trzymamy kciuki 🙂 a mi głupiej przysnęło się wczoraj, i prawie się nic nie douczyłam :emot4: całe szczęście, że kolosa można łatwo i bezproblemowo poprawić. specjalnie nie poszłam teraz na ćwiczenie, będę je musiała odrobić na dyżurze, ale może jeszcze coś mi wejdzie do łepetyny
Asior, biochemia to chyba najprostszy przedmiot jaki mamy, jeśli u Was jest podobnie, to będzie dobrze 😉 Mikrobiologii współczuje, mój obecny-przyszły-niedoszły facet właśnie męczy 5 lab reportów i esej z mikrobiologii na następny piątek, jakiś koszmar.
A ja się pochwalę- dostałam wyniki z farmakokinetyki (94%) i dwóch lab reportów z experimental pharmacology (73% i 78%), także jestem z siebie zadowolona. Zobaczymy, jak mi poszedł dzisiejszy egzamin z farmakologii, no i czy zdałam fizjologię- była przed świętami, powinny być wyniki niedługo, ale tu nie będzie fajnie. W każdym razie sesja skończona 😀
Karolina_ gratulacje i zazdroszczę już zakończenia sesji, u mnie koszmar dopiero się zaczyna... :/ Od wczoraj do poniedziałku włącznie po kolosie codziennie, bo w sumie po co robić kolokwia w ciągu semstru... :/ A od 26 sesja... :mruk:
karolina_ - nie jest najprostsza, oj nie jest. Mamy biochemie razem z weta, wiec nas cisna. Kola mam pozdawane, zostalo jedno, ale egzam to co innego.
Mikrusy mysle, ze zawalilam. A moglam isc na jeszcze jeden wyklad i mialabym 6 obecnosci, plus moja 4 z cwiczen i nie musialabym pisac tego zaliczenia. Ale jak sie jest debilem, to zawsze i wszedzie 👿
Jutro mam zaliczenie z receptury kosmetyczne... Jest godzina 20.15, przede mna masa materialu a ja dalej w lesie!! Jakos nie moge sie zebrac... Noc bedzie dluuuga....
A jak tam Wasze wlasciwe sesje sie zapowiadaja? Bo ja juz leze i kwicze, jak pomysle o patofizjologii i immunologii...bo licze na to, ze fizykoterapie jakos przetrwam ( co bym sie tylko nie przeliczyla tfu tfu)
Najgorzej u mnie z biofizyką, bo ja ulom totalny jestem i muszę chociaż jedno zaliczyć z 3 ćw niezaliczonych. No a że babka bardzo czepliwa jest czarno to widzę, ale muszę się jakoś tego cholerstwa nauczyć i zgłosi do odpowiedzi :/ A ja zawsze stresa dostaję i lipa.
Jutro mam koło z botaniki i zaliczenie z filozofii. Znowu do 20 będę siedzieć na uczelni i w domu będę dopiero po 21... Pięknie po prostu...
Nie wiem jak to wszystko ogarnę. Za dużo jak na mnie i się w garśc jakoś nie mogę wziąć...
u mnie zaczyna się sesja 29,potem 31 stycznia. i 7 i 8 luty. brr wcześniej tylko w Nd kolos z Prawa konstytucyjnego. najbardziej boje się 31, mam historie administracji.. a nawet tego nie ruszyłam, książka jest nudna tak,że zasypiam przy czytaniu,a na wykładach z reguły spałam. Generalnie nie mam koncepcji na naukę,tego nie wiem jak to będzie. a nie mogę mieć poprawki,bo pewnie wypadnie w terminie MTP a mnie nie może tam nie być. hi hi Och masakra. powodzenia wszystkim;]
dobra - w ramach wyzalenia sie na z dupy uczelnie padam na pysk enty wieczor spedzajac w romantycznej scenerii zasyfionego mieszkania z moją ukochaną pracą magisterską. Padam na pysk i brak mi totalnie weny. na poniedzialek jeszcze kilka zaliczen - referaty i prezentacje - a ja nic jeszcze nie ruszylam. co chwile lookam na volte, bo pisac mi sie juz nie chce. Zawalona książkami i petami wysypujacymi sie z popielniczki, nie widze nic poza ekranem monitora na ktorym wciaz ten sam rozdzial, ktorego nie moge skonczyc... chyba zaraz otworze sobie browarka - moze wena pojawi sie wraz z alkiem 🥂
nawet tylek mi zdretwial od siedzenia - musialam podlozyc poduszke:/ heheheeeeeeeeh
Wizja Zootechnika, rok I I szczerze powiedziawszy mam już dosyć... Ale i tak mnie najbardziej przeraża chemia i chemia organiczna. Znaczy nie same wyłady, bo można to wykuć na pamięć ale te całe ćw na substancjach chemicznych 😲...
Czy wy też tak macie, że lepiej się wam uczy po nocach niż za dnia? 🤔wirek: Bo ja zazwyczaj w dzień legnę ze zmęczenia i idę w kimę, a siedzę po nocach i zakuwam i później na wykładach przysypiam...
Teraz przed sobą mam materiał na koło z botaniki i znowu siedzę na volcie zamiast się uczyć... :emot4:
Haha, ja tez sie ucze tylko w nocy. W dzien jakos tak dobrze nie wchodzi 🙂 Dalej slecze nad moja recepturka. Zaliczenie mam na 8, wiec jeszcze kilka godzin jest 😉 Milej nauki zycze wszystkim nocnym wkuwaczom!!
Ja wynajmuję pokój u starszej pani, bardzo upierdliwej starszej pani. Bo jej się nudzi i zagląda mi do pokoju co pół godziny z pytaniem standardowym 'co robisz' albo 'zobacz jaka pogoda' I to mnie z rytmu nauki wybija.
Dlatego z kumpelami z roku [w 3 będziemy mieszkać] szukamy mieszkania.
taggi, współczuję szczerze. Nie ma nic gorszego niż próby pisania, jak się weny nie ma. Ja nie mam jej nigdy 🙄
Widzę, że nie jestem sama i wielu mam towarzyszy niedoli. Ja uczę się do...możliwe, że ostatniego egzaminu w moim studenckim życiu (jeśli wszystko pójdzie wg planu i nie będzie smutnych niespodzianek). Później będą jeszcze 2 eseje do oddania i możliwe, że na ten semestr schiza się skończy. Brakuje mi mojego pluszsza active, już mi kawa uszami wychodzi. Też uwielbiam siedzieć po nocach. Nawet jeśli uda mi się zmobilizować i zacząć "od rana" (czyli od południ), to cały ten czas marnuję na re-voltę, facebook'a, ebay'a itp rzeczy. U mnie dopiero 1, egzamin o 13...zostało 12 godzin. Spać się nie chcę, ale szyja i kręgosłup już się dopominają o łóżko. Ale będę twarda, czytam dalej o regionalizmach, nacjonalizmie i innych migracjach. Powodzenia, jeszcze trochę i będzie to wszystko można 🥂
Plan na przyszly tydzien: pon. - kolo z biochemii wt - kolo z zywienia i metod hodowlanych sr - byc moze mikrobiologia (poprawa :am🙂 czw - kolo z biochemii pt - zaliczenie mlotkow
Heh, a ja właśnie wróciłam i czuję się jakaś zdegustowana. Dużo wiedziała, dużo chciałam napisać, a tradycyjnie nie mogłam się wysłowić i mój język jest na poziomie przedszkolaka, nie wspominając o błędach w spellingu. Mam nadzieję, że mimo to 50% jakoś się uzbiera.
A teraz dla relaksu popijam piwko, na dziś przerwa a od jutra pisania ciąg dalszy 🙄 Tak bardzo mam nadzieję, że to był mój ostatni egzamin...