U mnie podobnie, zaczał łykać w poprzednim pensjonacie, obecnie od 5 lat łyka tylko z emocji - głównie jak zje cos dobrego. Łyka tylko w boksie, o drzwi - próbował o złób to go urwał. Regularnie ma sprawdzane zeby i kazdy wet ktory tam zaglada mowi ze po zebach by nie zgadli że łyka.
Najwiekszym minusem sa beznadziejni ludzie którzy próbuja mi wmawiac ze a) powinnam zalozyc lykawke b) powinno sie go izolowac bo inne sie naucza. Zaden kon sie nie nauczyl, jedna kobyla co stala na przeciw niego lykala 10x gorzej od razu po przyjezdzie i probowali mi wmawiac ze sie nauczyla.
c) dobrze zyczacy nam ludzie ktorzy probuja go odganiac jak łyka - ale im powtarzam "dajcie mu sobie zapalić" na spokojnie i powoli dociera ze nic sie nie poradzi.
Wiadomo ze lepiej miec konia co nie lyka, ale nie jest to jakas straszna wada. dla mnie dodatkowy wskaznik ze sie dobrze czuje - jak ma goraczke to nie łyka wiec to wrecz sygnal alarmowy jak zje i nie idzie łyknąć.
Btw czytalam wszytskie dostepne artykuly po angielsku o łykaniu (bo po polsku to same farmazony) i nie ma udokomentowanej korelacji miedzy łykaniem a wrzodami.
Dzięki. W sumie rzucacie mi nieco lepsze światło, bo na razie jak komuś mówię, że poważne rozważam zakup, to właśnie słyszę, że absolutnie, bo wrzody, bo do pensjonatu nie przyjmą i zaraz nie będzie mieć zębów...
No nic, jeszcze trochę pogłówkuję 😅
Do pensjonatu mogą nie przyjąć.
Bzdura nie bzdura przekonanie, że inne konie się nauczą jest mocno zakorzenione i wiele razy słyszałam takie wypowiedzi.
Wiem, że są pensjonaty, które nie przyjmują z zasady łykających koni.