halo- nie wiem czy dobrze zrozumiałam Twoją wypowiedź, ale ja nie mam jakiegoś parcia, że szybko mamy pracować, nadrabiać itd. raczej u nas odbywa się wszystko regularnie ( z tym, ze Ostek nie jest świeżym koniem, tylko już coś potrafiącym) a z zawodami to bardziej mi chodzi o sprawdzenie siebie i konia, wszystko zależy od finansów na jaką ilość zawodów będziemy mogli jechać, jeśli w ogóle. Dużo będzie zależeć od pogody, niestety nie posiadamy hali. Myślę, ze Rewir zna swojego konia i wie na co może sobie pozwolić. Ja się utwierdzam, ze to jest naprawdę pojętna rasa i nie tylko po swoim koniu, ale po innej folblutce u nas, gdzie ze świrka w pół roku, zrobił sie naprawdę fajny koń i zaliczyła swoją pierwszą LL.
halo coś w tym jest, u nas wyżśze stacjonaty są problematyczne bo Unisono je olewa i to czuć i widać z boku, jak najeżdżamy na okser nawet potężny to skupiony przygotowany do skoku, a jak stacjonata to byle jak byleby nogi przełożyć więc teraz dużo z klusa skaczemy własnie trochę w górę i dużo przejść
Donia Aleksandra no to super, gratulacje udanego szkolenia, u p Roberta byliście tak? (wyczytałam w KR) zazdroszczę bo również bardzo miło wspominam z nim treningi🙂
a będziesz w Facimiechu (jako zwodnik/widz)?
Nasze przygotowania pełną parą🙂 tzn głownie sie ujeżdżamy bo o ile poszczególne rzeczy bywają fajne to poskładanie tego wjedną całość jeszcze jest trudne do ogarnięcia, ale na każdym treningu coś wychodzi dobrze więc jak uda się poskładać te dobre rzeczy to może być całkiem przyzwoicie. Trochę zaczynam mieć stresa bo planowo mamy jechać P nasze pierwsze, a nie wiem czy się uda pojechać na trening na kros, chyba nie. Więc zobaczymy, ewentualnie jak w czwartek obejrzę i stwierdzę, że jednak jest za trudny to się przepiszemy niżej, ale z drugiej strony Lkowy szedł jakby w ogóle nic nie stało więc korci żeby spróbować wyżej.
rewir o no widzisz to ponad metr to już takie solidne podskoki, super, ze się wszechstronnie rozwijacie🙂 jak tak dalej pójdzie to jeszcze kros i będziecie wkkwistami;d
drobna halo ma rację jak tylko się rozskaczecie to czy LL czy L nie powinno być dla sprytnego konia żadną różnicą🙂
a z tym szybkim uczeniem się to rzeczywiście racja, bo jak sobie pomyślę, że jeszcze w październiku Unisono parkur brązowej odznaki przetuptywał byle jak, nawet zrzucić potrafił, wybić się w najmniej oczekiwanym momencie itd, a obecnie sobie metrówki całkiem na luzie skaczemy, jak trzeba to i więcej, wiadomo czasem jeszcze zrzuca jak nie przypilnuję ale to całkiem inny koń a minęło tylko pół roku, porównując to z Reszką taki etap osiągnęłam minimum po roku albo i dłużej zanim się ogarnęła i zaczęła współpracować🙂
drobna, nie chodzi o parcie, tylko o takie... ja wiem, jak to nazwać? "trudniej = łatwiej"? No mam wrażenie, że folbluty w trybie "langsam, langsam" jakby się "zamrażały" na constans poziomie, a szybkie podnoszenie poprzeczki (nie tyle - duże, ale szybkie, o rytm wzrostu wymagań chodzi) sprawia, że kwitną. Też będę jeździła LL i L, bo wszystkie parkury konia na zawodach mogę bez trudu policzyć, czyli maleńko tego. Właściwie nie wiem dokładnie o co mi chodzi 🤔, bo nie o "parcie" czy dążenie gdzieś tam, to takie luźne refleksje. Może tak: folbluta łatwo "zamrozić" zaniżonymi wymaganiami, a wtedy ma się trudniej, zupełnie jakby się piasek na plaży z miejsca na miejsce przesypywało, ani koń ani jeździec nie mają frajdy. Przegiąć z wymaganiami też jest łatwo... Naprawdę mam takie wrażenie, impresję taką, ze krzywa optymalnych zmian wymagań wobec folblutów jest bardziej stroma niż "normalnie" - żeby koń dobrze się czuł. Z drugiej strony wolniejszy rozwój mięśni... 🤔 Ech, nieproste.
WKKW dla folbluta wydaje się idealne, bo ma bez przerwy wzrost wymagań - jak nie skoki, to ujeżdżenie, albo teren, kondycja - no bez przerwy jest nad czym pracować, a jednocześnie obciążenia dla tkanek nie wzrastają tak szybko.
halo- dobrze, już wiem o co Ci chodzi, faktycznie urozmaicania, nowe wymagania są dla nich ok, bo sama wiem po sobie, ze Osteo bardzo szybko nudzi się czymś, jak się wyuczy, na jazdę zawsze musimy wprowadzać coś nowego. Teraz wiem o co CI chodzi i w pełni się zgadzam 🙂
drobna, dzięki. To jest chyba najprzyjemniejszy wątek na rv. Magdzior, ja skaczę rzadko, kilka razy w miesiącu maksymalnie. Przecież stereotypowo jestem dresażystką, więc muszę się bać skakać.. 😉 Właśnie niedawno deborah mi zasugerowała wkkw, niestety, w jakiejś części stereotyp się sprawdza - na krosówki na pewno nie mam chęci. Pierwszy raz takie wysokości w ramach całego parkuru skakałam i byłam przeszczęśliwa 😜
Donia no tak🙂 swego czas przyjeżdżał do nas na konsultacje i bardzo miło wspominam, jeśli będa w tym roku tak jak w tamtym zawody te derby five oaks to myślę, że na pewno przyjedziemy🙂 bardzo przyjemnie był rok temu
rewir e tam, na takiej LLce to tam prawie nic nie ma, same przyjemne kłody i dużo terenów do galooopowania 😍
a my dzisiaj też poskakaliśmy i wykrakałam bo dzisiaj namiętnie zrzucał jeden okser, coś nie mogliśmy tego ogarnąć bo to był szereg wejście sporym okserem (a pod nim plastikowy rowek z wodą) a potem fula i stacjonata, oczywiście nie chcac go rozciągnać i zrzucić stacjonaty albo za blisko podchodziliśmy do oksera i wóczas nie dolatywał (ale stacjonaty nie tykał;d) albo za płasko nad okserem i zrzucał stacjonatę, wrrr...
Ale za to pierwszy raz spróbowaliśmy co powie na rów z wodą taki szeroki normalny betonowy, który mamy na parkurze i co folblut stwierdził, a no, że podejść w stępie to on nie bo to zjada i nóżki nie zmoczy itd, ale jak pojechaliśmy z galopu to skakał bez zastanowienia 😍 co prawda na początku nie doleciał jak powinien, ale przynajmniej nie muszę się obawiać wskoków do wody na krosie mam nadzieję, bo nie ma jak ich poćwiczyć...
halo i właśnie za to lubię wkkw jest tyyyle rzeczy nad którymi trzeba pracować, że szok, gdybym jeździła tylko skoki mimo śwadomości ile daje ujeżdżenie nigdy przenigdy nie chciałoby mi sie aż tak mobilizować kilka razy w tygodniu na to nasze 'dresażenie', a tak to niczego nie można odpuścić, bo jedno ważniejsze od drugiego
A jutro niedziela czyli to co uwielbiamy - terenik, oj wygalopuje się folblut tak jak lubi 😍
Naprawdę mam takie wrażenie, impresję taką, ze krzywa optymalnych zmian wymagań wobec folblutów jest bardziej stroma niż "normalnie" - żeby koń dobrze się czuł. Z drugiej strony wolniejszy rozwój mięśni... 🤔 Ech, nieproste.
Zgadzam się w 100 % !
Nigdy wcześniej nie pracowałam z folblutem , teraz to istna zmiana o 180 stopni, gorąca głowa potrzebuje bardzo urozmaiconej jazdy. I tak po załapaniu danego elementy mój koń za dużo myśli i zaczyna zgadywać w przypadku jeśli nie znajdzie mu się non stop czegoś do roboty. Cokolwiek przejścia , ustępowania , przekątne, zmiany tempa. O grzecznej jeździe po prostych mogę zapomnieć 🙂 - ale ile taka jazda ode mnie wymaga zaangażowania i kombinowana aby styki kobyle się nie przepaliły 🙂 Trudno trudno i nie łatwo się z glutkiem pracuje, patrząc z perspektywy wcześniejszej jazdy na leniwym Quarterze oraz na innych koniach typowo do pchania.
My się przedstawimy po raz pierwszy w tym wątku 🙂😉))) Stefa co prawda to NN-ka całkowicie bez papierów ,mam ją przeszło rok, nie znam jej pochodzenia. Aczkolwiek wszystko wzkazuje na to że mam gluciaka. Możecie spojrzeć i potwierdzić moje przypuszczenia?
Magdzior five oaks mają być w tym roku( sierpien?) także pewnie się spotkamy. P. Robert mnie namawia, a ja trochę pękam 😁 ale pewnie się przemogę, mam dużo czasu, żeby się psychicznie przygotować 😉
Szuwar, fajna kobyłka, ile ona ma lat? Szkoda, że nie masz papierów ale może warto poszukać, popytać może ktoś ją zna, pamięta...i nie zrażać się, że na razie nikt nic nie wie -może coś wyjdzie przypadkiem, czasem aż dziw jaki ten koński świat jest mały 😉 Co do folblutów zaś to mój xx chyba nie jest typowy 😉 Jak już jazda w ogóle musi być 🙂 to najlepiej bez "wydziwiania" tylko rozstępowanie, energiczny kłus na delikatnym kontakcie no i gaaalop ale bez szaleństw 🙂
janka :kwiatek: około 9-11 lat. Perlica ktoś kiedyś w zdjęciach naszych koni zapytał czy to folblut i właściwie zaczęłam się zastanawiać czy to prawda 🙂 Dlatego przyszłam do tego wątku też żeby mnie ktoś nakierował bo prawde mówiąc nie wiem, ale patrząc na zdjęcia innych koni tutaj to nogi, szyja, tyłek, gabaryty oraz charakter mojej kobyły nie odbiegają zbytnio. Może mi się wydaje bo jak pisałam z folblutami nie miałam nigdy na dłuższą metę do czynienia więc ciężko mi coś konkretnie wydedukować. Więcej zdjęć jest w mojej galerii nie będę tutaj zaśmiecać jeśli zerknęłabyś okiem :kwiatek: może moja kobyła to mix a może w ogóle nie ma nic wspólnego z folblutem , nigdy się w rasy koni specjalnie nie zagłębiałam 🙂
szuwar, moim zdaniem to nie jest czysta xx, ale ja też się nie znam 🙂 Generalnie kiedyś łatwo było rozpoznać xx polskiej hodowli bo miały one dość powtarzalne cechy, obecnie dolew krwi np. IRE / USA sprawia że xx wyglądają często jak półkrew, szczególnie w trening nie wyścigowym.
A my jesteśmy po naszej pierwszej szalonej Lce 😉 Najpierw parkur 85 cm( ale taki solidny i bardzo trudny technicznie, 5 koni na czysto przejechało) , pierwszy przejazd wyłamanie na lini, źle najechane , zbyt z ukosa . Dodatkowo zrzutka, ale drugi na czysto i miano najlepszego technicznie 😅 Lka, ze zrzutką i wyłamaniem. Ehh dużo pracy przed nami, ale to głównie moja głowa musi zacząć pracować, bo kiedy jej nie zapomna to okazuje się że się da 🙂
Dawno się nie odzywałam w wątku, ale na bieżąco czytam 🙂
Przypominam się z ogonem, który od jutra rusza z jazdami pod trenerem dodatkowo (póki co raz w tygodniu, ale jest sporo roboty), a ja się dalej zajmę ogarnianiem siebie 😉 No, i muszę się odblokować z galopami na lewo, bo się jakoś dziwnie przykurczam i blokuję sama siebie, a koń chętny.. Coś mi ostatnio odbiło.. 🙁
a my nigdzie nie jedziemy 😤 niestety ale znowu nasiliły się w małopolsce instensywne opady i nie da się bezpiecznie zorganizować w najbliższy weekend krosu w Facimiechu więc rozsądna decyzja organizatorów i zawody odowłane, ale nosz.. najpierw Rybnik, teraz Facimiech - juz się boję cokolwiek planować bo wszystko gdzie chcę jechać się odwołuje....
Wiedziałam, że za fajnie mi się jeździło ostatnio, w takim razie chyyyba zafundowaliśmy sobie kolejny miesiąc pracy nad czworobokiem i wygląda na to, że najwcześniej wystartujemy w lipcu w Baborówku 🙄
Magdzior, szkoda wielka, wiem co tao znaczy blisko - daleko 🙁 Wysłałam zgłoszenia na skokowe - w tym tygodniu na jeden dzień (z dwudniowych) i za 2 tyg. dwudniowe. Mam pietra - logistycznego 🙂 Z czasem robi się u mnie krucho, że też rzeczy różne mają zwyczaj się spiętrzać. Z WKKW trzymam kciuki, żeby odbyły się planowane zawody "blisko" - wtedy do Baborówka bym nie jechała. Ale z nimi może być krucho 🙁 a B. będzie na pewno. Tylko przejechać 2 x ca 100+ km to nie 300.
halo no właśnie🙁 tydzień później jest Jaroszówka, ale akurat pokrywa mi się z weselem kuzynki i chyba by rodzina nie była najszczęśliwsza jesli wybiorę zawody, a do Baborówka mamy 'tylko' jakieś 500km... 🙄
Perlica już wczoraj popołudniu mówili nawet w radiu, zę Skawina zalana, u nas wczoraj padało cały dzień praktycznie, ale jeszcze wtedy było mówione, że Facimiech 'ocalał', niestety wieczorem pojawiła się infromacja na facebooku i na stronie, że odwołane --> http://www.kjfacimiech.pl/
Tak więc szkoda bo w wakacje to tak albo wszystko albo nic, w sierpniu jest sporo zawodów, ale jedne po drugich zaś lipcu tyklo Baorówko pewne ale daleko.
Magdzior, tydzień szybciej przed Babo są jeszcze Kwieki 😉 ale to marne pocieszenie dla Ciebie 🙁 współczuję
i tym akcentem chciałam się przywitac w wątku z naszym nowym podopiecznym, 5 latek (praktycznie surowy, nie chciał się ścigac na Służewcu :hihi🙂 u nas w robocie od połowy kwietnia: