edit: żeby nie było, że tylko tak sobie pisze to jak już wcześniej wspominałam BYŁAM na tych zawodach i widziałam. Do organizatorów nie można się przyczepić, bo wszystko było zorganizowane bardzo dobrze!
zawodniczce chyba nie jest też specjalnie trudno, skoro w dzień wypadku wieczorem była na imprezie. Wszystkie komentarze "o jaka biedna Martusia" okazały się zupełnie niepotrzebne
I teraz niech nikt się nie dziwi, że nawet jej nie współczuję. Wzięła sobie do bani... nie ma co. Dla mnie to "żenua"
horka, Ty masz jakiś kurde ukryty cel w tym prowokowaniu czy co? Zamiast jej tak zaciekle bronić to popatrz najpierw na wszystko bez emocji. I zadaj sobie pytanie: Czy gdybym miała za małe doświadczenie na taki skok, to czy bym do tego podeszła? Bo ja powiem Ci, że w życiu bym się nie zdecydowała. Dlaczego? Bo to nie konkurs P czy N. Tutaj już trzeba wiedzieć co robić i być doświadczonym zawodnikiem. Najlepsi mają czasem pecha. Wierzę, że gdy zastanowisz się to przyznasz nam tutaj rację. Nazywasz to nieszczęśliwym wypadkiem - wystarczyło powiedzieć NIE SKACZĘ i nie wsiadać na Carlona, a dziś nie byłoby tej dyskusji.
Jedynym nieszczęśliwym wypadkiem było posadzenie Marty na Carlona 😤 i jak ten nasz polski sport ma się rozwijać, skoro konie jak nie na sprzedaż to idą w ręce byle kogo kto cośtam jeździ? kolejny koń z dużego sportu stracony. Szkoda, bo mało ich zostało ze starej gwardii, wyjadaczy i profesorów 🙄 mniej bym się czepiała, jakby dali jej Carlona na imprezę typu MP czy HPP, widomo - niech jedzie na doświadczonym koniu i zdobywa swoje nauki. Ale po jaki grzyb było to bicie rekordu? 🙄
mógł wsadzać sobie kogo chciał, ale czy mógł narażać życie konia i jeźdzca dla swojego kaprysu? żaden argument, że koń jest własnością prywatną. A jakby zawodniczce się coś stało, to prokurator by nie miał nic do roboty, bo koń był własnością prywatną?
clio, mam swojego konia i dałabym go komuś do przejechania LL, jakbym chciała być miła. Ale jakby ktoś przyszedł i powiedział, że chce jechać potęgę to sorry, ale to już podchodzi pod idiotyczne narażanie konia dla czyjejś frajdy. Rozumiesz?
Nie ma sensu bez końca roztrząsać, czy to Marta, trener, sędziowie, organizatorzy czy publiczność są za to odpowiedzialni, bo - niestety - każdy po trosze. Myślę, że to najlepszy czas, by coś mogło się zmienić w polskim jeździectwie.
Trzeba roztrząsać i rozbijać to na pierwiastki, bo efektem tego jest śmierć Carlona. Ktoś musi za to ponieść odpowiedzialność. Nie może być tak, że nie będzie ustalony nikt winny i nikt nie poniesie za to kary.
Zaraz - skąd macie pewność, że pod innym zawodnikiem wszystko odbyłoby się inaczej? Mało to konkursów (np. potęgi skoku) gdzie nawet bardzo doświadczony zawodnik na przygotowanym (w miarę?) koniu oddaje rozpaczliwy skok? I to niejeden? Kiedyś widziałam, jak z pewnością bardzo doświadczony zawodnik dosłownie "przeleciał" mur. Nie górą - przez środek "cegieł" 🙁 Tyle mogłoby się zmienić (fakt, to by pewnie wystarczyło), że gdyby utytułowany zawodnik zdecydowanie odmówił - to może właściciel by go posłuchał. Może. I - czy by odmówił?
Tak myślałam o tym rekordzie i powiem szczerze, ze ten konkurs ma się nijak do wytycznych komisji bicia rekordów guinessa. Ot, konkurs wyjęty z d*py.
Nie było żadnego przedstawiciela z ww komisji na miejscu, nie został nagrywany oficjalny filmik z tego rekordu. Ba! Zanim rekord zostanie zatwierdzony komisja powinna zatwierdzić normy bezpieczeństwa (tutaj ich raczej nie było, bo mocowanie drągów woła o pomstę do nieba) , a w tym wypadku na bank by ich nie zatwierdziła (moim zdaniem oczywiście)
Aha, i oficjalna komisja nie przewiduje nagród rzeczowych. Nigdy nie płacimy zawodnikom za ich osiągnięcia - nie pokrywamy też wydatków, nie sponsorujemy ani nie zapewniamy sprzętu. Guinness World Records jest bezstronnym arbitrem bicia rekordów na całym świecie i nie może być zaangażowany w organizację tego typu imprez. Co więcej, nasi rekordziści są podsycani nie poprzez korzyści finansowe, ale poprzez satysfakcję z wytyczenia, osiągnięcia i przekroczenia własnych celów - i uzyskanie dyplomu Guinness World Records
Więc cały ten konkurs można sobie równie dobrze darować. BO NIE JEST OFICJALNY.
Notarialna ale przecież to nie jest pobijanie rekordu guinessa! nie ma co mieszać pojęć i konkursów. Co wg Ciebie woła o pomstę do nieba z mocowaniem drągów?
edit: a czy ktoś ma na 100 % pewne informacje o uprawnieniach trenereskich właściciela konia?
Wiesz Halo.....ale to jednak zasadnicza różnica, czy skacze doświadczony zawodnik, prawidłowo, tak, że ludzi oglądających nie bolą oczy, czy skacze ktoś kto nie jest gotowy do takich skoków. Jasne, że każdemu może się noga podwinąć. Doświadczonemu wydze także. Taki sport. Ale wówczas byłoby to nazwane po prostu "nieszczęśliwym wypadkiem" ( choć pewno też ludzie szukali by przyczyn tego wypadku)
To tak jak lekarze w karetce. Jeśli moje dziecko ugryzła by pszczoła w gardło i by dostał obrzęku krtani i by się dusił i przyjechałby karetką prawdziwy anestezjolog z doświadczeniem i nie mógłby zaintubować, podejrzewam, że bym się JAKOŚ pogodziła tłumacząc sobie, że "próbował najlepszy z najlepszych". Ale jeśli tą karetkę przyjechałby ortopeda, który sobie dorabia w tej karetce, i nie udało by mu się zaintubować, to mimo iż może teoretycznie i praktycznie umie facet intubować, na pewno NIE ZOSTAWIŁABYM tego w ten sposób. Bo miałabym poczucie, że to nie była odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku pracy.
Forta, A w razie zawadzenia kopytami o drągi jak ten drąg MA SPAŚĆ? Powiedz jak? Skoro nie ma samych mocowań, a jeszcze są ograniczniki na końcach tych mocowań. No to nie ma jak zlecieć w razie niepowodzenia.
w ogóle nie rozumiem o czym mówisz, bo drągi w tym konkursie od kilku lat spadają gęsto i swobodnie, a oparte są na kółkach zamiast kłódkach właśnie po to, żeby łatwiej spadały
Notarialna, a ty skąd wymyśliłaś, że to miał być rekord Guinessa? Konkurs bicia rekordu skoku konia na wysokość jest jak najbardziej w przepisach FEI, jak również konkurs bicia rekordu na szerokość. A sposób mocowania drągów jest dokładnie opisany - i taki był. Czy naprawdę musisz pisać o czymś, o czym w ogóle nie masz pojęcia? Jeszcze info: to był konkurs bicia rekordu Polski! a nie - świata. Na razie nic nie wskazuje, żeby rekord świata miał zostać szybko pobity. Od kilkudziesięciu lat ma się dobrze. Jeszcze taka uwaga: możliwe, że i konstrukcja przeszkody mogłaby być bardziej nowoczesna, i przepisy bardziej aktualne, ale... przy dużych zmianach trzeba by "zapis" rekordów prowadzić od nowa - stąd pewnie "nieco" archaiczny obraz całości - żeby ciągłość była zachowana. A krążki podtrzymujące są z giętkiej skóry. tunrida, naprawdę ci się wydaje, że od widoku przelecenia przez środek! muru nie bolą oczy? I że to było prawidłowe (a zawodnik był BARDZO doświadczony)? (koń ostatecznie wylądował na nadgarstkach)
Sędziowie zabraniają dziewczynie dalszych prób z powodu braku umiejętności utrzymywania równowagi. Jednocześnie publiczność głośno buczy i krytykuje jej próby, domaga się od sędziego eliminacji zawodniczki z konkursu. Organizatorzy wnioskują o eliminację zawodniczki. Trener bije się w pierś i każe jej zrezygnować. Ona sama mówi sobie "cholera, jeszcze nie jestem wystarczająco dobra, zaraz się tu oboje zabijemy, rezygnuję".
no więc właśnie. Sędziowie musieliby mieć w ręku niepodważalne i kategoryczne narzędzie w postaci np. oceny każdego skoku na styl - powyżej xyz punktów karnych za styl para pomimo pokonania przeszkody musi zostać eliminowana z dalszej rozgrywki - gdyz przekroczyła norme punktów karnych za styl.
jeśli prawdą jest, że trener zmuszał Martę do tych skoków, to świadczy to o całkowitym braku kompetencji z jego strony, bo nawet taki szary jeździec jak ja wie, że dziewczynie brak wystarczających umiejętności. Co powinno oczywiście poskutkować utratą przez niego - najwidoczniej niesłusznie nadanych - uprawnień.
Aż przychodzi na myśl sprawa z trenerem klasy mistrzowskiej Jackiem Kosowem, który utracił swą licencję w październiku 2010 roku.
z tym że Kosowowi odebrano licencję w wyniku stwierdzenia że podstawa w oparciu o którą wydano mu licencję PZJ trenera kl. mistrz. była sfałszowana - sfałszowane papiery z Niemic potwierdzające rzekomo zdobyte tam uprawnienia.
[quote author=Ktoś link=topic=61779.msg1074338#msg1074338 date=1310990818] bez przesady z tą odpowiedzialnością właściciela,przepisy mówią jasno,za konia odpowiada zawodnik,a zawodnik w momencie wypadku był pełnoletni. [/quote]
A z tego co wiem, za zawodnika odpowiada trener, któremu właściciel może dać w łapę/zaszantażować, a trener zaszatnażować jeźdźca itp! A zdaje się wg tego co tutaj mówiono, trener był właścicielem? Nie wiemy jakie układy i układziki,między osobami odpowiedzialnymi bezpośrednio za konia, za jego przygotowanie i przygotowanie jeźdźca.
układy, układziki, ew. łapówki i inne "okoliczności" nie usprawiedliwiają ew. brutalnego postępowania z koniem ani tym bardziej nie zdejmują odpowiedzialności za konia i jego ew. smierć w wyniku takiego postępowania