Dzis dowiedziałam sie ze sprzedany przez nas ponad rok temu wałach został oddany najprawdopodobniej do jakiejs Fundacji
MIKADO Wlkp[size=10pt] ur. 1996
gniady niewysoki, krępy wałach- malenka kępka siwych włosow w miejscu gwiazdki
matka IGURIA wlkp ojciec Mercedes wlkp
jesli ktos gdzies słyszał o tym koniu- prosze o kontakt
Mikado byl sprzedany z ustną umową, ze jesli nowi własciciele kiedykolwiek, z jakichkolwiek powodow beda sie chcieli go pozbyc- jeden telefon i zabieramy Miska do domu...niestety nikt do nas nie zadzwonił 😕
Czy to ten koń: http://www.bazakoni.pl/horse_113114.html Na zdjęciu nie widać, ale miał łysinę. Jeśli to ten, to też chętnie się dowiem, co się z nim stało. Ja jeździłam na nim w klubie jeździeckim Wiarus w Warszawie latem 2000 roku. Potem klub uległ likwidacji i konie poszły w świat🙁 Super koń. Tylko bał się, kiedy dotykało się jego głowy.
Tak. To on. Przyszedł od handlarza do stajni w Wołominie w 96r i zaraz kupiła go Monika, przenosząc do PGR. Uraz z głową miał od początku, obstawiam dudkę na ucho, bo założenie mu kantara jeszcze gdy był ogierem i ujście cało z boksu to był wyczyn. Ale sukcesywnie pracując z nim trochę zaufał. Straciłam kontakt z właścicielką koło 98r. Nie wiem co się dalej z nim działo.
Miśka pamiętam 😀 zakłądano mu ogłowie rozpinając paski policzkowe, bo nagłówka inaczej się nie dało założyć... podobno był bity butelką plastikową po głowie...
on nie stał wcześniej w Orso w Wołominie, tak mi się coś kojarzy...?
Tak. To on. Przyszedł od handlarza do stajni w Wołominie w 96r i zaraz kupiła go Monika, przenosząc do PGR. Uraz z głową miał od początku, obstawiam dudkę na ucho, bo założenie mu kantara jeszcze gdy był ogierem i ujście cało z boksu to był wyczyn. Ale sukcesywnie pracując z nim trochę zaufał. Straciłam kontakt z właścicielką koło 98r. Nie wiem co się dalej z nim działo.
Skoro w 2000 był w Wiarusie, musiał być własnością właściciela klubu Włodzimiarza Gronowskiego. Pan Włodek już niestety nie żyje, ale może jego syn wie, kto kupił konia. Pamiętam, że jego syn jest kaskaderem konnym, chyba ma na imię Tomek. Może da się go znaleźć w internecie.
konikikoniczynka, stał w Orso. Do Orso trafił od handlarza. Nie wiem czy był bity butelką, nigdy o tym nie słyszałam. Jak przyszedł do Wołomina to chodził na 2 nogach, gryzł i nie dał dotknąć głowy. Tam został wykastrowany i powoli jego nawyki ulegały poprawie. Na tyle, że można było go spokojnie wyczyścić, wsiąść itp.
no 😀 ze 4 razy całe 😀 stajenny i instruktor w jednym mi nie podpasował, a i koleżanka zmieniła stajnię i nie było sensu samotnie tam na jazdy wpadać. no i dość daleko było dla mnie wtedy z Warszawy. pamiętam Oręża córki właściciela, łaciatego ogiera, Kaskadę ( w terenie na niej byłam!) ... teraz podobno facet ma ślązaki. ale tam mnie nie ciągnie.
chociaż wtedy wydawało mi się, że to stajnia na poziomie, bo sporo godzin jazd, grafik, ładnie ogrodzony padok, sporo ludzi na jazdach... z bliska to już tak fajnie nie wyglądało, niestety. okazało się, że w boksach syf, a instruktoro-stajenny lubi sobie popić nawet jadąc z ludźmi w teren. z resztą ten teren jakoś na mnie wrażenia nie zrobił. jechał na srokatym ogierze którego lał non stop, cały teren był wzdłuż jakiejś smrudki - rzeczki, a potem zafundował nam galop po ornym polu, żeby uspokoić tego ogiera...nie, stanowczo nie to.
potem miałam 3 jazdy na ujeżdżalni, do towarzystwa z koleżanką własnie, ale nie pamiętam z tego za dużo 🙂
miał ktoś styczność z klaczą skarogniadą Dalia? stała w Bolesławowie chodzi mi o to , co kiedyś robiła rekreacja?, sport? bardzo ambitna i energiczna klacz
ashtray , z tego co się orienruję stał przez rok w miejscowości Michałów-Grabina pod Warszawą , i tam padł . Nie wiem co było przyczyną , osobiście go nie znałam .
Słyszałam, że część koni Włodzimierza Gronowskiego trafiło do KJ Polesie, ale to jest zasłyszane info sprzed kilku lat. Sama ciekawa byłam losów kilku koni z Wiarusa, bo w połowie szalonych lat 90' spędzałam tam niemal każdy wieczór po szkole. Do dzisiaj zresztą mam ogromny sentyment do tego miejsca i ilekroć jadę tamtędy, to coś łapie za serce 😡
Ja wiem tyle: - Start zwany Góralem pracował potem w Stangrecie. - Akryl zmarł naturalną śmiercią na Mazurach w 2002 roku, miał 22 lata. - Tip Top trafił w prywatne ręce. Kiedyś przez internet gadałam z jego właścicielką i dostałam parę jego zdjęć.
konikikoniczynka, ten "instruktor" nawet nie był instruktorem. I tylko słynne "pięta w dół, palce do środka" potrafił wykrzyczeć. Skoro jeździłąś na Kaskadzie, to były czasy moich ostatnich dni bywania w Orso. Kaskada pojechała do stajni przy hotelu Gołębiewski do Mikołajek.
o, to dobrze, że jeszcze żyje, ona chyba wiekowa już jest? 🙂 sympatyczna kobyłka z niej była, poczciwa. w Mikołajkach też pracuje w szkółce czy jest prywatna?