ciągle czekam na odpowiedź z firmy, która zatrudnia małoletnich w hipermarketach. Każdy pieniądz jaki dostawałam oddawałam matce, więc stwierdzenie że mi się nie chce jest tutaj nie na miejscu. tulipan, moja matka robi od 15-ego roku życia, chwyta się każdej pracy. Co miałby zrobić rząd? Zacząć tępić patologię !
Nie uwazam, ze jest to kwestia adresu ale osoby. Mozna widziec swiat przez rozowe okulary bo ma to wiele zalet ale ja nigdy rozu nie lubilam 😉 Moim zdaniem grzebanie po smietnikach to juz bieda. Patrze tez na problem tez w ten sposob. Moj kumpel, o ktorym pisalam jest w tak zwanym wieku rozrodczym. Kupil mieszkanie i zadluzyl sie na 30 lat poniewaz nie mial innego wyjscia, ceny mieszkan jakie sa kazdy widzi, a wynajem kosztuje tyle co raty. Nie sa to jakies luksusy ale oczywiscie mozecie powiedziec, ze przeciez moglby mieszkac w lepiance. Jezdzi samochodem, ktory kupil za 4ooo ale przeciez moglby chodzic na piechote. Poza tym jest to fajny koles, inteligentny, uczciwy, ma rozne talenty ale malo dochodowe (np muzyka) dlatego zawodowo robi to co sie bardziej oplaca, mysle ze bylby fajnym tata. Tyle ze raczej nic z tego bo jemu wiodlo sie lepiej rok temu, teraz wiedzie sie mu gorzej, chociaz on jest coraz lepszym pracownikiem, a nie wie co bedzie za rok kolejny. I tak to jest: dlug publiczny rosnie, demografia spada, a my sie zastanawiamy nad definicjami i za ile mozna ile dzieci wychowac, pewno w tej lepiance 😉
Strzyga, uwierz mi, że moja teściowa to taki ogonek w mops'ie. Niby biedna, niby do gara nie ma co włożyć, ale jak zaliczki na dany miesiąc nie dostała to nagle da sobie radę, bo ma pieniądze. Jak tępić patologię ? Odbierać takim ludziom dzieci, odebrać wszelkie prawo do pobierania zaliczek itp. bo dla mnie to chore wspomagać rodzinę alkoholików, dawać im kasę na "jedzenie" a oni i tak to przepiją. Ktoś to kontroluje, a jednak tacy ludzie mają prawo do pobierania pieniędzy. Zamiast dawania ludziom kasy (alkoholikom na alkohol, ćpunom na używki) kupować jedzenie i potrzebne rzeczy. Ot tyle. Tyle samo pieniędzy pójdzie, ale przynajmniej dzieci nie będą brudne i głodne chodzić. Edit: Udzielać się już nie będę, bo to nie ma sensu. Jednym powodzi się lepiej innym gorzej, widać nie każdy może przyjąć do świadomości ' jak to może braknąć na chleb ? Ja to sobie czapraki i siodła kupuję, a komuś na jedzenie brakuje ?! No nie możliwe 🙄 Pewnie mu się robić nie chce. Żegnam 😉
Thymos, z tym się zgodzę. Ale ile mamy wokół siebie takich ludzi, a ilu takich co narzeka, że nie ma na ogrzewanie w zimie swojego 300mkw domu? Bo ja znam głównie tych drugich.
Hehe, byście widzieli minę mojej ciotki, kiedy narzekała na właśnie ogrzewanie swojej wielkiej chaty, żeby wynajęła te wszystkie wolne pokoje na stancje 😁
Mysza nie twierdzę, że Ci się nie chce, mówiłam o przypadkach kiedy ktoś chce a nie może.
Ale ile mamy wokół siebie takich ludzi, a ilu takich co narzeka, że nie ma na ogrzewanie w zimie swojego 300mkw domu? Bo ja znam głównie tych drugich. [/quote] Widzisz Wy sie z tego smiejecie, a to jest wlasnie sytuacja moich rodzicow. Wybudowali spory dom bo mieli trojke dzieci i chcieli im dac komfort. Maja 3 sypialnie, mieszka z nimi teraz babcia i najmlodsza corka, oprocz tego jest jeszcze kuchnia i salon. I tak, narzekaja bezczelnie, ze ciezko to ogrzac. I bardzo sie zdenerwowali kiedy Komisja Europejska, stwierdzila ze negocjowana przez nasz wlasny rzad umowa gazowa jest niekorzystna... Ale jak rozumiem Wasza postawe, nie wolno narzekac bo fajno jest? Moze powinni sprzedac dom, oddac psy do schroniska i przeniesc sie na bloki albo wziac lokatora do salonu?
m.indira, zgadzam się. Ale bieda dzieci to w dużej mierze brak zaradności rodziców lub ich kiepskie zarządzanie budżetem domowym. Ilu jest takich co "rządzą" w sklepie po wypłacie, a od połowy miesiąca żyją na krechę? Ilu takich co piszczą, że na chleb nie ma ale siedzą przed plazmą i oglądają programy z satelity? Ja znałam 1 prawdziwie biedną rodzinę. Gdzie dwoje rodziców pracowało i nie starczało im na utrzymanie 12 dzieci. Ale kto w dzisiejszych czasach może sobie na tyle dzieci pozwolić? Myślę, że gdyby było w domu 3-4 dzieci, żyliby na normalnym poziomie. Uważam, że to nie tyle wina rządu, co organów urzędniczych, że źle kierują środki pomocowe. Bo znam i takich co co miesiąc przynoszą 400zł z MOPS do sklepu i piją prze tydzień za to. I wcale się z tym nie kryją.
bobek, tak robią ludzie w krajach wysokorozwiniętych właśnie. Jak ich stać kupują lepsze domy. Jak mają gorzej kupują mniejsze, w gorszej lokalizacji, na jakie ich stać. Ja wyniosłam się na wieś z kilku powodów. Między innymi dlatego, że utrzymanie domu w mieście pożerało kasę za którą mogę spokojnie utrzymać konie. Kwestia wyborów czasem.
Mysza - na przyszłość radzę nie oceniać ludzi, zwłaszcza przez internet. Nie znasz nas i nie masz pojęcia jak nam się powodziło / powodzi. Zresztą nie powinno Cię to obchodzić tak na dobrą sprawę. Napisałaś o tępieniu patologii, a teraz piszesz o dawaniu jedzenia patologicznym rodzinom, nie rozumiem 🤔wirek: I czytanie ze zrozumieniem - większość, część to nie to samo co wszyscy i zawsze.
Mysza - zabrać im dzieci? Serio? A kto w ogóle będzie decydował komu odebrać, a komu nie? Ćpuny i pijacy sprzedadzą spokojnie żarcie i ubrania... i cóż, czapraka nie mam ani jednego 😀
Bobek - jak nie mogą ogrzać, to czemu nie? Się wybudowało ponad siły, to czasem trzeba sprzedać...
Jak tępić patologię ? Odbierać takim ludziom dzieci
a potem za nasze pieniądze dzieci będą w placówkach do 18 r. ż. a rodzica praw się nie pozbawi bo przecież raz w miesiącu dzwoni, znaczy się interesuje
Rozwiązań systemowych na wszelkie zło tego świata nie ma. I nie ma co winić takiej czy innej partii za to, że ktoś ma mniej a ktoś ma więcej. Każdy przypadek takiej biedy chętnie bym przeanalizowała od A do Z. Czy faktycznie winą jest system, czy trochę ludzie sami sobie zawinili. Mam dwa bardzo dobrze przypadki takiej biedy z własnej głupoty, a nawet trzy: 1) człowiek wykształcony, miał dom, rodzinę, firmę. Kilkanaście lat temu coś mu do łba strzeliło, Zostawił żone, dom, zadłużył się na wszystkie możliwe sposoby i przez dwa lata zwiedzał świat. Do dziś jest bankrutem, którego państwo ściga o alimenty, możliwe firmy o długi, nie dostanie 1zł kredytu i mieszka w wynajętym lokum, Rząd zawinił? 2) koleżanka kiedy wszystkie uczyłyśmy się, zawsze miała czas na konie i romanse. Dziś narzeka, że kiepsko jej płacą w sklepie, choć średniej do dziś nie skończyła. 3) pewien wykształcony facet miał przez kilkanaście lat różne biznesy. Niestety był dość nieogarnięty i trochę kręcił na lewo. Do tego był naiwny i uwierzył koledze, że US go dorwie i jedynym ratunkiem dla niego jest przepisać majątek na owego kolegę. Tak chłop stracił firmę i 3 mieszkania. Sam znalazł się w przytułku dla bezdomnych.
Najbardziej dzieci z tego żal. Mniej osobiście najbardziej denerwuje, jak dzieci głodne chodzą, a rodzice palą fajki i na piwo mają. Przecież używki tanie nie są, spokojnie za tą paczkę dziennie 2 dzieci wyżywi.
buahahahah o KGHM niech się nie wypowiadają Ci co nie mają o nim pojęcia... pismaki podają, że przeciętna pensja górnika to 9 tys złotych hahahahahah dobry dowcip mój mąż pracuje w ciężkich warunkach - na przodku (o ile wiecie co to takiego) jeździ wozem z urobkiem, jednego dnia jest chodnik, drugiego nie ma, dodatkowo temperatura 40'... no fest Nie wiecie jak to jest, kiedy czujecie jak kołysze miastem i myślicie, czy czasem waszych bliskich nie przysypało.. Jakby zarabiał te 9 tys.... to nie robiłby 4 świątecznych w miesiącu...
edit:
do tego z roku na rok KGHM ma rekordowe zyski!! Ta firma idzie w górę i nie ma mowy o upadaniu... więc prywatyzacja do niczego nie jest potrzebna... no chyba tylko, by zazdrośnicy mogli sobie pogadać na górników
Dodatkowo jak nie wiecie co się stanie po prywatyzacji to poczytajcie sobie trochę o Wałbrzychu i upadłej kopalni... dlaczego tak doszło itd.. Teraz Wałbrzych ma największe bezrobocie na Dolnym Śląsku
Bobek - jak nie mogą ogrzać, to czemu nie? Się wybudowało ponad siły, to czasem trzeba sprzedać...
Czasem trzeba i jak bedzie trzeba to beda probowac, tylko z czego tu sie smiac? I ze "ponad sily" wybudowali? Ja wiem, znam to, powinni mnie byli wychowywac w lepiance i miec to na uwadze, ze za 10 lat rzadzic bedzie Tusk i Pawlak 😉 Mam nadzieje ze juz wyciagasz nauki i wlasnie sie do lepianki przeprowadzasz, bo sadzac ze stalego wzrostu absurdu w tym kraju, za kolejne 10 lat ciezko bedzie ogrzac jeden pokoj.... i ktos Ci wtedy powie, ze masz pokoj ponad sily ;P porownanie cen
I jeszcze jedno co do sprzedazy, taka prowincja to nie warszawa. Rynek nieruchomosci niemrawy i nawet nie wiadomo, czy jak przyjdzie co do czego to kupiec bedzie... Na podkarpaciu, to jeszcze ta autostrade buduja, to sie niektorzy na wynajem zalapali sowich nieruchomosci dla inzynierow i robotnikow ale znajomy ma dom, w nieduzym miescie w kieleckim i od kilku lat juz jest na sprzedaz, bo nikt nie chce ani kupic ani wynajac za grosze. Tak, wiec drogie dzieci, sprawy nie zawsze sa takie proste jak sie wydaja i moze po prostu ciotka ma prawo sobie czasem ponarzekac. Ja sie jej nie dziwie, w obliczu faktow, ma do tego swiete prawo.
bera7, czy ja moge chociaz, czesc winy zdjac z tej pani co lazi po smietnikach i przelozyc na rzadzacych? Oczywiscie moze to kolejna idiotka, ktora jest sama sobie winna ale moze jednak zlozylo sie na jej sytuacje: inflacje oceniana na 5%, VAT do gory, uzytkowanie wieczyste i wszystkie media w gore, a podwyzka emerytur 3%?
Jak mu powiedzialam, ze w roku 1990 w naszym kraju mozna bylo zalozyc firme w jeden dzien, nie mogl uwierzyc.
Bobek, z calym szacunkiem, ale firme w 2010 tez mozna bylo zalozyc w jeden dzien, duzo wygodniej niz wczesniej dzieki systemowi potocznie zwanemu 'jednym okienkiem'.
Ja się śmieje? Tylko to całkiem logiczne, że jak się nie ma na utrzymanie, to się sprzedaje. Lepianka albo 300 m2? Pozdrawiam Cię 😀
Oczywiscie, ze logiczne, przynajmniej dla teoretyka, z praktycznej strony jak juz pisalam zycie nie jest proste, o czym kazdy przekonuje sie we wlasciwym czasie. Nigdzie nie napisalam, ze jest to nielogiczne, tylko, ze nie smieszne bo Thymos to np smieszy. A czy logiczne jest, ze mozna byc wk... jak sie ma wynegocjowany najdrozszy gaz w Europie? A co do lepianki nigdy nie wiesz co cie czeka...
natchniuza i zalozylas w jeden dzien ? tak ze weszlas do urzedu i pani Ci na koniec powiedziala, ze mozesz juz dzisiaj zaczac dzialalnosc? Moj kumpel zakladal w 2011 i czekal 2 tygodnie. Ale rzeczywiscie zalatwial tylko jeden dzien, w jednym okienku.
I dodam jeszcze: czyz to nie piekne, ze jest PRAWIE tak dobrze jak 20 lat temu?...Przynajmniej jesli chodzi o firme jednoosobowa. Probowal ktos moze zalozyc spolke ?
Ja wychodzę z założenia, że jak ktoś chce to i praca się znajdzie.
wydaje mi sie, ze piszesz to z perspektywy osoby, ktorej ten problem jeszcze nie dotknal. bardzo dlugo nie mialam pracy. rynek pracy w prowincjonalnym miasteczku nie istnieje, a i we wroclawiu o prace trudno. teraz prace mam- po znajomosci oczywiscie. wyslalam setki cv, chodzilam na rozmowy. i nic. nie jestem nieudacznikiem, cos tam potrafie, na czyms sie znam. ale pracy nie bylo. na wlasna dzialanosc nie mam pomyslu, choc mocno i dlugo nad tym myslalam. bo nie sztuka jest zalozyc firme, sztuka jest nie zbankrutowac. poza tym trzeba miec kapital. i mam tez dom, na ogrzewanie ktorego mnie nie stac. chce go sprzedac, nie jest mi potrzebny taki duzy dom, wolalabym miec wiecej ziemi dla koni, a dom duuuzo mniejszy. ale nie moge teraz sprzedac domu. i przez najblizszych pare lat tego raczej nie zrobie. bo choc moj dom jest dosc atrakcyjny, w tej chwili nie wezme za niego ceny, ktora pozwolilaby mi zbudowac dom ze stajnia na kupionej ziemi. a za bezcen nie oddam tego, na co tak ciezko pracowala moja mama i moj dziadek. wiec bede w nim siedziec i marznac. i moze czasem narzekac na to. edit: ciekawa jestem, zupelnie bez zlosliwosci, ile z was mowiacych o tym jakie zycie jest latwe i "po prostu", utrzymuje sie sama, mieszka bez rodzicow we wlasnych domach, pracuje i ma kogos/cos na utrzymaniu. bo patrzac z perspektywy mlodej osoby z nienajgorzej sytuowanej rodziny, pewnie tak jest, pewnie to wszystko jest proste. i albo wam sie uda i dalej wszystko bedzie takie proste (a to dlatego, ze macie zapewniony dobry start, a jesli do tego dojdzie ciezka praca na studiach i solidne wyksztalcenie, to juz calkiem super) albo zycie bardzo bolesnie zweryfikuje wasze poglady, czego absolutnie wam nie zycze.