Siwa_folblutka: ja się tylko pytam co było powodem nagłego wyrzucenia - a nie o twoje przypuszczenia co do tych powodów ani też o twoje oceny przypuszczalnych powodów, które to oceny, nie obraź się, ale nie za bardzo mnie interesują.
Ale to było Twoje przypuszczenie, a nie moje. W mojej wypowiedzi nie ma żadnych przypuszczeń co do tych powodów wyrzucenia (czytaj ze zrozumieniem). A moja odpowiedź skierowana nie była do Ciebie tylko do eM_Ko na temat wyrzucenia koni przed stajnię.
najprawdopodobniej niepłacenie za pensjonat- bo kto by wyrzucał dobrego klienta? Chyba totalny samobój🙂 😵
Moim zdaniem miał absolutne prawo do wyrzucenia konia🙂 tzn do powiedzenia tak włascicielowi konia.. moze by sobie przypomniał ze jego ''ukochane'' zwierze kosztuje...
Ile stajni tyle opinii- tez nie sugerowałabym sie informacjami z drugiej ręki... zawsze tu w gre beda wchodziły osobiste emocje..
no właśnie, odpowiedzialny i kochający swego kopytnego właściciel przede wszystkim płaci za swojego konia.
a korowód z "przejmowaniem konia za długi" nie dość że w zasadzie jest na granicy legalności to jeszcze upierdliwy, i długotrwały i na dodatek zostajemy z koniem którego nie chcemy bo co z nim niby zrobić jak sprzedać cudzej właśności przecież nie możęmy i dlatego rozumiem postępowanie właściciela pensjonatu typu wystawienie konia ze stajni (rozważania czysto teoretyczne i nie dotyczące żadnej konkretnej stajni)
czy naprawdę sądzicie, że właścicielka wyrzuciłaby te konie przed stajnie?
i skoro tak stanowczo postawiła sprawę to musiała mieć jakieś mocne (przynajmniej dla niej) powody i ja bym chciała wiedzieć jakie zanim wydam jakikolwiek osąd.
ale widzę, że powody zostały już tu wysnute - nie płacenie za pensjonat. a może to zły trop?
żeby była jasność - nie bronię nikogo, ale irytuje mnie, że ludzie zapominają, że zawsze są 2 strony medalu.
Pensjonat zawsze można w części odpracować. Jeśli to co napisała karolla1 jest prawdą to nie wydaje mi się, żeby chodziło o pieniądze. Nie możliwe, żeby aż 8 właścicieli 12 koni zalegało z płatnościami. Ale to wszystko nasze gdybania i usłyszane od kogoś wiadomości, które nic do sprawy nie wniosą 🤔
[quote author=eM_Ko link=topic=46.msg255549#msg255549 date=1242647974] Niestety w niektórych stajniach jeszcze przekonanie "Pan ma zawsze racje". [/quote]
Święta prawda. Sama w takiej stałam (nie był to Olender).
Koniczka nie rzucam sie na Ciebie 🙂, ale przekazywanie wiadomości zasłyszanych i niesprawdzonych powoduje, że sa one demonizowane. Stoję w tej stajni, jestem zadowolona i irytuje mnie takie obrzucanie nas błotem, tak jak byśmy chcieli zamordować własne konie. Jak wnioskuję stoisz w Bajardo i jesteś bardzo zadowolona. Jak byś zareagowała na taką niesłuszna krytykę swojej stajni? Pozdrawiam serdecznie
ElaPe nie bardzo rozumiem Twoje rozbawienie. lonzowanie czy ruszanie czyjegos konia w momencie,kiedy jest OBOWIAZKIEM, ktory TRZEBA wykonac,a nie przywilejem w stylu 'jak juz sobie pojezdze swojego i bedzie mi sie nudzilo' jest taka sama praca,jak kazda inna. jest USŁUGĄ.
szafirowa: rozbawiło mnie nazywanie jeżdżenia konia "pracą" szczególnie jeśli wykonywane jest jak rozumiem przez przypadkowe osoby którym przypadkowo zabrakło kasiorki na opłacenie pensjonatu na swojego konika - osoby o przypadkowych umiejętnościach jeździeckich - bo dlaczego akurat ktoś dotknięty brakiem gotówki miałby dysponować wiedzą i umiejętnościami osoby zawodowo jeżdżącej konie. Zresztą to też trochę tak jakby płacić kinomanowi za chodzenie do kina.
W sumie mnie to śmieszy - bo nie po to się konia ma by jakaś przypadkowa dziewczynka stajenna mogła se 4 litery powozić i jeszcze to pracą nazywać i żądać za to kasy - innych zresztą nie zmuszam do śmiechu - ale to chyba nie temat do dysput.
EluPe osoby, które pracują w zamian za utrzymanie konia to nie małe dziewczynki. Są to doświadczone osoby z długoletnim stażem jeździeckim, startujące w zawodach. Konie które dostają do pracy są najczęściej młode i surowe. Ich pracą jest nauczenie ich praktycznie wszystkiego, a nie klepanie sobie tyłka na koniku rekreacyjnym. Lonżowanie, czyszczenie to też praca, a czasem przy młodych koniach wręcz bardzo ciężka. Dodam jeszcze, ze gdy przyjeżdżają Szwedzi i trzeba w ciągu kilku chwil przygotować naście koni do zaprezentowania to wręcz harówa, a zaczyna się czasem o 6 rano. Choć podejrzewam, że jeśli komuś mniej doświadczonemu skomplikowałaby się sytuacja to właściciel stajni na pewno by konia nie wyrzucił a zlecił inne zadanie np. czyszczenie tranzelek czy siodeł. I to by też była praca 😉
Witam, to ja dorzucę opinię o stajni Olender z tzw. pierwszej ręki, bo korzystałam z pensjonatu przez parę miesięcy. Niestety stajnia nie pozostawiła po sobie miłych wspomnień, a szkoda bo ma świetną infrastrukturę... Wtedy na minus: - beznadziejna obsługa stajenna - zmieniająca się jak w kalejdoskopie - złe podłoże na padokach przy stajni - koszmarna droga na padoki za wałem = częste ucieczki koni - coś faktycznie było uczulającego w stajni, bo mieliśmy cały czas problem z alergią - kompletny brak otwarcia na dialog ze strony właścicieli co przy świadczeniu usług i pobieraniu za to pieniędzy jest niezrozumiałe... na plus: - dobra infrastruktura - świetne tereny - bardzo dobra atmosfera między pensjonariuszami koń faktycznie wyglądał dobrze, ale był znerwicowany i miał zaawansowaną alergię. Wyjeżdżając odetchnęliśmy z ulgą...
Na białołęce jest na kwiatowej dwie stajnie (byłam w obu jako zainteresowana boksem i nie wstawiłam konia ) jest jakaś nowa stajnia huculska w lasku koło więzienia za ogródkami działkowymi No i na osiedlu derby jeśli dobrze pamiętam i to chyba wszystko
Tej z Hucułami koło więzienia (Huculski Raj) też nie polecam. Specyficzne podejście do koni i ludzi, a raczej jego brak. Od jakiegoś czasu naprawiam kilka efektów ich nauczania.
Pytam na razie tylko wyłacznie w celach informacyjnych ponieważ znajoma, która wmigrowała do Warszawy będzie własnie mieszkac na Białołęce i pytała mnie o jakies stajnie tam. Jutro będe na Białołęce więc pojade tez looknąc na wymienione przez was stajnie.
Siwa Folblutka: o czym ty w ogóle do mnie mówisz? Przecież była mowa o niepłaceniu za pensjonat. Ty na to że taki dług można odpracować "jeżdżąc konie właścicieli" podając jakiś konkretny przykład z osób
Są to doświadczone osoby z długoletnim stażem jeździeckim, startujące w zawodach.
Skąd taka pewność że osoba której stoi z koniem w pensjonacie i ma brak pieniędzy na pensjonat to osoba o takich cechach właśnie?
Jeśli osoba ma takie cechy o jakich piszesz i jeździ cudze konie za pieniądze, to tej osobie pieniędzy zapewne nie brak na pensjonat za swego konia.
Po drugie nie każdy właściciel pensjonatu ma "konie surowe i wymagające zrobienia"
A po trzecie chyba dość mały promil osób którym brak pieniędzy za pensjonat przedstawiają sobą poziom uprawniający do "robienia" cudzych koni za kasę.
Reasumując:
Sytuacja o jakiej ty piszesz owszem jest możliwa ale może stanowić najwyżej niewielki promil przypadków niepłacenia za pensjonat i odpracowywania długu pensjonatowego
EluPe chyba coś nie bardzo możesz mnie zroumieć. Pisałam na przykłdzie osób odpracowujących pensjonat u mnie wstajni. Wyśmiałaś je, a chciałam Ci pokazać kim one są i jak ważna jest ich praca. Napisałam również, że jeśli osoby z przejściowymi problemami finansowymi nie dysponuja taką wiedzią i umiejętnościami jak dziewczyny z mojej stajni to również mogą się dogadać z właścicielem i odpracować to inaczej np. czyszcząc sprzęt. Wszystko jest kwestią dogadania się i w innej stajni można w zamian za pensjonat robić zupełnie coś innego (i tak pewnie jest w 90% przypadków dłużników). Oczywiście jeżeli ktoś wymarzył sobie konika i go kupił nie licząc się z późniejszymi wydatkami to uważam, że nie powinien go mieć, ponieważ to nie tylko opłata pensjonatowa, ale koszty weta, pasz, itp, itd. Ale to jest oczywiste, więc nie musze o tym pisać. I teraz to jest koniec tematu 😉. W razie czego zapraszam na dyskusję na PW, żeby nie zaśmiecać wątku 😉