Forum towarzyskie »

Czytelnia

Przepraszam, ale mogę bronić się tym, że mówię o Sapkowskim, człowieku, który często też w słowach nie przebiera  😁
Ktoś czytał "Chemię śmierci" Simona Becketta? Ja ostatnio ją pożarłam w dwa dni, już od dawna żadna książka nie przykuła tak bardzo mojej uwagi - w ogóle miała ostatnio czytelniczą blokadę.
Mimo to mam mieszane uczucia. Książka w założeniu miała być thrillerem ale trudno oprzeć się wrażeniu, że trochę autorowi nie wyszło z tym straszeniem odbiorcy. Przede wszystkim thriller, który jest retrospekcją to bardzo zły pomysł... ostatecznie połowa zabawy to czekanie, czy główny bohater zginie, czy przeżyje. W dodatku domyśliłam się biografii głównego bohatera, moje typy na następne ofiary spełniły się w całości i nawet częściowo zgadłam, kto zabijał.
Co więc było tak świetnego w tej książce, że mimo to przyciągnęła? Przede wszystkim język i sposób obrazowania. Trafił prosto w moje chore gusta; nieprawdopodobnie plastyczne opisy śmierci, zwłok i rozkładu tworzą uroczą dysharmonię z równie dobrze przedstawionymi postaciami, a także atmosferą małego miasteczka Manham. Retrospektywa, która zniszczyła nastrój sprzyjający obgryzaniu paznokci jednocześnie przyczyniła się do tego, że kartki niezauważalnie się skończyły - typuję, że to te komentarze narratora dotyczące przyszłości jeszcze niepoznanej przez czytelnika.
Prawdziwą wisienkę na torcie (nieco trupem zalatującym) stanowiły sceny pracy antropologa sądowego. Nie wiem, czy autor jest wykształcony w kierunku, czy też jedynie włamywał się w czasie sekcji zwłok do policyjnego laboratorium - ja kupuję wszystkie opisy pracy z dawno umarłymi.
Zakończenie mi się nie spodobało, jak dla mnie trochę wymuszone - ale za to finalne sceny naprawdę ciekawie napisane.
Gdyby mnie ktoś zapytał, czy warto marnować oczy na tę książkę, to miałabym problem z udzieleniem odpowiedzi. Z mojej perspektywy - początkującego grafomana, który zachwyca się każdym dobrze napisanym zdaniem - zdecydowanie warto, gdyż to uczta dla mojego literackiego gustu. Momentami aż czuć lepki, duszny smród. Natomiast jeśli ktoś chce poczuć prawdziwe zaskoczenie, strach i inne takie, to sugerowałabym poszukać czegoś innego.

I próbka tego języka, którym się tak zachwycam:
"Ciało ludzkie zaczyna się rozkładać cztery minuty po śmierci. Coś, co było kiedyś siedliskiem życia, przechodzi teraz ostatnią metamorfozę. Zaczyna trawić samo siebie. Komórki rozpuszczają się od środka. Tkanki zmieniają się w ciecz, potem w gaz. Już martwe, ciało staje się stołem biesiadnym dla innych organizmów. Najpierw dla bakterii, potem dla owadów. Dla much. Muchy składają jaja, z jaj wylęgają się larwy. Larwy zjadają bogatą w składniki pokarmowe pożywkę, następnie migrują. Opuszczają ciało w składnym szyku, w zwartym pochodzie, który podąża zawsze na południe. Czasem na południowy wschód lub południowy zachód, ale nigdy na północ. Nikt nie wie dlaczego."

"Ten ostatni dochodził z glinianej miski na starym, sosnowym kredensie, gdzie zobaczyłem stężałe memento mori, martwą naturę ze sczerniałych bananów, jabłek i pokrytych białą pleśnią pomarańczy."
Czytałam, i mam podobne odczucia względem niej. Miała szokować precyzją i dosłownością w opisywaniu śmierci i rozkładu ciała, czy to ludzkiego czy każdego innego. Miała nas trzymać w napięciu, zaskoczyć, przetraszyć a momentami zniesmaczyć.

Cóż, nie zaskoczyła, nie przestraszyła a i z napięcia też nie zemdlałam. Nie jestem też na tyle wrażliwa aby mnie zniesmaczyła, ale jako żem w targecie tej książki, to nazbyt zdrowym gustem również pochwalić się nie mogę.

Jednak trzeba przyznać, że czyta się ją wyśmienicie. I rzeczywiście smaczku dodaje - a czasem wręcz ratuje całe duże fragmenty - bardzo przekonujący opis pracy antropologa/patologa sądowego.

Busch ten autor napisał jeszcze: "Szepty zmarłych" i "Zapisane w kościach", jednak nie miałam okazji ich przeczytać. Niemniej jestem ich ciekawa, ty pewnie też 😉
"chemia śmierci" to pierwsza książka becketa? Przeczytałam wszystkie i jakoś oprócz opisów rozkladajacych się ciał, czy te wszelkie owady, które się przewijaja urzekaja. Ale treść?? Eee nic specjalnego... Wręcz zapomnialam o tych książkach. Tak szybko jak je pochlonelam tak szybko wylecialy 😉
dobra pozycja np po sesji, na odstresowanie i ogupienie. Ale zebym polecala, to nieee 😉
mowilam wam, ze nie mam juz miejsca na żadne książki... 🙁
tak mniej wiecej wygląda część mojego regału...
hehehe mery widze ze mamy podobny problem 🙂

Siedze na  Dzieniku z Gusen i przyznam ze strasznie drażnią mnie te melancholijne wywody artysty. W takich sytuacjach jak obóz wole suche fakty jak utrapienie duszy w tym jakze okrutnym temacie.  Fakt że Aldo przekazuje nam ze i w obozie mozna byc człowiekiem, przezywać, czuć, rozmyslac o naturze o pieknie. To go trzymało przy zyciu- pisał do żony takie tam bla bla bla.....Niestety no nie to mnie interesuje jesli chodzi o opowieści  ludzi z lagru. Zbyt długo siedze w tym temacie i książka Capri nie robi na mnie  jak do tej pory żadnego wrazenia. 
🙄
mowilam wam, ze nie mam juz miejsca na żadne książki... 🙁
tak mniej wiecej wygląda część mojego regału...



heh, szczęściara z Ciebie, że pracowałaś w księgarni i miałaś zniżki  😎 ja się musze zadowolić biblioteką lub Empikiem  😎

widze Niegrzeczną dziewczynkę  😎
a to zdecydowanie nie jest wszystko... oprocz tych trzech, sa jeszcze kolejne trzy polki 😉 ale nie chcialam draznic 😉
stad sie wzielo moje chyba motto zyciowe, a raczej cel: "jesli zostane stara panna to chociaz z biblioteka do pozazdroszczenia 😉"
znizki mam nadal i to mnie dalej gubi 😉 dlatego nie odwiedzam Prusa tak czesto jakbym chciala... 😉

dziewczynka jest 😉 nie mogloby jej nie byc 😉
Kazik Staszewski "Niepiosenki", warte zajżenia? Mówię to ja - dziewcze od początku życia do teraz wciąż i nadal wychowywana na Kulcie 😉

Wydzierżawiłabym chętnie kilka wolnych półek, które z braku książek zajęte są przez ciuchy :P A przyczyna taka, że... po prostu kocham biblioteki, tylko co potrzebniejsze nowości, bez których żyć dalej się nie da wpadają na półkę 😉

Na Coelho trafiłam nagle teraz i zaczęłam Alhemika... Zwariuję, Weronika mnie urzekła, ale to jest no... jak przypowieść żywcem wyrwana z Biblii -.-
Godzina czarownic, A. Rice - Na początku nudne jak flaki z olejem na początku, ale potem akcja się rozkręca
Seria Niefortunnych zdarzeń, L. Snicket - cos jak narnia. Film wyszedł poważny, ksiażka za dziecinna
Ballada o Chaosiku, W. prusky - zszedł z formy. Pierwsza cześc była lepsza, ale zdarzały się moment kiedy rechotałam jak głupia 😁

Za to facet od stosunków międzynarodowych zabił mnie tekstem na temat tolkiena "Skrajni przeciwnicy tego pisarza mogą wręcz pomyśleć, ze tolkien to męski szowinista. Mężczyźni pojawiają się na każdym kroku, a kobiety to nikły element tej powieści" 😵
Za to facet od stosunków międzynarodowych zabił mnie tekstem na temat tolkiena "Skrajni przeciwnicy tego pisarza mogą wręcz pomyśleć, ze tolkien to męski szowinista. Mężczyźni pojawiają się na każdym kroku, a kobiety to nikły element tej powieści" 😵


bo to racja  😁
ale wobec jego dokonań ta wina zostaje mu odpuszczona  😁
szepcik, To wyobraź sobie jak sala rżała jak doszło do Sapkowskiego. Jak co poniektórzy, dobrze znający jego sagę (w tym ja 😉 ) zaczęli syać cytatami to dosłownie wszyscy włącznie z wykładowcą rechotali jak głupi. A ja to już w ogóle 😂
Kazik Staszewski "Niepiosenki", warte zajżenia? Mówię to ja - dziewcze od początku życia do teraz wciąż i nadal wychowywana na Kulcie 😉

niepiosenki czekaja, tak samo jak "biala ksiega" ktorej nie widac na powyzszym zdjeciu, bo sie najzwyczajniej w swiecie nie miesci 😉 a ze kupilam "niepiosenki" za... 0.99zł to nie moglam nie kupic 😉

cały Coelho na półce wyżej 😉 ale jakos mi zbrzydł 😉
to takie dzikie te zniżki?  🙇
no na niepiosenki byla ogromna, bo okladka z tylu jest przecieta. ale zupelnie nie przeszkadza... 😉
mery masz jeszcze sporo miejsca na tych półkach. Wczoraj kupiłam książkę (potrzebną) i nie wiem gdzie ją upchnę, bo duża...  😵
no niezbyt... tak gdzie sa przeswity, to miejsca na ksiazki, ktore pozyczylam 😉
Mery, to może zaprzyjaźnij się z allegro i sprzedaj niektóre książki? Po co mają zajmować miejsce i się kurzyć. Chyba, że kupujesz same lubiane i po jakimś czasie czytasz kolejny raz.

Polecam też podejście "po co mi tyle ciuchów, lepiej zająć szafę książkami"  😁

Ja ostatnio odświeżam Chmielewską. Seria o Janeczce i Pawełku wiecznie żywa. Lubię też bardzo kilka jej książek "historycznych", np. "Wielki Diament". Kryminalne są dobre (a przynajmniej stare były), ale co ciekawe jakoś mniej mnie do nich ciągnie.
Mało to wyrafinowana lektura, zwłaszcza na tle waszych, ale mam już dość "mądrych" książek  😀iabeł:
Mery, to może zaprzyjaźnij się z allegro i sprzedaj niektóre książki? Po co mają zajmować miejsce i się kurzyć. Chyba, że kupujesz same lubiane i po jakimś czasie czytasz kolejny raz.

ale mi w ogole nie przeszkadza, ze one sie kurza 😉
nie do wszystkich zagladam, ale np fajnie jest miec taka "gomorre" i jakby co ZAWSZE moc wrocic 😉
Ja ostatnio odświeżam Chmielewską. Seria o Janeczce i Pawełku wiecznie żywa. Lubię też bardzo kilka jej książek "historycznych", np. "Wielki Diament". Kryminalne są dobre (a przynajmniej stare były), ale co ciekawe jakoś mniej mnie do nich ciągnie.
Mało to wyrafinowana lektura, zwłaszcza na tle waszych, ale mam już dość "mądrych" książek  😀iabeł:


ja takie lektury nazywam "odmóżdżającymi" 😉
Chmielewskiej prawie całej się już pozbyłam, zwłaszcza tych nowszych, ale do starszych typu "Wszystko czerwone" wciąż wracam 😉
mowilam wam, ze nie mam juz miejsca na żadne książki... 🙁
tak mniej wiecej wygląda część mojego regału...



I spy with my little eye Żółte cytrynki och Dalarna haest och massor av deckare 😎
[quote author=wł. Felix-Huston, forever felicis! link=topic=50.msg440376#msg440376]
I spy with my little eye Żółte cytrynki och Dalarna haest och massor av deckare 😎
[/quote]

tak! i jeszcze Ambjørnsen i historia o Ellingu, cała Axelsson, kolekcja "literatura skandynawska" oraz Soderberg ze Strindbergiem 😉 prawie cala jedna półka jest z lit. skandynawska, ze wzgledu na miłość do niej przez studia... 😉
ja tam jeszcze rozpoznaję Zafona i Senność 😉
mam Wam spisac wszystko  😀 ??
nie, my tylko udajemy oczytane intelektualistki,bo rozpoznajemy okładki  😎
hahaha, to nieźle Was nabrałam, bo to przecież same grzbiety 😉 😁
A cio masz za typografię? Heliona czy coś?
yyy, ale o co chodzi 😁?
O to drugie żółte na półce... oj, jednak FOTOgrafii, nie TYPOgrafii podręczniś czy coś tam. W świetle dziennym widzę wyraźniej 😡
[quote author=wł. Felix-Huston, forever felicis! link=topic=50.msg440918#msg440918 date=1263542180]
O to drugie żółte na półce... oj, jednak FOTOgrafii, nie TYPOgrafii podręczniś czy coś tam. W świetle dziennym widzę wyraźniej 😡
[/quote]
to na drugiej polce pierwsze od lewej, o kolorze raczej sraczkowatym 😉? To fotografia i rzeczywiście z heliona 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się