Pewnie w takim, że się ludzie cholernie dużo uczą, żeby pozaliczać wszystko za pierwszym razem, a nie udaje się i jeszcze raz trzeba się będzie tego wszystkiego uczyć.
3 terminy to rzadkość 😉 U nas są dwa, jeśli nie przyjdziesz na pierwszy i nie przyniesiesz zwolnienia, to zostaje Ci już tylko ten drugi. Czasem, jeśli dużo osób zawaliło obydwa terminy, albo jak komuś brakuje małej ilości punktów - jednego, dwóch - to jest trzeci termin, ale w tajemnicy, bez rozgłosu, bo to nielegalne i gdyby dowiedział się dziekanat, to byłyby kłopoty 😉
ale ja dalej nie czaje. Ja bym dała nobla człowiekowi który wymyślił 3 termin, bo wtedy pytania są najłatwiejsze a wykładowca chce przepuścić jak największą ilość osób. Tak samo mogę mieć dobrą ocenę i tak samo mogę ubiegać się o stypendium.
Scottie - każdy się dużo uczy ale dalej nie widzę negatywności poprawki, ja się cieszę, że one są bo już daaawno by mnie wyprosili gdyby nie dalsze terminy egzaminów 😁
Szepcik - u nas uczelnia MUSI zapewnić 3 terminy egzaminu. Reszta jest dobrą wolą wykładowcy i oczywiście jeśli nie zjawisz się na któryś to Twój wybór i Twoja strata . Ja terminów z zarządzania miałam 6 (tzn mój rok miał) 😁 zdałam za 4 razem. Bez tajemnicy, bez żadnych wątów. Dobra wola wykładowcy i tyle.
co rozumiecie przez poprawkę? Wiele osób wypowiada się jakby to był koniec świata i coś mega negatywnego.
no bo wiesz - u nas nie ma egzaminow jako takich; wszystko to prezentacje, na ktorych sie sciagac NIE DA, bo stoisz na podwyzszeniu, gapi sie na ciebie cala klasa i nauczyciel ORAZ kamera, co najwyzej jakies brakujace slowka mozesz sobie na reku zapisac jesli umiesz sciagac z reki (tak, zeby nikt nie widzial, ze czytasz i nie pokazac reki), albo jak nie prezentacja to pisemne prace, na ktorych sciagac nie trzeba - piszesz je w domu. Przez ten czas jaki tu spedzilam mialam 2 egzaminy, oba na pierwszym roku; w tym roku czeka mnie jeszcze jeden. brr! a poprawki miec nie chce, bo poprawki z tych egzaminow odbywaja sie we wrzesniu. Dlatego poprawka to w moim przypadku pomylka 😉 tak samo jesli nie przyjdziesz, np. z powodu choroby. Pewnie pojawilabym sie nawet ze szpitala, z kroplowka na takim smiesznym stojaczku 😁 jesli nie zalicze jakiegos essayu, to po prostu pisze go drugi raz (choc mi sie jeszcze nie zdarzylo), ale zawalic prezentacje albo egzamin - w zyciu! nie mam wrzesnia na to.
Czuję się jak ułom, pacan, nieuk i tępak... 'Pikusiowaty egzamin' okazał się... rzeźnią. Dobitniej mówić: poszło mi ch*jowo :/
Zero motywacji do dalszej nauki, zero chęci. Nawet już mi wisi czy zdam cokolwiek czy nie, naprawdę... Mam serdecznie dość tej kretyńskiej sesji, uczelni i zaczynają mnie męczyć ci ludzie. Chcę do koni... 🙁
Właśnie nie wiem w jakim sensie, bo dla niektórych tutaj to koniec świata.
U nas egzamin ma 3 terminy, żaden nie jest nazywany poprawką i absolutnie nie ma różnicy w ocenie czy czasie w którym go zdasz. Masz 3 szanse a co z nimi zrobisz Twoja wola, znam takich którzy na pierwsze 2 terminy nie przychodzą, i takich którzy zdają w pierwszym możliwym by mieć spokój. Dlatego siedzę tutaj i czytam o jakiś złych(?) negatywnych i mega nie fajnych poprawkach, zastanawiając się co to jest i w jakim sensie?!
Dla mnie to jest prawie jak koniec swiata, bo nie wiem czemu nie zdalam. Tym bardziej, jak mam wszystko opanowane, pytania trafily sie fajne, odpowiedzialam i i tak mam 2. Juz nie mowiac o tym, ze mam 4 egzaminy. Pierwsze terminy rozlozyli na 2 tygodnie sesji, a II juz robia w ciagu 5 dni. Poniedzialek, sroda, czwartek, piatek.
Zaliczyłam meteo (napisałam wszystko po 10 minutach, w jednym podpunkcie nie napisalam jednej rzeczy - to wszystko na 4 zadania). Dostałam marną 3 👿. Wkurzające jest to, bo na prawdę to umiałam, źle na pewni NIC nie napisałam, a tu taka ocena... I to wszystko od mojego 'ukochanego' profesora 🤔 Matma i socjo też zaliczone. Póki co nie jestem dopuszczona do egzaminu z geomorfologii (do poprawy mam jednego kolosa), chemia (ćwiczenia nie zaliczone - zaliczenie w piątek) i fizyka (z tym to horror - zmienili nam prowadzącego egzamin 😲 - oczywiście na gorszego. W ogóle dziwna akcja, bo naszemu rokowi dali nową prowadzącą, bo poprzedni D. udupiał 3/4 roku. A teraz od dziś nasza profesor nie pracuje i dali nam D. 😲 Będzie rzeź...)...
u nas jest poprawka jak zawalisz pierwszy termin ( czy to koła czy egzaminu ) w przypadku egzaminu jak sie nie zda poprawki są jeszcze ewentualnie dopytki ( z reguły u profesora ..to już jest rzeźnia :icon_rolleyes🙂 no i w ostateczności komis .W przypadku kół to róznie , są przedmioty że może dostać 2 z koła ale jak Ci średnia ocen wyjdzie 3 to zaliczasz ćwiczki , są takie, że musisz poprawić 2 obowiązkowo , no i są jeszcze takie przedmioty gdzie się zbiera punkty , tzn za ćwiczenia są punkty i za koła no i jak sie nie uzbiera tej minimalnej liczby trzeba pisac rozbója z całego semestru , to tak pokrótce 🙂
U nas jest poprawka, jak nie zdasz poprawki, masz warunek. 2 terminy, koszt 600 złotych. Nie pamiętam dokładnie, ale na I roku, możesz mieć tylko 3 warunki. Może dlatego tak boli niezdanie poprawki?
Nie powiem, żebym wymiotła z dzisiejszego egzaminu, ale liczę na uciułanie połowy na zaliczenie.
Ustne przezywam, ale jeszcze zalezy z czego. Histologia w miare spoko, biologia komorki tez. Za to anatomia to koszmar po prostu. Bede walczyc do konca, bo nie chce wracac na stare studia. Jesli juz mnie wywala, to za rok chyba i tak pojde znow na wete... 🙁
Masz komisa? Jeśli tak to nie ma się czym martwić, w tamtym roku chyba wszyscy zaliczyli. "Fajnie" się zaczyna robić dopiero na egzaminie.
ninevet, 3 dozwolone terminy?? Zazdroszcze. U nas (prawo dzienne jednolite na UG) masz tak: - Z niektorych przedmiotow jest egzamin zerowy jeszcze przed sesja. Najczesciej trzeba spelnic jakies okreslone warunki by do niego przystapic (np. 5 z cwiczen). Bardzo lagodnie oceniany. Czasami w formie typowej zerowki bez konsekwencji a czasami w formie przedterminu (czyli jesli nie zdasz to nie mozesz isc na wlasciwy termin a masz od razu poprawke). - Wlasciwy termin. Jeden jedyny odbywajacy sie w czasie sesji. Jesli nie zdasz masz poprawke (w sesji letniej oznacza to kampanie wrzesniowa). Jesli sie nie pojawisz to w indeksie laduje 2 i poprawka wita. - Poprawka. Odbywa sie w sesji poprawkowej. W sesji zimowej w trakcie juz nowego semestru a w letniej oznacza wrzesien. Jesli nie zdasz / nie pojawisz sie to jest zle. - Warunki (600zl). Mozna miec dwa. Dodatkowe terminy juz w trakcie kolejnego semestru, na ktory wpisali Cie warunkowo. Pierwszego zazwyczaj nikt nie zdaje. Dopiero drugi. - A jak i to sie nie uda to masz repete przedmiotu (1200zl). Tu zalezy jak sie uda i z czego masz repete. Czasami oznacza to, ze wpisuja Cie na nowy semestr a dodatkowo robisz owy przedmiot a czasami oznacza, ze przez caly nastepny rok robisz tylko i wylacznie ten przedmiot i generalnie masz rok do tylu. Przystepujesz do egzaminu normalnie w sesji razem z rokiem, ktory ma ten przedmiot.
Klami, zapomniałaś o przecudownej formule, jaką jest zaliczenie na prawie egzaminu, od którego poprawka nie przysługuje, wiec można się bujać, jak wykładowca nie jest miły.
A, jeszcze jest takie cos jak przywrocenie terminu. Tylko trzeba miec na prawde dobry argument (np. wypis ze szpitala). Ewentualnie czasami przejdzie ze slabym argumentem, ale w tym wypadku nie ma co sie silic na to przywracanie, bo nie ma co liczyc na zdanie.
No to na wpia na UW w porównaniu z UG mamy z egaminami lajcik. - zerówka (czasem aby być dopuszczonym należy mieć 4 z obydwu semestrów ćwiczeń, ale od momentu gdy ćwiczenia z danego przedmiotu są nieobowiązkowe ta reguła nie obowiązuje, wtedy kto zdąży się zapisać ma zerówkę) niezdanie zerówki to termin poprawkowy - 1 termin - termin poprawkowy- po oblaniu można ubiegać się o warunek, ale aby dali trzeba to dobrze umotywować. ponadto przysługuja w trakcie całe cyklu studiowania dwa egzaminy warunkowe w październiku i jeden wpis warunkowy na następny rok- ten niestety jest płatny.
Ponadto w razie nieobecności na egzaminie wystarczy złożyć podanie z zwolnieniem lekarskim, wtedy nie traci sie terminu i np. pierwszy ma się we wrześniu
Ja nie wete tylko pedagogikę. Chłopak jest na wecie na 2 roku, więc ja wszystko wiem tak jakbym sama studiowała. I właśnie też miał 3 termin z anatomii w 1 semestrze. U nich to już było zaliczenie komisyjne. I to było zaliczenie 3 terminu różnych kół. Mój zaliczał 1 i 3 koło w ten sposób i dał radę. Ogólnie mówił, że było całkiem spoko i nie chcieli uwalać. Także mam nadzieję, że Tobie też się uda 🙂
Niestety nie wszyscy wtedy zaliczyli komisa. Mam w grupie 2 osoby, ktore nie zaliczyly. Troche to glupie, bo koles jeden pozaliczal CALA sesje, te 4 egzaminy, po sesji mial komisa z kosci i nara, repeta 🙄
Kaprioleczka Ciebie rozumiem, bo mam zamiar jechać na 3 dniową imprez z wykładowcami z całej Polski ale warunkiem udziału jest wygłoszenie mowy na konferencji i już dostaje schizów a to dopiero za pół roku 😁 jakbym tak miała co semestr to bym sobie łeb ucięła kartką papieru 🙂
Dla mnie to jest prawie jak koniec swiata, bo nie wiem czemu nie zdalam. Tym bardziej, jak mam wszystko opanowane, pytania trafily sie fajne, odpowiedzialam i i tak mam 2. Juz nie mowiac o tym, ze mam 4 egzaminy. Pierwsze terminy rozlozyli na 2 tygodnie sesji, a II juz robia w ciagu 5 dni. Poniedzialek, sroda, czwartek, piatek.
asior taką sytuacje też rozumiem, też mam wkurwa gdy się nauczę i nie zdam ale ja na większość pierwszych terminów chodzę turystycznie. Pokazać się jak wyglądam, porysować na kartce, zobaczyć pytania i wyjść - chociaż czasami uda się naściągać od razu. W tym semestrze turystykę uprawiałam na Psychologii społecznej, nic nie wiedziałam ale dobrze usiadłam i 4 wpadło bez ruszania palcem 😁
Dla mnie to normalka, że sesja zimowa jest skumulowana i nie widzę w tym żadnej kary czy wyzłośliwiania się. Wg planu moich egzaminów w zeszłym tygodniu miałam je 25, 27, 28 a były to pierwsze terminy i NIKOGO nie obchodzi, ze następnego dnia miałam kolejny, ważne że sala jest wolna.
Strzyga, Klami - 3 warunki ?! ale cuuuudnie. Ja mogę mieć jeden (i to nie z każdego przedmiotu tylko z tych do 6 pkt ects) i dziękują mi za współpracę. Cena zależy od ilości punktów ECTS, cena za punkt jest w każdym semestrze różna, waha się od 75 zł do 150 zł. Też mamy zerówki. A czasami nawet zerówki zerowek, oczywiście też trzeba zostać na nią zaproszonym.
ninevet, 3 dozwolone terminy?? Zazdroszcze.
Dozwolonych mamy tyle ile wykładowca raczy zrobić, te 3 są obowiązkowe. Oczywiście 3 zazwyczaj jest po sesji albo we wrześniu.
Mimo waszych argumentów ja dalej traktuje poprawkę jako coś pozytywnego, bo jest to kolejna szansa dla mnie by coś zaliczyć, kolejna chwila by się douczyć i zdać.
wendetta, Ja korzystam. I to tak, ze nie widać, ze ściągam. Doszłam do takiej wprawy, że śmiać mi się z tego chce 😁
Dzisiaj zerżnęłam z takiej ściągi dwa zagadnienia, których nie byłam pewna. Dzięki bogu nie było wykładni prawnych jak na pierwszym terminie. Dodatkowo nie bardzo wiedzieliśmy jak ująć obowiązywanie prawa, to facet praktycznie objaśnił nam jak to zrobił i podał od razu gotową odpowiedź 😁 nie świadomy będąc chyba co zrobił 😉 Będzie git, kciuki przydały się 😅
mi na piątek zostal ostatni egzam. Dzisiaj zdałam ustne podstawy nawożenia na 4,5 (to był najlepszy egzamin ustny w moim życiu, pan prof -Murzyn zresztą jest przecudownym czlowiekiem, mega wesoly i sympatyczny, oby więcej takich wykładowców). Z prawa niestety mam poprawkę tak jak przewidywalam, ale dopiero za poltora tyg. więc zdążę ze spokojem to ogarnąć. Jeszcze tylko muszę poprawić projekt z zalesiania gruntów rolnych i to by było na tyle. W niedzielę mam połowinki więc sobie wreszcie "dysk" zresetuje :allcoholic: :pijacy: :winko:
Czy ktoś może orientuje się, czy jest coś takiego jak unieważnienie egzaminu jeśli nie zaliczy go jakiś określony procent studentów? Coś takiego obiło mi się o uszy, ale nie mogę znaleźć niczego w regulaminie uczelni itp.
U mnie na roku egzamin z fizyki zaliczyły 4 czy 5 osób. Do egzaminu łącznie przystąpiło 45 osób (w tym 11 osób mających warunek z zeszłego roku). Egzamin składał się z 2 części- pisemnej i ustnej. Żeby dojść do części ustnej należało uzyskać 50% z części pisemnej- próg ten uzyskały tylko 2 osoby. Egzaminator dopuścił jeszcze warunkowo osoby które miały poniżej 50% (około 35%)- było 5 takich osób.
Jak sądzicie, można unieważnić taki egzamin? Z góry dzięki :kwiatek: