ufff druga część egzaminu z ppr zaliczona na 3 , nie wiem jakim cudem bo większość pytań strzelałam , ale cieszę się jak głupia 😜 kolokwium z genetyki napisane na maks i przynajmniej z ćwiczeniami mam spokój, ale prawdziwy maraton zacznie się od przyszłego tygodnia ....
3 z 4 egzaminów zdane, wyników jednego jeszcze nie mam, ale jestem dobrej myśli. Teraz zostaje już tylko skończyć magisterkę... tylko =/ Została mi bibliografia, spis treści i zakończenie, ale idzie jak krew z nosa.
Pierwszy egzamin w tej sesji zdany - zarządzanie kryzysowe 🏇 Jeszcze 5, najgorszy chyba w poniedziałek z prawa karnego i w sumie nie wiadomo czego się spodziewać. Ale jak to zwykle bywa wszystko ważniejsze od nauki, dzisiaj zamówiłam zestaw do paznokci hybrydowych - mam nadzieję, że ładne paznokcie na egzaminie mi pomogą 😁 Pokój trzeba też posprzątać, ale że kolejny egzamin w środę to zostawię sprzątanie na jutro na czas nauki, a dzisiaj odpocznę haha 😀iabeł:
Haha brzmisz jak ja. 😀 Dzisiaj ogarniam roślinki i profilaktykę. Jutro sprzątam pokój, a potem uczenie, metody i angielskie. W środę metody, w czwartek biochemia i metody. Piątek robię sobie wolny, a co. 😎
Do północy mamy mieć wyniki dzisiejszego kolokwium z Legal English. Jeśli zaliczyłam, to mogę mieć nikłą nadzieję, że zostanę dopuszczona do egzaminu. Siedzę jak na szpilkach i ciągle odświeżam maila, nie mogę się za żadną naukę zabrać. A egzamin z gramatyki opisowej angielskiego w środę, materiału tonę, a ja jutro w pracy mam zastępstwo za koleżankę - trzy dodatkowe grupy. Znowu będę siedzieć po nocy i liczyć na trochę szczęścia 😀
a ja siedzę nad... historią... wkurzona, że nie mogę zając się histologią przed środowym egzaminem praktycznym wrr.. No ale głupio tak nie dość, że na wykłady z historii nie chodziłam to jeszcze nie przeczytać nawet zagdnień, choć i tak czytam po kilka razy pytanie i mam wrażenie, że nic nie zapamiętuję.
znowu uwaliłam koło ... Punkt mi zabrakł do zdania splanchnologii... Jestem wściekła, bo wiem, że to potrafię i zakuwałam do tego porządnie cały weekend razem z biochemią... Cała grupa to uwalila. Tym samym, drugi i ostatni termin z trzewi we wtorek, a potem komisyjny. Widocznie historia lubi się powtarzać... Wkurza mnie nasza prowadząca i jestem już zmęczona tymi całymi studiami. W czwartek mamy szpilki i nic na nie jeszcze nie umiemy, a jutro koło z biochemii, na którym muszę zebrać 2 pkt i kiepsko to widzę...
nopebow-z kim masz? Jeśli dobrze myślę, to w zeszłym roku prawie cała jej grupa miała komisa, ale zdali go i egzamin w pierwszym terminie. Będzie dobrze, katedra nie chce na siłę uwalić!
Rul HP 😉 ja się nie martwię, bo wiem, że to umiem i zdam, ale wkurza mnie jej podejście. W tydzień zrobiliśmy na szybko całe trzewia, jak w kończynie dłubaliśmy miesiąc. Do tego połowa mojej grupy nie ma zaliczonej głowy, a nie zgodziła się na dodatkowy termin, tylko ostateczny we wtorek. I uwalą osoby co mają po dwa koła do zaliczenia w jeden dzień, to pewne.
jak ja się cieszę, że już anatomię i biochemię mam zamkniętą, ale histologia niezmiennie mnie przeraża. Jutro pierwsze podejście do praktycznego i hm... będzie ciekawie. Historię napisałam, tzn pozaznaczałam bo test był a i tak zdadzą pewnie 'wybrancy'.
Strzyga,Chuda, łączę się w bólu, właśnie siedzę jak debil i nie umiem zakończyć ostatniego rozdziału... już nawet bibliografię uporządkowałam byle tylko się nie brać za ten rozdział 😀
Strzyga, mam to samo, w dodatku ten ostatni rozdział jest szczególnie dobry do kwestionowania wszystkiego, co napiszę. Wcześniej co prawda pisałam na temat książki, ktorą nikt inny się nie zajmował 'naukowo', ale przynajmniej filozofów jakoś znałam z wcześniejszej edukacji i miałam porządne opracowania, bo na temat Arystotelesa wylano już morze atramentu i każdą moją rozkminę można gdzieś tam w tym morzu znaleźć.
Teraz piszę cały czas o książce, której nic z literaturoznawczego półświatka nie zna, ale jeszcze do tego konfrontuję ją z tekstami filozoficznymi tak bardzo nieznanymi w Polsce, że nawet nikt ich nie przetłumaczył z angielskiego... moja podstawowa książka do tego rozdziału jest 1999 roku i na uczelni robią wielkie oczy gdy o niej mówię 😁
busch, ja mam w moim rozdziale badawczym ankietę... wypełnioną przez 2 osoby. Oczywiście to wyselekcjonowane mocno osoby... ale jednak tylko 2. No i mój badawczy opiera się... na mojej analizie owych ankiet, którą sama stworzyłam... a mogłam kurna jego chata, jak reszta mojej grupy, opisywać system wynagrodzeń/szkoleń/systemów motywacyjnych firmy, sypiąc liczbami i tabelkami, przy zerowym wkładzie własnym. Ale nie , jakimś dziwnym trafem, znów robię sobie sama pod górkę.