Forum towarzyskie »

Demony i egzorcyzmy- prawda czy zręczna mistyfikacja?

Dowiedzialam sie juz, jak to jest z tym imieniem 😉 Demon nie zdradza jako takiego imienia, ale bardziej przynaleznosc do grupy(Jam jest Legion- bo jest nas wielu). I demona bardzo rzadko udaje sie przepedzic, normalnie sam musi odejsc- a odchodzi kiedy dostanie to, czego chce. Swojego imienia nie zdradzi, bo to oznacza koniec- albo "zniszczy" go egzorcysta albo jego stworca. Nie mowiac o pelnej wladzy nad nim. To tak w wieeeeeeeelkim uproszczeniu 😉

Z przedmiotami jest tak, ze sa katalizatorami. I jak juz ktos napisal nawet skarpetka moze byc nawiedzona 😉 jesli kupujemy jeden z wielu posazkow "made in china"- to prawdopodobienstwo, ze cos jest z nim nie tak jest bardzo male. Jesli swiadomie kupujemy na jakims targu posazek, ktory byl w czyims domu i byl obiektem kultu- to juz ryzykowne. Aczkolwiek taki przedmiot mozna "zabezpieczyc" jesli sie wie jak- ale to juz inna bajka.

Kiedys ludzie "czcili" demony. I tak, jak zwracali sie do bostw z prosbami- zwracali sie tez do demonow. Wiele religii bardziej pierwotnych ma w swoim panteonie demony, do ktorych zwracano sie po pomoc. Chyba dopiero chrzescijanstwo wprowadzilo taki zelazny podzial na "dobre" i "zle" duchy zastrzegajac, ze od zlych trzeba sie trzymac z daleka. Ale tylko chyba.
Chyba dopiero chrzescijanstwo wprowadzilo taki zelazny podzial na "dobre" i "zle" duchy zastrzegajac, ze od zlych trzeba sie trzymac z daleka. Ale tylko chyba.

Stąd też ci, co uważają, że trzeba opowiedzieć się po stronie zła, że ze Złym trzeba trzymać sztamę - nie darzą, szczególnie KK - sympatią. W literaturze nazywa się ich bolszewikami🙂
Dla opornych jest wersja soft, że nic nie jest czarne, ani białe, nikt nie ma racji, jest wiele poglądów etc.

p.s.
Pojęcie dobra i za było od zawsze - zło też od zawsze było osobowe - stąd personifikacja zła za pomocą różnych stworów. Gdyby zło nie było osobowe, to należałoby przyjąć, że jest to np. specyficzny stan czasoprzestrzeni, czy zdarzenie statystyczne - wtedy, by być konsekwentnym trzeba by np. zlikwidować sądy - bo jak przypisać komuś winę, skoro złe zdarzenie to przypadek. Ten trend jest już widoczny np. obecnie nam miłościwie panujący nie mogą być skazani za korupcję, jazdę po pijanemu czy pod prąd.

Z punktu widzenia logiki do takich wniosków dochodzi się, gdy przyjąć, że żaden Absolut (Bóg) nie istnieje - świat jest jednym wielkim przypadkiem, który znikąd i donikąd nie zmierza. Ma to duży walor dla miłośników zła, taka koncepcja - bo w świecie przypadku nic nas nie ogranicza, poza prawami fizyki - więc wszystko wolno, byle nie dać się zabić i podporządkować. By ten rezultat uzyskać, trzeba podporządkować sobie innych - i to jest istota rewolucji bolszewickiej, czy wcześniej protestanckiej - obie łączy nienawiść do KK, tyle że druga uznała, że religijne vehiculum wyeksploatowało się, i czas ludowi obwieścić radosną nowinę, że "boha niet".

Potem już tylko grabież. My przyjęliśmy pod swój dach Żydów (ach ta słynna polska nietolerancja) - a Anglicy zabrali się żwawo za zajmowanie globusa. Gdyby ktoś powiedział, że Polska ma prawo do Indii - to by został uznany za wariata - a to przecież była "perła w koronie" - nie polskiej przecież. Sikorski jest z tej właśnie bandy, co gdzieś jedzie i mówi - to nasze. Dobrze, że nie wpadł na pomysł, że mamy zając Bornholm, który wyzwoli potem Royal Navy, a jego mieszkańcy zgłoszą akces do United Kingdom, jak murzyni z Mozambiku czy Rwandy.
Averis, ale zdaniem chrześcijaństwa jest jeden Bóg, nie ma Buddy, więc wyznawca buddyzmu jest omamiony.
No teraz, to go na pewno nie ma, bo zmarło mu się jakieś 2,5tys lat temu. 🙄 Budda nie jest i nigdy nie był bogiem.

A Tzw ludzie zachodu są bardziej podatni na opętanie poprzez medytacje. Dlaczego ? Nie wiem.  Wracając do przedmiotów. To nie musi być posążek - może to być przysłowiowa skarpetka. Jak zaczynają sie w domu kłopoty to warto przeanalizować co nowego się pojawiło i skąd( od kogo) ten przedmiot pochodzi. I dużo racji w tym co napisała Flosia bo przedmioty związane z kultem/ religią są z grupy " wysokiego ryzyka".
Aż dziw, że mój dom jeszcze stoi, czarnego kota od znajomej też mam, ani chybi też coś w sobie nosi. 😵
Averis, ale zdaniem chrześcijaństwa jest jeden Bóg, nie ma Buddy, więc wyznawca buddyzmu jest omamiony.
No teraz, to go na pewno nie ma, bo zmarło mu się jakieś 2,5tys lat temu. 🙄 Budda nie jest i nigdy nie był bogiem.

A Tzw ludzie zachodu są bardziej podatni na opętanie poprzez medytacje. Dlaczego ? Nie wiem.  Wracając do przedmiotów. To nie musi być posążek - może to być przysłowiowa skarpetka. Jak zaczynają sie w domu kłopoty to warto przeanalizować co nowego się pojawiło i skąd( od kogo) ten przedmiot pochodzi. I dużo racji w tym co napisała Flosia bo przedmioty związane z kultem/ religią są z grupy " wysokiego ryzyka".
Aż dziw, że mój dom jeszcze stoi, czarnego kota od znajomej też mam, ani chybi też coś w sobie nosi. 😵

I po co szydzisz ? Skąd czerpiesz wiedzę, z własnych doświadczeń ? Ja miałam nawet dwa czarne koty. Przechodzę pod drabiną a sól nagminnie rozsypuję. Dyskusja nie dotyczy zabobonów.
Majowa Nie, medytacja sama w sobie nie prowadzi do opetan. To tak, jakbym stwierdzila, ze uczestnictwo we mszy sw. i przeprowadzanych rytualach do nich prowadzi. Ba! Wiele zrodel tzw. ezoterycznych bije na alarm odnosnie manipulacji energetyczych podczas przyjmowania chrzescijanskich sakramentow.

Co do przedmiotow- masz racje, zrodlem problemow moze byc skarpetka, albo nawet krzyzyk przyniesiony z kosciola. Glownym problemem jest nasz umysl i podatnosc. Takie rzeczy mozna wypracowac chociazby medytujac, a nie powierzajac swoje bezpieczenstwo KK. Tak jak pisalam ta instytucja ma na swoim koncie wystarczajaca wiele naduzyc, zeby sie z tym nie zgodzic.
ech i jak zwykle na rv ktoś się musiał do skrótu myślowego przyczepić  🙄
Pandurska my sie nie dogadamy bo stoimy po przeciwnych stronach. Ja nie pisałam że każda medytacja prowadzi do opętań. Pisałam że często to się zdarza bo jak sama piszesz
Glownym problemem jest nasz umysl i podatnosc.


Majowa  Ba! Wiele zrodel tzw. ezoterycznych bije na alarm odnosnie manipulacji energetyczych podczas przyjmowania chrzescijanskich sakramentow.

taaaaaa, ale to chyba oczywiste że tego typu źródła biją na alarm
[b]Majowa[/
albo nawet krzyzyk przyniesiony z kosciola.

Przed chwilą oburzyłaś się na przykład z figurką Buddy a sama co robisz. Ta konfiguracja jest zwyczajnie obraźliwa i nie spodziewałam się tego po Tobie.
Majowa Konfiguracja jest tak samo obrazliwa, jak i obwinianie buddy za zlo wszechswiata. Poza tym lubie zaskakiwac i akurat kwestie wolnosci wyznania sa dla mnie punktem zapalnikowym i lubie sie konfrontowac w tym temacie. Nie chce cie urazic- nie zrozum mnie zle. Popatrz na temat z mojej perspektywy, gdyz tak naprawde ani moja postawa i swiatopoglad, ani twoja nie sa uprzywilejowane do wydawania nieomylnych osadow.
Zawsze myślałam że dyskusja nie polega na obrażanie innych. Cóż człowiek uczy się całe życie.Majowa jak i obwinianie buddy za zlo wszechswiata.
skąd taki wniosek ?
Majowa . Popatrz na temat z mojej perspektywy, gdyz tak naprawde ani moja postawa i swiatopoglad, ani twoja nie sa uprzywilejowane do wydawania nieomylnych osadow.
nie muszę patrzeć z Twojej perspektywy . Z mojej perspektywy ludzie nie są nieomylni. Ja niestety też,co nie oznacza że nie mam racji  😉
Wracając do przedmiotów. To nie musi być posążek - może to być przysłowiowa skarpetka. Jak zaczynają sie w domu kłopoty to warto przeanalizować co nowego się pojawiło i skąd( od kogo) ten przedmiot pochodzi. I dużo racji w tym co napisała Flosia bo przedmioty związane z kultem/ religią są z grupy " wysokiego ryzyka".


Strasznie mi sie ten tekst skojarzył z moimi ostatnimi smsami które w kółko dostaje. Cytuje:
"Kobieta dała Ci lub zostawiła u ciebie przedmiot. Blokuje on Twoje szczescie przyciąa biede, pecha i kłopoty ! Odpisz Jak na 72660 Pozbądź się go (koszt 2,46 zł)"
"Cały czas widze w Twoim domu zły przedmiot! Musisz go wyrzucić (...)"
"Błagam, działąsz przeiwko sobie ściągasz na siebie (...)"
"Uwaga nie lekceważ tego smsa możesz stracić zdrowie, gtówke i rodzine .."
Potem smsy sa praktycznie takie same tylko pisane capslockiem, z poczatkowym tekstem na miłość boską  😁 Dostałam ich już 8, czy mam sie bać  🤣

Nie chce nikogo urazić, jestem praktykującą katoliczką i ciężko mi nie wierzyć jak na spotkaniach oazowych na ziemie padają osoby i po chwili wstają jak gdyby nigdy nic, oczywiście w tym wypadku działają siły dobre (i bardzo bym chciała, żeby tych złych wcale nie było..)
p.s.
Pojęcie dobra i za było od zawsze - zło też od zawsze było osobowe - stąd personifikacja zła za pomocą różnych stworów. Gdyby zło nie było osobowe, to należałoby przyjąć, że jest to np. specyficzny stan czasoprzestrzeni, czy zdarzenie statystyczne - wtedy, by być konsekwentnym trzeba by np. zlikwidować sądy - bo jak przypisać komuś winę, skoro złe zdarzenie to przypadek. Ten trend jest już widoczny np. obecnie nam miłościwie panujący nie mogą być skazani za korupcję, jazdę po pijanemu czy pod prąd.

Z punktu widzenia logiki do takich wniosków dochodzi się, gdy przyjąć, że żaden Absolut (Bóg) nie istnieje - świat jest jednym wielkim przypadkiem, który znikąd i donikąd nie zmierza. Ma to duży walor dla miłośników zła, taka koncepcja - bo w świecie przypadku nic nas nie ogranicza, poza prawami fizyki - więc wszystko wolno, byle nie dać się zabić i podporządkować. By ten rezultat uzyskać, trzeba podporządkować sobie innych - i to jest istota rewolucji bolszewickiej, czy wcześniej protestanckiej - obie łączy nienawiść do KK, tyle że druga uznała, że religijne vehiculum wyeksploatowało się, i czas ludowi obwieścić radosną nowinę, że "boha niet".


Ale jak personifikacja zła ma Ci pomóc w przypisywaniu złych czynów do konkretnego człowieka? Tym bardziej sądy by nie istniały, bo przecież to nie ja ukradłam, ale zły duch mnie do tego zmusił 😉. Zresztą chyba najbardziej ortodoksyjny katolik wierzy w zło bezosobowe, bo chyba nie przypisuje się szatanowi sprawstwa, kiedy jest powódź?

Nawet w świecie ateistów nie ma anarchii - a przynajmniej nie jest ona immanentną cechą każdego ateisty. Ateiści mają swoje zasady postępowania, wynikające na przykład z kultury, w której się wychowali. To, co jest potrzebne do zlikwidowania kategorii dobra i zła, to RELATYWIZM MORALNY, a nie ateizm. Możesz być ateistą i wierzyć w określony porządek rzeczy i stałe kategorie dobra i zła - nie potrzeba do tego Boga. Natomiast relatywizm moralny jest doskonale wspierany przez współczesnych ludzi wierzących w jakiegoś ekumenicznego, synkretycznego Boga/jakąś nadrzędną siłę we wszechświecie, która ich zbawi po śmierci - zupełnie nie potrzebują dekalogu, czy innego kodeksu moralnego z żadnej religii, a jeśli już wspierają jakiś system moralny, to na zasadzie szwedzkiego stołu. Na przykład nauki kościoła w kwestii dekalogu są ok (pewnie dlatego, że są bardziej ugruntowane kulturowo), a nauki kościoła w kwestii małżeństwa, uczestnictwa we mszach, czy antykoncepcji są odrzucane.

Powiedz mi: co taka "religia" wielkiej wszechmocnej siły, zlepka najbardziej wygodnych dogmatów religijnych daje ludziom w kwestii sztywnego kręgosłupa moralnego? A mimo to jakoś - w standardach historycznych - czasy, w których przyszło nam żyć, są najmniej brutalnymi czasami. Obecnie jest większa szansa na to, że popełnisz samobójstwo, niż że Cię ktoś zabije. Jak to wyjaśnisz, skoro jakiekolwiek treściwe religie są w odwrocie? Bo ja to wyjaśnię tak, że ludzie nie potrzebują tak koniecznie Boga, by się wzajemnie nie atakować, tylko potrzebują kultury, w znaczeniu: uczestnictwa w społeczeństwie, wśród innych ludzi, uczestnictwa we wspólnie (przez wszystkich i przez nikogo) tworzonych wzorcach zachowań i wspólnie wytworzonych intelektualnych konceptach, takich jak państwo, wspólnota, rodzina. Kwestią do rozważenia pozostaje, czy te koncepty są wytworzone w taki sposób, bo Bóg tak chciał, bo taka jest obiektywna prawda, czy bo tak się akurat ludziom umyśliło.

Kultura ma jaskrawie ważniejszą funkcję w tej kwestii. Wystarczy zastanowić się przez chwilę nad faktem, jak to się stało, że chrześcijaństwo jako dominująca religia nie tylko NIE położyło kresu wojnom, ale wręcz było przyczyną kilku(dziesięciu) z nich? Na przykład pomiędzy czeskimi husytami, a katolikami? Jak to się stało, skoro to stoi w jawnej sprzeczności z naukami Chrystusa, z jego własnym świadectwem życiowym, ze świadectwem życiowym pierwszych chrześcijan? Religia wpływa na kulturę, ale zależność biegnie też w przeciwną stronę. Ostateczny efekt to kombinacja rozmaitych wpływów różnych autorytetów moralnych (osobowych i bardziej abstrakcyjnych), a także kombinacja tego, że "tradycji nie powinno się zmieniać" z tym, że "każdy po trochu tradycję zmienia".

Wreszcie - KOMUNIZM nie odwrócił się od religii! Gdyby to była taka ateistyczna ideologia, to nic by go nie obchodziły inne kulty. Komunizm to po prostu jest kolejna religia, tym razem spreparowana przez ludzi. Wielką Siłą Wszechświata nie jest może żaden konkretny Bóg, ale bardziej koncepcja walki klasowej i zapanowania powszechnej równości. Ale wciąż mamy tu do czynienia z kultem wielkiej wody, z świętymi prorokami (Stalin), świętymi symbolami, świątyniami samymi w sobie (lokalne siedziby władz), z egzegezą Pisma Św (dzieł Stalina) itp. itd. To nie jest nawet żadna moja prywatna herezja, tak to filozofowie nawet grupują. Nie cały nurt, ale duża jego część to była po prostu religia komunistyczna. I chrześcijaństwo, jako religię konkurencyjną, musiała zwalczać.

Wreszcie jest wiele religii, jak buddyzm czy shintoizm, która żadnego wszechmocnego Boga w naszym tradycyjnym, zachodnim rozumieniu nie mają. I ludzie tam się nie zabijają na ulicach. Japonia chyba nam się nieczęsto kojarzy z dzikusami, które nie wierzą w sądy?

Pandurska, dziękuję za odpowiedź :kwiatek:
A czy pod demony podchodzą końskie zmory ?
Bo to też ciekawy temat. Bo o ile ludzie mogą sobie coś wymyślić, to zwierzaki już nie. I dla mnie czymś strasznie dziwnym było jak regularnie czyszczone konie szkółkowe w ciągu jednego dnia miały warkocze  🤔 nie cała stajnia, ale z 11 miało 4, a ile było rozplątywania.. nie wierze, że koń jest w stanie sie tak ocierać. Albo spocone konie po nocy, tego co prawda nie widziałam, ale chyba nawet tu na forum ktoś pisał i kilka razy też słyszałam, że konie w nocy biegają po boksach.
(...)

Powódź nie jest złem, a zjawiskiem, może być nieszczęściem.
Prawdziwy ateista nic nie wierzy - gdy wierzy - przestaje być ateistą.  Pojęcie wiary, czy ona sama nie jest elementem poglądu materialistycznego. Ateista w nic nie wierzy - wie, albo nie wie, a jak nie wie, to wie, że nauka potrafi to wyjaśnić prędzej czy później, jeżeli jeszcze tego nie zrobiła.
Ateista może kierować się przywłaszczonymi zasadami - ale to wynika z tego, że porządek rzeczy nie jest ateistyczny i nie ma możliwości, by ktoś taki funkcjonował w społeczności jedynie podobnych sobie - tacy żadnych zasad by nie wytworzyli. To oczywiście przypadek czysto hipotetyczny - nie istnieje społeczność czysto ateistyczna. Podobnie, gdyby istniała społeczność w której są tylko ociemniali - nie byłoby mowy o kolorach. Ateistom wydaje się, że oni też coś tworzą, gdy faktycznie zawłaszczają. Niewidomy też może powiedzieć, że drzewo jest zielone - ale musi to usłyszeć od widzącego, czyli - "nieateisty".

W świecie stricte ateistycznym nie ma czegoś takiego, jak kultura, są tylko przedmioty, dźwięki, zapachy - powiązane zależnościami praw fizyki. Nie doświadczasz braku kultury, bo nie ma możliwości tego doświadczyć - świat stricte ateistyczny nie istnieje. To jest paradoks, wynikający z tego, że ateista jest nim tylko w swoim mniemaniu, faktycznie nim nie będąc, tzn. jest jak inni, tylko o tm nie wie.

Komunizm nie jest religią - światopogląd (o ile można o takim w ogóle mówić) stricte materialistyczny nie ma pierwiastka religijnego, podobnie, jak ateizm jest rodzajem dewiacji intelektualnej. Ewentualna "obrzędowość" komunizmu - to plewy na jakie może łapać się gimbaza, hodowana na Wojewódzkim - ale, jak sądzę masz ten okres za sobą.

Co do tego, czy mogłabyś powoływać się przed sądem, że zły duch cię do czegoś namówił - to tak, jest to możliwe, ale w państwie neutralnym światopoglądowo (ateistycznym) - w ciemnogrodzie nie jest to możliwe, bo człowiek ma wolną wolę i nie musi słuchać podszeptów złego. Może być chory psychicznie - ale to inna bajka.

A. ma jeszcze jedną cechę - pomimo, że powołuje się na naukowy rodowód w istocie jest dowodem nieuctwa. Prawdopodobieństwo wyewoluowania z nieskończenie gęstej, jednorodnej materii tego, co nas otacza jest tak nikłe, że z naukowego punktu widzenia niemożliwe. Nawet dosyć tępy człowiek pojmuje to, że w czymś jednorodnym i nieskończenie gęstym nie może być nic zainstalowane (bo jest to jednorodne) - i nie jest możliwe, by substancja jednorodna i niekończenie gęsta sama z siebie zamieniła się np. w geny, drzewo, czy małpę. Kluczem jest sformułowanie "sama z siebie". Jeżeli coś jest tym czymś i niczym więcej, to upływ czasu nic nie pomoże. Można oczywiście zakładać, że "nauka" jeszcze nie dojrzała i wszystko się wyjaśni - ale jest to pogląd niespójny, to raz, a dwa, że uwłaczający człowiekowi - bo stwierdzający wprost, że będąc nieskończenie bardziej skomplikowany niż prosta substancja nie jest w stanie jej pojąć i że istnieją jakieś tajemnicze siły i sprawy, które dopiero mają się objawić. To jest dopiero zabobon.

W ocenie rzeczywistości przydatne są - wiedza i doświadczenie. O ile wiedzę można przyswoić w sposób przyspieszony - to doświadczenia nie. To doświadczenie jest trywialnie proste - komuniści, podobnie, jak podopieczni Adolfa nie mordowali ateistów, a księży - a uzasadnienie sama napisałaś - więc te wywody, że powódź to zło trącą tandetną sofistyką.

A. jest intelektualną sierotą, której się wydaje, że coś wie - ale nie ma możliwości tego sprawdzić, a pozostali sprawdzać nie muszą.

p.s.
wydawało mi się, że to Korea Północna ma dominujący odsetek ateistów, nie Japonia - ale pewnie mam nieaktualne dane.
p.p.s.
o Husytach i protestantyzmie musisz jeszcze doczytać coś innego niż biuletyny agitpropu znad Łaby czy Tamizy.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się