O tym, jakim mój facet jest dobrym i opanowanym kierowcą.
Jechaliśmy samochodem w czasie burzy z gradobiciem a grad był nie wiele mniejszy od piłek golfowych.
Ludziom grad rozbijał szyby w samochodzie, wgniatał karoserię a ja byłam na granicy ataku paniki.
Temperatura nagle spadła z 30 na 9 stopni!
To wyglądało jak koniec świata. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.
Udało nam się uciec z największej zadymy.
http://galeria.trojmiasto.pl/grad-44264.html?id_news=41203&pozycja=60#foto
I o tym, jaki fart, że zdążyłam pojeździć przed tą burzą, bo nie wiem co bym sama w lesie zrobiła.