Forum konie »

O wyższości kantara pod ogłowiem nad ogłowiem bez kantara.

Miałam nie pisac nic, ale nie moge sie powstrzymac 🙂
Proszę NOEN to tylko kilka zdjec na górce robionych:

idealnie dopasowane nachrapniki:




koń uwiązany na lince bez karabińczyka na supeł


kantar powiązany na supły


Bez kantara DA się  jeździc, to jest tylko kwestia chęci. Na rajdach  nawet jeżdze bez kantara pod ogłowiem.Kantar + uwiąz są przytroczone do siodła:


Chociaz mnie osobiście kantary pod ogłowiami nie rażą aż tak bardzo na rajdach. Ale TYLKO na rajdach i w bardzo szczególnych przypadkach.

Mało tego, konia który czasami sie odsadza, którego przyuczam do wędziła (co równa sie rozpięciu ogłowia na cześci pierwsze) kantara nie zakładam (no dobra zrobiłam to tylko przy pierwszym razie). Ofiar w ludziach nie ma .

Noen-nie rażą Cie kantary pod ogłowiem i według Ciebie wyglądaja ok, nie widzisz w tym nic niechlujnego więc pytam sie po co Ci tylke szmat? i to nie byle jakich tylko ES-y, ANKY czy eskadrony? i do tego w komplecie z owijkami ? pewnie po to żeby dobrze wyglądac, ale nawet czaprak jak piękny by nie był to i tak kantar pod ogłowiem popsuje ten obrazek i nawet mimo logo eskadrona bedzie to wyglądac niechlujnie.
[quote author=Dworcika]
Wróce jeszcze do Alka. Alek chodzi pod Waszą instruktorką. Zawody i te sprawy. Jazdy indywidualne. W jakim celu kantar? Dla bezpieczeństwa? Dla wygody? (rozumiem, że osoba robiąca zdjęcia nie jest w stanie podnieść przeszkód?) Z lenistwa?
Twierdziłaś, że w czasie jazd indywidualnych koń nigdy nie ma kantara... a tu klops. I to w przykładzie pani instruktor...

Nigdzie nie twierdziłam, ze w czasie jazd indywidualnych koń nie ma kantara 😉 A cd tego, ze Pani Ewa jeździ w kantarze nie mnie pytaj. Ja wiem, ze po prostu,zeby mogla go uwiązać ? Jeżeli chcesz więcej informacji skieruj je do P.Ewy.
[/quote]

O, fakt, nie napisałaś, że na jazdach indywidualnych koń nie ma kantara. Napisałaś konkretnie:
a o ile wiem, bardziej chodzi nam o rekreacje, w której to (edit2:kantar) ułatwia, a nie o prywatne jazdy na prywatnych koniach, gdzie to jest serio normalne, że nie ma się kantara.
PS. to nie jest OT, tego tyczy się temat

Kantar pod ogłowiem to wiocha, tak, ale nic więcej.


3.Nie i 3 koniach na jeździe tylko stadzie 30 koni. Końmi które nie chodzą, też trzeba się opiekować, nie ? 😉


Czekaj, czekaj... Na spokojnie:
1. dziennie jeżdżą dwie grupy (czyli łącznie dajmy na to 2-3 godziny)
2. każdy koń ma swojego opiekuna-wolontariusza, koni jest ok. 30, więc ok. 30 osob do pomocy
3. na jeździe mamy ile? 6-8 koni?
Reasumując - do pomocy przy jeździe (jakiejś asekuracji początkujących itp.) potrzebujemy w takim razie 6-8 osób - po jednej na konia. Zostaje nam ok. 20 osób wolnych, które w tym czasie mogą zajmować się innymi pracami - czyszczenie sprzętu, porządki, zajmowanie się pozostałym zwierzyńcem itp. Załóżmy, że w jednym czasie przychodzi 12-15 osób, a nie te 30, to i tak mamy wolne ok 4-9 osób, które mogą zająć się tymi dodatkowymi pracami. Nie mówiąc tu juz o tym, że dzień nie ma tylko tych 3 godzin, kiedy trwają jazdy, więc spokojnie za zajęcia dodatkowe można zabrać się w innym czasie, jeśli dla bezpieczeństwa obozowiczów potrzeba pomocy wolontariuszy. Dalej wydaje mi się, że nie chodzi o bezpieczeństwo, a o zwykłe niechlujstwo i lenistwo. Zdjęcia wstawione powyżej doskoonale o tym świadczą. To są dopasowane kantary i ogłowia? 🤔 Te wygodne? Dla Was wygodne...

nie, nie jest tak, ze wsyztsko co robi P.Ewa mi się podoba, bo te kantary mi się nie podobają. Ale po tym, jak zrobiłyśmy jazdę bez, to przyznałam racje trenerce, i więcej nie chce takich jazd mieć😉


Niezłośliwie zapytam - "zrobiła" już papiery trenera?
Dworcika,
1. właśnie, chodziło mi o konie prywatne, takie jak 3/4 forumowiczów. Nie rekreacje, do której należy moja stajnia 😉
2. jazda jest mniej więcej 45 minut - jedna zmiana, dwie razem 1.5godziny (oprócz obozu sportowego)
Źle sprecyzowałam, każdy koń chodzacy pod siodłem ma swojego opiekuna, prawie każdy, czasami jak wolontariat jedzie na pare dni do domu albo coś, wtedy jest nas mniej, może ktoś inny zmienia, zależy. Jest nas mniej więcej na prawie wszytskie chodzace pod siodłem konie.
3. Pani Ewa nigdy nie trenowała bez papierów. Teraz (no może trochę dalej w przeszłość niż teraz, chodiz mi o jakieś pare miesięcy temu) robiła na jakiegoś sportowego, międzynarodowego nie znam dokładnie szczegółów, nie chcę wymyślać. Po prostu na jakiegoś ''wyższego'' moze z tego Twój błąd 😉

kiwii, jeżeli chodzi o nachrapniki, to jak widać koń jest uwiązany, co logiczne jest, ze czekając na jazdę nie zapinamy popręgu na maxa, nachrapnika, czyż nie ? tak. Czasami moze ktoś nie dopnie do końca, ale są to sporadyczne przypadki, i na pewno jak P.Ewa to zauważy zwróci uwagę 😉 Jeżeli nie, to już jest jeźdźca wina, no neistety, mając na jazdę 6-7 koni, nie jest w stanie przypilnować wsyztskiego, a jeżeli nie ma wolo to już w ogóle.
Supeł do którego jest przywiązany koń, to jest bezpieczny, więc jeżeli coś się stanie to wystarczy pociągnąć za część sznurka i rozwiąze się jak karabinczyk. Nie mam nic na usprawiedliwienie, nie powinno tak być, no ale może zabrakło linki lub karabinczyk się popsuł, a konia trzeba miec za co przywiązać.
Kantar na supeł jest tak, bo został porwany przez konia, i oczekiwała na nowy 😉
I nie wmawiaj, ze mnie nie rażą, bo jak napsiałam, nie podoba mi się to, i jest fuj. A jeżeli zazrościsz tego, ile mam szmat, mozesz powiedzieć to inaczej 😉 Czytaj uważniej 😉


Dworcika: masz jeszcze fotkę Alka, który ma trening z trenerem i jak widzisz, jest bez kantara:

tutaj za to jest trening, który jest bez grupy, indywidualny, i jak koń wygląda? tak:

tutaj za to jazda grupowa, ale bez zmian, więc ten kto wiedział, ze sobie da radę zdjął kantar. Nie mamy ogólnego zakazu zdejmowania, ale jeżeli konie nie chodza na zaminy to nie mają kantaru :

ja również, jeżeli wiem, ze nie bedzie zmiany to siodłam sobie konia bez kantara. Ale kantary są głównie dla bezpiezenstwa malych dzieci

Dworcika,
1. właśnie, chodziło mi o konie prywatne, takie jak 3/4 forumowiczów. Nie rekreacje, do której należy moja stajnia 😉


A mi chodzilo konkretnie o Alka, który przecież jako kryjący ogier sportowy pani trener nie chodzi pod rekreacją? Więc są to jazdy w zasadzie prywatne.

Ja nie mówię, że ona trenowała bez papierów, ale czy to, co ma, to są papiery tytułujące ją trenerem. To różnica i błędu żadnego nie widzę.

Nadal uważam, że 1,5-2 godz. jazdy, to taki czas, kiedy wolontariusze mogą poświęcić na pomoc przy tychże jazdach, a innymi pracami zająć się w pozostałym czasie. Nawet jak jest ich 6. Zwłaszcza, że przecież potrzebni byliby tylko w trakcie "przesiadki" (dodam, że z jeźdźców zaawansowanych na niezaawansowanych lub odwrotnie, kiedy to w zasadzie grupa zaawansowana mogłaby pomóc tym drugim i przytrzymać konia).
Julie można nie weryfikować poziomu jazdy, bo weryfikuje ją sama jazda danej osoby, pytając często ludzie kłamią, dobrze jest jak masz możliwość przypatrzenia się jak ktoś siodła, czyści itd, ale gdy ktoś przychodzi mówi że jeździ x lat ma sprzęt, i umawia się na teren to weryfikacja odbywa się po tym jak ktoś posadzi swoje 4 litery w siodle.
owszem można inaczej umówić się na weryfikację czyli na przynajmniej godzinę padoku najlepiej indywidualnie itd itp ale idąc dalej tym tropem spędziłabym w ten sposób kilka dodatkowych godzin np w upale bo jeśli zaczynałam jazdy od 16, to musiałabym zaczynać od 12 lub robić je rano, no cóż, przecież koń maszyna może pracować cały dzień, a pasienie mu na g... bo i takie szkółki znam...
tak mogłabym zakładać kantary każdemu z osobna, czyli od 4 do 10 koni na jeździe, mogłabym też przed wyjazdem w teren-ostatnie 2 h jazd troczyć je do siodeł itd itp, ale tego nie robiłam bo, uwaga powiem słowo kluczowe dla tego wątku, było mi wygodnie...
a dlaczego? bo od 14 do 22 byłam na stajni codziennie, bo miałam ponad 60 koni pod sobą i zawsze miałam uśmiech na ustach mimo iż byłam skopana, pogryziona, spadałam z młodych koni, ale uczyłam i dziwne że 2 sąsiednie stajnie świeciły pustkami, co nawet przyczyniło się do wykopania nam na trasie dziur zasypanych liśćmi-zafundowano mi wstrząs mózgu, tylko dlatego że ja klientów miałam a oni nie... ale to już inna bajka...
Dworcika, Wiesz co, nie chce już mi się z Tobą dyskutować, bo narzucasz swoje racje. Przyjedź i zobacz, czy wolontariusze przy tylu koniach mają czas, żeby zdejmowac głupie kantary. A jeżeli nawet by mieli, to uwierz, że jestesmy dośc zmęczeni, i nie chce nam się robićsobie dodatkowej, niepotrzebnej pracy. Jeżeli dostałybyśmy takie polecenie od P.Ewy to okej, ale ja sama sobie nie będę wymyślać dodatkowych prac 😉
jestesmy dośc zmęczeni, i nie chce nam się

Zrezygnujcie z jazdy, będziecie mieć siły. I może jakiś szacunek do koni na które sadzacie tyłki.

do mnie kantar pod ogłowiem mimo wszystko nie przemawia  😤
noen - to, że jest to stajnia rekreacyjna nie jest żadnym usprawiedliwieniem, wręcz przeciwnie ponieważ to tam większość osób zaczyna swoją przygodę z końmi, więc czy nie uważasz że powinni zacząć ją dobrze, a nie "na odwal się"?
Ja również zaczynałam w klubie rekreacyjnym (wieki temu  :icon_redface🙂, na jeździe czasami było ponad 10 koni, trzy godziny pod rząd. Nie do pomyślenia było aby kantar został pod ogłowiem, mało tego, konie często były czyszczone i siodłane przed stajnią a nie w stanowiskach (boksów wtedy jeszcze nie było). Konie były różne, od spokojnych miśków, po potworki które miały zakładany kaganiec do czyszczenia (część forumowiczów pewnie pamięta Sakara z Tabuna).
W tej chwili mam już swoje konie, parę razy byłam zmuszona zostawić kantar pod ogłowiem, ale prawdę powiedziawszy dopasowanie wtedy wszystkiego zajmowało więcej czasu niż ściągnięcie kantara i założenie ogłowia.
Wydaje mi się, że w żaden sposób nie wpływa to na poprawę bezpieczeństwa na jeździe, wręcz przeciwnie, może to bezpieczeństwo pogorszyć więc jedynym wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy jest po prostu lenistwo i totalna olewka osób prowadzący jazdy i pomagających przy koniach.

no i generalnie co to znaczy że da sobie rade lub nie da sobie rady? Ja @*&%@! nie wiem jaki musi być koń żeby nie założyć mu kantara, tym bardziej konie szkółkowe powinny być przyzwyczajone do kantarów/ogłowi, dotykania uszu, głowy itd itd. Pracuje teraz z końmi 2-4letnimi i nawet takie konie nie mają problemów z zakładaniem sprzętu, co dopiero doświadczony koń rekreacyjny (myślę że na takich jeździcie). Poza tym siodłanie, czyszczenie podstawowa pielęgnacja- nie wyobrażam sobie jak można jeździć na koniu, któremu nie umie się założyć ogłowia czy kantara. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca a jeśli instruktor sobie nie radzi można zatrudnić dodatkowego lub zmienić instruktora.
Dworcika, Wiesz co, nie chce już mi się z Tobą dyskutować, bo narzucasz swoje racje.


Tupnij nóżką, walnij focha i czekaj do wakacji, aż pojedziesz rozskakać konie po dwóch rekreacyjnych jazdach obozowiczów.
W upale, w niedopasowanych kantarach zawiązanych na supeł. I z nachrapnikiem ściskającym ten luźny kantar.

Nie musisz mnie specjalnie zapraszać, na Górce bywam co jakiś czas i od lat nic się nie zmienia niestety.

A jeżeli zazrościsz tego, ile mam szmat, mozesz powiedzieć to inaczej 😉 Czytaj uważniej 😉


Na szczescie sie mylisz, bo nigdy nikomu niczego nie zazdrosciłam. Ciesze się z tego co mam. I to chyba Ty nie czytałas uważnie, ponieważ chodziło mi o to że masz drogie ładne czapraki bo zapewne chcesz zeby koń ładnie wyglądał a kantar pod ogłowiem cały ten obrazek psuje.

Tak się składa że byłam na górce jako wolontariuszka x lat temu i nie wiem czym mogłyscie byc tak zmeczone żeby nie miec sił zdjac kantara. Rano o 6 szło sie przepalowac konie, potem jadło sie sniadanie, sprowadzało konie z łańcuchów które szły na jazde i siodłało sie je. Dalej był obiad itp. druga zmiana, konie zaprowadzic i czas wolny. No chyba że korektywa dochodziła to dodatkowe chyba 2 godziny.
Żeby nie było w czasie kiedy tam byłam byłam totalnym laikiem nie znajacym sie na koniach i wtedy też jeździło sie z kantarami. Mi jednak jako że jak juz pisałam nie znałam sie na koniach wydawało sie to normalne, na szczescie zmądrzałam 😉
kiwii (od razu uprzedzam, że moje pytanie to czysta ciekawość, bez podtekstów) jakim cudem zgodzili się abyś pomagała jako wolontariusz skoro nie znałaś się w ogóle na koniach?
Tak na chłopski rozum, wolontariusz - osoba pomagająca - powinna być w miarę obeznana z tematem, aby mogła pomóc i aby jej pomoc była użyteczna, inaczej to trochę jest bez sensu i stwarza realne zagrożenie.
Julie można nie weryfikować poziomu jazdy, bo weryfikuje ją sama jazda danej osoby, pytając często ludzie kłamią, dobrze jest jak masz możliwość przypatrzenia się jak ktoś siodła, czyści itd, ale gdy ktoś przychodzi mówi że jeździ x lat ma sprzęt, i umawia się na teren to weryfikacja odbywa się po tym jak ktoś posadzi swoje 4 litery w siodle.
owszem można inaczej umówić się na weryfikację czyli na przynajmniej godzinę padoku najlepiej indywidualnie itd itp ale idąc dalej tym tropem spędziłabym w ten sposób kilka dodatkowych godzin np w upale bo jeśli zaczynałam jazdy od 16, to musiałabym zaczynać od 12 lub robić je rano, no cóż, przecież koń maszyna może pracować cały dzień, a pasienie mu na g... bo i takie szkółki znam...
tak mogłabym zakładać kantary każdemu z osobna, czyli od 4 do 10 koni na jeździe, mogłabym też przed wyjazdem w teren-ostatnie 2 h jazd troczyć je do siodeł itd itp, ale tego nie robiłam bo, uwaga powiem słowo kluczowe dla tego wątku, było mi wygodnie...
a dlaczego? bo od 14 do 22 byłam na stajni codziennie, bo miałam ponad 60 koni pod sobą i zawsze miałam uśmiech na ustach mimo iż byłam skopana, pogryziona, spadałam z młodych koni, ale uczyłam i dziwne że 2 sąsiednie stajnie świeciły pustkami, co nawet przyczyniło się do wykopania nam na trasie dziur zasypanych liśćmi-zafundowano mi wstrząs mózgu, tylko dlatego że ja klientów miałam a oni nie... ale to już inna bajka...


Czekaj czekaj... Chyba się nie rozumiemy 🙂
Potrzebujesz godziny indywidualnej jazdy, żeby zweryfikować/ocenić czyjeś umiejętności jeździeckie i to jak osiodłał konia ❓ 🤔
Ja na pierwszy rzut oka widzę jak koń jest osiodłany, co za problem szybko poprawić w czasie jazdy? Pokazanie komuś "zobacz, nie dopiąłeś nachrapnika, powinien być tak..." zajmuje sekundę i jest to element nauki jazdy konnej!
Tego co napisała noen w ogóle nie rozumiem:
"Czasami moze ktoś nie dopnie do końca, ale są to sporadyczne przypadki, i na pewno jak P.Ewa to zauważy zwróci uwagę  Jeżeli nie, to już jest jeźdźca wina, no neistety, mając na jazdę 6-7 koni, nie jest w stanie przypilnować wszytskiego..."
To znaczy, że p.Ewa jest niewidoma, czy co ❓ Czemu nie może poprawić nachrapnika, czy innej części rzędu na jeździe ❓ 😲

Co do zweryfikowania umiejętności jeździeckich, to latem co chwilę, w każdej stajni pojawiają się nowi ludzie twierdzący, że świetnie jeżdżą, czy jeżdżą X lat... To jest normalne, znam to na pamięć.  😉
Ale do oceny tego, czy mówią prawdę, wystarczy mi spojrzeć jak podchodzą do konia, jak wsiadają, jak siedzą i kierują koniem w stępie i po kilku krokach kłusa, czyli w kilka minut. Nie wiem po co godzina indywidualna.

A co do tego ile miałaś obowiązków i że byłaś zbyt zmęczona... to też nie rozumiem czemu zgadzałaś się na tak ciężką pracę, ale to już inny temat...

W normalnej stajni konie są prawidłowo osiodłane, a instruktor ma czas na wykonywanie swojej pracy porządnie. Dzieci i początkujący są wszędzie.
Dla mnie sytuacje o których piszesz nie są normalne.

No dobra, ale wróćmy do tych nieszczęsnych kantarów pod ogłowiami 😀
kiwii: Ja też testowałam zaprezentowany przez Ciebie sposób z kantarem i uwiązem przytroczonym do siodła.
Ale dla mnie to nie ma sensu na rajdach które teraz prowadzę, bo już pisałam, że to są rajdy dla bardzo zaawansowanch jeźdźców, po trudnym terenie z wieloma niespodziankami. Więc koń musi być gotowy do przywiązania i prowadzenia w każdej chwili.
Poza tym tempo jest dosyć ostre (część koni startuje w profesjonalnych, międzynarodowych rajdach endurance na 80-100 km) jest bardzo dużo galopu, często jest możliwość pościgania się. Kantar i uwiąz telepiące się u boku siodła są dla konia o wiele bardziej irytujące od noszenia ich na głowie, a zwinięcie kantara jakoś tak, żeby się nie telepał uniemożliwia szybkie uwiązanie, czy prowadzenie konia w razie niespodzianek.
Więc owszem, pomysł nie jest ogólnie zły, ale nie w każdej sytuacji 🙂

PS. Co to w ogóle jest na pierwszym zdjęciu? Dwa kantary jeden pod drugim ❓ 😲
Julie - na pierwszym zdjęciu, to brązowe coś to chyba nachrapnik (ten sam styl co naczółek), a czarne kantar.
Ala_WR- spokojnie, ja nawet bez Twojego uprzedzenia niedopatrzyłam sie zadnych podtekstów 😉 stopniowo sie ze wszystkim zapoznawałam, pozostałe dziewczyny mi tłumaczyły jesli czegos nie wiedziałam. Najpierw sprowadzałam konie, poiłam, czyściłam, pomagałam wyrównać strzemiona, dobrac odpowiedni toczek, później dopiero siodłałam.
a mozecie mi wyjasnic idee wolontariuszy?
bo gdzies ktoras napisala ze jazdy mają/prowadzą... przeciez to karalne ;/ taka samo jak kazda ich pomoc, danie rady czy pokazanie komus czegos... w razie wypadku (nawet nie z ich winy) podpadaja odrazu pod kodeks karny za udzielanie instruktarzu bez uprawnien. znam kilka takich przypadkow meega odszkodowan, odsiadek.
wiec niewiem, wyjasnijcie... i co te dziewczynki (do tego pewnie nieletnie;/) przychodza i co? dostaja jakies wynagrodzenie? czy nie dosc ze ryzykuja  to jeszcze za friko? (no i narazaja klientow). jaka umowa? ubezpieczenie? cokolwiek?

edit:
a przedstawone zdjecia sa makabryczne poprostu . niewyobrazam sobie zeby jakis trener, a nawet podzedny instruktor majacy choc troche mozgu i wiedzy na cos takiego pozwalal ;/
nie dosc ze ochydne to jesze jak to jest pozakladane ;/ i po cholere te nachrapniki????
ja rozumiem ze wam wygodniej z kantrami- no ok, w koncu traktujecie je jak rowery a rower ma nózke na stale zeby postawic bez trzymania... ale na boga... no niech to wyglada! niech tym biednym strzorzeniom dodatkowej krzywdy nie robi!

powiem wam ze czesto jestem sama, wolontariuszy nie mam (ale powiedzmy, ze czesc dzieciakow juz wyedykowana - bo je ucze a nie ide na masowke ze gotowe konie daje) grupe podobna  a nawet i wiekszą, (no srednio do 5 koni, ale zmian w czasie jazdy jest i po 3-4 czasem bo jezdzi kazdy krotko) i takich rzeczy nie ma ;] ja sprawdzam sprzet, popregi, oglowia...bo niezaufam "dziewczynkom" zeby komus sie cos stalo. jak jest  amiana to leci osoba ktora sie zmienia+ew. ktos jeszcze, schodzaca os. trzyma konia nowa wsiada, ja pilnuje...i juz ;]
czasem czyszcznie, siodlanie trwa godzine czy 2 ( ja t wszstkie konie zrobie w 15 min)...no ale coz..to tez czesc nauki ;]
tania siła robocza
horse_art- wypowiem sie za siebie. Mieszkałam tam prawie całe wakacje za darmo i do tego mniej wiecej co dwa dni jechalismy w teren. JA jazd nigdy nie prowadziłam. Ale pamietam moja siostra miała kiedyś lonże koń sie przestraszył spadła i miała wstrzas mózgu, lonże prowadziła dziewczyna jeźdzaca już dłużej jednak nieletnia i bez zadnego papierka jednak zadnych konsekfencji nikt za nic nie poniósł a siostra tego samego dnia wyszła ze szpitala.
Ubezpieczenie posiadali tylko obozowicze a jako że moja siostra równiez była tam jako wolontariusz to takowego ubezpieczenia nie miała.
Julie, ze sie tak wtrace- jesli macie konie trenowane sportowo do rajdow, to chyba tam jest sprzet profesjonalny i kon w kantarze pod oglowiem nie musi chodzic... rewelacyjne oglowia rajdowe firmy np. podium... albo pokrewne oczywiscie

edit
mnie osobiscie bardzo razi kantar pod oglowiem, bo kantar nie sluzy do jazdy. I nie ma dla mnie wytlumaczenia, ze jest 6 koni na jezdzie, prowadzilam jazdy, gdzie bylo nawet wiecej koni i nigdy zaden kon nie mial kantara. nigdy.
zrobila edit jakby co:P

siss ...jaka tania,...niewolnicza i niebezpieczna prawnie ;/

kiwii - i wlasnei dlatego taki wolontariat to zlo... bez kasy, bez ochrony prawnej, ubezpieczenia... a jak cos sie stanie to bedzie na was ;] b na papierze nic nie ma. a tak zawsze szef odpowiada za pracownika. a tak cos sie stanie to powiedzą ze samowolnie to robilas ;]

niedostaliscie bo niedochodziliscie odszkodowania, a mogliscie... osrodek napewno byl ubezpieczony od wypadkow na jego terenie, nie potrzeba ekstra obozu ubezpieczac (choc my tak robimy czesto ekstra), za taki wypadek beknąć powinni wlasciciel osrodka ze sie zgodzili - bo nawet nakazal , oraz nielatka ktora prowadzila.
jak nie byli ubezpiezni- trudno - niech placa z wlasnej kieszeni..moze by sie nauczyli ;] jak nie wykazali woli wlasnej dac odszkodowanie, to trzeba bylo ich sądzić. 
....no dobra wiem ze w praktyce i tak tego prawie nikt nie robi... ja tez madra po szkodzie gdy roztrzaskalam sobie leb na koniu znajomych ...tez nie wystapilam o odszkodowanie...za duzy szo pourazowy chyba ;]

wieki temu jak uczylam sie jezdzic takie lonze prowadzone przez nielatów bez uprawnien, byly normą . ale teraz czasu sie zmienily .... wieksza swiadomosc prawa i mozliwosci roszczen...

Napisałam chwilę wcześniej, że nie rozumiem (czemu instruktor nie ma czasu, nie może poprawić czegoś...) ale tak naprawdę to doskonale rozumiem i pisałam o tym już stronę, czy dwie wcześniej.
To jest tak:  😎
To są stajenki-fabryki obozowe, będące w posiadaniu osób, które pewnie w większości nie mają złej woli, tylko że się po prostu przeliczyły myśląc, że na posiadaniu koni da się łatwo zarobić.
Więc szukając oszczędności zatrudnia się marnego instruktora, zmuszonego sytuacją życiową do pracy ponad siły i każe mu się prowadzić milion jazd w asyście najczęściej (choć nie zawsze) niewiele umiejących, nieletnich pomocniczek.
Sytuacja przerasta i biedną instruktorkę i pomocniczki, a one najczęściej robią co mogą i może się starają, ale za darmo lub pół darmo nie mają zbyt wielkiej motywacji do tego, żeby coś zmieniać na lepsze.
Więc to wszystko wina właścicieli takich stajni i tyle 🙂
Nie instruktorek i nie pomocniczek.

Złota: Tak, niektóre konie (te startujące) mają te fajne kantaro-ogłowia Podium.

<edit>
horse-art: Z pomocniczkami można sobie wszystko świetnie zorganizować i świetnie je wychować, tak że są wręcz niezastąpione, ale to wymaga doświadczenia. A od strony prawnej wygląda to tak, że osoba nieletnia może pomagać w siodłaniu, czy wręcz uczyć siodłania, ale instruktor z uprawnieniami musi to nadzorować, czyli wystarczy że jest w zasięgu wzroku i głosu i widzi co pomocniczka robi.
Dla chcącego nic trudnego. Zdarzyło mi się kilka razy w szczycie sezonu, że moja 14-sto letnia, świetnie jeżdżąca pomocniczka prowadziła lonżę na środku placu, ale na którym byłam też ja i kilku uczniów jeżdżących naokoło. Ale to jej prowadzenie wyglądało bardziej tak, że ona skupiała się na lonżowanym koniu, a do jeźdźca mówiłam bardziej ja i jeździec robił te same lub podobne ćwiczenia co osoby jeżdżące na ścianie.
To wymaga dużej podzielności uwagi i zawsze byłam zmęczona psychicznie po takiej jeździe, ale da się! 😉
julie - zgadzam sie, wina wlascieli... bo jak skąpią na instruktorow to potem jest jak jest.
kazdy jak ma za duzo pracy to potem i malo wydajny i nerwowy, wypalony . a tak pozadnie uczyc si enei da niestety. i obrazki potem jak u gory strony. tylko jedne takie stajenki sa zamykane bo ludzie zwieja,
ale inne niestety dalej mają przemiał , tyle ze co rusz nowych klientow, bo stajnia w dobrym miejscu, od dawna, bez konkurencji itd... niewazne ze nie jak ktos sie pozna to odejdzie...beda kolejni...
Jeszcze wtrącę, co do uczenia dzieci przez dzieci: Ja też byłam "uczona" na lonży przez dziewczyny niewiele ode mnie starsze.
Pani Basia była gdzieś tam niedaleko, ale nie brała w tym żadnego udziału. I wyglądało to tak: "Instruktorka" siedziała sobie na kasku, trzymała lonżę na czubku głowy i mówiła czasem: "No! Kłus", "No, łydka, pięta w dół"...Konia trzeba było sobie samemu "zakłusować", "instruktorka" tylko siedziała lub stała w miejscu. Jak się nie umiało, to się jechało całą lonże stępem! Po kilku-kilkunastu takich lonżach można było zawołać Panią Basię i pokazać, że się umie anglezować i wysiadywać kłus bez strzemion i jeśli test wypadł pomyślnie, to można było przejść do "I grupy" jeżdżącej w korytarzu.
Cyrk!  😁
No ale to było jeszcze za komuny i kosztowało to grosze. Przetrwało takie lonże i "I grupy" tylko niewielu, potem w II i III grupie było już lepiej. Taka selekcja naturalna 😉
Choć i tak dopiero potem, po latach było prawdziwe naprawianie błedów.
Ale to taki mały offtop.
Najważniejsze co chciałam powiedzieć o tej "starej szkole":
Gdy wychodziło się ze stajni, z perfekcyjnie osiodłanymi końmi, Pani Basia stała w drzwiach stajni i przejeżdżała po koniach białą rękawiczką. Jeśli koń był źle wyczyszczony, to był cofany do stajni na poprawkę, a czas jazdy ci leciał.
A nie daj boże słomka w ogonie! Wracasz za karę do stajni i zamiatasz!
Do tej pory wpadam w panikę jak widzę słomkę w ogonie i krzywo założony czaprak! 😁
I za to Pani Basi dziękuję 🙂

Napisałam chwilę wcześniej, że nie rozumiem (czemu instruktor nie ma czasu, nie może poprawić czegoś...) ale tak naprawdę to doskonale rozumiem i pisałam o tym już stronę, czy dwie wcześniej.
To jest tak:  😎
To są stajenki-fabryki obozowe, będące w posiadaniu osób, które pewnie w większości nie mają złej woli, tylko że się po prostu przeliczyły myśląc, że na posiadaniu koni da się łatwo zarobić.
Więc szukając oszczędności zatrudnia się marnego instruktora, zmuszonego sytuacją życiową do pracy ponad siły i każe mu się prowadzić milion jazd w asyście najczęściej (choć nie zawsze) niewiele umiejących, nieletnich pomocniczek.
Sytuacja przerasta i biedną instruktorkę i pomocniczki, a one najczęściej robią co mogą i może się starają, ale za




Julie, akurat w ów górce, której głównie dotyczy kontrowersyjny temat kantarów instruktorka, która prowadzi tam jazdy jest właścicielką koni oraz ośrodka, więc cóż...
A, no to teraz już wszystko jasne. Przeliczyła się kobita i przedkłada ilość nad jakość.
No, ale jest takich stajni setki, jak nie tysiące...
Ciężko jest się utrzymać z koni, wiem to z własnego doświadczenia.
Szkoda tylko, że nie próbuje poprawić wizerunku swojej stajni przez tak banalnie prostą czynność jak zdjęcie kantarów spod ogłowi. To nic nie kosztuje akurat.
A może nie wie, że to wpływa niekorzystnie na wizerunek stajni i że diabeł tkwi w szczegółach?
30 koni i jedna instruktorko-wlascicielka?
i tylko ona do pilnowania dzieci? (i tych co przyszly na jazde/kolonie-tez takie robi?) i nielatnich pomocniczek. no zgroza;/)

a co wolontariuszek...wlasnie mi sie ocs przypomnialo, walkowalam temat kiedys tam jak wlasnie chcielismy przyjac taką pomocniczke, no ale sie chcielismy wszstko bezpiecznie i legalnie. (no i dzialam w fundacjach gdzie takie os. funkcjonują)
jest cos takiego jak ustawa o wolontariacie, tam jets zapis jak powinna taka umowa wygladac -jelsi ktos by potrzebowal mam gdzies wszytko w czelusciach twardego dysku...albo serwera. jak nie to zawsze  prawnik moze raz jeszcze odnalezc 😉

ja sobie te jazdy, treningi prowadze jako hobby ...mam pare innych zawodow, nei musialabym, ale lubie generalnie wiec takie olewactwo jak widze czesto w tych "fabrykach" mnie drazni bo do wsztkiego co robie sie przyklaam... no ale cóż , tak bylo i bedzie pewnie 🙁

a lonze "prowadzic" dalam nielatowi tylko raz w jednej sytuacji. zorganizowalam gluchym dzieciakom oboz, no wiec postanowilam ich konno nauczyc jezdzic... no i pojawil sie problem... jak tu trzumac lonze i bata kiedy trzeba gadac rekoma? i to obiema? do tego caly czas i sie nie jąkać ?:P no i wtedy wlasnie dziewczynka (no ale juz prawie letnia) trzmala lonze a ja "gadalam" 😉 czasem jeszcze trzecia osoba operowala (tzymala nad ziemia) bat...bo kon widzac argument w reku nie moim ignorowal zupelne :P
uj... sie wtedy nabiegalam na tych jazdach (tych samodzielnych juz)...wkoncu slyszeli mnie tylko jak bylam przed nimi 😀 a ze to jeszcze emocje itd... krzyknac nie mozna, delikwent nie skupia si ena tobie tylko przeciez na koniu i  "ze jedzie" w ogole... wiec nie patrzy na ciebie =nie slyszy,  fajnie bylo, i to ze sie calkiem fajnie nauczyli i byli wdzieczni, mili...wynagrodzilo zakwasy hahahhaha

zeby nie bylo offa calkiem prawdopodobne ze konie mialy wtedy i kantary - zeby lonzujacy dzieciak nie szarpal, a potem na jezdzie zeby konia trzymac (a tez mu przeciez wygodniej za kantar niz wedzidlo ktorym juz ktos operowal) jednak przy pierwszych tych samodzielnych krokach jak jezdziec juz kierowal itp. ...wiecie...tu lepiej zaezpieczneie miec... w koncu nie krzykne z komendą w razie "w".... jak w nauce jazdy autem - w razie czego instruktor tez ma kierownice i pedaly )
Jeżdże na górce już 3 lata uwierz nie widziałam Alka który chodziłby w kantarze w czasie treningu , a tamte zdjęcia, uwierz były robione w 2006 ?
Julie, nie trzeba mi godziny, ale tak było by łatwiej, bo zweryfikowanie kogoś kto tylko kłusuje a mówi że jeździ tereny(bo i takie wycieczki widziałam stępo-kłusowe) w dodatku w terenie galopuje, to weryfikacja to przynajmniej 20 minut, no chyba że Ty konia nie rozgrzewasz i od razu heja galop, dlatego mówiłam o tej godzinie gdzie można faktycznie sprawdzić kto co potrafi...
inna sprawa że moja praca to była praca ideowa, własciciel kasiasty ale kogoś do pomocy, no co ty!!! na darmowe jazdy za pomoc przy oprowadzaniu kucyków krzywo patrzył a co dopiero pracownik... po takich pięciu miesiącach bez dnia przerwy uwierz mi padasz na nos, a na słowo koń zbiera Ciebie na wymioty
niby czas między jazdami to było kilka minut, można założyć kantar owszem, jednak wchodziły inne konie, które trzeba było pomóc osiodłać, dołączyć lub innego odprowadzić, a każda minuta ucieka z prędkością światła...
dziś szanuję siebie jako instruktora z bagażem 20 lat uczenia, i wiem że można inaczej, w obecnej stajni jest 4 instruktorów, mamy swoje dni, treningi i spokój, nie gonimy za kasą, robimy to co lubimy nie rzygając tym, choć tylko ja prowadzę rajdy, tereny , czy większe niż 5 osób grupy robiąc kadryle, skoki i zabawy dla dzieci, dlatego dziś poprzednia moja stajnia świeci pustkami i żaden instruktor tam nie chce iść a obecna cieszy się renomą jednej z najlepszych...
jedna przestroga dla wszystkich, ceńcie się, bo kto ma miękkie serce ten ma twardą dupę...
Jeżdże na górce już 3 lata uwierz nie widziałam Alka który chodziłby w kantarze w czasie treningu , a tamte zdjęcia, uwierz były robione w 2006 ?


Uważasz, że to, że czegoś nie widzisz, dowodzi temu, że tak nie jest. Zdjęcia mówią same za siebie, choćby i w 2000 były robione. Mieszkasz na górce lub spędzasz tam 24godziny na dobę przez 365 dni w roku? Poza tym chciałam przytoczyć wypowiedź Noen, która pisała, że pani trener jednak nie zdejmuje kantara, kiedy ma samotny trening i wiąże konie w celu podwyższenia/ przestawienia parkuru. Oj dziewczynki, same sobie zaprzeczacie 🙂 Proponuję ustalić najpierw wersję, a potem się wypowiadać 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się