Scottie :kwiatek: Powoli wychodzę z dołka. Formalności już pozałatwiane, czekam teraz na nowe dokumenty 😉 Brat faktycznie wyszedł jakoś na prostą i okazało się, że cała sprawa nie była tak poważna jak się wydawała.
Co do faceta, to nadal moje zmartwienie, bo nie wiem, czy nie doszły do tego, żarty i "ciekawostki" na mój temat od osób trzecich 🙁
martynka Nic już się nie da zrobić? Może jeszcze jest jakaś szansa, może przy odrobinie Twojego uporu i dobrych chęci uda się odbyć chociaż poważną rozmowę? Ciężko cokolwiek powiedzieć nie znając całej sprawy...
Martynka ja też czasami żałuję, że czegoś nie zrobiłam, choć mogłam... Wizje na wakacje jakieś takie, bezsensowne... A czekałam na nie cały rok. Miałam wielkie plany. Od początku roku wszystko, co sobie ustalę, o co walczę, staję na głowie, żeby to spełnić, się nie spełnia... Najczęściej ktoś niszczy te moje marzenia w ostatniej chwili. Miały być zawody, duży koń, złoto, licencja. A teraz to wszystko wali się na głowę i mam ochotę się popłakać 🙁
I ja się muszę dopisać. Po 2 tygodniach urlopu wróciłam do pracy. Od dawna działo i dzieje się źle ale nie spodziewałam się, że ten stan osiągnie apogeum. W dniu wczorajszym wezwał mnie dyro do siebie. Na pytanie o detale do produkcji, które powinien zadać Mistrzowi rozdzielni, odpowiedziałam, że nie wiem ale jak sobie życzy to pójdę na "zwiad" i mu za 10 minut odpowiem. Zaczą drzeć na mnie japę. W końcu udało mi się odpowiedzieć, że po to został powołany Mistrz rozdzielni, a nie Mistrz planista i za mnie nikt nie robi więc dlaczego ja mam pracować za siebie i za kogoś jednocześnie. Poza tym powiedziałam, że przez takie działania zmuszona jestem zostawać po godzinach za darmo, bo wykonuję zadania zlecone przez Pana Dyrektora, które nie należą do mojego zakresu obowiązków (mój zakres ma 3 strony A4). To mi Pan Dyrektor odpowiedział, że on tu siedzi non stop i takiej księżniczce jak ja, korona z głowy nie spadnie jak będę poswięcała dziennie dla zakładu 3 godziny swojego czasu po pracy i robiła to co on zleci. Wyszłam, bez słowa. W biurze poeyczałam się ze złości, ręce zaczęły mi się trząść. Skończyłam plan, wydrukowałam mu jedną kopię + wykaz detali do produkcji, o które żądał i pojechałam do domu. Dopiero dziś jako tako doszłam do siebie i dlatego dopiero teraz to opisuję. Najgorsze jest to, że ten człowiek stosuje klasyczny mobbing nie tylko na mnie ale na każdym planiście i mistrzu. Niestety, nikt nie chce tego zgłosić, bo boją się o pracę i przez tol pozwalają sobą pomiatać. W mojej szufladzie w biurze na stałe zagościły tabletki uspokajające. 🙁
qrcze moje problemy w porównaniu do innych to mały pikuś, ale jakoś nawet te moje małe psują mi humor niesamowicie 🙁
jednym z nich jest sesja, którą nie wiem jak przetrwam. następnie chciałabym znaleść jakąś fajną satysfakcjonującą mnie pracę. kolejne, nie wiem czy wystartować w zawodach bo im bliżej tym gorzej nam idzie
No to faktycznie ciężka sprawa, ale nie wierzę, żeby mu tak z dnia na dzień przestało zależeć... Jeśli i Tobie nadal zależy, to się nie poddawaj, postaraj się utrzymać z nim jakiś kontakt 😉 Mogłabyś się wahać, gdybyś nie miała pewności co on do Ciebie czuje, ale w tej sytuacji masz otwartą furtkę, przecież nie usłyszałaś stanowczego "nie".
robi a jak widać do tej pory nie zrobił nic więc to dla mnie liczy się z jednym. Może urażona męska duma, a moze ma Cie i twojego niezdecydowania dość.
A ja mam dość. Czekałam dzisiaj prawie 4,5 godziny na weterynarza co owocuje tym ze nie zrobiłam jeszcze nic do szkoły czyli nie napisałam rozprawki ani felietonu które moga zadecydować o moich ocenach całorocznych mogących zadecydować o moim dostaniu się do liceum mogącego zadecydować o poziomie mojej matury mogącym zadecydować o dostaniu się na studia mogącym zadecydować o dostaniu pracy. No i w ten oto piekny sposób przez weterynarza nie dostanę pracy. Pięknie. Jets tu może specjalista od felietonów lub tekstów filozoficznych?
nie moge znalezc pracy chociaz wysylam milion CV codziennie jesli cos nowego wynajde w necie, w gazetach pustki. ehh poza tym milion innych problemow ale ten jednak dreczy mnie najbardziej. nie potrafie "nie- pracowac". zalamuje sie. 😕
halo dlatego tez poprzednia prace mialam wlasnie z tego powodu 😉 Rodzine mam za granica ( wiekszosc ) a jesli w Pń to nie maja takich znajomosci zeby cos zalatwic niestety :/ szukam na wlasna reke i za przeproszeniem g....mam.
Właśnie zdołował mnie PZJ. Niby nie moja sprawa - ale w rodzinie, więc i mnie dotyczy. I przecież to nie chodzi o instytucję, tylko o konkretnych ludzi, znajomych? kiedyś przyjaciół nawet? A tak ładnie dzień się zaczął 🙁 No po prostu dobija mnie to parcie na wyłączność bycia u żłobu 🙁
Nigdy nie wiem jak reagować, gdy stykam się z ludzką wredotą - chyba po prostu poddaję się i usuwam. Ale ile można? Najgorsze, że przez ludzi - w ogóle jeździectwa mi się odechciewa. Nagle straciłam np. ochotę pojechania na CSIO etc. Przestaję trawić fałszywe uśmiechy i całe to "klapa, rąsia, buźka, goździk". A za plecami... ech.
No i super. Czego się nie dotknę to za przeproszeniem jebi*e 😕 Z dnia na dzień już naprawdę mam dosyć tego cholernego życia, niektórych ludzi . Wszystkie plany, wszystko na czym mi zależało ot tak się popsuło 😕 Nie mam już siły, nie mam siły dać sobie kopniaka w tyłek żeby się pozbierać. Już nie wiem co robić. Czy ''walczyć'' dalej o swoją pasję i marzenia, czy dać sobie spokój 🤔 Skoro nic mi się nie udaje to może to wszystko nie jest dla mnie i powinnam zająć się czymś innym (?) 😕
nie moge znalezc pracy chociaz wysylam milion CV codziennie jesli cos nowego wynajde w necie, w gazetach pustki. ehh poza tym milion innych problemow ale ten jednak dreczy mnie najbardziej. nie potrafie "nie- pracowac". zalamuje sie. 😕
mam to samo 🙁 Wszedzie ogłoszenia ze potrzebują kogos od zaraz a jak przyjdzie co do czego to maja moje CV gdzieś ...
chciałabym zmienić pracę, przenieść konia do lepszej stajni co wiąże się z moją przeprowadzką na drugą stronę rzeki ... nie mogę się za nic zabrać i tylko marudze
Pauli, mało pocieszające ale ja swoją pierwszą sesję zawaliłam całą z wyjątkiem jednego przedmiotu - prawa. Reszta to były poprawki. Później jakos poszło, a dzis walczę o średnią do stypendium. Dasz radę kobito - trzymaj się. Za rok będe Ciebie wspierać nie tylko przez neta. Zacznę na UWM studia II stopnia
Strzygo, może wspomnij, że jesteś otwarta, kreatywna, lubisz pracować wsród ludzi, poznawać ich i pomagać im, no i że moda to Twoja pasja, tak wiec praca w sklepie odzieżowym jest dla Ciebie miejscem, gdzie mogłabyś się w pełni realizować 🙂
dragonnia To już nawet nie o poprawki chodzi, spodziewam się dwóch we wrześniu od samego początku. Problem polega na tym, że prześladuje mnie jeden durny przedmiot, z którego wykułam wszystko co było do wykucia, poświęciłam całe długie dnie i nadal nie widzę rezultatu...
Fajnie, że będziesz na UWM-ie 😀 może będzie okazja się poznać 😉
Przestań, zawsze można naściemniać, że się lubi modę, ubrania, że ma się wizję itp.
Swoją drogą jakoś Cię dziecko nie widzę w sklepie ze szmatami... Siebie tez bym nie widziałam zresztą, a raczej swojej pensji 😉 No chyba, że by to był sklep, którego nie trawię, np. H&M.