Mozii - jasne,ale moim skromnym zdaniem plan jakiś na siebie trzeba mieć i przynajmniej wiedzieć w jakim kierunku mniej więcej podążać 😉 ja sobie po THK uświadomiłam tylko,że do zwierząt mnie nie ciągnie i na pewno konie będą moją pasją,ewentualnie pracą dodatkową ,ale nie tą główną . Zawsze mnie ciągnęło do szpitali i medycznych rzeczy więc w tym kierunku chcę iść ,tylko jeszcze nie wiem do końca na jakiej zasadzie i konkretnie w jakim zawodzie . Wychodzę z założenia ,że jak nie spróbuję ,to się nie dowiem - jeżeli nie znajdę pracy po studiach,kursie czy jakiejś innej szkole - TRUDNO , będę szukać dalej,w innym miejscu,jeżeli będzie trzeba to na drugim końcu Polski ,albo nawet w innym kraju 😀 Jak będę potem mieć pretensje ,że coś mi nie pykło ,to przynajmniej tylko i wyłącznie do siebie 😎
Djarumm Prawidlowe podejście. Ja tam uważam, że jesli sie odnalazło to co się lubi i jest się tego pewnym to odniesie sie w tym sukces. A przynajmniej samozadowolenie. Wiec próbuj a może a rusz będziesz w tym bardzo dobra i pracodawcy będą się zabijać w ofertach pracy dla ciebie 😀
Ja potrzebuje motywującego kopniaka. Mam w poniedziałek kolosa z mechaniki płynów i nie mogę sie zabrac do nauki. Umówiłam sie jutro na wspólna naukę/korki ze znajomymi, ale dziś też by sie przydało coś ogarnąć. W zamian posprzątałam pokoj i juz przychodzą mi do głowy jakieś myśli zeby piec ciasto. A w przyszłym tygodniu mam jeszcze zaliczenie z matmy i koniecznie musze zrobić projekt na mechanikę płynów, bo w weekend jadę na parlament studencki i nie bede miała kiedy tego robić. Generalnie jak sie nie ruszę w koncu do pracy, bedzie masakra. Łatwiej by było gdybym cokolwiek ogarniała z tej mechaniki, a tak to jest to czarna magia dla mnie.
Ja tez poproszę o kopniaka motywacyjnego.. W poniedziałek koło z fizjologii i etiologii i kartkówki z mikrobiologii i chowu... 😵 a ja co? Nic. Poczytałam trochę fizjo, trochę mikro, nic nie umiem, robie wszystko tylko nie to co powinnam. ehh.. 😵
Ja zrobiłam notatki z fizjo potem poszłam na spacer z psem, pojeżdziłam konia, nakarmiłam konie i wróciłam dotleniona i znową energią zabieram się do nauki tejże fizjo. Niestety ale już widzę, że z nerwowego w Krzymowskim jest za mało więc muszę poczytać to z Konturka a tego mam tylko w pdfie, ech moje biedne oczy...
Rul żeby oni jeszcze powiedzieli co wystarcza to by było pięknie! Oni po prostu robią tak kosmiczne wejściówki, że dwóch nie zaliczyłąm ucząc się z Krzymowskiego i ich prezentacji + chodząc na wykłady... Na pytanie z jakich książek się uczyć zaczeli wymieniać, ze Pani proferor Lubi Konturka, a w Krzymowskim napisali rozdział, a w Ganongu jest dobrze to i tamto, a w Traczyku coś innego.... generalnie dajac do zrozumienia, ze najlepiej uczyć się ze wszystkiego.. Na nasze pytanie co gdy w kilku ksiązkach są różne informacje bo to dość powszechne dostaliśmy tylko odpowiedź - słuchać tej nowszej i tyle. Najgorsza była krew tam generalnie Konturek prawie na pamięć i w końcu zaczęłam wejścówki zdawać i zdałam kolosa w 1 terminie, potem mięśnie były w miarę lekkie i przyjemne sporo na logikę i głownie krzymowski, a jak będzie z nerwowym to niespodzianka ale na wykładzie padło hasło, że krzymowski to mało choć my mamy ćwiczenia z kim innym.
Jutro mam całodzienny maraton z fizjologią, chowem, mikrobiologią i etologią. Bardzo proszę o kciuki od 7:30 do.. 19. 😵 umrę. dwa koła i dwie kartkówki. Tego jeszcze nie było... 😵
Kolokwium to taki jakby sprawdzian (cały materiał od początku semestru). 😀 Kartkówka jest z poprzednich zajęć a wejściówka z materiału, który będzie obowiązywał na tych zajęciach, na których jest pisana. 😀
Jak dla mnie to kartkówki były tylko w szkołach, a na studiach są kolokwia, wejściówki i egzaminy. 😀 Ale to może dlatego, że na mojej uczelni nie praktykuje się takich 'kartkówek'.
U mnie padają hasła o kartkówkach, często jak np. na laborkach nie ma wejściówki, ale trzeba jakoś zaliczyć materiał, to są kartkówki w jakimś tam terminie umówione.
Wejściówkę nie miałam jeszcze. A teraz właśnie na ang padło kartkówka i sie zastanawiałam jaka to różnica jest 😉
U mnie fizjologia leży sobie nadal, a jak sie dowiedziałam z czego mam się uczyć i nadal nie mam pewności czy na pewno z tego to jeszcze bardziej mi się nie chce. Ekonomia wykuta za to 🤣
Jest tu może ktos z weterynarii kto mógłby na priw podpowiedzieć cos w sprawie padaczki u psa ? Juz nwm gdzie sie zgłosić z tym.
Jeśli chodzi o neurologię to polecam klinikę w Gdańsku, mają również rezonans. Jeśli chcesz diagnozować i leczyć swojego czworonoga. Chyba że chodzi Ci o materiały na studia a ja źle zrozumiałam 😀.
U nas są kartkówki z ostatnich zajęć lub ewentualnie jakieś obliczeniowe były na wcześniejszych zajęciach. 😉 Koło z fizjo juz za mną. Zdecydowanie na plus. 🙂 teraz czekam na resztę...
Naturalsi Gdańsk troche daleko, jestem z Lublina. Chodzi o sama konsultacje, bo sprawa wygląda tak, że wg wetow nie opłaca się mojego psa leczyć 🤔 Może ktos z weterynarii mógłby cos podpowiedzieć. Ale troche 🚫 robię. Wiec jak cos ktos zna sie na tym troche to na priw.
o rany, ale Wy macie roboty 😲 czytam i czytam i aż mi głupio pisać, że ja od początku semestru do przerwy świątecznej mam 4 kolokwia? 😂 a prawo to przecież tak wymagający kierunek, no kto by pomyślał... 😂
Ja jestem tzw TiRowcem 🤣 Jeszcze, chwilowo I na kolosie miałam m.in. jak sie oblicza BMI 🤣 A jutro kolos z Worda z informatyki 🤣 Normalnie taka nauka że zmieniam studia
Zarządzanie i dowodzenie w organizacjach publicznych 😉 W sesji też nic nie mam 😂 Ale spokojnie, nadrabiam pisaniem magisterki i podyplomówką, która jest level hard 😉
U mnie jak na razie jedno kolokwium za mną, ale trzeba było się w miarę regularnie uczyć na laborki, więc gdzieś tam z tyłu głowy mam, że jednak czegoś się uczyłam 😉 U mnie aktualnie na tapecie prezentacja na koło naukowe, mam jeszcze dwa tygodnie, więc powinno być bez problemu. Zaczęły się też rozmowy na temat prac inżynierskich i ... chyba będzie walka o tematy i prowadzących. Szczerze mówiąc to nie wiem czy mi się chce brać w tym udział, może zaszaleję i wezmę pracę po angielsku? Ogólnie to u nas albo przeglądówki literatury albo coś w typach projektów. Co o tym sądzicie? Rozumiem, że niektórzy chcą na milion procent do danego promotora, no ale jak usłyszałam, że mają zamiar koczować od 6 pod dziekanatem, żeby się wpisać, no to mi szczęka opadła. Padła propozycja, żeby się dogadać w miarę między sobą, ale szczerze to nie widzę tego w mojej grupie. Może dlatego chcę jakiś nieoblegany temat, święty spokój, możliwe, że po angielsku. Co o tym sądzicie?
mam takie drobne pytanie- skąd się u Was wzięły "laborki"? 😀 w moim otoczeniu zawsze od laboratoriów funkcjonował skrót "lab", aż nie zapoznałam kilku osób z pw gdzie co chwila słyszałam "laborki"... czemu nie "laby"? 😀
U nas tez laborki 😀 O labach pierwszy raz słyszę 😉 laba to dzień wolny, raczej przyjemnie mi się kojarzy. Laborki juz mniej przyjemnie, mikroskopy, fartuchy te sprawy.
Jak ja bym juz chciała zmienić studia a dzis znowu nie zadzwoniłam bo musiałam ganiać po mieście.
Ogólnie mieszka/mieszkal ktos w akademikach ? Co lepsze stancja czy akademik ?
ja mieszkam w akademiku. bardzo dużo zależy od konkretnego i od piętra. jest fajnie, bo są ludzie. ceniłam aka w momentach gdy spędzałam cały dzień na uczelni i wieczorem przed ogarnianiem na następny dzień mogłam wbić na herbatę do kogoś i pogadać. na wizyty u znajomych nie miałabym czasu. 😉 właśnie zmieniłam piętro, bo na moim było za głośno. i w ogóle jest większy syf, niż te 3 lata temu jak zaczynałam. coraz młodsze roczniki wchodzą, coraz gorzej. dużo jest obcokrajowców o wątpliwej kulturze osobistej. i jest spoko, bo opłata jest stała.