Forum towarzyskie »

Jakie AUTO, czyli czym i dlaczego jeździmy? ;)

Sierra
Moja mama w swoim "ukochanym" Francuzie, żaróweczki wymienia przynajmniej raz na 1,5 miesiąca 😵 😁
zen, pozazdrościć! Piękne cacko!
Ja się po woli szykuję na zmiane auta  😉
I juz wiem,że będzie to Subaru!  😜
Z tym,że ciągle zastanawiam się miedzy Imprezą a Legacy (oba w kombi)  💃


Impreza, Impreza!  😅 😅 😅 😍
też się pochwalę 😉 nową zabawką (ale żony 🙁)
zen, pozazdrościć! Piękne cacko!


Dziękować :kwiatek: kawał maszyny, ale genialnie się prowadzi! I silnik daje dużo radości 3.6 BOXER 253KM 😎
[quote author=Dworcika link=topic=5139.msg407596#msg407596 date=1261085937]
zen, pozazdrościć! Piękne cacko!


Dziękować :kwiatek: kawał maszyny, ale genialnie się prowadzi! I silnik daje dużo radości 3.6 BOXER 253KM 😎
[/quote]

Nooo,to jest juz czym pocisnąć  🏇 Rewelka... 🤣
Ogurek   😍 😍 😍 😍 😍 😍 😍 😍 😍 😍



Opowiadaj o tym CACKU !!!

Kocham Miniaki  😍 😍 😍

(chociaż szczerze, w tej "dłuższej" wersji są brzydsze 😀)
Zen faaajna, ja zresztą pisałam już gdzieś wcześniej 🙂 Chyba jest różnica w porównaniu z voyagerem, którym IMO jest jednak tylko wielkim, krowiastym minibusem? :P. Ja rozważam Forestera, te nowe są super 🙂

A moje auto nie chce się dać naprawić :O Ma nową skrzynie biegów, jest przetestowane na wszelkie możliwe sposoby, a po ok. 20 km skrzynia wchodzi w tryb awaryjny i jedzie tylko na stałym 2 biegu. Jak chwilę postoi i się schłodzi to z powrotem jeździ dobrze. Dwóch mechaników rozkłada ręce i co tu dalej robić 🙁 🙁 . Kutwa prawie nowe auto, 100 tyś. km nie ma :/ A tak go chwaliłam i jak mi się odwdzięcza :/ Ktoś ma jakiś pomysł?
gwash, a jakie to auto?

żaba- no jest jest- ja się cieszę z tego zapasu pod pedałem, bo czuję się zwyczajnie bezpieczniej- popierdzielać nie mam zamiaru (zwłaszcza że wtedy pali ponad 20L 🤣 ), ale często miałam takie sytuacje, kiedy kierowca widząc, że to baba wyprzedza dostawał nagle turbodoładowania- ja musze mieć wtedy pewność, że taki gnojek może mi, no wiecie co 😉

Nie ma co w ogóle porównywać Subaru z Chryslerem, bo kompletnie nie ma punktu zaczepienia. Grand voyager miał dla nas pewne zalety- przede wszystkim pojemnościowe- często było tak, że np. musiałam na szybko jakiś materiał na budowę zawieźć. Poza tym wyjazdy na nurkowanie z całym naszym sprzętem, z psem, z bagażami naszymi i dziecka (m.in. wózek) nie stanowiły dla nas żadnej bariery- i każdy jechał komfortowo. Nad silnikiem się nie rozpływałam, bo to diesel 2.8 CRD, jak się rozbujał to pojechał. Decyzja o sprzedaży była podjęta przeze mnie pół roku temu, jednak później doszłam do wniosku, że wszystko zrobiłam w tym samochodzie, więc się nie opłaca go sprzedać przez kolejny rok (zrobiłam m.in. rozrząd, zawieszenie)- jednak postanowiliśmy z mężem oczyścić nasze otoczenie z przedmiotów, które wiążą się z przykrymi wspomnieniami- i bąknęłam w serwisie że chyba sprzedam tego voyagera- klient się znalazł w ciągu..2 minut. Okazało się, że jest na miejscu facet, który szuka takiego samochodu- to było najszybsze sprzedawanie auta w moim życiu 😀 I jeszcze szybsze kupowanie nowego.
O, ale mogę zrobić jedno porównanie- jak wyjeżdżałam Subaru z salonu to musiałam się przebić przez dwa pasy na raz, więc jak już się zrobiło miejsce- tzn. kierowcy mnie wpuścili (a podobno taaaakie chamstwo w stolicy 😉 ), dodałam gazu jak zwykle (czyli jak w voyagerze)- i o mało co nie zatrzymałam się na zderzaku innego samochodu 😲 😂 W ogóle wracałam do domu jak pokręcona, zapewne wzbudzałam wśród kierowców interesujące doznania- bo jechałam często "żabką" (gaz, hamulec, gaz, hamulec- za gwałtownie) zanim w końcu wyczułam silnik.

I ostatnie zdanie speca od Subaru jak się dowiedział czym jeździłam wcześniej: "wie Pani co, w takim razie znudzi się Pani szybko ten samochód. Tutaj tylko będziemy regularnie zmieniać olej i filtr i nic poza tym- nie będzie takich atrakcji jak w chryslerach" 👍 Ale ja mimo wszystko będę polecać voyagery- dla rodzin z dzieckiem, z psem- nie ma lepszego auta. Tylko szkoda, że w Polsce te samochody są zaliczane do prestiżowych marek- i są zwyczajnie za drogie jak na to, co po przejechaniu 200 000 km zaczyna się z nimi dziać 🙁 Czyli inaczej- warto kupić ten samochód, ale po 3 latach sprzedać. Chociaż mój egzemplarz i tak pozytywnie oceniano w ASO, zwłaszcza jak patrzyli na przebieg. Tylko, że ja bardzo dbam o samochody (o ile z nich nie zrobię na dzień dobry zapalniczki- jak się stało z moim nieodżałowanym Suzuki.....).

ogurek, musiałeś pokazywać mini?! To moje wielkie marzenie, mieć taki samochód jako miejski! Piękny jest! I ten kolor!! Obłędny! Niech się dobrze żonie sprawuje :kwiatek:
Zen moje auto?
To Ford Escape amerykański, taki popularny bardzo w stanach SUV


tęsknie za nim :/

Mój kuzyn też się pozbył voyagera ze względu na wieczne naprawy. Niestety nabyte w zamian Subaru Legacy już dwa razy rozbili, pech :/


potwór chłopa 🙂
ninevet- ale fajna maszyna! Jak się jeździ?

gwash, kurczę, no z fordem nie powinni mieć kłopotów z naprawą 🙁 może na jakimś forum forda poszukaj informacji?
No fajna fajna. Żałuje, że nie mam zdjęć bez PS'ucia ale coś na tych widać 🙂

Jeździ się.. mrrr... 😉 2,5 l silnik, 172 kM, w środku cały bajer jaki człowiek może sobie zażyczyć 🙂
Jest zabawa, chociaż kosztowna, bo tak jak Twój żre jak smok. Mnie jako pasażerowi bardzo się podoba, 2 razy jechałam jako kierowca i więcej nie chce, bo sportowe sprzęgło bym wyrzuciła do kosza, nie mam siły auta porządnie wysprzeglić, bardzo mocno trzeba naciskać. Chłop zachwycony, bo to chłop i waży 2 razy  tyle co ja  😉

Btw chłop zastanawiał się nad tym Twoim subaru ale wygrał Galant ze względu na wygląd  :kwiatek:
Ja też mogę coś powiedzieć na temat granda voyagera. 2.5 td po reperacji zawieszenia, sprzęgła itp (już kolosalne koszty) padł silnik, a propo może wiecie kto ma taki silnik do sprzedania albo cały samochód rozbity? Sprzedawać się nie opłaca bo tyle kasy już w niego poszło. Autko blachy ma super i dobre na rodzinne wypady.
Siwulka, a skąd jesteś? Jaki ma przebieg samochód? Który rocznik?
Mazowieckie ale to już nie gra roli jak się w miare tanio znajdzie silnik albo autko to z końca Polski się przywiezie. Rok '97 a przebiegu nie pamiętam, autko w tej chwili czeka na nowe "serduszko" u mechanika.
Musisz poszukać po szrotach albo udać się np. na giełdę samochodową koło piaseczna.
Zerknij [url=http://www.allegro.pl/listing/search.php?category=620&sg=0&string=silnik+voyager]tutaj[/url], nawet jak akurat nikt nie ma w tej chwili, to jest to niesamowita baza kontaków.
Dzięki Zen są silniki takie jak do mojego mąż wróci to popatrzy (lepiej się zna na tym).  A może wiesz gdzie można kupić same części do silnika (nowe). Bo tam trzeba coś powymieniać (w sumie koszt wyniesie taki sam co silnika ) a jednak jak samemu się zrobi i wie się że nowe części powsadzane to wiadomo że podziała bo kupują używany silnik jest ryzyko że znowu pierdyknie. Jest ale i ale któreś trzeba wybrać więc szukam wszystkiego.
Zawsze możesz domagać się gwarancji rozruchowej, warto skonsultować się z mechanikiem- ja np. wszystko zrzucałam swojemu na głowę- dawałam tylko namiary i on się już sam dogadywał czego potrzebuje. Części to też polecam giełdę, ewentualnie dopytywać się u tych ludzi co się trudnią handlem częściami z rozbitych aut. A zamienników nie ma żadnych? Bardzo Wam współczuję, bo wiem jakie są to koszta (nawet przy zamiennikach...) jak już coś się spitoli w voyagerze... Bierzecie pod uwagę, żeby załatać co się da i opchnąć? Nie warto, moim zdaniem, specjalnie się roztkliwiać nad voyagerem- teraz naprawisz a za pół roku nie wiadomo co znowu pójdzie. To już lepiej inwestować w nowsze auto.. Mój 4 latek (ale tutaj miał już przebieg spory) w swojej karierze miał robiony silnik- wymiana na nowy po 120 000km, na szczęście jeszcze auto było na gwarancji, robioną skrzynię biegów (automat), turbinę i zawieszenie. Moje zdanie o tych samochodach jest niestety nienajlepsze, bo co z tego, że się na nie chucha i dmucha jak i tak w końcu coś się uszkadza. Rozumiem, że nie ma samochodu, który się nie psuje- ok. Ale jest różnica zrobić np. skrzynię biegów w toyocie (2500zł) a w voyagerze (7000zł) 😲 😵 Sentyment do voyagera mam, ale uważam, że po przejechaniu 150 000 km lub po spędzeniu z nim 3 lat należy ten samochód jak najszybciej sprzedać. Niestety. I nie kupować salonowych, bo to ewidentna strata pieniędzy. Przy moim cyklu jazdy zwyczajnie ten samochód mi nie pasuje. Może gdybym go miała jako, hmm, miejski (ale to już gabaryty nie te) to moooże i by podołał. Ale jak ja w ciągu niespełna 4 lat  nakręciłam ponad 270 000 przebiegu? Fizycznie nie dał rady dla nas, bo ja wiem, że facetowi co go kupił będzie jeszcze długo służył, bo on nie będzie takich odległości robił- i dostał samochód wychuchany, laleczkę.
jak patrze na Wasze auta, to az mam ochote sie schowac z moim lanosem ;-), wiec tym bardziej chowalabym sie z moim swierzo sprzedanym Clio I ;-) bryczki macie całkiem miłe =)

Ja coś pod siebie będę mogła kupić dopiero za 2 - 3 lata pewnie, a do tej pory będę śmigać lanosiskiem ;-)( które przynajmniej już polubiłam, bo w clio byłam tak zakochana, że przesiadając się do lanosa miałam wielkiego focha na auto =)
Wiesz Zen opchnać bym go mogła ale w tamtym roku kupiłam go za 14 tyś teraz cała naprawa wyniesie ok 9.000 jak nie więcej a w tej chwili za tyle można już takiego kupić a chętnych na takie autka jest naprawdę niewiele przynajmniej u mnie. Więc po reperacji pojeżdzi ile pojeżdzi a potem na części, więcej go rteperować nie będę.
Mi i po miescie sie nim dobrze jeżdiz
siwulka- zatem będę trzymać kciuki za w miarę niską kwotę do władowania w samochód :kwiatek:

Manta- ja tam lanosy lubię, mam duży sentyment do nich- kurs na nich robiłam i był to wtedy również samochód egzaminacyjny- i punto też 😜
Ja Lanosa polubiłam po przejechaniu jakiś 1,5tys km nim.

Nie decydowałabym się na sprzedaż clio i jazdę nim, gdyby nie to, że on jest teoetycznie mamy i głównie rodzice będę go utrzymywać (póki studiuje) a do clio nie chcieli się dokładać ;-) poza tym, auto od salonu w mojej rodzinie - więc wiem o nim wszystko. A i jednak 1.5 100KM jeździ w sumie lepiej niż1.2 60KM, choć to moje 1.2 było jak na taki silnik wyjątkowo żwawe =).

W sumie z Lanosami to jest tak - jak ktośtakiego auta nie miał, to będzie odradzać i wyśmiewać, z koleji znam bardzo dużo osób, które lanosy miały lub nimi jeździły - i każdy zachwalał =) i ja, odkąd się z nim polubiłam nie mogę narzekać =) (tj wolałabym, jakby był obniżony =P ale poza tym, prowadzi się fajnie i drogi trzyma się nieźle)
Manta, Lanos był moim pierwszym samochodem i będe go zawsze wspominac z wielką czułością 😀 poza tym bym nie do zamordowania, wjechałam nim nawet pod ciężarówkę - wyklepali i dalej jeździłam. W końcu sprzedałam go za grosze koledze, który jeździ nim dalej 😀 świetne autka 🙂 no i jest co przydusic, jaki masz silnik?
1.5 16V 100KM  zagazowany, choć jakoś sobie na tym gazie radzi =)

niestety, jest czerwony - a ja nie trawie czerwonych aut ;-) ale już się przyzwyczajam i na wiosne będę naklejać na niego troche czarnych naklejek =) czekam teżna czarne kołpaki w ogóle jeszcze troche w nim planuje poznieniać - jak najmniejszym kosztem, bo mnie niestety nie stać na zbyt wiele =) a jakby mnie było stać, to kupiłabym inne auto ;-) hehe
Moje kochanie dzisiaj odpaliło od razu mimo mrozu  💃 💃  A stał 8-my dzień, pod kupą śniegu w ogrodzie. Dzielne w pańcie  😁
Moja mała:




Zdjęcia sprzed ponad 2 lat.. Jeszcze była taka ładna, nieobtłuczona i nieporysowana🙂
A mi ciezarowka w poniedzialek zmasakrowala przod w mojej mydelniczce... Zderzak, blotnik, lampa, kierunkowskaz w piiii...du... I teraz jezdze takim obdrapancem, tylko lampe udalo mi sie poki co zmienic...
I jak tu sie cieszyc klimatem swiat...
moj biedny peugeot stoi od czwartku na warsztacie u kolegi 🙁 caly zmasakrowany po tym jak zachcialo mu sie slizgac przy predkosci 30km/h zawadzic o mostek i wspasc do 3m rowu na prawy bok 🙁 przod caly rozwalony tylu w ogole nie ma a bok porysowany 🙁
A ja czekam na zimowe kapciochy do Subarki 😅 Jutro już do mnie przybędą i w końcu zacznę się ruszac z domu 😍 Jestem mega zrażona do Goodyeara. Niestety Subara kupiona na tych gumkach 🤔 Miałam dwa podejścia do GY w voyagerze- obydwa komplety zjechały się po niecałych 3 miesiącach jazdy- a w ostatnim komplecie wyszedł mega purchel- reklamowałam, ale co się nawściekałam to moje..
Teraz czekam na zimowe Pirelli (też jakoś nie pałam miłością do nich, ale wyboru nie miałam- na szybko tylko te mieli w moim rozmiarze). Ale letnie to już koniecznie Vredesteiny.
Na jakich oponach jeździcie?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się