Forum towarzyskie »

Rozwód

Pandurska, zależy co kto zyskuje na rozwodzie 😉. Ja z poprzednim i obecnym partnerem przy okazji jakichkolwiek rozmów o formalizowaniu związku rozmawiałam o rozdzielności. Żaden nie miał nic przeciw. Ja podchodzę w ten sposób, że dopóki bawimy się razem to mamy wspólne zabawki, jak któreś chce się przenieść do innej piaskownicy to niech zabiera swoje a od mojego wara 😉.
I nie jest tak, że zakładam rozpad małżeństwa. Tylko nie chciałabym kiedyś obudzić się ze świadomością, że to na co haruję ktoś może mi zabrać, bo mu się należy. I to samo działa w drugą stronę. Nie chcę by ktokolwiek powiedział, że jestem z kimś dla kasy i że oskubałam go. Obie strony mają czuć się bezpiecznie finansowo. Zwłaszcza w czasach, gdy tak ludzie walczą ze sobą przy rozwodach.
bera7, dokładnie. Nawet chcąc zamieszkać z partnerem oznajmiłam mu:
Jak kupisz jakiś mebel, sprzęt itp., to sobie trzymasz fakturę i w razie czego problemu nie ma.
I w drugą stronę tak samo.
Ja już mogę otwarcie powiedzieć, że to będzie dla sukienki i oprawy 😎
yegua, właśnie. Tym bardziej, że ludzie w trakcie rozstań czasem naprawdę nie potrafia zachować klasy i zmieniają się nie do poznania. Dlaczego miałabym np. płacić za pół konia, za którego już raz zapłaciłam? A czy gdybym przestawiła rachunki za utrzymanie tego konia przez czas trwania małżeństwa to mogłabym żądać zwrotu połowy kosztów? Bo jak w połowie ma prawa, to niech w połowie ponosi obowiązki.

Averis, też chcałabym ładną sukienkę, ale poza kościołem 🙂
yegua, dla mnie największym problemem jest to, że muszę się tłumaczyć w kościele kiedy chce ochrzcić dziecko, kiedy ksiądz na kolędę przychodzi itd...

po co unieważnienie poprzedniego ślubu i drugi ślub kościelny? dla spokoju i unikania głupich pytań.

i żenujące jest to że muszę się teraz przed jakąś radą kajać żeby unieważnić ślub.
zgadzam się z Tobą że powinno się dobrze przemyśleć tą decyzję. ja popełniłam błąd ale czy mam płacić za niego do końca życia?
Ja również chce ślubu tylko dla sukienki, wesela i bryczki.

Nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia się rozwodzę i oddaję 300 tysięcy komuś, za nic.
Ja również chce ślubu tylko dla sukienki, wesela i bryczki.

Nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia się rozwodzę i oddaję 300 tysięcy komuś, za nic.

Wiesz... , żeby to było tak za nic to jeszcze pół biedy. Jak przychodzi co do czego, strona przeciwna wymyśla uzasadnienie.
Mnie włosy dęba stanęły jak przeczytałam. Aż się dziwiłam,że sąd nie sprawdza takich oczywistych kłamstw.
A dowodów zwykle się nie ma, bo nikt nie gromadzi dokumentów/faktur jak wszystko jest w porządku.
Bez intercyzy stan konta też leci na połowę. Trzeba w skarpecie trzymać oszczędności.
Taniu ja pisząc o mieszkaniu miałam na myśli samą sobie.

Poza tym mam bardzo dobry przykład po swoim kuzynie, gdzie jego żona bez jego wiedzy wzięła kredytów i teraz ma chłopak do spłacenia jakieś 70 tysięcy.
dla mnie wiązanie się z kimś i życie z myślą co będzie jak się z nim rozstanę i ile kasy mi może zabrać  jest przerażające.
Tak myślał mój poprzedni partner i nie umiałam żyć w takim związku

jak odchodziłam od niego (mieszkałam w jego domu 2 lata) zostawiłam wszystko co do jego domu kupiłam. elementy wystroju i wyposażenia czy stacjonarny komputer. wydaje mi się to oczywiste.
Jeśli żyje się razem i planuje wspólną przyszłość to i  finanse są wspólne. dla mnie partner który rozlicza sie ze mną do złotówki i każe przelać sobie na konto 10 zł które dzień wcześniej dołożył w sklepie kiedy kupowałam sukienkę a Pani nie miała wydać jest dupkiem i tyle.  przerabiałam ten temat i to nie dla mnie

i przeraża mnie myśl że sa ludzie którzy rozstają się i mogą ze spokojem sumienia ograbić partnera z kasy

Okropne jest to, że sąd bierze pod uwagę cenę aktualną rynkową.
Bo to ma dwie strony. Auto traci szybko na wartości ale np. mieszkanie......
Sami wiecie co się stało z cenami na przebiegu 15 lat.
Niby powinnam się cieszyć bo "zainwestowałam w nieruchomość" , ale jak pomyślę,że druga strona zarobiła niemal stukrotnie to.... 👿
Rozwód, szczególnie kościelny ( wiem, wiem: unieważnienie) to strasznie upierdliwa sprawa. I nerwów, często, szkoda. A nie prościej jakieś śliskie schody, muchomorek sromotnikowy, suszarka w wannie, czy coś? I odszkodowanie można dostać, i rentę dla dzieci.


Ale też jest szansa na ciepłą przytulna celę  😀iabeł: 😀iabeł:

Ja ślubu nie chcę i mieć nie będę, zupełnie nie wiem po co  😁
dla mnie wiązanie się z kimś i życie z myślą co będzie jak się z nim rozstanę i ile kasy mi może zabrać  jest przerażające.
Tak myślał mój poprzedni partner i nie umiałam żyć w takim związku

jak odchodziłam od niego (mieszkałam w jego domu 2 lata) zostawiłam wszystko co do jego domu kupiłam. elementy wystroju i wyposażenia czy stacjonarny komputer. wydaje mi się to oczywiste.
Jeśli żyje się razem i planuje wspólną przyszłość to i  finanse są wspólne. dla mnie partner który rozlicza sie ze mną do złotówki i każe przelać sobie na konto 10 zł które dzień wcześniej dołożył w sklepie kiedy kupowałam sukienkę a Pani nie miała wydać jest dupkiem i tyle.  przerabiałam ten temat i to nie dla mnie

i przeraża mnie myśl że sa ludzie którzy rozstają się i mogą ze spokojem sumienia ograbić partnera z kasy


A nie przeraża Cię, że ktoś mógłby Ci zabrać połowę firmy, połowę oszczędności i jeszcze kazał spłacać połowę wartości konia? Czasem ludzie popełniają błąd wiążąc się z nieodpowiednią osobą. Trudno, żeby płacili potem za te błędy przez wiele lat.
My się nie rozliczamy, tak jak opisałaś. Dla mnie byłoby nienormalne rozliczać jedzenie czy inne drobiazgi. To samo dotyczy prezentów, nawet tych drogich. Mam na myśli zabezpieczenie tego, na co muszę pracować latami. Ludzie rozwodzą się często po kilkunastu latach, kiedy mają już jakiś dorobek "wspólny".
Okropne jest to, że sąd bierze pod uwagę cenę aktualną rynkową.



Ja akurat rozumiem cel tych przepisow "wspolnotomajatkowych". Malzonkowie musza sie jakos ze soba ulozyc czesto idac na kompromisy takze w sprawach ekonomicznych i karier zawodowych. Decyzje takie jak np to w jakim miescie/kraju mieszkamy, ile i czy w ogole mamy dzieci oraz kto z nimi siedzi w domu, ktore pracuje "dla przyjemnosci", ktore "dla kasy" itd., maja przeciez ogromny wplyw na indywidualne dochody tych osob. I gdyby nie bylo wspolnoty majatkowej ale surowe rozliczenie to dopiero mogloby byc poczucie krzywdy i niesprawiedliwosci. Malzonkowie sa jak przedsiebiorstwo - razem ponosza straty i razem maja zyski, rowniez z tytulu wzrostu wartosci ich wspolnego mienia. Gdyby nie bylo takiego myslenia, moze doszloby do takich kombinacji ze trzeba by bylo miec w malzenstwie 2 mieszkania, tak zeby na wypadek rozwodu jedno nie poszlo pod most, bo rekompensata za polowe wspolnego mieszkania wynosi wg starych cen np tyle co 5 dob hotelowych...

W przypadku gdy wspolnota nie wydaje sie dobrym rozwiazaniem, jest wlasnie rozdzielnosc.
No i dla tych co jeszcze nie wdepneli jeszcze w malzenstwo (dla mnie tez) nauka, ze koniecznie trzeba sobie to wszystko przed slubem cholernie dobrze przemyslec.
bobek, jasne, że te przepisy mają też swoją korzyść. Dlatego pozostając we wspólnym gospodarstwie dla mnie dziwnym by było wydzielanie "to moje krzesło", "a tamtą kawę ja kupiłam". Tak samo jak naturalne jest dla mnie, że mąż utrzymuje mnie lub ja jego jeśli jedno nie pracuje. Ale przy rzeczach typu nieruchomości już bym się zastanawiała. np. budowa stajni finansowana z zarobków jednego małżonka, kiedy drugi nie podziela pasji i w tym czasie swoje nadwyżki finansowe wydaje na swoje hobby.
Nie rozliczamy się z codziennych wydatków. Dziś A. wcisnął mi 50zł do kieszeni twierdząc, że dużo wydałam
na jedzenie dla Nas i wie, że mam niewiele na koncie. Ale nikt nikomu nie wypomina 10, 100
czy nawet 1000zł.
Dając mu pewność, że nie roszczę sobie praw do jego konta, auta czy części przyszłych nieruchomości
pokazuję, że nie jego majątek a ON jest dla mnie ważny.
yegua święte słowa. Zgadzam się w 100%

Gdybym myślała o podziale majątku jak wychodziłam za mąż, to by znaczyło, że wychodzę za mąż dla kasy, a to już zdrowe nie jest  🙁
Zresztą zawsze można spisac intercyzę i być spokojnym w razie"w"  😉
Intercyza to nie tylko rozwiązanie "na wypadek gdyby nie wyszło". Jeśli jedno ze współmałżonków np. prowadzi firmę, która charakteryzuje się sporym ryzykiem działalności, może to być zabezpieczenie, gdyby coś się stało i trzeba było np. zapłacić duże odszkodowanie. Wtedy majątek drugiej osoby jest chroniony i para nie zostaje z niczym.
Jeszcze jest to forma dobra gdy są dzieci spoza wspólnego związku.
Kilka miesiecy temu zmarl moj byly maz (15 lat po rozwodzie)-dowiedzialam sie,ze moi synowie odziedziczyli po tatusiu - 80 tys.....dlugow 😵 😤
Gosc10, w ciagu 6 miesiecy mozna sie zrzec spadku (oraz dlugow). Proponowalabym odwiedzic notariusza.
Sprawa w toku 🏇 Sa tylko pewne problemy - mieszkamy ponad 2000 km od sadu...syn (mlodszy) jest niepelnosprawny i nie moze sam sie podpisac; a wiec-tlumaczenia zaswiadczen,pelnomocnictwa....uff (majatek) 😲- ale i tak damy rade....
Gosc10, a Ty nie jesteś uprawniona do podpisu za syna?
Tutaj,gdzie mieszkam-tak. Ale okazuje sie,ze w Polsce nie chca tego respektowac :!🙁jakim cudem?,dlaczego?) Ale moj adwokat w Polsce juz dziala....jak narazie wiesci sa dosyc obiecujace 😀
Gosc10, powodzenia!
Nasturcja-Renata, ale ja właśnie jestem ZA podziałem majątku, ale bez przesady. Na codzień pasuje mi wspólnota finansowa.
yegua-dzieki :kwiatek:-bede walczyc
Sprawa w toku 🏇 Sa tylko pewne problemy - mieszkamy ponad 2000 km od sadu...
A jak daleko masz do konsulatu lub ambasady? Po to one są, m.in. abyś nie musiała w większości spraw do sądu jeździć.
Do ambasady mam tylko 200 km. Ale chodzilo o czas.....na tlumaczenia czeka sie dosyc dlugo....a tu nie wolno bylo przekroczyc pewnej daty. Na szczescie mam dobrego adwokata i ...nie musielismy jechac na pierwsza rozprawe (nie mam pojecia,jak to zalatwil). W marcu bedzie nastepna i chyba na tym koniec 😅
Czy przy każdej sprawie o rozwód gdy w rodzinie są dzieci jest psycholog sądowy? Spotyka się z dziećmi podczas trawania procesu sądowego?

Piszę pracę magisterką na temat wpływu rozwodu na sytuację społeczno-emocjonalną dzieci i mam przeprowadzić wywiad z psychologiem, jestem ciekawa, czy dowiem się od niego czegokolwiek co będzie się nadawało do umieszczenia jako wyniki badań.
Zastanawiam się czy podczas spotkań z dziećmi dowiaduje się on o nich czegoś więcej, czy są to tylko standardowe rozmowy.
udorka, ze mną żaden psycholog nie rozmawiał w czasie rozwodu, ale to było wieki temu.
U mnie tez nikogo takiego nie bylo,a dzieci przeciez byly maloletnie.....ale to tez bylo wieki temu
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się