a swoją drogą - czy naprawdę musi być na początku tragicznie źle z koniem, zeby móc potem zrobić efekt łał? wydaje mi się, ze co do zasady - tak być nie powinno... 😉
Ostatnio się nad tym zastanawiałam. Na ile wiarygodny, może być taki forumowy "efekt łał" bo koń został: zadbany, ruszony i zaopiekowany? Bo pomijam właściwe żywienie i suplementacje, bo dla mnie to składowa właściwego treningu. Zwłaszcza, że największe zmiany zachodzą nie pod wpływem tej "super łał muskulatury", tylko ta muskulatura pojawia się pod wpływem zachodzącej w koniu "super łał zmiany". Czy tylko ja mam takie wrażenie? Że muskulatura nie jest celem, a jest środkiem? Że zmiana w treningu, to zmiana w sposobie nie tylko jeżdżenia ale przede wszystkim myślenia? Że dążymy do uzyskania konia jezdnego, przepuszczalnego, wygimnastykowanego a nie "pakerka na słit foci"? 🙄
Abstrahuję od koni po prostu odkarmionych,nawet grubych, bo na takie "super łał zmiany" i "ale Ci się pakerek zrobił" mam szczerą alergię.Mój koń chodzi lepiej niż kiedykowiek, a zakładam się, że gdybym wstawiła zdjęcia przeczytałabym, że "w porównaniu do zdjęcia tego i tego" nastąpił regres. Bo koń schudł, stracił karczycho i rozłupany zad. Zyskał mięśnie i jak na swoje możliwości zyskał na lekkości i jezdności, czyli mam 100% progres. Ale czy na zdjęciach bez wstawienia takiego obrazka:

byłby ktoś w stanie to zauważyć? 😉