[quote author=polikarpow_magda link=topic=46.msg341345#msg341345 date=1253773448] Ha to u nas koni mało, padoki duuuuże :P i trawka nawet jest :P Mój zwierzak z COPD dobrze sobie tam radzi, rzadko zdarza mu się kaszleć. Stoimy w stajni w Izabelinie koło Nieporętu. [/quote]
[quote author=lets-go link=topic=46.msg342103#msg342103 date=1253869976] [quote author=ewuś link=topic=46.msg341954#msg341954 date=1253832959] Faza Masz racje w 100%, dobrych pensjonatów za rozsądne pieniądze jest w Warszawie i okolicach jak na lekarstwo! Szukając stajni znalazłam po mojej stronie Warszawy 2 do których mogłabym wstawić konia!!! Widziałam jeszcze parę sensownych, ale to już dalej, a niestety nie mam tyle czasu, żeby poświecić na dojazd 1-1,5h w jedną strone. Przeprowadzając się do Warszawy myślałam, że bez trudu znajdę jakąś stajnie, przecież jest ich tak dużo, ale sie niemiło rozczarowałam. [/quote]
Mnie ciekawi jakie znajdujecie wyjście z tej sytuacji? Czy decydujecie się na gorsze ale bliższe warunki, czy dojeżdżacie po prostu rzadziej, czy mimo wszystko jeździcie codziennie? ❓ [/quote]
Ja akurat znalazłam stajnię gdzie moje główne wymagania są spełnione, bardzo blisko domu (15km). Czekałam na boks pół roku, ale opłacało się. Koń ma czysto, codziennie jest na padoku i wiem, że jak mnie nie będzie dzień czy dwa to zwierzakowi nic się nie stanie. Przy tym do stajni jadę od 15 do 30 min. Gdyby się nie udało to pewnie zdecydowałabym sie na lepsze warunki dla konia i rzadsze wizyty u niego.
Ok to ja może się powtórzę... stajni z moim 'dziadkiem' zwiedziłam delikatnie mówiąc sporo (ponad 8 lat wspólnych pensjonatowych wojaży). Nie jestem jakiś super wymagającym klientem (niektórzy z forumowiczów mogą to sprostować), ale dobro konia i warunki 'stajenno-padokowe' zawsze leżały mi na wątrobie. Z przykrością stwierdzam, że w promieniu 20 km z mojej strony Warszawy (płn-wsch)- nie ma stajni pensjonatowej, w której chciałabym wstawić konia- efekt spod domu najkrótszą trasą mam do konie 36 km, opłotkami lekko ponad 44 km- ale nie żałuję minuty poświęconej na dojazd ani złotówki wydanej na benzynę- bo wiem że ja mam idealne warunki do 'treningu' a sierściuchowi włos z głowy nie spadnie, będzie najedzony, codziennie na padoku- po prostu szczęśliwy. Czego serdecznie życzę także Waszym rumakom 🙂
może macie coś godnego polecenia w mazowieckim, głównie chodzi mi o mozliwośc przyjazdu z własnym koniem (na ferie zimowe) z możliwoscią podszkolenia się w pracy z ziemii, na round prenie i w siodle metodami naturalnymi.
Nie zalezy mi na złotych klamkach i marmurach, tylko na rzetelnych ludziach, którzy pracują takimi metodami z końmi na codzień i chcieliby przekazac trochę swojej wiedzy mniej doswiadczonym.
marta-kara, moze anka rancho? slyszalam ze cos takiego organizowali. albo do kogos prywatnie.
ja tez zwizytowalam przy okazji olender i podczas tej krociotkiej, bo tylko przejazdowej wizyty wydał sie przyzwoity. lokalizacja mniej mi sie spodobała.
przypomniały mi sie tez dwie smieszne sytuacje z zeszlego tygodnia, a mianowicie w łomnej i w izabelinie. w łomnej po wałem był ogrodzony patuchem padok z konmi. z dala od czego kolwiek, dalej zadnych innych wybiegow ani zadne stajni. w izabelinie skoli bylo troche tych padokow ale stajni nijak dało sie zlokalizowac choc wszystko wskazywało ze gdzies musi byc 😉
przejrzałam wątek prawie od początku 👀 ale aż głowa mnie rozbolała .. jestem w szoku .. pomagam znajomej znaleźć pensjonat dla jej konia .. w okolicy warszawy - dojazd od ul. Górczewskiej.. czyli wszystko co na trasie..Babice, Zielonki, Koczargi ,Truskaw, Izabelin, Borzęcin itp.. i powiem szczerze .. tam gdzie mogłabym wstawić konia - bo warunki w miarę to brak miejsc .. przeważają niestety stajnie "odstraszające" wyglądem, infrastrukturą, ceną 🙇 a czasami robią to nawet sami właściciele danego ośrodka .. nie mamy przecież dużych wymagań - ma być czysto, żywienie według zaleceń właściciela, padok ( w sezonie pastwisko ), właściciel - normalny .. znacie coś takiego ? aha i cena do 900 zł.
Hej 😀 Znacie może jakieś szkółki jeździeckie czy kluby w okolicach Pruszkowa, Janek, Podkowy leśnej itp. Byłam w paru miejscach np. Patataj czy Szarża ale zdecydowanie nie. Doradzicie mi coś ? Z góry dzięki za odpowiedź 🤣
Hej 😀 Znacie może jakieś szkółki jeździeckie czy kluby w okolicach Pruszkowa, Janek, Podkowy leśnej itp. Byłam w paru miejscach np. Patataj czy Szarża ale zdecydowanie nie. Doradzicie mi coś ? Z góry dzięki za odpowiedź 🤣
patataj-a odradzam.. milion ludzi i nieczego się nie nauczysz Szarża - kiedyś tam jeździłam ( 5 - 6 lat temu ) i byłam zadowolona..ale teraz niestety nie wiem jaki jest tam poziom nauczania... no ale sama napisałaś, że jesteś na nie .. w jankach...nic nie znam ale polecam klub jeździecki w miejscowości Paszków ( przy samym Maximusie ) Podkowa leśna - znam żółwin i tkkf podkowa - no ale nie polecam 😉...jest jeszcze stajnia u Skowronków ( ? nie wiem czy taka nazwa ) ale nie wiem czy tam jest rekreacja.. kiedyś można było pojeździć w Pęcicach ... od mojej strony proponowałabym Mariew 😉 .. ale to pewnie Tobie nie po drodzę ...
generalnie wszytko zależy od tego co tak naprawdę oczekujesz od danej szkółki... czy chcesz się porządnie podszkolić czy np. pojechać od czasu do czasu w teren 😉
A czy w tym Paszkowie są treningi sportowe i konie do małego sportu ? 🤣 Mi oczywiście nie chodzi o jakiś terenik od czasu do czasu tylko intesywne jazdy prawdopodobnie codziennie 😉
myślę, że tak... 👀 ale na 100 % na miejscu znajduje się KJ "trawers" gdzie dzieciaki jeżdżą wkkw ... trenerami są p. Piasecki i p. Niemczewska... przynajmniej tak kiedyś było ( może ktoś z forumowiczów ma bardziej aktualne informację ) ... ale najlepiej tam pojechać i zapytać 😉
Możecie coś więcej napisać o stajni Pepeland?? Mają halę? Jak tam jest z padokami i puszczaniem na nie koni? Lokalizacja i cena mi bardzo pasują, nic więcej nie wiem o tej stajni. No i trener na miejscu, co jest dużym plusem też.
ja slyszalam malo pochlebna opinie o tej stajni, ale nie wiem jak bylo naprawde - osoba, ktora mi to opowiadala sama jest lekko dziwna... osobiscie nigdy nie bylam, wiec ciezko sie wypowiadac, ale osobiscie bylabym przerazona korkami w łomiankach... moze sie myle... zreszta ja sama dopiero kupilam sobie konia i dopiero zaczynam poznawac pensjonatowy swiat
No właśnie ten [ark rozrywki cała ich strona internetowa mnie nieco przerażają, ale może ten pensjonat jest jakoś oddzielony od tego wszystkiego? Bo ludzi dokarmiających mi konia kanapkami bym nie zniosła. Korki są już chyba wszędzie niestety 😕 Znałam kiedyś jedną osobą która dzierżawiła stamtąd kuca i ona była b. zadowolona...
Ja kiedyś jeżdziłam w Pepelandzie w szkółce. Ponieważ byłam o krok od posiadania własnego konia, obserwowałam to miejsce też po względem pensjonatu, a nie tylko szkółki rekreacyjnej. I powiedziałam sobie, że własnego konia nigdy bym tam nie wstawiła. Głownym powodem było to, że cała organizacja stajni należała do instruktora/instruktorów + stajennego. Nie było żadnego stałego nadzoru nad tym, co się działo. A ponieważ instruktorzy zmieniali się bez przerwy (np. w niedzielę byłam umówiona z jakimś instruktorem na środę, przychodzę w środę, a tej osoby już nie), ciągłości żadnej nie było. Kilka miesięcy pracy uważane były za rekord (wiele osób pracowało po kilka dni i tyle ich widzieliśmy). I gdyby to była kwestia jednego, dwóch czy nawet pięciu pracowników, może bym uwierzyła, że nie nadawali się do pracy. Ale ze względu na ilość i częstotliwość zmian raczej wynikało to ze sposobu działania właściciela. A ponieważ właściciel jest ten sam, podejrzewam, że sytuacja wygląda podobnie. Poza tym wciąż były spory kompetencyjne pomiędzy stajennym (o ile taki był, bo często wszystko robili instruktorzy) a instruktorami wynikające z braku jasno określonych zasad, kto za co jest odpowiedzialni. A jak nie wiadomo kto, znaczy nikt.
Na początku mojego tam bywania konie w ogóle nie wychodizły na padoki. Potem pewni instruktorzy przeznaczyli na wybieg dla koni jedną czy dwie ujeżdżalnie. Za moich czasów padoków trawiastych dla koni nie było.
No i to co pisze W&W. Mnóstwo się dzieje. Przewalające się tłumy, biegające dzieci (kiedyś dziecko za piłką wbiegło na ujeżdżalnią, na której akurat jeździliśmy). Przyjęcia urodzinowe, okolicznościowe imprezy. A tłum przychylny jest konikom, trzeba je poczęstować, pogłaskać, itd.
Ale tak było parę lat temu. Kto wie, może właściciel zmienił wszystko?
co do korkow - kiedys podsumowalam moje miejsce zamieszkania: blizej do koni niz do pracy 🙂 i tak ma byc 😉 do biura mam 40 min lub 2h zaleznie od korkow a do stajni 10 min przez oplotki i pola cos za cos
pewnie ze fajniej na dojazd przeznaczyć 10-20min - ale tyle to ja tylko na podlasiu miałam :P Tak jak Sierra napisala: mysle ze mozna postawić konia dalej- kosztem dojazdów, jeśli tylko bedzie się miało ten spokoj ze pod naszą nieobecnośc wszystko jest w porządku i nie trzeba ciągle sprawdzać czy koń jest odpowiednio traktowany
To, co napisała Trusia potwierdza tylko to, o czym ja słyszałam. Wychodzi na to, że cieżko polecić taką stajnie. Skoro właściciel nie może dogadać się z pracownikami, to z pensjonariuszami też może być różnie.
Bajardo nie jest snobistyczne, po prostu normalna stajnia o standardzie, ktory nalezy sie zarowno koniom jak i ludziom, ktorzy regularnie jezdza. a 1,400 to koszt tej wygody, bo utrzymanie osrodka na wysokim poziomie obslugi kosztuje. 🙂