Kiedy czasami w poczuciu bezsilności staję przed szefem i wzburzonym głosem mówię: "Ale szefie.... przecież to jest niesprawiedliwe!" ( nie chodzi mi o pracowników, a o różne sytuacje pacjentów, życiowe, tak ogólnie- żeby nie było, że mój szef jest niesprawiedliwy w pracy! Co to to nie!) To on mi na to ze spokojem w oczach i głosie odpowiada: " A czy ktoś pani obiecywał, że będzie?" ( że będzie sprawiedliwie) No i w głowie głos mi mówi ""no nie. Nie obiecywał." 🤔
Dobra dziewczyny, pomarudziłam, wyrzuciłam kwas z siebie i idę do koni. Dobrze, że one są lekiem na całe zło.
To miałam napisać. Masz INNE dobra niż wycieczka na Kubę etc. Takie z rodzaju bezcennych. Poszukaj bajki "Dwie Dorotki" albo "Kopciuszek" - w obu jest budujące zakończenie. 😁 A na serio, to po latach jestem na etapie rozmów z siostrą. Zeszło nam co namniej 2/3 życia zanim zaczełyśmy rozmawiać tak otwarcie. I najciekawsze jest obustronne zdumienie. Każda z nas kompletnie inaczej postrzegała/pamięta te same wydarzenia.
Tania, jedyna różnica w naszych dobrach jest taka, że ja na swoje musiałam ciężko sama zapracować. A moja siostra poza kilkoma drobnymi epizodami w zasadzie nie skalała się jeszcze pracą i chyba nie planuje przez kolejnych kilka lat, bo złożyła papiery na kolejne studia dzienne. Więc wszystkie jej dobra pochodzą z kieszeni rodziców. I tylko to trochę mnie boli.
Myślę, że szanse na rozmowy z moją siostrą będą za jakieś 15-20 lat. Wtedy zatrze się różnica wieku między nami. Pomijam zupełnie inne charaktery. Ona zawsze za spódnicą mamy, roszczeniowa "dziedziczka" a ja wolałam się sama o siebie zatroszczyć niż poprosić o pomoc. Zabawne jest dla mnie jedno, moja mama już nie ma siły, sama skarży się, że sprzątanie domu, gotowanie i praca na etacie już ją przerastają. Ale nadal sprząta, prasuje i gotuje dla ponad 20-letniej baby.
Tania, to chyba tak prosto nie działa 😉. Ona też nie jest już maluszkiem, a nadal tak jest traktowana.
Ale koniec już mojego marudzenia. Długi teren na końskim grzbiecie i zapach mokrego lasu sprawił, że znów mam to gdzieś. Robić swoje nie oglądać się na innych 😉
Zu, o to m.in. biega, że... właśnie wróciłam(!) z urlopu. I faktycznie wypoczęłam. I nic to nie zmienia 🙂 Tania, no wiem, wiem. I jeszcze wszyscy mnie straszą, że za ten rok to dopiero będzie przechlapane. I mam podstawy wierzyć. Może jeszcze nie wiek (ja z tych późno dojrzewających 🙂😉 ale te nerki pochrzanione tak mi dyktują - że żadnej spiny i cześć 🙁 No nic. Do stale pocieszającego mnie: "jeszcze nikt nigdy umierając nie żałował, że więcej nie sprzątał" doszło: "czysty dom to świadectwo zmarnowanego życia" 🤣 (bez urazy - wszystkie dobrze zorganizowane 😀 - muszę się jakoś pocieszać). To pozdrawiam, zdołowana 🙂 jesiennie 🙂
bera7, przykro mi, niesprawiedliwosc jest koszmarna, tez mam uczulenie 🙁. A swoja droga temat rodzenstwa/rownego traktowania/przyjazni miedzy siostrami spedza mi sen z powiek jako matce dwoch corek...
ja mam załamkę - planowałam w tym roku Bieszczad... czerwiec - nie udało się, lipiec - nie udało się, sierpień na 15.-19 zwarta i gotowa - dziecko sie rozchorowało czyli zero, zero wypoczynku i czekanie kolejny rok.... na kilka dni wolnego
Pociesz się, że będziesz chudsza o te pierogi stamtąd. 😉 ( zawsze to jakieś pocieszenie)
Halo- nie wyglądasz na staruszkę zmęczoną życiem. Więc nie pitol. Energii w tobie dużo, z tego co widziałam. 🙂 A że nie aż TAK dużo jakbyś chciała.... może za dużo chcesz? Patrz ty pozytywniej na życie i nie filozofuj tak. 😀 Świetnie wyglądasz na tej focie. Promieniująco i świeżo!
Kuchnia, chciałabym wrócić do tego nastroju sprzed kilku dni 🙂, 🙁. Na dziś trzeba wszystko zacząć od zera, wszystko od nowa ogarnąć (oprócz rodziny, na szczęście). Dzięki za wsparcie :kwiatek: No właśnie jakby czułam się dobrze i to było dziwne, to podłamanie, widocznie przeczuwałam już, że wszystko (plany, nadzieje) się rozpada; miałam takie uczucie, jakbym uparcie biegła w górę wydmy, po osypujących się piaskach. Rzeczywistość uparcie (aż do zrywania boków) stawiała opór. A teraz jestem znowu na dole 🙁 Czas zmienić kierunek podróży. Przynajmniej zadyszka przeszła 🙂 Ech, pilnie potrzebny mi jeszcze z miesiąc lata, wielu rzeczy, które muszę ogarnąć nie da się jesienią i zimą, ble. Ale coś tam dam radę urzeźbić - bo z koniem będzie spokój, żadnych wyjazdów, kotka już szczęśliwie wykastrowana etc. Jeszcze kilka spraw, przeżyć początek roku szkolnego i akademickiego, pociągnąć remont... 🤣 Dzieci pomagają, nie narzekam, ale np. dziś akcja pt badania sportowe córki na cito (w niedzielę zawody) itd.
Zycie jest pop...lone, a super ludzi spotykaja takie kopy, ze uhhhh. Zle mi, tym razem przez nieszczescie kogos bliskiego. W tymwatku tez pelno takich ludzi, ktorzy nie zasluguja na szit. Halo, trzymaj sie. Jezu, za co to wszystko.
halo, Super wyglądasz! 😀 Pierwszy raz w życiu widzę Twoje zdjęcie. Zazdroszczę fantastycznej figury. Z tych pocieszaczy, to ja jeszcze słyszałam: "Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy". 😉
Dodofon, Współczuję. Nam się zeszłego lata udało odbyć jednodniowy spływ kajakowy. Wooow, jeden dzień... 😁 W tym roku zero. A ja marzę o kilkudniowym. Synek daje mi niesamowitą radość, ale strasznie brakuje mi lasów i jezior. Ja taki leśny ludek jestem, ale niestety na odwyku.
Julie, kop w dupe z grubej rury. Maz, ojciec dzieciom, okazal sie gnida. Taka duza gnida. A nie wygladal. Brazyliana jakich wiele, zycie. Ale tak mi jej straszliwie zal :-( .
escada może pokuśtykajcie całą trójką na trawkę (dla konia, nie dla Was, choć pewnie to by mogło rozluźnić atmosferę😉 ). Takie gadanie w neutralnym miejscu, przy sprzyjających okolicznościach przyrody może działać zbawiennie. A koń kuśtykający, okowo problematyczny, ale jest Twój, a Ty jesteś jego. Mimo tego, że znów kasa na wetai pojeździć nie można, to jest to fajny czas na przepracowanie Waszej relacji, spojrzenie z innej perspektywy i po prostu pobycie razem. Trzymam kciuki! 😅
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 28 sierpnia 2013 12:52
Spiesząc się do pracy zarysowałam auto, aż do blachy ... W pracy szafa na mnie spadła i na stopie roztrzaskała się szklana miska. W planach popołudniowych miałam jazde konną, ale chyba już ryzykować nie będę ....
Spiesząc się do pracy zarysowałam auto, aż do blachy ... W pracy szafa na mnie spadła i na stopie roztrzaskała się szklana miska. W planach popołudniowych miałam jazde konną, ale chyba już ryzykować nie będę ....