ninevet- przykro....ale wiesz, że z przeznaczeniem się nie wygra.
Sama jestem przed poważną operacją i boję się pomyśleć, że coś może pójść nie tak. A wkurza mnie, że ktoś tam u góry wie, jak będzie, a ja nie wiem 😤 Jeden lekarz - diagnoza operacja ( amputacja). Drugi lekarz- operacja oszczędzająca- po dokładniejszej analizie : Wie Pani, chyba jednak amputacja. Jeszcze jedno badanie i będę wiedziała na 99%, wszak wszystko moze się zmienic na stole operacyjnym
Moja Babcia, ktora mnie wychowala na pytanie lata temu, ktore zadalam bedac moze 6 czy 7-letnim dzieciakiem: " Ale babciu Ty nigdy nie umrzesz??" odpowiedziala "Bede zyla tak dlugo jak bede Ci potrzebna".
Nine bardzo współczuję...ale wierz mi...On Ciebie nie zostawił....będzie zawsze w chwilach kiedy będziesz Go potrzebowała...wiem to, wierze,ze tak jest 🙂
Ninevet, bardzo , bardzo mi przykro.. Ale tak jak napisala Bogdan, On jest tam gdzies niedaleko Ciebie, bedzie Ciebie chronil.. Ja tez wierze, wiem, ze tak jest.. Trzymaj sie, Kochana.. :przytul:
Ninavet wiem, wiem az do bólu wiem co przżywasz. Nie tak dawno zmarł mój ukochany, moj jedyny Tatko. Człowiek o wielkim sercu, mój prawdziwy przyjaciel.Wiem jak to boli, wiem jak trudno się z tym pogodzic. Ale wiesz mi Twój dziadek ,szczególnie w trudnych chwlach zawsze będzie z Tobą. To może brzmi dziwnie ale ilekroć mam trudne dni, ttrudne decyzje do podjęcia zawsze zastanawiam się jakby postąpił mój Tato. Wiem ,że On czuwa, wiem i już. Ninavet trzymaj sie dzielnie dziewczyno.
marysia550 będę trzymać mocno kciuki za Ciebie. Daj znać na pw kiedy operacja.
Dziękuje za wsparcie wszystkim.
Wiem, że Dziadek ze mną będzie ale kto mnie do ołtarza zaprowadzi? Kto mi będzie przypominał o imieninach mamy, o urodzinach jakiejś ciotki czy przyjaciela rodziny ? Zawsze dzwonił i przypominał. Wychowywał mnie, ojca nie mam... została mi już tylko mama z najbliższej rodziny. 🙁 Jeszcze w czwartek tydzień temu tak ładnie się do mnie uśmiechał z łóżka szpitalnego.
Dziadek lubił bale, z babcią przetańczyli każdego sylwestra i cały karnawał, myślę, że chciał zdążyć do Babci na bal. Jest szczęśliwy, zdrowy i nic go nie boli.
eh. ja sie zastanawiam czy juz osiagnelam dno czy jeszcze bede spadac. Po malu zastanawiam sie czy nie wpadlam juz w depresje i nie jest mi potrzebny psycholog... dosc zabawne biorac pod uwage fakt, ze mysle czy nie pojsc na ten kierunek. Od kiedy skonczylam moja poprzednia szkole nic kompletnie nie idzie tak jak powinno. pracy brak i nie zapowiada sie, zeby cos sie zmienilo, w milosci tragedia, pakuje sie tylko w niepotrzebne szambo. Juz myslalam ze cos mi sie uda, a tu wyszlo jak zwykle. Po obiecujacym telefonie nastala cisza w eterze i watpie, ze cos sie poprawi. Przypuszczam, ze falszywi znajomi pomogli w takim obrocie sprawy🙁 skazana na porazke.
nienevet, ja przeszłam dokładnie to co Ty 8 miesięcy temu, tylko u mnie się to dłużyło i dłużyło. Gdyby nie druga połówka nie miał by już kto się o mnie troszczyć. Moi rodzice żyją, ale nasze drogi już dawno na tyle się rozeszły, że to mój dziadek dbał o kieszonkowe o troskę, gy wyjeżdżałam, jedyny interesował się jak mi mija wolny czas. Jego odejście, to była kolejna rzecz, która wyciszyła moje emocje i obdarowała mnie nieznośną obojętnością wobec niektrórych zdarzeń jakie mi się przytrafiają, ale po tylu miesiącach jest już troszkę lżej...
dosc zabawne biorac pod uwage fakt, ze mysle czy nie pojsc na ten kierunek
A to wcale nie takie dziwne 🙂 Wielu psychologów, psychoterapeutów jest przecież na obowiązkowych terapiach, jest to część ich zawodu, i bardzo im pomaga. Znam osobę po psychologii, która od dawna ma terapeutę, który ponoć bardzo pomaga jej w układaniu sobie życia po kolei. Chyba jeden z zawodów, gdzie nie działa powiedzenie "szewc bez butów chodzi" 😉
domiwa, wizyta u dobrego psychologa na pewno by Ci nie zaszkodziła. Ale dobry psycholog to zazwyczaj i spore koszty.
Co do studentów psychologii, nie obrażając nikogo, większość ludzi będących na psychologii/chcących na nią iść mają zazwyczaj bardzo poważne problemy z własną psychiką. Może to takie podświadome szukanie rozwiązania. Tylko, że najczęściej tego rozwiązania nie znajdują na studiach, za to praktykując, niszczą życie innym ludziom szukającym pomocy.
[quote author=domiwa link=topic=44.msg836105#msg836105 date=1294077646] dosc zabawne biorac pod uwage fakt, ze mysle czy nie pojsc na ten kierunek
A to wcale nie takie dziwne 🙂 Wielu psychologów, psychoterapeutów jest przecież na obowiązkowych terapiach, jest to część ich zawodu, i bardzo im pomaga. Znam osobę po psychologii, która od dawna ma terapeutę, który ponoć bardzo pomaga jej w układaniu sobie życia po kolei. Chyba jeden z zawodów, gdzie nie działa powiedzenie "szewc bez butów chodzi" 😉 [/quote]
tak, tak na psychologie ida ludzie z problemami, sama sie zastanawialam 😉
Ja uważam, że jeśli bierze się odpowiedzialność za czyjeś zdrowie psychiczne, to samemu trzeba być zdrowym. Jeśli nie umiem poradzić sobie z własnym życiem, to jaką zawodową wartość mają moje porady? To tak, jakby uczyć gotowania samemu przypalając wodę na herbatę.
domiwa, skoro nic Cię nie trzyma w danym miejscu to może warto pomyśleć o wyjeździe? Znaleźć pracę z daleka od tego co przypomina o tym co jest. Zmienić środowisko, znajomych itp.
Ja uważam, że jeśli bierze się odpowiedzialność za czyjeś zdrowie psychiczne, to samemu trzeba być zdrowym. Jeśli nie umiem poradzić sobie z własnym życiem, to jaką zawodową wartość mają moje porady? To tak, jakby uczyć gotowania samemu przypalając wodę na herbatę.
A to ja już nie wiem. NIe znam się na tym i nie korzystam z usług specjalistów tej branży. Po prostu widuję takie sytuacje.
Ja uważam, że jeśli bierze się odpowiedzialność za czyjeś zdrowie psychiczne, to samemu trzeba być zdrowym. Jeśli nie umiem poradzić sobie z własnym życiem, to jaką zawodową wartość mają moje porady? To tak, jakby uczyć gotowania samemu przypalając wodę na herbatę.
w tym przypadku to nie takie proste na ogol ludzie zainteresowani psychologia studiuja ja zeby poznac/pomoc samym sobie ostatecznie homo sapiens to w glownej mierze egoisci, nawet gdyby tego nie odczuwali
Może nie tyle nic mi nie wychodzi, po prostu nic mi się nie chce. Ferie mają to do siebie, że się kończą i nie mam ochoty przestawiać się na tryb nauki. ;<<
A., każdy ma jakieś swoje demony, ale ja bym nie oddała się w ręce osoby, która ma problemy na tyle poważne, że sama musi szukać pomocy u specjalisty.
Dobra, po zastanowieniu sie jednak zabiorę głos, mimo żem laik 😉 Widzę to tak, że ludzie zgłębiający meandry psychologii czy psychoterapii z czasem dowiadują się coraz więcej o różnych niuansach i sposobach dotarcia do tychże. Oraz o różnych wersjach problemów psychicznych. I zgodnie z regułą "im dłużej czytam o chorobach, tym bardziej jestem chory" 😁 zaczynają się przyglądać pod tym kątem własnemu wnętrzu. Następnie ulegają naturalnemu zawodowemu skrzywieniu i zaczynają terapię, z tym, że to wcale nie musi być terapia lecząca myśli samobójcze, ale np. coś w rodzaju couchingu, czy innych takich wynalazków nowoczesnych hamerykańskich.
Dla mnie psychoterapeuta sam będący na jakiejś terapii (w rodzaju tych ww) nie jest złym specjalistą. Może nawet jest dobrym: sam dostrzega wartość terapii, a że nie może terapeutyzować się samodzielnie, to się zgłasza do starszego kolegi 😉