mamuteq, ale to też zależy czy ma rozdzielność majątkową i intercyzyę. bo zakładając że przed ślubem on kupił sobie mieszkanie i po zawarciu związku małżeńskiego to co należy przed ślubem do niego należy i w połowie do żony i odwrotnie. jak to mówią co moje to twoje a co twoje to i moje.
Czesc dziewczyny mam do Was takie pytanie, a mianowicie moj znajomy jest z zona nieszczesliwy i sie rozwodzi, natomiast zona go zastrasza i szantazuje ze mu nie da rozwodu. Czy jest to mozliwe?? Jest taka opcja ze moze mu odmowic rozwodu?? Szkoda mi goscia bo niknie w oczach...
Moj maz mial tak samo, tzn moj byly maz, powiedzial ze nigdy mi nie da rozwodu. Na drugiej sprawie wnioslam wiec o separacje, separacje otrzymalam (nie mieszkalismy razem od jakiegos czasu) a po paru miesiacach wnioslam ponownie o rozwod. On oczywiscie sie nie zgadzal, ja skladalam o rozwod bez orzekania o winie ale musialam wnioskowac o orzeczenie wylacznej winy pozwanego.
W sumie zajelo ,i to troche czasy, od 2001 do 2007 roku, na ostatnie 2 sprawy dojezdzalam juz z Anglii.
Solna podzial majatku wspolnie nabytego podlega podzialowi, wiesz to adwokat powiedzial ze o mieszkanie nie ma co sie martwic, jest jego i zona nie ma do niego najmniejszego prawa....ale w dzisiejszych czasach przy naszym sadownictwie niczego nie mozna byc pewien, niestety! A. wlasnie na tym to polega, jak rozwod to po zlosci , dopiero na sam koniec czlowiek pokazuje swoja klase, sam sobie wystawiajac wizytowke 🙄 czlowiek poznaje ta swoja "2 polówke" w sytuacjach kryysowych, no coz teraz widzi kogo sobie wziąl na grzbiet, bebe ktora czychala na kase... i jak byl glupi to teraz niech placi za glupote.
mamuteq, warto pamiętać, że żona jednak (prawnie) to nie jest "jakaś tam" baba. Że małżeństwo jest prawnie chronione. I interesy obu! stron. Nie ma tak, że "inwestowałaś" swoje życie w małżeństwo, byłaś pełna dobrej woli - i won na bruk, bo Pan I Władca znalazł sobie Nową (rzeczownik wstawić). Sąd ma obowiązek (w sprawach spornych) ocenić wkład stron w życie małżeńskie. Jeśli rozwód z winy Onego - na eksmisję szans nie widzę 🙁 Jeśli - bez orzekania o winie, a bez porozumienia stron - też kiepsko (a bez zgody jednej ze stron - najpierw raczej długa! separacja). Jeśli z wyłącznej winy Onej - trzeba tej winy dowieść. Jak będzie przy obustronnej winie - kwestia sądu. Prawo własności obowiązuje, ale także tzw. "przyzwoitość społeczna". Przypominam też, że podstawą rozwodu nie jest czyjaś chęć/niechęć ale "trwały i zupełny! rozkład pożycia małżeńskiego" wyrażający się często tzw. "separacją od łoża i stołu".
No i... hmm... mężczyzna wysokiej klasy raczej odejdzie z jedną walizką niż odmówi podstaw bytu (np. miejsca zamieszkania) kobiecie, która była pod jego opieką - żonie. Inna sprawa - jeśli był ewidentną ofiarą - a wtedy łatwo to udowodnić. Warto to przemyśleć.
Uwaga! rozwód bez orzekania o winie nie wyłączy obowiązku alimentacji dla strony w gorszej sytuacji, jeśli jej podstawy bytu są zagrożone na skutek rozwodu. Rozwód z winy jednej strony - nakłada obowiązek alimentacji na spełnienie wszystkich! uzasadnionych potrzeb strony poszkodowanej. Jeśli np. żona ma wykształcenie muzyczne, i będzie jej potrzebny... fortepian (po rozwodzie!) to winny rozkładu/rozpadu współżycia mąż będzie zobowiązany (sądownie) ów fortepian kupić/współfinansować. Sumując: jeśli ów mąż może łatwo udowodnić wyłączną winę żony w procesie rozpadu małżeństwa - to występuje o rozwód z winy żony i sprawę udowadnia. Dla pewności powinien też... zadbać o realną separację (wyprowadzając Się?) jeśli nie, to hmm... "tego kwiatu jest półświatu"
w temacie moge dodac tylko tyle, "zona" kolege oskubala 🙄 sama wystawila sobie rachunek... zycie
ale tak naprawde to jesteś związana z tym gościem, ze go bronisz??
napisałaś że jest nieszcześliwy z żoną?? bo może ona każe mu sprzatać? bo może nie może pijany wracać do domu? bo może nie może macać koleżanek?
prawda taka, ze nikt nawet najlepszy PRZYJACIEL nie wie co sie dzieje w związku za zamkniętymi drzwiami... ja w pewnym sensie tą kobietę rozumiem - gdzie ma sie wyprowadzić?? przez to, ze mieszkała u męża - sama NIE raczej kupiła mieszkania, nie starała sie o własne lokum... gdyby nie było takoje sytuacji może byłab posiadaczką własnych 4 ścian...
Dodo nie nie jestem, jedynie emocjonalnie bo widze przez co przechodzi... on nie jest ani typem pijaka ani lovelasa znam go juz ladny kawalek czasu... tak czy siak za glupote sie placi 🙂 jego zycie jego pieniadze... mnie to guzik obchodzi bo jest jedynie kolega z "podworka".
[quote author=Tomek_J link=topic=5739.msg1038898#msg1038898 date=1307856629] Typowo kobiece podejście do tematu. [/quote] Skoro jest to typowe to moze warto zastanowic sie dlaczego. Malzenstwo jest instytucja/przedsiebiorstwem powolana przez panstwo, ktora ma stworzyc warunki korzystne do urodzenia i wychowania kolejnych obywateli. Jezeli prawo nie chroniloby jednej (slabszej finansowo) ze stron to ta osoba moze nigdy nie zdecydowala by sie na malzenstwo. Moze wolalaby sobie pobyc jeszcze 10-15 lat, kawalerem/panna i zabezpieczyc swoje interesy ale moze wtedy byloby juz za pozno i na malzenstwo i na dzieci ? Patrzac na "typowo meskie" 😉 podejscie TomkaJ, tak pewnie trzeba by bylo postepowac, gdyby nie bylo prawa. Bo patrzac na przyklad z postu mamuteq, mogloby sie ktoregos dnia okazac, ze w majestacie prawa z dnia na dzien wyprowadzamy sie pod most. Wzglednie kawaler z wlasnym mieszkaniem, stalby sie mniej atrakcyjny dla panien jako ten o wyzszym poziomie ryzyka, nie posiadalby zony i nie mial by dzisiaj tego problemu. Mieszkanie bylo by caluskie jego, jak dlugie i szerokie, procz kota, zadnych niepozadanych lokatorow.
A typowe akurat dla plci pieknej jest to dlatego, ze kobiety mniej zarabiaja, typowe jest to, ze to one chetniej rezygnuja z kariery, zeby wychowywac dzieci, a zazwyczaj jest to po prostu wybor ekonomiczny poniewaz maz zarabia wiecej wiec stawia sie na jego kariere, a odpuszcza kariere zony (malzenstwo to przedsiebiorstwo). Typowe, ze zony sa mlodsze od mezow wiec zwykle to maz ma juz swoj majatek i lepsza pozycje.
bobek nikogo nie bronie ale wybacz juz Cie widze jak bys sie tak bez walki poddala, majac swoje mieszkanie ktore pozniej maz sobie przywlaszcza.. tyrasz pol mlodosci na mieszkanie a ktos tak za free je dostaje a uwierz kasa z nieba jak manna mu nie spada...a wiesz w tym przypadku sytuacja jest skomplikowana bo on wlasnie chce miec normalna rodzine,zegar biologiczny tyka, najmlodszy juz nie jest bo przed 40, jego zona jest jego bliska rodzina <co juz dla mnie jest patologia!!> i przy pierwszej ciazy poronila. po 2 ona nie interesuje sie rodzina bo to typ wlasnie karierowiczki ktora do domu wraca jedynie jak do hotelu. juz go nie bronie bo sam sobie jest winny, byl mlody i glupi a teraz stary i glupi 😎 dodam jeszcze od siebie, jako ze rowniez jestem kobieta w pewnym sensie ja rozumiem, sama rowniez nie chcialabym z dnia na dzien wyladowac pod mostem, ale jej sytuacja jest zupelnie inna ma gdzie wrocic bo pochodzi z dobrze usytuowanej rodziny, rodzice jej nawet zaproponowali zeby wrocila ale ona juz teraz idzie na calego, zeby mezowi zycie umilic... Tak czy siak dla mnie honor jest honorem i uwierz NIE POTRAFILABYM sama z siebie wyciagnac reki po to co mi sie nie nalezy... Prawo prawem , honor honorem.
mamuteq, nikt mu nie odbierze własności mieszkania! Jakoś tak się obecnie porobiło, że ludzie uważają, że mogą nawiązywać różne relacje - i nic z tego nie wynika, żadne zobowiązania. Za błędy trzeba płacić - dlaczego niby nie? Błąd jest błędem - każdy ma prawo do błędu. A konsekwencje błędu - całkiem co innego. Instytucja małżeństwa przynajmniej część kwestii reguluje prawnie. Tomek_J, uhm... "samodzielnie zdobyty dorobek życia". Trzeba było zostać kawalerem - wtedy można mówić o samodzielności. I... 🙁 płacić za każdą jedną rzecz, którą ktoś robi dla ciebie, za wszelkie wsparcie. Uczciwą cenę. Pisałam o "wysokiej klasie". W żadnym razie nie o normie i przeciętnym podejściu do tematu. Nie tobie oceniać, co ktoś uważa za poczucie własnej godności. I na ile je "wycenia".
po 2 ona nie interesuje sie rodzina bo to typ wlasnie karierowiczki
co za okropność, kobita nie smaży od rana kotletów przerywając to sprzątaniem łazienki tylko śmie wychodzić do pracy i dbać o samorozwój.. ewidentnie trzeba się jej pozbyć..
I nie dała mu potomstwa - jałówka... Tzn. ja rozumiem i biologiczne motywacje. Choć to boli. PS Uwaga powyższa nie do tego rozpadającego się związku, ale do jego obrazu z opisu mamutka.
po 2 ona nie interesuje sie rodzina bo to typ wlasnie karierowiczki
co za okropność, kobita nie smaży od rana kotletów przerywając to sprzątaniem łazienki tylko śmie wychodzić do pracy i dbać o samorozwój.. ewidentnie trzeba się jej pozbyć..
😲 co za argumenty.. 🙄
wybacz kochana malzenstwo to hierarchia wartosci jak i rowniez obowiazki. Jak ktos sie miga przed obowiazkami niech nie wchodzi w zwiazki formalne, bo tak wlasnie sie koncza - tragedia. W tym przypadku dzieki Bogu bezdzietnie wiec dziecko nie cierpi. A przepraszam Cie bardzo jaka jest rola kobiety w srodowisku domowym? Zapytaj 100% kobiet zameznych z forum czy gotuja obiady, piora, prasuja, sprzataja, wychowuja dzieci - sama uzyskasz odpowiedz gdzie lezy norma a gdzie jest patologia. Nikt nie mowi o byciu wyrobnikiem, ale norma to norma. W dzisiejszych czasach kobiety pracuja i nie zaniedbuja obowiazkow domowych, wystarcza dobre checi.
I nie dała mu potomstwa - jałówka.. Teodora a co jest glownym zalozeniem malzenstwa?? Wytlumacz mi dlaczego zatajenie bezplodnosci przed slubem koscielnym moze doprowadzic do uniewaznienia sakramentu?? najwyrazniej w zyciu ma to znaczenie. Teo opis moze niefortunny ale wiesz czasami ciezko oddac stan faktyczny literkami, jeszcze biorac pod uwage sam fakt ze ja obserwuje zdazenie zupelnie z boku , nie jestem w nie wciagnieta personalnie.
Teodora a co jest glownym zalozeniem malzenstwa?? Wytlumacz mi dlaczego zatajenie bezplodnosci przed slubem koscielnym moze doprowadzic do uniewaznienia sakramentu??
Zatajenie tak ale z drugiej strony, nieuswiadomiona albo nabyta bezplodnosc w zadnym wypadku nie jest powodem do uniewaznienia malzenstwa koscielnego. Nie bardzo natomiast widze pare malzenska z roznymi pogladami na kwestie posiadania/nie posiadania dzieci.
Co do tych "norm w dzisiejszych czasach" to bym polemizowala 🙂 Moze w PRL-u to bylo powszechne, ze pani domu szla na 8 do pracy a potem zasuwala jeszcze drugie 8 przy mezu i dzieciach. Z moich obecnych doswiadczen i moich rowiesnikow: pary dziela sie, w miare mozliwosci i wolnego czasu, obowiazkami domowymi bo niby dlaczego to baba ma robic 2 etaty.
bobek zgadzam sie na dwa etaty to nie, ale sytuacja wyglada tak kobieta pracuje do 14, facet do 18 przy czym doliczmy dojazd godzine bo musi dojezdzac.. tyra bo kobieta sobie zazyczyla domu ktos musi zarobic na budowe, przy czym facet wraca do domu <przypominam zona w domu od 14> jedzie na zakupy, robi obiad, wstawia pranie, zmywa gary, prasowanie itd. Wiec w takim razie na zdrowa logike po co mu kobieta? durne pytanie ale obrazowe... litosci ile mozna.. dobrze ze zaznaczylas DZIELA SIE 🙂 w tym wypadku jest kon pociagowy do wszystkiego. co do zatajenia bezplodnosci, z tego co sie orientuje jest to przeslanka ku uniewaznieniu malzenstwa. Ale akurat w tym przypadku nie ma mowy o bezplodnosci bo pisalam wczesniej ze kobieta w ciaze zaszla, tylko nie donosila. mamuteq, a dlaczego to facet nie może pracować i robić obiadków, sprzątać i gotować?
owszem moze ale jak poprzedniczka zauwazyla, obowiazkami nalezy sie dzielic a nie jeden do wszystkigo a 2gi ma tylko wymogi...
Karierowiczka kończąca pracę o 14 to trochę kuriozum 😉
Może lepiej nie stawać po jednej stronie, jeśli się ma nie do końca pełny obraz sytuacji.
Teodora a co jest glownym zalozeniem malzenstwa?? Wytlumacz mi dlaczego zatajenie bezplodnosci przed slubem koscielnym moze doprowadzic do uniewaznienia sakramentu??
Idąc za Twoim tokiem myślenia, formy, normy, instytucja małżeństwa itd, słyszałaś kiedyś o przysiędze na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie? Zatajenie niepłodności "nie bardzo" pasuje do sytuacji, gdy pojawiła się patologia ciąży.
Karierowiczka kończąca pracę o 14 to trochę kuriozum 😉 Może lepiej nie stawać po jednej stronie, jeśli się ma nie do końca pełny obraz sytuacji.
Teodora a co jest glownym zalozeniem malzenstwa?? Wytlumacz mi dlaczego zatajenie bezplodnosci przed slubem koscielnym moze doprowadzic do uniewaznienia sakramentu??
Idąc za Twoim tokiem myślenia, formy, normy, instytucja małżeństwa itd, słyszałaś kiedyś o przysiędze na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie? Zatajenie niepłodności "nie bardzo" pasuje do sytuacji, gdy pojawiła się patologia ciąży.
tia, plątanie sie w zeznaniach... coś mi nie pasi w tym opisie... zazdroszcze zatem takiej kariery...
co za okropność, kobita nie smaży od rana kotletów przerywając to sprzątaniem łazienki tylko śmie wychodzić do pracy i dbać o samorozwój.. ewidentnie trzeba się jej pozbyć..
😲 co za argumenty.. 🙄 co za okropność, że są ludzie wierzący w takie "modernistyczne" bzdury- stanowcza większość kobiet swój samorozwój najchętniej realizuje w ognisku domowym...tylko faceci za mało zarabiają i kobiety są zmuszone chodzić do pracy, żeby załatać te braki budżetowe.
[quote author=Tomek_J link=topic=5739.msg1038898#msg1038898 date=1307856629] Natomiast kwestia zameldowania to co innego. Zameldowanie równa się prawo mieszkania i tego raz danego komuś prawa dający nie może ot, tak sobie cofnąć. [/quote]
mnie przynajmniej wpajano od dziecinstwa ze kazdy ma swoje miejsce w ognisku rodzinnym, kazdy ma prawa i obowiazki. Nikt nikogo sila do tego nie przymusi bo to powinno wyjsc z wyzszych zapotrzebowan czlowieka, tak samo jak cos od siebie dajesz to w inny sposob do ciebie wraca... moze kolezanki nie popieraja moich pogladow, maja prawo, nie wnikam. Ja uwazam ze poswiecanie sie w miare sil tj. posprzatanie, ugotowanie, zrobienie zakupow jest przyjemne i w tym sie samorealizuje, a praca , kobiety zazwyczaj chodza do pracy tylko po to zeby miec pieniadze na swoje wydatki, bo to facet rodzine utrzymuje. Nie mowie zawsze ale zazwyczaj. Dodofon karierowiczka bylo powiedziane z sarkazmem, robi specjalizacje ktora w zupenosci z obowiazkami domowymi jej nie koliduje... a nie ma tez nie wiem jak wysokiego stanowiska bo jest zwykla aptekarka. fakt moj "obiektywizm" opiera sie jedynie na zeznaniach jednej strony. Nie wiem na ile w takiej sytuacji mozna mowic o byciu obiektywnym. Najbezpieczniej jest mi sie zdystansowac i tyle 🙂
[quote author=carmina link=topic=5739.msg1039140#msg1039140 date=1307877567] co za okropność, kobita nie smaży od rana kotletów przerywając to sprzątaniem łazienki tylko śmie wychodzić do pracy i dbać o samorozwój.. ewidentnie trzeba się jej pozbyć..
😲 co za argumenty.. 🙄 co za okropność, że są ludzie wierzący w takie "modernistyczne" bzdury- stanowcza większość kobiet swój samorozwój najchętniej realizuje w ognisku domowym...tylko faceci za mało zarabiają i kobiety są zmuszone chodzić do pracy, żeby załatać te braki budżetowe. [/quote]
Wiesz, mi by nie przeszkadzalo chodzenie do pracy na max 8h, a potem do domu gotowac bezstresowo obiadki - tylko to jest nierealne, bo bezpieczenstwo finansowe przy jednej pensji jest zadne. Ale niepracowac wcale ? Nie wiem. Popatrz na to z puktu widzenai kobiety: Nie wiem o czym mialabym po 2-3 latach siedzenia w domu rozmawiac z mezem. Pewnie bym mu sie znudzila, bo ile mozna o garach rozmawiac. A wtedy balabym sie, ze jak przestane byc interesujaca to poleci szukac szczescia gdzie indziej. A co wtedy ze mna, kto zatrudni kure domowa?
Karolina_ zgadza sie dzis sa czasy ze biorac pod uwage ze facet jest na przecietnej pensji to i kobieta powinna dolozyc swoja czesc zeby godnie prosperowac. W ich przypadku facet bardzo dobrze zarabia, ma swoja dzialalnosc i jest w stanie w pelni utrzymac rodzine na wysokim poziomie. Nikt tu nie mowi o niepracowaniu 🙂 bo fakt luka w cv obniza sukces w pozniejszym znalezieniu pracy. Mozna i pracowac przez co jest sie w oczach faceta osoba atrakcyjniejsza bo samowystarczalna i sa tematy odbiegajace od zycia codziennego, ale w miedzyczasie mozna rowniez o meza zadbac, ugotowac mu obiad tylko po to zeby mu pokazac np. ze jej na nim zalezy.
mnie przynajmniej wpajano od dziecinstwa ze kazdy ma swoje miejsce w ognisku rodzinnym, kazdy ma prawa i obowiazki. Nikt nikogo sila do tego nie przymusi bo to powinno wyjsc z wyzszych zapotrzebowan czlowieka, tak samo jak cos od siebie dajesz to w inny sposob do ciebie wraca... moze kolezanki nie popieraja moich pogladow, maja prawo, nie wnikam. Ja uwazam ze poswiecanie sie w miare sil tj. posprzatanie, ugotowanie, zrobienie zakupow jest przyjemne i w tym sie samorealizuje, a praca , kobiety zazwyczaj chodza do pracy tylko po to zeby miec pieniadze na swoje wydatki, bo to facet rodzine utrzymuje. Nie mowie zawsze ale zazwyczaj. Dodofon karierowiczka bylo powiedziane z sarkazmem, robi specjalizacje ktora w zupenosci z obowiazkami domowymi jej nie koliduje... a nie ma tez nie wiem jak wysokiego stanowiska bo jest zwyklym sprzedawca. fakt moj "obiektywizm" opiera sie jedynie na zeznaniach jednej strony. Nie wiem na ile w takiej sytuacji mozna mowic o byciu obiektywnym. Najbezpieczniej jest mi sie zdystansowac i tyle 🙂
cóż, z moich znajomych bliższych i dalszych chyba znam tylko jedną kobietę, która zarabia na własne wydatki... i nie musiałaby pracować... żyjesz chyba w bardzo odrealnionym - wyimaginowanym świecie... albo świecie idealnych- bogatych dobrze zarabiających mężczyzn ;-)