O! Też jestem bardzo ciekawa wrażeń. Kiedy w końcu miałam czas ją kupić, akurat zabrakło na składzie w Empiku... Grubość mnie nie przeraża - nie lubię książek, które szybko się kończą. 😉
haha, w "mojej" księgarni Kingowska "pod kopula" jest wystawiona rzeczywiscie pod kopula(taka plastikowa) i jak tylko na nia patrze, to az mi sie smiac chce 😉
a z Kinga jakos chyba "wyroslam"... kiedys czytalam jego ksiazke za ksiazka... teraz jakos mi minelo 😉
Ja tak miałam z Grishamem. Przeczytałam jedna za drugą wszystkie jego książki do tamtej pory wydane i już nigdy do niego nie wróciłam. Chociaż to inny kaliber niż King.
Co do wampirów - w ramach masochizmu (bo inaczej tego nie można nazwać) przeczytałam 2 części "Pamiętników Wampirów". Więcej nie dałam rady. Dobrze, że tak mało stron. Jeśli ktoś uważa, że Zmierzch to dno, to powinien spróbować "PW" 😁 Po przeczytaniu mogę z czystym sumieniem odradzać absolutnie wszystkim, nawet młodszym nastolatkom.
Chyba w ramach odtrutki zabiorę się za czytanie czegoś innego niż śmieci. 🍴
[quote author=wł. Felix-Huston, forever felicis! link=topic=50.msg547155#msg547155 date=1270788463] Słuchajcie, czy Heartland jest tak pisane, czy ja mam jakieś trefne przekłady? W drugiej części było np napisane "chłopacy", w ogóle tekst na 1 stronie zajmuje 1/4 powierzchni, reszta jest pusta. Dodam, że ściągam książki z neta.
Akurat miałam pod ręką skan fragmentu "Słownika poprawnej polszczyzny" - ten sam błąd zarzucano współredagowanej przeze mnie książce. Co do powierzchni tekstu, zadrukowanie fragmentu strony to częsty zabieg typograficzny. Oczywiście, większość książek zawiera błędy w tłumaczeniu i składzie. Ale niekoniecznie takie🙂 [/quote]
O mamusiu, a ja po napisaniu tak w wypracowaniu na jęz. polskim dostałam pałę z wykrzyknikiem za taki błąd i focha od profesorki, że takiego słowa nie ma w polskim języku 🙄
ja wczoraj jednym tchem przeczytałam "Blondynka na Czarnym Lądzie", książka o Afryce i ludziach, myślałam że mnie nie zaciekawi bo nie lubię książek `podróżniczych` a tu proszę 😀 Polecam🙂
Również zwracam na to uwagę. O ile jednak z błędami ortograficznymi i interpunkcją nie jest jeszcze najgorzej, to pod względem stylistycznym poziom tłumaczeń bardzo się różni. Nigdy nie zapomnę polskiego przekładu jednej z książek Mastertona - na cały rozdział przypadały trzy zdania złożone podrzędnie. ^^
A czytaliście Stephena Kinga "Kopuła"? Jakoś mnie grubość przeraża. Dobrze się czyta? Jak to przeraża? Kinga nigdy za dużo... 😉 Recenzje ma bardzo dobre - i nie chodzi o wszelkie "Polityki", czy "Wyborcze", ale również blogi fanów itd.
Dobrego nigdy za dużo. 😉 King w krótkiej formie traci większość swoich atutów - nieśpieszny sposób prowadzenia opowieści, multum wątków pobocznych, dobre portrety psychologiczne nie tylko postaci głównych, ale i pobocznych... Inna sprawa, że w "To" końcówka była najsłabsza - praktycznie wszystkie fajne momenty, to były retrospekcje z poprzedniej Wyprawy.
[quote author=Nalle link=topic=50.msg547277#msg547277 date=1270803020] Nowy Schmitt też przeczytany, facet ciągle trzyma formę.
potwierdzam! przeczytalam dzis w autobusie nie wiedzieć kiedy 60 stron 🙂 Schmitt to chyba jeden z moich pisarzy "naj". [/quote]
Uważam podobnie, jeszcze nie przejechałam się na żadnej z jego książek. Pisze i świetnie pod względem stylistycznym, i zdecydowanie o czymś. Bardzo interesujące obserwacje.
Co do Kinga, akurat "To" jest moim zdaniem najgorszą z wszystkich jego książek, które miałam okazję przeczytać.
wł. Felix-Huston, forever felicis!, już wspominałam, że Cień wiatru cisnęłam w kąt właśnie dlatego, że tłumaczenie leżało i kwiczało (może oryginał nie lepszy?). Oczami przy lekturze wywracam często.
Co do Kinga, wiele osób się nim zachwyca, w tym wielu moich znajomych, a mnie jakoś na kolana nie rzuca. Czytałam sporo jego książek, ale żadna nie była na tyle dobra, żebym po przeczytaniu wiedziała, że jeszcze po nią sięgnę. Ale zauważyłam, że King bardzo specyficznie pisze, np. rzuca mi się zawsze w oczy typowe dla niego wyprzedzanie faktów, tak dla przykładu "X położył się spać nie wiedząc, że jutro umrze" 😉 to nie jest cytat z książki, tylko dla zobrazowania co mam na myśli. Najbardziej z czytanych przeze mnie książek Kinga podobała mi się "Zielona mila".
W moim odczuciu generalnie książki należące do "literatury grozy" nie są takimi, do których sie powraca. W większości są czytadłami na plażę lub niepogodę, i jako takie są tworzone.
Czytanie niektórych książak samo w sobie jest przyjemnością - czasami z uwagi na pewną mądrość życiową (chociaż bardzo nie lubię tego określenia), błyskotliwość spostrzeżeń, piękno historii, zamiłowanie do stylu, czy z innych względów. I do takich książek się wraca. Ale jeżeli głównym celem powieści jest budowanie napięcia, lub fabuła oparta jest na koncepcie zaskakującego zakończenia, to traci sens.
Małe pytanko do czytelników Sapkowskiego: Czy powinno się zacząć czytać jego książki od 1 tomu sagi ("Krew elfów"😉 czy od książki "Ostatnie życzenie"?
A ja się wyłamię- mi ostatni Schmitt totalnie się nie podobał, uważam, że to jego najsłabsza książka. A przeczytałam wszystkie i ta jest jedyną, do której na pewno nie wrócę.
A tak z innej beczki- czy któraś z Was czytała "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" Federico Moccia? Wczoraj robiłam duże zakupy książkowe w Empiku i na koniec Pani Kasjerka bardzo poleciła mi tą książkę- więc się skusiłam...i powiem Wam, że jestem na 30 stronie i nie wiem czy dobrnę do końca- jest pisana takim językiem, że mam wrażenie czytania bloga jakiejś sweet 13...Czy to tylko moje odczucia?
Ja pochłonęłam książkę Dr Nicka Trouta "Powiedz, gdzie Cię boli". Milion razy lepsza od Herriota (Herriot w czasach dzisiejszych to takie trochę fantasy). I pomimo "niewielkich" róznic w postaci wielkości lecznicy 😁 , tam gdzie pracuje dr jest 17, albo 18 tysięcy!!!! metrów2, zatrudnionych samych lekarzy jest 70 osób, to normalnie jakbym czytała o naszych bolączkach w Polsce. Czekam już na następną książkę z niecierpliwością!