Strzyga wiesz, ja nigdy o tym nie myslalam, bo u nas jezdza trolejbusy, a nie tramwaje, ale moze faktycznie fajnie byloby zostac takim tramwajem 😜 choc z drugiej strony zawsze sie ich balam z poziomu samochodow - jakies za duze i za twarde byly 🙄 😂
o tym, że ludzie są debilami i nie mają honoru ani godności za złamany grosz. Odechciało mi się i jazd, i zawodów i wszystkiego, najchętniej zaszyłabym się z szarej dziurze z butelką wódki. 🤔
_kate, po Jacku Daniel'sie jest mniejszy kac a szybciej upija 😉 wiem, o jakie uczucie Ci chodzi.
A ja mysle o tym, ze w Southampton spadl najprawdziwszy, bialy snieg! 😅 niestety, ze wzgledu na temperature wszystko sie od razu roztopilo 👿 no, ale licza sie intencje.
mysle intensywnie nt. propagandy o ktorej pisze essay.... nie sadze, bym pamietala az tyle, by nie szukac na ten temat info. Szukac to juz naprawde mi sie nie chce 😵
O tym, ze znow mialam w nocy koszmar (tym razem wybuch gazu i ogromny pozar 🤔 ) i ze strachu nadgryzlam sobie kacik ust blizej dolnej wargi; teraz jak nie uloze ust zaczepiam co chwile o to zebami, w zwiazku z czym to spuchlo i wygladam jak ofiara przemocy domowej 😤 i nie mam bladego pojecia jak to zagoic 👿
O tym, że mój mały kot to czort jak stąd do kosmosu - gania naszą 18 letnią babcię(wg weta na ludzkie miałaby ponad 100 lat :emoty327🙂 i robienie na niego wielkiego i głośnego PSIIIIK nic nie daje 🤣 A najgorzej, że wygryza babulinkę z jej posłanka i trzeba go co chwila stamtąd zabierać, bo babulinka inaczej chodzi po pokoju i miauczy rozpaczliwie. Dom wariatów!
o tym, że butelka szkockiej się na mnie patrzy. i o tym, że przez najbliższe dwa tygodnie nie będę miała czasu nawet na tak pospolitą czynność jak oddychanie.
Myśle o tym że już dośc mam tej cholernej zimy. Nienawidzę chłodu, nienawidzę marznać, nienawidzę śniegu, nienawidzę bałwanów, nienawidzę mrozu ... mam dość 👿 👿, łapie mnie chandra....;/ W dodatku same problemy ... zamartwianie się o konia , sytuacja z ułożeniem sobie życia. Człowiek by tak wiele chciał zrobić a jest tak okrutnie ograniczony w wielu kwestiach 🙄. NAwet się nie rozdrabniam. I ciągle o tym myśle jak tu zrobić żeby było lepiej ....
Mysle o tym, ze chyba nie mam juz takiego "zapalu" do jazdy... Wszystko jest pod znakiem zapytania i mnie to troche meczy, nie lubie takiej niewiedzy... :/ Ciezka sprawa...
o tym ze mam do napisania jeszcze 8,5 strony a zupelnie nie chce mi sie brac za to bo temat jest durny jak barszcz.
i o tym ze choc przez rok mojego zycia chcialabym byc beztroskim bananowym dzieckiem bez problemow finansowych a nie biedna studentka w sytuacji "jak nie cholera to przemarsz wojsk"
Gavi, wszystko przede mna, bo jestem tu dopiero od popoludnia. Jutro uderzam na miasto, ale kurcze - jaka tu jest atmosfera. Zupelnie inaczej sie czuje.