O wczorajszym wieczorze, spędzonym "jak kiedyś, dawno temu..." 😎 O tym ile mam jutro (a w sumie to dziś :hihi🙂 roboty z imprezą urodzinową Młodej 😵 bo wczoraj zamiast chatę sprzątać to się gdzieś włóczyłam 😍
jak ktoś używając komunikacji miejskiej może być gruby? jak ja sie dziś zganiałam! 😲 nogi mi szyją wychodzą, nawet herbaty sobie nie mam siły zrobić. 😵
O tym że muszę na jutro jeszcze nauczyć się kilku rzeczy i jeszcze parę zrobić a zupełnie nie mogę się skupić. Oraz o tym że tak naprawdę powód mojego dzisiejszego braku skupienia jak najbardziej mi się podoba 😉
O tym, że muszę zacząć opróżniać z kartonów jeden z pokoi na sobotnią imprezę. Przy okazji zrobić przegląd ich zawartości, a tak strasznie mi się nie chce. Boję się, że jak zacznę to posiedzę tam do północy albo i dłużej, bo to kartowy głównie z książkami i zdjęciami 😵
O tym, że mam sporo do zrobienia na studia, całą górę nauki, a nie mam siły nic ruszyć, jedyne o czym marzę to łóżko... Chyba dam sobie spokój z nauką dziś i ostro się za to wezmę od jutra.
O tym, że pierwszy raz od pięciu lat mam tylko jeden projekt w robocie i w zasadzie nie wiem co mam robić z czasem 😡 Strasznie dziwnie tak bez zapieprzu i kilkunastu spraw wiszących nade mną 👀