Niestety ale nie każdy koń może chodzić bosso, są wyjątki.
Jakie wyjatki? Prosze podać z uzasadnieniem , które będzie zgodne z budową i anatomicznym działaniem kopyta . Chętnie sie dowiem i jestem otwarta na sugestie, ale byle czym zbyc sie nie dam, bo końskie kopyta znam całkiem dobrze. 😉 także konkretne konkrety , a nie zdania typu nie każdy moze i to wszystko.
Dlaczego nie moze ? [/quote]
4 letni wałach, przez 4 lata nie okuty. Aktualnie w treningu ujeżdżeniowym, przygotowywany do zawodów. Kopyta prawidłowe. Jednak koń jest "zawodową koparką". Od źrebięcia kopał doły na pastwiskach (prawdziwe, wielkie, takie powyżej kolam jak się weszło do środka), w stajni również lubi grzebać o betonowe podłoże... Częśc boksu przykryta gumowymi matami. Wynik zachowania konia: jedno z przednich kopyt ulega deformacji. Pomimo częstego, prawidłowego rozczyszczania kopyto ciagle ścierane, kwadratowy pazur, koń coraz mniej prawidłowy, ruch ulega z czasem deformacji - koń staje się nierówny. Zmienia się kąt kopyta grzebiącego - nie da rady już mocniej ściąć piętki... Aktualnie koń podkuty na przód - różnica znaczna od pierwszego treningu - przednie kopyta równiejsze (jeszcze troche aby doprowadzić je do ideału), ruch idealny, bez zakłóceń ze strony aparatu ruchu. Koń pewniejszy na nogach - chociaż nigdy nie było problemu z podeszwą, czy strzałką... Róg zawsze bardzo dobrej jakości (genetyka + żywienie + bardzo dobry podkuwacz): twardy i elastyczny...
I pytanie do Ciebie, ponieważ sama miałam wątpliwości co do zastosowania podków - czy dr Strasser, lub jakikolwiek inny "naturalny" podkuwacz zaradziłby w sytuacji nałogowego doło - kopacza i nierównych kopyt?
Pomijając sprawę naturalnego strugania , bom laik- jeszcze 🙂
Ale trudno mi uwierzyć, że koń robi sobie kwadratowe kopyta kopiąc w ziemi. Co innego trąc o beton - tu się zgodzę, bo i mój niestety tak robi.
Według mnie, najlepszym wyjściem jest zmiana podłogi w boksie, Bo jeśli uznamy, że na taką przypadłość najlepsze są podkowy, to oznacza, że będzie musiał w nich spędzić całe życie, bez żadnej przerwy, jeśli będzie stał na betonie.
Może z koniem jest jeszcze inny problem ? Bo mojemu te kwadratowe kopyta wystarczy starnikować i jest przez jakiś czas spokój.
Nie pękają mu , nie kruszą się.
I ważny jest powód grzebania w boksie. U mnie dzieje się tak wtedy, gdy słyszy jak przygotowuję jedzenie w pomieszczeniu obok. Jest niecierpliwy. Grzebie tak i przy kowalu , czy w innych sytuacjach , dla niego mocno stresujących. 🙂
moim koniom które niekute były/są zawsze się na przodach takie kwadraty robiły po jakimś czasie. Tylko co z tego? Przecież to żadnego wpywu na nic nie miało, a że taki kształt przybierają to chyba raczej normalne. Rozczyszczenie kwadraty usuwa.
Elu pół biedy, jeśli oba kopyta są równo kwadratowe. Problem u tego konia polega na tym, że ściera on jedno kopyto, przez co kształt obu przodów coraz bardziej różnił się od siebie. Widać też było, iż z czasem w treningu koń był coraz mniej regularny - szczególnie długo po werkowaniu...
Guli u mnie na pastwiskach i padokach jest piach z gliną. To bardzo ostre podłoże - porównywalne do gruboziarnistego papieru ściernego. Jeśli koń każdego dnia kopie dołki w ziemi tą samą nogą - mocno ściera jeden pazur, co z czasem spowodowało różnice w kształcie obu przednich kopyt... Podkuwacz próbował to wyprowadzic werkowaniem, jednak w końcu się poddał. On sam - tj podkuwacz - jest moim dobrym wieloletnim znajomym, jest też przeciwnikiem kucia bez potrzeby - zatem jego decyzja nie wynikała np. z chęci naciągnięcia mnie na poniesienie większych kosztów... Chcemy spróbować skorygować kształt kopyt , po czym po 2 - 3 przekuciach - rozkuć. Co z tego będzie - zobaczymy, może sie okazać, że zabieg okucia "na jakiś czas" niewiele pomoże... Ale moze być i tak, że korekta kształtu wystarczy np. na kolejne 4 lata ;-) Jak pisałam w boksie koń ma gumowe maty... Grzebie przy zadawaniu paszy, rozgrzebuje ściółkę z nudów, lub celem "odpowiedniego" wytarzania się ... Zabawki go nie interesują a na pastwiskach przebywa od 6:30 do 21 - 22 wieczorem... w boksie zawsze coś do pochrupania ...
Rozczyszczany był co 5 - 6 tygodni. Ponadto sama próbowałam lekko wyrównywać róznice tarnikiem - oczywiście na początku pod okiem podkuwacza...
[quote author=_Gaga link=topic=56.msg232079#msg232079 date=1239969881] [...]z czasem w treningu koń był coraz mniej regularny - szczególnie długo po werkowaniu...
Rozczyszczany był co 5 - 6 tygodni. Ponadto sama próbowałam lekko wyrównywać róznice tarnikiem - oczywiście na początku pod okiem podkuwacza... [/quote]
No właśnie - na takie "ścieracze" alternatywą do kucia jest częste werkowanie. Częste może znaczyć co 3 tygodnie, może nawet co 2. Ale to już trzeba zapał mieć, potrafię zrozumieć, że się może człowiekowi nie chcieć 😉 Mam teraz pod opieką kobyłkę z taką asymetrią przodów, o jakiej mówisz. Uwielbia grzebać, na dodatek bardzo mało wychodzi na wybieg i była bardzo rzadko werkowana (ostatanio 4 miesiące!!). Sztorc w grzebiącej łapie produkowała sobie przez 9 lat życia. Wygląda paskudnie i pazur zaczyna pękać na środku... Spróbuję to wyprowadzić, klaczka niespecjalnie ma alternatywę, bo nawet na częstsze rozczyszczanie "by kowal", o kuciu nie wspominając, właścicieli nie stać... Szkoda, że mam mało czasu dla tej sieroty i nie mogę jej poprawiać co 2 tygodnie, tylko ok. co tradycyjne 4 - mała szansa, że coś się uda naprawić.
Swoją drogą: ten róg w miejscu skrobania (sam przód pazura sztorcowego kopyta) był CHOLERNIE twardy - jak kamień. Dużo twardszy niż drugie kopyto czy nawet to samo kopyto kawałek dalej. I tak nie chciałam tego tarnikować (zostawiłam, opiłowałam resztę dokoła, bo z werkowaniem tego kobył sobie świetnie sam radzi :P) To chyba jakieś przystosowanie, dzięki temu, że się tak upakowuje od grzebania, zapewne się wolniej ściera. Zresztą klacz nie miała problemu ze zbyt mocnym starciem tego fragmentu kopyta, tylko z przerostem ściany dookoła (na "rogach" => kwadrat i pękanie ściany z przodu, oraz na piętkach => sztorc). To moje osobiste potwierdzenie wyczytanej opinii, że kopyto się dostosowuje z tempem przyrostu rogu do potrzeb najsilniej ścieranego fragmentu i naprawdę mało prawdopodobne (chyba że jakieś wady genetyczne wchodzą w grę), żeby kopyto ścierało się za szybko. Fascynujące są takie obserwacje...
Ależ ja zapał mam , podkuwacz również próbował to wyprowadzać dzieki częstszym wizytom (mieszka niedaleko, zatem nie ma problemu). Tyle, że przyjeżdżał , rozkładała ręce stwierdzając "ale co ja mam tu ciąć, skoro za wiele nei urosło"? Koniowi na szczęscie jeszcze stosunkowo do sztorcu daleko, ale myślę, że pozostawienie tych kopyt samym sobie mogłoby z czasem i do tego doprowadzić
Wszystkie moje kopyta są "cholernie twarde" - podkuwacz marudzi, że mam w końcu obciąc tę biotynę (konie nie dostają) - tyle, że u nas to sprawa genetyki po prostu... 😀
To ten problem, że kowal tradycyjny często nie bierze pod uwagę, że mógłby milimetr wyrównać i że to ma znaczenie - jak nie da rady "rypnąć półksiężyca" to znaczy, że "nic nie ma do roboty". Nie mówię, że Twój akurat tak robi, no ale coś w tym jest, skoro po tych 5-6 tygodniach już była wyraźna różnica w ruchu i wyglądzie kopyta - musiało się dać coś zrobić wcześniej. Pytanie w którym miejscu kopyta i jak dużo... 😉 Cęgi raczej nie mają tu nic do roboty, tylko tarnik.
Co do twardości - robię naszym kopytka od jesieni, cały czas jest mokro, nieco się obawiam suchego lata i już myślę nad zakupieniem butków do moczenia kopyta - będzie werkowanie z namaczaniem 😉 Na sucho cienko to widzę, szczególnie moją pieszczochę Brytanię, już się kamyczki robią...
Dea, u mnie już sucho i w efekcie mam 8 kamieni, a nie 8 kopyt. Zaczynam akcję namaczania, bo inaczej kopyt nie ruszę. Jakie buty masz na myśli? Bo ja już jakieś oglądałam, ale kupoało się na sztuki za jakąś dużą cenę i żeby jeszcze były uniwersalne, ale gdzie tam. A u nas różnica rozmiarowa pomiędzy dziwwczyną a chłopakiem calkiem spora.
U nas mają dla jednego pacjenta takie "worki" z grubszego plastiku wiązane na górze. Zdecydowanie nie nadaje się toto do chodzenia w nich, może ze trzy mocno chlupoczące kroki można w nich postawić. W związku z tym rozmiar jest uniwersalny 😉 Takiego czegoś szukam, bo hmmm kopyta Campi/Wiesia od kopyt Brysi się rozmiarem już mocno różnią -także rozumiem Twój problem 😉
[quote author=_Gaga link=topic=56.msg231934#msg231934 date=1239956535] 4 letni wałach, przez 4 lata nie okuty. Aktualnie w treningu ujeżdżeniowym, przygotowywany do zawodów. Kopyta prawidłowe. Jednak koń jest "zawodową koparką". Od źrebięcia kopał doły na pastwiskach (prawdziwe, wielkie, takie powyżej kolam jak się weszło do środka), w stajni również lubi grzebać o betonowe podłoże... Częśc boksu przykryta gumowymi matami. Wynik zachowania konia: jedno z przednich kopyt ulega deformacji. Pomimo częstego, prawidłowego rozczyszczania kopyto ciagle ścierane, kwadratowy pazur, koń coraz mniej prawidłowy, ruch ulega z czasem deformacji - koń staje się nierówny. Zmienia się kąt kopyta grzebiącego - nie da rady już mocniej ściąć piętki... Aktualnie koń podkuty na przód - różnica znaczna od pierwszego treningu - przednie kopyta równiejsze (jeszcze troche aby doprowadzić je do ideału), ruch idealny, bez zakłóceń ze strony aparatu ruchu. Koń pewniejszy na nogach - chociaż nigdy nie było problemu z podeszwą, czy strzałką... Róg zawsze bardzo dobrej jakości (genetyka + żywienie + bardzo dobry podkuwacz): twardy i elastyczny... [/quote]
Moja ma 5 lat, poza tym NIC się nie różni...
Co do kucia - czy zdajesz sobie sprawę jakie obciążenia są przenoszone na stawy przy ciągłym uderzaniu czubkiem podkowy? Bose kopyto się ściera, poza tym lekko amortyzuje... Ja zdałam sobie sprawę i dlatego nigdy więcej jej nie podkuję! Kopyta ma robione co 2-3 tyg.
Dziś skończyłam kurs palo - dowiedziałam się jedynie tego, że właśnie powinnam częściej je robić i zmienić warunki życia konia... Jest 12 godz dziennie na wybiegu, ale kopie doły, mimo, że ma siano i jest w stadzie... Może jest czymś sflustrowana? Nie wiem, ale napewno nie okuję... Może będę więcej ją trenować, co to by była "bardziej wybiegana"... no napewno jeszcze bardziej zmniejsze pasze treściwe, mimo, że i tak je nie wiele...
Analop planuję zakwalifikować młodego w tym roku do MPMK w ujeżdżeniu... Każda nieregularność w ruchu będzie tutaj błędem, stąd decyzja o kuciu. Co to da - zobaczymy za 3 - 4 miesiące, sądzę że po tym czasie koń wróci do łażenia na boso... Koń to zwierz z typowym ADHD - ciężko mu ustać w miejscu, ciężko nic nie robić - wszędzie musi wleźć , wszystko sprawdzić. To dobra cecha w procesie szkolenia, bo łatwo go zachęcić do nowości. Jedyny minus to te kopyta, właściwie jedno
Co do tarnikowania - jak pisałam tarnikowałam tę krzywość sama, przy okazji tarnikując oczywiście i drugie kopyto (aby były równe)... Ale zwierz ścierał sobie pazur na prawdę mocno... Nie wiem zatem co lepsze - okucie na jakiś czas i wyrównanie kopyt - wraz ze wszystkim konsekwencjami tegoż (niszczenie kopyt, obciążenie stawów), czy czekanie aż noga zrobi się zupełnie sztorcowa i... i co wówczas?
I pytanie do Ciebie, ponieważ sama miałam wątpliwości co do zastosowania podków - czy dr Strasser, lub jakikolwiek inny "naturalny" podkuwacz zaradziłby w sytuacji nałogowego doło - kopacza i nierównych kopyt? [/quote]
Troche sie spóźniłam bo dziewczyny powiedziały co nieco, no ale nie zawsze mam czas włączać komputer. Dlatego- jako ,że zostałam wyywołana to przepraszam z góry , ze powtorze to co napisane juz zostało 😉.
A dokładnie chodzi o częste podtarnikowanie - żadnych noży , obcęgów, tylko sam jeden tarnik - nawet raz w tygodniu .
Teraz widze , że tarnikowanie działa cuda - dosłownie. Grunt to dostosowywać częstośc tarnikowania do potrzeby i przede wszystkim wiedzieć jak to zrobic. Nie ciachać od razu nie wiadomo ile - jak to kowal powiedział, że "nie ma co ciąć" , bo i rzeczywiscie nie ma . Potwierdzam to co napisała Dea 1 mm to czasem bardzo duzo.
No i ważna rzecz o której Dea też napisała - kopyto prawidłowo pracujące przystosowuje tempo wzrostu do tępa ścierania . Jak u swoich czasem za dużo w którymś miejscu zebrałam to w 3 dni już sie wyrównało . Ale to jeszcze na początku - teraz im bardziej dochodze do wprawy tym lepiej robie i praktycznie zawsze wychodzi mi już wszystko równo.
Po drugie - jeśli chodzi o jakość kopyt , czyli np twardość kopyta - to nie brałabym pod uwage genetycznych dziedziczeń - bo to nijak sie ma do rzeczywistości.
Kupiłam konia NN od handlarza raczej z miernymi kopycinami - to jakie stały się w ciągu 2 lat zawdzięczam tylko prowadzeniu przez dziadka i kontaktu z twardym oraz przede wszystkim znakomitemu odżywianiu kopyta przez poprawną jego mechanikę - czyli po polsku mówiac dużo ruchu na prawidłowym kopycie na różnych podłozach. W efekcie - bez żadnych dokarmiaczy z zewnatrz i od wewnątrz, a tylko na zwykłej końskiej paszy trawa siano owies warzywa i owoce - kopyta zrobiły sie jak ze stali, kowal klął bo wykrzywiał rączki od obcęgów przy nagniataniu gdy obcinał róg ściany, poza tym podkowiaki nie chciały się wbijać i za pierwszym i drugim razem kucia zawsze na 2 -3 wicher dmuchnął . Wygląd spartolił totalnie - jakość została - są twarde jak głazy , a ja sie musze nieźle namęczyc, zeby je rozczyścić.
U drugiego konia tak samo - młody mając dwa miesiace juz śmigał po szosie przy matce . Jego ojciec miał kopyta strzępiące się i bałam sie że on moze takie mieć , teraz już wiem czemu ogierowi się strzępiły i nie potrzebnie sie martwiłam , bo kopyta mamy takie o jakie zadbalismy od urodzenia.
Niestety kowal również spartolił wygląd - jak się zaczęły łupać w miejscu ścian bocznych i przedkątnych to zaczełam dawać biotyne i smarować mazidłami do kopyt - co i tak g......... dało.
Odpryski były tak twarde i ostre , że mozna sobie było nimi żyły podciąć.
Młody tez lubi sobie pokopać , a ziemia na pastwisku u mnie w czasie dłuższych przerw w opadach jest jak beton , piasków u mnie nie ma, tyle co z "kopalni" do stajni przywioze (mam piaskowe klepisko) to widze. Glina , margiel , żużlowe drogi z tonami kamieni tzw szlaki - tragedia , młody idzie taką droga i nawet sie nie zastanawia czy są tam kamienie czy nie. Na kopycie kopania nie widac- dlatego , że kopyto nie jest przerośnięte w żadnycm miejscu , a żywe sie nie zetrze choćby nawet koń węgiel wydobyć chcial spod ziemi - tak jest w przypadku mojego konia , i o jakość takiego kopyta trzeba sobie zadbać i na pewno nie podkową ( już pisałam dlaczego i tu powtarzać nie będe) . Za kowala za bardzo nie przerastał mi przód bo kowal wyrzynał go o duzo za dużo więc przy kopaniu też widać nie było róznicy i kopyta nie kwadratowiały , za to po bokach sterczały szpony.
Starszy kiedys tez po kamieniach zasuwał , teraz nie wiem kiedy wrócimy do dawnej wytrzymałości na podłoze. Czas pokaże. Kopyta są twarde, ale podeszwa , której koń nie mial przez dwa lata jest jeszcze zbyt wrażliwa na kamykowe i asfaltowe drogi.
Teraz już od 8 miesięcy biotyny nie dostaja , kopyt nie smaruje niczym - i nie dlatego , ze mi kasy szkoda , tylko dlatego , że podanie biotyny w tej chwili było by przesadą , a co do smarów Dr Strasser nie zaleca smarowania tłuszczami , gdyz zaburza to gospodarke wodną kopyt .
Jednym słowem przydałby mi się jakiś kurs, chociaż nie koniecznie Strasser Od wieków się wybieram, ale jeden z moich koni jest chory i każda złotówka na tę chwilę idzie na leczenie :-(
Jak jednak wytłumaczyć dużą zmianę w motoryce ruchu po podkuciu - zmianę na lepsze? Tak czy inaczej na razie zostajemy w podkowach - myślę, że po 2-3 przekuciach wrócimy do bosych kopyt. Wszak m.in o to mamy buty, aby na śliskim podłożu nie było potrzeby wkręcania haceli...
Inny przykład - koń standardbred kuty na tory, czyli długi pazur, koń siedzący na piętce - wyprowadzony kuciem ortopedycznym do normalnego stanu - dziś łazi boso. Kopyta w super stanie, nigdy nie było najmniejszych problemów ani z samymi kopytami, ani z motoryką ruchu. Zwierz rozkuty tak szybko, jak było to możliwe (po 5 czy 6 miesiącach od zakupu)... Dziś łazi boso i chociaż również lubi czasami kopać , nie ma to widocznego wpływu na kształt kopyt...
Co do smarów - ja stosuję krem do kopyt - nawilżający Absorbine. Konie chodzą po piachu. Z braku deszczu (u nas niestety nie spadła ani kropla od bardzo długiego czasu) - pastwiska zamknięte... inaczej nic mi nie urośnie :-( kopyta zrobiły się suche i twarde... wydaje mi się, że za suche... ale wszak mogę się mylić...
Dziewczyny tutaj piszą o namaczaniu, jest to jakieś wyjście jak np. nie można wcześnie rano wyjść z koniem na rosę. No tak racja jest że jak sie natłuszcza kopyto to woda się nie przedostanie przez taki smar, trzeba zwrócić uwagę z czego jest smar żeby nie osiągnąć odwrotnego efektu. Co do lepszego ruchu konia w podkowach, według Strasser podkowa działa jak chwilowe znieczulenie, doprowadza do tego że żyły które biegną wzdłuż strzałki zostają zaciskane i krew odpływa z kopyta co działa jak znieczulenie. Kopyto niedokrwione jest nieprawidłowo odżywiane itd. To samo dzieje się przy ustawieniu kopyta na wysokich piętkach ( sztorcowe) Tutaj jest opis http://www.ochwat.pl/teskt2.html
Kobieto no przecież piszę że jak nie ma możliwości wyjść na rosę wcześnie rano, czyli rosa jest jednym z lepszych wyjść szczególnie jak jest sucho. Nie każdy ma możliwość aby być u swojego konia wcześnie rano. Jeśli nasmarujesz kopyta tłuszczem to chodź byś cały czas chodziła po wodzie to nie przedostanie sie ona do kopyta chyba że tłuszcz się w końcu zmyje. Przeczytaj dokładnie post na który chcesz odpowiedzieć.
Niestety są takie konie który wogule nie wychodzą na łąke..lub pensjonaty które nie posiadają pastwiska..
Więc nie mają czego właściciele tych koni szukać w metodzie Strasser . Albo sie w koncu jakieś zasady przyjmuje , albo nie . Wyleczenie ochwaconego czy trzeszczkowego konia - nawet jeśli rozczyści je Strasser - nic nie da bez ruchu . Kopyto nie pracuje, kopyto nie zdrowieje, nowy zdrowy róg nie narasta , bo nie ma odżywiania kopyta i prawidłowego ukrwienia .
W czasie susz o nawadnianie kopyta zadbać można , wystarczy chociaz małe wgłębienie zrobić i nalewać tam wody , konie lubią w upalne dni w takiej kałuży pogrzebać czy nawet poleżeć.
Ja takie minimini bajoreczko mam , nie musi byc wielkie . Jak jest długi ores posuchy i nie ma rano rosy ( sprzecznośc natury, ale zdarza się) to napełniam dołek wodą kilka razy , aż jest w tym miejscu tak mokro , że woda już się utrzyma caly dzień .
Ale przeważnie na kopyta wystarcza mi rosa. Kopyta suche nie są, puszka jest zawsze taka śliska, jakby tłusta/wilgotna od środka , kurz się nie przykleja , wysarczy palcami przeciągnąć jak się zakurzy i już się błyszczy , ale tak czy tak twarde sa zawsze tak samo.
Zazdroszcze tym , którzy przy pastwiskach mają rzeki bądź jeziora u mnie takich niet , więc trzeba sobie radzic inaczej.
Gaga
metoda Strasser nie jest taka straszna jak o niej mówią. Z poważnie ochwaconym koniem napradwe nie ma czasu na struganie po milimetrze . Zeby odrywanie kości nie ciagnęło się w nieskończoność liczy się mozliwie jak największe zebranie piętek i pazura przede wszystkim , ALE NA PEWNO NIE DO KRWI , jeśli tworzywo jest obniżone ,, robi się tyle ile można zrobic, potem się czeka aż ono się bedzie cofać i co trzy , cztery dni struga sie juz po odrobinie . Wtedy jest bardzo ważne rygorystyczne przestrzeganie tarnikowania piętek często , bo one narastają szybciej u ochwaconego konia.
Potwierdzam to na 100% , że w przypadku mojego konia, usunięcie 6 czy 7 cm piętki i przerosniętego też o ładne pare cm wywinietego do gory pazura z milionem obrączek ochwatowych - dało efekt natychmiastowy . Ja usunęłam o jakieś 1,5 cm pazura za mało , bo bałam się by nie uszkodzic kości , dzis wiem , ze ten cm powinnam jeszcez usunąc bo do czubka kosci było daleko ,a niestey w czasie przerzutu za długi pazur wpływal jeszcze na odrywanie sie kosci, przez co nawet po rozczyszczeniu przez ok dwa miesiace jeszcze listewki były nadrywane , nie urywane już , ale nadrywane, co w efekcie przedłużyło papranie sie o jakieś 2 miesiące.
Faktem jest , że przez pierwsze 3 dni koń chodził totalnie pokracznie , że jakby obrońcy zwierzat zobaczyli , że on jest na pastwisku luzem i wyglada jakby się zaraz przewrócił , to by mnie do TOZu w mig podali, ale faktem jest też to ,że koń wstał z pozycji leżącej - sam , bez zmuszania i sam bez zmuszania poszedł na pastwisko , szedł jak ostatnia pokraka, ale poszedł sam bo chciał. Po tygodniu tak się rozchodził, to laik nie był w stanie zauwazyc, że koń jest wyjety z grobu.
I tak to wygląda. Najbardziej przerażające jeśli patrzy się z boku jest to, jak koń chodzi po odzyskaniu czucia w kopycie i to jest właśnie powód do oskarzn, że metoda Strasser jest rzeźnicka . Ja wiem, ze tak nie jest , gdyby tak było , konie by nie chciały wstawać i chodzic . Niestety rzexnicka była po kowalu , bo koń leżał, co sie przjmuje z ulgą bo koń, się nie męczy i go nie boli . A kij prawda - pozycja leżaca dla konia 24 godziny na dobe jest najwiekszą z mozliwych dla niego tortur. I zapewniam kon tak samo wykrzywia grymaśnie twarz z bólu jak wtedy gdy chodzi i czuje ból.
Jak leży to nikt nie widzi , że konia boli , tylko jak chodzi po odzyskaniu czucia w kopycie to każdy widzi , że go boli - oznacza to , ze niewiele wiemy o koniach. Niestety.
Dramka
Zdjecia kopyt nijak dla mnie zobaczyc, ani one z przodu , ani z boku , ani z poziomu ziemi, poza tym w połowie zacienione , widze na nich tylko niezbyt gładką glazure , czyli każdy nowy twór nowego rogu jest widoczny. Nic więcej naprawde nie widze, bo optyczne wrażenie nie jest doradca.
ansc
Ło matko i córko. Nie będe komentować bo naprawde nie mam siły.
-------------------------------------
dopisano
Zdrowe kopyta robi sie bardzo podobnie jak u innych naturalowców , czyli tak często jak często zachodzi potrzeba wytarnikowania rogu , ktory sie nie starł, bądź skorygowania jakichś nierwówności , jeśli zajdzie taka konieczność - nie wycina się tego co zdrowe i żywe - przynajmniej ja to tak widze , wiec nie ma powodu by kontrowersyjnie podchodzić do tej metody. jedyna znana mi jak do tej pory róznica w met Strasser i Rameya w obrabianiu zdrowych kopyt to taka , że starą podeszwe zbiera się nożem u Strasser i naprawde jest to tylko stara podeszwa, a przynajmniej ja tak robie. Bo nie widze sensu zbierania zdrowej żywej podeszwy , po pierwsze jest to tak twarde , ze nie wiem jaki trzeba by byo mieć nóż , żeby wyciać , po drugie , nie ma w tym żadnego sensu.
U ochwatowca zbierałam podeszwe w przednich kopytach i to bardzo duzo im bliżej piętek tym więcej - ponieważ nie było możliwości zostawiania tego i czekania aż wykruszeje , zostawał tylko callus absolutnie nie tknięty.
Jak jednak wytłumaczyć dużą zmianę w motoryce ruchu po podkuciu - zmianę na lepsze?
Poniewaz jak juz było mówione wiele razy - podkowa znieczula kopyto. Kopyto nie ma kontaktu z podłożem , nie dotyka podłoza ani strzałka ani podeszwa , ani ściany rogowe puszki kopytowej. Koń chodzi na przybitym do kopyta unoszącym je nad ziemią kawałku twardego metalu , który jedyne czucie jakie koniowi dostarcza to wibracje od uderzania gdy kon idzie po twardym. A do tego polecam przeczytać w książce Kucie - rozdział "Funkcje nerwów" jest dość pouczajacy i wiele wyjaśnia jeśli chodzi o zacytowany fragment. Gdybym chciała to wyjaśnic musiałabym przepisać to co w książce ,a to bez sensu i chyba nie zgodne z prawem , bo w końcu zawartość książki jakieś prawa autorskie ma.
Dramka jeszcze dopisze
chyba tył jest ciut wyłupany - jak już mówiła, gdzie się łupie tam jest za dużo ściana w tym miejscu jest za wysoka, gdyby sciana miała odpowiednią długość nie łupała by się tylko ścierała . Poza tym kopyto wygląda troche jak kozie , wydaje mi się, że pazur jest troche za krótki , ale nie wiem na pewno, zdjęcie mi tego nie pokazuje. W każdym razie na pewno puszka nie jest gładka , co mówi , że tworzywo jest stale narazone na przeciązenie. I jeszcze do tego odnoszę wrazenie , że kopyta są zacieśnione .
Przepraszam, że tak dopisuje, ale , nikt nie odpisuje, a przeglądając temat coś jeszcze zauważam i od razu wrzucam myśl.
ansc oczywiście ,że to co napisałam dotyczyło tych fot kopyt wstawionych przez Ciebie , chyba każdy widzi , jak wyglądaja wiec nawet nie ma co komentować.
Dramka
Chodzi o to , że każda świeża nowa warstwa puszki kopytowej , czyli te poprzeczne linie wzrostu, zamiast byc równe i gładkie , sa lekko wyobrączkowane , czyli tworzywo kopytowe w czasie tworzenia rogu jest przeciążone . Jest to spowodowane nieprawidłowym kształtem kopyta i spoczywajacym na nim cięzarem konia , również do tych czynników moze dojść zbyt dużo białka , co też nie jest wykluczone .
Mój koń podbił się jesienią (ropa w kopycie). I na tym własnie kopytku obrączka powstała. Pytałam się weta o co chodzi. On mie powiedział że taka obrączka to znak że coś się w kopytku działo.