Forum konie »

Ostrożości nigdy dość.

szok  😲
Ja rozumiem, że koń nie chce nas zabić ani okaleczyć. Że nawet taka myśl nie powstaje w jego głowie, ale mimo wszystko jest zwierzęciem i kieruje się instynktem. Jestem w szoku, że ludzie potrafią tak ignorować podstawowe zasady. Ciekwe czy w życiu też tak robią? Jeżdżą samochodem bez pasów itp?
Wypadki biorą się też z szybkości końskiej reakcji. Koń ma najkrótszy czas reakcji ze wszystkich zwierząt domowych. I z całą pewnością jest szybszy od człowieka.
Ilu z nas nie widziało nadlatującego kopyta aż do momentu kiedy trafiło? 😉
Mnie nigdy koń nie trafił, ale ostatnim razem widziałam tylko podeszwy przed swoim nosem. Nie widziałam, jak nadlatuje choć dość daleko koń stał. Nie byłabym w stanie w tym czasie nawet palcem ruszyć, a co dopiero odskoczyć. Heh, całe szczęście że nie zdecydował się trafić...
A'propos zdjęcia wklejonego przez Guli: Koń pasie się z zapiętym popręgiem. Trudno ocenić, jak ciasno ten popręg jest zapięty, ale skoro o ostrożności mowa, to warto przypomnieć, że grozi to  zapoprężeniem.
A konie potrafią więcej niż nam się wydaje i  jeśli chcą zrobić krzywdę, to ją zrobią:

Ten może akuratnie przeżył traumę, ale nigdy nie wiadomo kiedy ukochanemu niuńkowi też coś tak odbije.


A TU MACIE APROPOS DZIECI.
KONIE POBŁAŻLIWIE TRAKTUJĄ DZIECI I PRZENIIIIGDYYY NIE ZROBIĄ KRZYWDY? BZDURA.

W życiu nie zostawiłabym dziecka w stajni bez opieki.
Życie pokazuje że człowiek nie jest w stanie przewidzieć swojego zachowania w wielu sytuacjach, a co dopiero konia  🙄
Konie są:
- szybsze od człowieka
- większe od człowieka
- masywniejsze od człowieka
- silniejsze od człowieka.

I dlatego trzeba mieć oczy dookoła głowy i nie myśleć o pierdołach pracując z końmi, bo nawet końska wersja zabawy może zrobić człowiekowi krzywdę, a przecież konik chciał się tylko pobawić i nie miał na myśli nic złego.
Konie to wielkie silne zwierzaki, a nie różowe jednorożce czytające w myślach...
Jeszcze Teo kiedyś pisała - są twarde na końcach 🙂 bardzo mi się to spodobało 😉
Konie sa bardzo szybkie podobnie jak i inne zwierzęta.Jak futrzak zechce trafić to trafi i problem jest nie w unikaniu uderzenia ale co zrobić
żeby tego nie chciał.
Teorie o zywych koniach, o dużej ilosci owsa i rozpierajacej energii to bajki opowiadane od lat przez kompletnych ignorantów.
Teorie o miłosci bo kun po przeżyciach też... z innego swiata bajek.Kochająca, całujaca paniusia ma najwieksze szanse na kopa jesli pozwala koniowi naruszać strefę osobistą.Konie żyja w stadach o zmiennej hierarchii i o tym trzeba wiedzieć.
Zupełnie powaznie polecam netody naturalne w w szczególności pracę z ziemi bo pozwala to ustalić pozycję człowieka i zapewnia człowiekowi bezpieczeństwo.
Z różnych opisanych poprzednio sytuacji można wywnioskować, ze poszkodowani sa w rozumieniu konia za myszami i reprezentują agresywny gatunek nierozumnych do bicia.
Koń jako istota spostrzegawcza nie nastąpi niechcacy na nogę, nie przyciśnie w drzwiach,  podobnie jak nie kopnie przypadkowo bo go cos gryzie.Przedmówcą przypomnę, ze łaskotanie, całowanie i przytulanie nie zastąpią wiedzy i myslenia.
A'propos zdjęcia wklejonego przez Guli: Koń pasie się z zapiętym popręgiem. Trudno ocenić, jak ciasno ten popręg jest zapięty, ale skoro o ostrożności mowa, to warto przypomnieć, że grozi to  zapoprężeniem.


Serio?? 😲 
Naprawdę zabawne 🤣


Dla zszokowanych.
Mam sporo osobistych obserwacji zachowań człowieka wobec obcych koni - zachowań , które dopiero mogą zszokować większosć. 😀
I wszystkie bezpieczne, bo człowiek doskonale zna konie.
Ale oszczędzę frustracji 😉

już się kiedyś guli podobnie ubawiłaś gdy  ktoś zwrócił uwagę że na zdjęciu przez siebie wklejonym masz skrzyżowane wodze
Frustracji?
Na takie dictum można jedynie z politowaniem popukać się w czoło.

Nie mój łeb wszakże zostanie rozbity w trakcie zabawy  😁
guli, jeśli męczysz się na jeździe tak bardzo, że musisz się zdrzemnąć w trakcie, to może świadczyć o złej technice jazdy
już się kiedyś guli podobnie ubawiłaś gdy  ktoś zwrócił uwagę że na zdjęciu przez siebie wklejonym masz skrzyżowane wodze


Dempsey, nic nie rozumiesz. Na pewno było to dla dobra konia, dlatego guli się ubawiła.

Guli nie wątpię, że te „osobiste obserwacje zachowań człowieka wobec obcych koni - zachowań , które dopiero mogą zszokować większosć” by większość zszokowały, tylko czym tu się szczycić?
  I nie oczekiwałabym od wystraszonego konia, że będzie patrzał czy nie odskakuje na moją nogę. Uważam, że nawet niebywały respekt do człowieka zaciera się u konia w momencie, kiedy górę zaczyna brać instynkt ucieczki. No, chyba że tak na tyle zabijemy go w koniu, że go nie ma. Chociaż nie wiem, czy są takie konie? I czy chciałabym mieć konia, w którym to zabiłam, nawet gdybym umiała?


Nawet wystraszony koń nie staranuje Szefa.
Mało tego , on nie wystraszy się, jeśli szef jest spokojny.
I nie bardzo wiem, jak można zabić instynkt w koniu- chyba poprzez zabicie konia 😉

Nigdy nie położyłabym się tak jak guli obok konia. Po prostu używam 3% swojego mózgu i jak widać te 3% u mnie generują dość dużo wyobraźni. Moim zdaniem, z całym szacunkiem, ale dyskusja z guli jest bez sensu, gdyż kontrargumenty guli uważam za nielogiczne, wypowiedzi niespójne, a wywody nie połączone logicznie z wypowiedziami rozmówców.



Znamy się forumowo od wielu lat 🙂
Zawsze bałaś się koni, tylko nie ukrywałaś tego.
A teraz wymyślasz cudaczne teorie , a tak naprawdę nadal boisz się ich.

Jesteś doskonałym przykładem, że strachu często nie da się pokonać, mimo posiadania własnego konia.
p.s
Byłaś choć raz w życiu sama w terenie?
tak naprawdę wszyscy się ich śmiertelnie boimy, oprócz Ciebie, guli  😎

Nawet wystraszony koń nie staranuje Szefa.
Mało tego , on nie wystraszy się, jeśli szef jest spokojny.


no proszę Cię, nie żartuj. To jest zwierzę i jak się czegoś przestraszy to będzie chciało uciekać i będzie miało głęboko w poważaniu czy to SZEF czy ktoś inny stoi mu na drodze!
guli - mam konia, który staranuje również Szefa (końskiego) jak się przestraszy... albo jak mu nie po drodze. Ten koń to wielka ciapa. Dostaje od tegoż szefa kopa, gryza, następnym razem znowu na niego włazi. Albo na drzewko (skąd ono się tu wzięło?). Albo na drzwi (zasuwka wbita w klatę i szycie rozerwanego mięśnia). Robi krzywdę sobie, innym, no taka jest, mały, kochany czołg. Jest odrobinę lepiej, ale jednak - jak ona lata (albo po prostu jest w pobliżu), to ja pilnuję gdzie jestem 😉 Brysieńka, jakby kto pytał 😉 Na foto ze śmiertelnie przerażoną właścicielką 😉

[quote author=Olivia7 link=topic=5596.msg757911#msg757911 date=1288868054]
A'propos zdjęcia wklejonego przez Guli: Koń pasie się z zapiętym popręgiem. Trudno ocenić, jak ciasno ten popręg jest zapięty, ale skoro o ostrożności mowa, to warto przypomnieć, że grozi to  zapoprężeniem.


Serio?? 😲 
Naprawdę zabawne 🤣

[/quote]

Dla Ciebie zabawne, dla zdecydowanej większości elementarne zasady dbania o konia.  Ale nie pierwszy raz jesteś odosobniona w swoich poglądach, więc Twoja reakcja nie powinna dziwić.
.
[quote author=guli link=topic=5596.msg757954#msg757954 date=1288871227]
[quote author=Olivia7 link=topic=5596.msg757911#msg757911 date=1288868054]
A'propos zdjęcia wklejonego przez Guli: Koń pasie się z zapiętym popręgiem. Trudno ocenić, jak ciasno ten popręg jest zapięty, ale skoro o ostrożności mowa, to warto przypomnieć, że grozi to  zapoprężeniem.


Serio?? 😲 
Naprawdę zabawne 🤣

[/quote]

Dla Ciebie zabawne, dla zdecydowanej większości elementarne zasady dbania o konia.  Ale nie pierwszy raz jesteś odosobniona w swoich poglądach, więc Twoja reakcja nie powinna dziwić.
[/quote]

Zabawne jest to, że przypominasz elementarne zasady dbania o konie.
Tak jakbyś jedna jedyna o tym wiedziała 😉

Choć te zasady nie zawsze są słuszne o odniesieniu do każdego konia.
Bo moje czasem pasą się pod jeźdźcem w zapiętym popręgu i nigdy nie zapoprężyły się .
Jest tylko mały szczegół, o którym warto pamiętać- trawa winna być powyżej pęcin konia.

Ale na tamtym zdjęciu to cudze konie,  więc zasada staranności obowiązuje bardziej 🙂
p.s
Byłaś choć raz w życiu sama w terenie?

Ja byłam, ja byłam!!!  😅  I co tego wynika? Dostanę pochwałę? Nominację na nieustraszonego jedźca R-V? Jakiś dyplomik?  😁

Guli, to co mówisz, kupy się nie trzyma. Nawet zakładając, że koń szefa nigdy nie potrąci (nie wiem, skąd ta pewność, ale to insza inszość), nie widzisz, że logiki w przełożeniu tego na kontakty z ludźmi nie ma żadnej?  Tak abstrakcyjna jest dla ciebie sytuacja,  że obok siebie mogą znaleźć się jeden  koń i więcej niż jeden czlowiek?  O.K., niech ten jeden będzie szefem, a co z pozostałymi? Każdy szefem być nie może (tak dzieje się tylko wśród ludzi, gdzie pięciu szefuje a jeden pracuje).  Twarda końcówka konia ich nigdy nie dotknie (Teodora  :kwiatek: ) ?

Samo przywództwo to osobna kwestia.  W jakimś stopniu człowiek może być przywódcą dla konia/koni, ale nie wierzę, że jest to dokładnie taka sama pozycja, jak pozycja szefa-konia. Konie nie są takie głupie i doskonale wiedzą, że pod niektórymi względami człowiek jest w stosunku do konia ułomny, chociażby przez to, że jego zmysł słuchu i wzroku nie jest tak wyostrzony, jak koński. Te zmysły są niezbędne dla przetrwania, bo jeśli koń zauważy niebezpieczeństwo za późno, może nie uciec i zostanie zjedzony. Dlatego twierdzę, że konie wiedzą, że na człowieku-szefie nie mogą bezwzględnie polegać.  Ta wiedza jest im niezbędna do przetrwania.  Zawsze może zdarzyć się coś takiego, co koń oceni jako sygnał do natychmiastowej reakcji. A ta reakcja może być różna.     

Z tego właśnie powodu nie mogę zgodzić się z Edem. Ed, chyba w swoim twierdzeniu nieco się zagalopowałeś:

Zupełnie powaznie polecam netody naturalne w w szczególności pracę z ziemi bo pozwala to ustalić pozycję człowieka i zapewnia człowiekowi bezpieczeństwo. (wytłuszczenie moje)

Nie zapewnia. Zwiększa, ale nie zapewnia. Dlatego ostrożności nigdy dość, że pozwolę sobie zacytować tytuł wątku. 

Zabawne jest to, że przypominasz elementarne zasady dbania o konie.

Co w tym zabawnego, że niektórym osobom te zasady trzeba niestety przypominać często i wytrwale, a i tak jest to misja z góry skazana na porażkę?
I tylko koni szkoda, bo co one winne, że ich pańcia żyje we własnym świecie...?
guli, tak byłam sama w terenie. Znów - co ma piernik do wiatraka? Próbujesz mi udowodnić to, czemu jak słusznie sama zauważyłaś, nigdy nie zaprzeczałam - że jestem osobą strachliwą. Jednak koni się nie boję, a niektórych sytuacji NA KONIU i trochę doświadczeń, opieka nad różnymi końmi na codzień daje mi tyle pewności, by nie zachowywać się przy nich bojaźliwie, a po prostu zachować zdrowy ludzki rozsądek, o czym właśnie jest ten wątek, a nie o pokonywaniu strachu mając lub nie mając własnego konia - o czym chętnie z Tobą popiszę ale to zupełnie inna para kaloszy.
Wy po prostu zazdrościcie Guli, że może się położyć obok konia i nic jej nie zrobi  👍
Szczegolowej wiedzy na temat konskiej psychologi i zachowan nie mam, ale ze wzgledu na to, ze ostatnio czesto trafiam na trudne konie, staram sie poglebiac wiedze na ten temat i zainteresowalam sie metodami naturalnymi, bo i tak do normalnej pracy z koniem nie mam narazie warunkow  🙁 I tak mi sie zebralo na przemyslenia  😉

Z tego co wiem, rzeczywiscie przedwodnik stada podejmuje decyzje o tym czy uciekac, czy nie. Ucieczka przed niebezpeczenistwem zapenia przetrwanie, ale z drugiej strony kon nie moze sie bac "byle czego" i uciekac ciagle, bo w koncu braklo by mu sil. Musi sie nauczyc, ktore bodzce moze ingnorowac, a ktore nie. Dlatego tez przewodnikami w stadzie sa najczesciej konie starsze, doswiadczone.
Mialam okazje obserwowac stado huculow i czesto zdarzalo sie z ktorys z koni sie WYSTRASZYL, ODSKOCZYL lub POBIEGL kilka krokow, a dopiero pozniej patrzyl na reakcje stada i konia przewodnika. Jesli reszta koni nie byla zaniepokojona to wracal do skubania trawy. To ze Szef sie nie bal sprawilo, ze kon nie uciekl, ale nie mialo wplywu na to ze sie przestraszyl.
Ogladalam tez dvd szkoleniowe dotyczace metod naturalnych, pokazana byla tam praca m.in. z koniem doswiadzczonym w tej dziedzinie, a mimo to czesto wspominano o zasadach bezpieczenstwa, nikt nie mowil, ze taka praca gwarantuje bezpieczenstwo, wspominano, ze kon staje sie bardziej odwazny.
Wydaje mi sie ze instynktu ucieczki nie da sie zabic w koniu, mozna konia nauczyc zeby byl odwazniejszy, przyzwyczaic do pewnych rzeczy, ale nigdy nie mozna byc pewnym ze kon sie nie przestraszy. Z doswiadczenia wiem, ze konie potrafia kilka razy przejsc kolo czegos strasznego i nic, a za kolejnym razem nagle sie wystraszy...  😉
Coś miłe Panie za bardzo jeździcie po Guli.
Czasem tez się nie zgadzam z różnymi teoriami ale Wasza wiedza inzynierska nie bardzo was uprawnia do krytyki.
A tak na marginesie; Forta i dempsey czy Wy czytacie i rozumiecie co piszecie?
Na publicznym forum pojawiają się zupełnie początkujacy koniarze i w watku o ostrozności i bezpieczeństwie wypada pisać ostrożnie.

Z tego co wiem, rzeczywiscie przedwodnik stada podejmuje decyzje o tym czy uciekac, czy nie. Ucieczka przed niebezpeczenistwem zapenia przetrwanie, ale z drugiej strony kon nie moze sie bac "byle czego" i uciekac ciagle, bo w koncu braklo by mu sil. Musi sie nauczyc, ktore bodzce moze ingnorowac, a ktore nie. Dlatego tez przewodnikami w stadzie sa najczesciej konie starsze, doswiadczone.


Dokładnie tak jest 🙂
A ja jestem starsza i bardziej doświadczona w swoim naturalnym środowisku, czyli na ulicy , w terenach. 😉

czesto zdarzalo sie z ktorys z koni sie WYSTRASZYL, ODSKOCZYL lub POBIEGL kilka krokow, a dopiero pozniej patrzyl na reakcje stada i konia przewodnika. Jesli reszta koni nie byla zaniepokojona to wracal do skubania trawy.

Też prawda 🙂
Zdarza się , że niespodziewany ruch przestraszy mojego niegdys histeryka , ale tylko lekko uskoczy i natychmiast zatrzymuje się, że sprawdzić , co się stało .
Ponieważ ja nie denerwuję się takimi rzeczami, kuc jest spokojny też, więc i Kuba wraca natychmiast do normy.


Wydaje mi sie ze instynktu ucieczki nie da sie zabic w koniu, mozna konia nauczyc zeby byl odwazniejszy, przyzwyczaic do pewnych rzeczy, ale nigdy nie mozna byc pewnym ze kon sie nie przestraszy. Z doswiadczenia wiem, ze konie potrafia kilka razy przejsc kolo czegos strasznego i nic, a za kolejnym razem nagle sie wystraszy...  😉


I znowu prawda.

Nie da się zabić instynktu ucieczki ( zresztą po co ? ) , ale można sprawić, że koń będzie coraz odważniejszy, czyli pewniejszy siebie.
Najlepszym na to przykładem jest właśnie  mój Kuba.
5 lat temu histeryk nieprawdopodobny , aż dusił się i potykał  o własne nogi ze strachu.
Bał się wyjść z boksu,  gdy zostawiałam otwarty , poza wybieg wyjście, czy wyjazd był połączony z ogromnym ryzykiem, bo była to beczka prochu mogąca eksplodować  w każdym momencie.
A teraz- to zupełnie inny koń 😀
Odpowiedzialny , zrównoważony  i uważny, zwłaszcza, gdy idzie pierwszy w terenie , a kiedyś było nie do pomyslenia, żeby poszedł pierwszy.

Kenna

Postaram się wytłumaczyc co ma piernik do wiatraka 😉
Strach przed koniem powoduje, że mamy zakodowany głęboko w umyśle przekaz  " koń to bardzo  niebezpieczne zwierzę"
I każde nasze zachowanie przy koniu jest nacechowane strachem - a konia nie da się oszukać.
Wie, że niepewnemu człowiekowi  nie można zaufać -  jego instynkt samozachowawczy włącza natychmiast dzwonek.
Dlatego tacy ludzie mają problemy z końmi , więc tłumaczą sobie natychmiast , że tak dzieje się , ponieważ "koń to niebezpieczne zwierzę "
Nie widzą problemu w sobie, tylko w koniu.

Jeśli masz głębokie przekonanie w sobie, że koń to duże, silne zwierzę, ale jednocześnie uległe , przyjazne i ciekawskie , to zmieniają się natychmiast relacje, mimo, że koń pozostał taki sam.
Dodatkowo, jeśli znasz zasady i wiesz, że zwierzę stadne musi mieć przewodnika  - to obcowanie z końmi jest o wiele łatwiejsze i znacznie przyjemniejsze 😀

Mam nadzieję, że wytłumaczyłam zrozumiale.
Trusia.człowiek nie osiąga funkcji szefa stada ale łatwo osiąga dominację nawet nad szefem stada.Konie sie płoszą i będa płoszyły i nie chodzi o przywódstwo ale o szacunek u konia.Mi się nie zdarza dotknięcie przez idacego czy spłoszonego konia i to efekt konsekwencji w codziennym ustalaniu relacji.Na szacunek składaja się drobniutkie zdarzenia i sygnały na które trzeba konsekwentnie reagować.
Oczywiscie, ze trzeba byc ostrożnym i nie prowokować takich sytuacji.Takie relacje dotycza zwykle własnych koni bo w przypadkowym stadzie
wszystko moze sie zdarzyć.
Ja mam dwa konie, które rządzą resztą więc nawet wejscie między konie z marchewka nie powoduje zagrozenia bo mam dwóch tzw goryli.
Nie wiążę koni, czyszczę na wolności jak prowadzę to idą spokojnie.Jak stoi dwa miesiace wsiadam i moge jechać w teren a duza dawka owsa tez nie przeszkadza.
Kiedys wlatywałem na uwiązie do boksu najczesciej w powietrzu.Wypuszczanie to tak jak byka ze startboxu.Teraz otwieram drzwi i idę przodem a koniś grzecznie za mną.Metody pnh duzo zmieniły w relacjach i w zachowaniu koni.Jest bezpiecznie.
Własciwie napisałem tylko dlatego, ze po przeczytaniu kilku opisów brykania i problemów z utrzymaniem konia czy jego prowadzeniem chcę zwrócić uwagę na symptomy lekceważenia człowieka i wielu przedmówców nie widzi tego problemu.I wtedy jest niebezpiecznie.I nie ma co sie oszukiwać, że ostrozność pomoze.To, ze uda sie uniknać kopniecia lub ugryzienia nic nie znaczy.Ostroznośc to tez mowa ciała najczesciej nieswiadoma i tylko może spowodowac niepotrzebne reakcje konia.
Koń musi być wychowany.
Konie biegały po sadzie jabłkowym. Ja dobra duszyczka poszłam strzepać więcej jabłek dla koni. Biegały koło mnie i zjadały jabłka. Akurat  2 siostry Daga kuta na 4 i Dessa kuta na 2 jadły koło mnie jabłka. Coś się pokłóciły i Daga wyszczeliła do Dessy.Ja stałam centralnie za Dagą. Nie wiem jak Daga to zrobiła ale jej okute kopyto odbiło mi się na mojej koszulce centralnie na środku brzucha  😵
Ja mówię zawsze do niej że jesteśmy kwita. Ja jej uratowałam życie, a ona mi je podarowała.
Koleżanka która to widziała aż usiadła. Czy możliwe że zatrzymała kopyto bo mnie zobaczyła? na brzuchu nic nie poczułam, a tym bardziej nie miałam ryski.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się