Forum konie »

Żucie z ręki - jak prawidłowo i skutecznie rozluźnić konia ??

Mam problem z moją 12 letnią kobyłką.. Jest bardzo sztywnym koniem, pracowała kilka lat w rekreacji, z dużą trudnością przychodzi jej rozluźnienie. Podobno bardzo dobrym ćwiczeniem jest żucie z ręki we wszystkich 3 chodach, bardzo proszę o Wasze zdanie na ten temat i jak ewentualnie prawidłowo je przeprowadzać.
Klacz miała teraz dość długą przerwę w pracy i nie wiem czy najpierw powinnam zacząć ją lonżować czy od razu praca z siodłem.  Z góry dziękuję za wszystkie rady.
Nie nazwałabym żucia z ręki ćwiczeniem rozluźniającym sztywnego konia - jest to ćwiczenie, któego bez rozluźnienia się nie wykona i jest raczej stretchingiem dla rozluźnionego już konia. Ciężko poradzić przez internet jak pracować ze sztywnym koniem, bo powodów sztywności może być wiele. Zaczęłabym przede wszystkim od sprawdzenia czy konia nic nie boli i czy ma dopasowany sprzęt (siodło!). A robota oparta głównie na kołach, pracy w zgięciach, częste zmiany kierunku i dużo przejść (tylko mówiąc przejścia nie mam na myśl byle jakiej zmiany chodu - ma być od zadu, płynnie i aktywnie). No i przede wszystkim bardzo pilnować rytmu i aktywności. Wiem, że to co piszę to są oczywiste oczywistości i podstawy pracy z koniem, ale moim zdaniem drogi obejścia tego nie ma. A najlepej po postu sobie zapewnić pomoc z ziemi (choby co jakiś czas,jak się nie da częściej, widząc można więcej poradzić i przede wszystkim monitorować postępy).
No własnie najgorzej z tym że do wiosny jestem z nią sama, bez żadnego instruktora  🙄 Klacz jest koniem nieco elektrycznym, łatwo się dekoncentruje, cały czas trzeba jej coś wymyślać. Sprzęt ma dobrany dobrze także myśle że to nie przez to. Czy lonża coś tu pomoże, np. przed jazdą ?
ja jeszcze do świętej prawdy, którą napisała Koniczka dodałabym sprawdzenie zębów. I chyba jednak warto by było w instruktora zainwestować.
W pobliskiej stajni, do której chodzę niektóre konie puszcza się luzem przed jazdą na halę albo plac (jeśli jest wolny)  i  daje się wybiegać - najpierw powoli- żeby się lekko rozgrzały a potem pogania się je do galopu i pozwala szaleć. Takie ''odchamianie'' konia  trwa u nas zależnie od konia ale raczej nie jest to dłużej niż 15 góra 20 min. W większości są po tym fajnie rozluźnione. Bo to taka zabawa jakby  🙂 Na pewno na nasze działa lepiej niż lonża bo są gołe i latają jak chcą, a nie w kółko jak na lonży. A potem siodłanie i jazda. I z reguły mają na jazdach mniej odpałów bo na ''latance'' mogą się wybrykać i powygłupiać  🙂  Startujesz nią na zawodach? Jeśli nie to czasami zamiast jazdy możesz zrobić jej dłuższą latankę ze zmianami chodów. (jeśli reaguje na głos) To zawsze jakieś uciekawienie.  😉Chyba, że zamierzasz wyłącznie jeździć  🙂
Jeszcze co do żucia - mi wychodzi na jeździe nie jako jedno z pierwszych ćwiczeń na rozluźnienie, tylko jako rezultat innych ćwiczeń u już luźnego konia. Tak z marszu, przed pierwszymi kłusami nie umiem. U mnie działa dużo jazdy w niskim okrągłym ustawieniu, gięcia na kołach i prostych plus dodania-skrócenia w kłusie. Ale tak przez internet ciężko coś poradzić, jak się ani konia ani jeźdźca nie widzi.
Dzieki dziewczyny wiem że ciężko przez internet 🙁 Jednak chyba rozejrze się za jakimś instruktorem, szkoda mi czekać do wiosny a przez ten czas nie chcę utrwalić zarówno swoich błędów jak i jej sztywności.
Jak to kiedyś określiła znajoma jeżdżąc na niej ma się wrażenie że tylne nogi sa od innego konia  🙄 i ta całość nie może się jakoś zgrać .. 🙁
Only Horses raczej nie ma szans nauczyć konia ćwiczenia, którego nie umiesz ty zrobić. Jedyną opcją rozwoju jest trener.
Życie z ręki nie jest tak proste jak np. zakłusowanie, bo to element na który składa się wiele rzeczy (w tym rozluźnienia). Żucie jest raczej stosowane jako pokazanie właśnie rozluźnienia konia.
Na rozluźnienie - spokojna praca na kołach i drągach w niższym ustawieniu pod okiem kogoś kto zna się na rzeczy.
Skoro koń wlecze zad - dużo łydki (zakładając że koń prawidłowo na nią reaguje), dużo aktywnego stępa na początek a później pilnowania i gonienia pracy zadu.

Powodzenia!
tak jak dziewczyny piszą żucie ci konia nie rozluźni ale jak już rozluźnisz konia przejściami, pracą na kołach itd i nauczysz poprawnego żucia to może ci ono bardzo konia uspokoić bo piszesz, że elektryczny. Wiem co mówię bo też mam mocno elektrycznego konia, często na poczatku się rozkojarza, katorgą były dla nas pzejścia galop-kłus, nie umiała po przejściu spokojnie kłusować, znaleźć tego odpowiedniego tempa kłusa, tylko pędziła dalej tempem galopu i tu nam bardzo pomogło żucie bo okazało się, że przejść do kłusa umie i jeśli zaraz po przejściu poprosze ją o zucie z ręki skupia się na ćiczeniu i nie pędzi, dopiero potem stopniowo zbieram wodze, skracając coraz bardziej żucie po przejściu mam zamiar dojść z nią do prawidłowych przejść galop-kłus roboczy.

A co do rozluźnienia to ja jeszcze może dodam duuużo stępa, wiadomo konie są różne ale u nas działa to świetnie, początkowo miałam nakaz stępować nawet 25-30 min przed treningiem, ale stępować porządnie nie snuc się po placu - na kontakcie od zadu, po takim stępie pierwsze kłusy zaczęły być już dobre od pierwszego kroku, a nie, że ja musiałam jeszcze potem w kłusie ją rozluźniać bez efektu.
To chyba zależy, bo stęp jest chodem który najłatwiej zepsuć, wiele koni w tym mój denerwuje się w pierwszym stepie na kontakcie, więc rozluźnianie zaczynamy w kłusie, na stęp właściwie przychodzi pora dopiero na koniec, w galopie się praktycznie najłatwiej rozluźnia, choć tez zależy od dnia. Także z tym stępem to ostrożnie. Ja myślę, że energiczna jazda do przodu, dążąca do "przepchania" konia przez wędzidło i uzyskania niskiego ustawienia, bo żucie to dopiero jak faktycznie będziesz ją mieć na pomocach się uda.
Magdzior na pewno wypróbuje, wszystkim dziękuję za cenne rady.
Największy ból to ten brak kogoś kto koryguje błędy i ocenia czy są jakieś postępy 🙁 Ale rozejrzę się porządnie i postaram się ściągnąć kogoś do nas do stajni.
Dodam tylko że kiedy na jeździe sa inne konie kobyłka jest dużo spokojniejsza. Najgorzej jak zostaje na ujeżdżalni sama, wtedy jest masakra i całą dotychczasową pracę szlag trafia .
Ogólnie jest chętna do przodu, chce współpracować. Bardzo często też drobi (szczególnie w kłusie) i trudno ją rozjechać do przodu  🙄
co do drobienia to na pewno musisz bardzo pilnować łydką zadu, żeby nie przyspieszała, nie drobiła a aktywnie kłusowała i oczywiście musi to współpracować z przytrzymaniem na zewnętrznej wodzy bo zawsza zasada od łydki do ręki wtedy koń powinien aktywniej iść od zadu, ale nie pędzić i nie drobić.
tak tylko wtrace, ze moim zdaniem zucie w stepie jest trudniejsze/ powinno sie robic pozniej, niz w klusie czy nawet galopie. takie sensowne zucie.
konie puszcza się luzem przed jazdą na halę albo plac (jeśli jest wolny)  i  daje się wybiegać - najpierw powoli- żeby się lekko rozgrzały a potem pogania się je do galopu i pozwala szaleć.

A te konie to na pilota są?  🤔 Jak się puszcza luzem konia "najpierw powoli"?
Mocno tej wypowiedzi nie rozumiem, zalecania czegoś takiego - bo albo konie mają wystarczająco ruchu - a wtedy co daje "ganianie" koni?  albo - nie, a wtedy - to bardzo (dla koni) niebezpieczne. Naprawdę ktoś swojego własnego konia w ten sposób traktuje?
dokładnie halo
abstrahując od pomysłu rozluźniania konia w ten sposób, to przerażająco dużo ludzi gania sobie konie po padoku batem nie tylko w celu zrobienia im ładnych zdjęć, ale tak po prostu, żeby się poruszały żwawiej
to mi się kojarzy z widokiem "pracy" naturalsowej, gdy zwierzak puszczony luzem w lonżownik, zapiernicza jak motor na wirażu a właściciel w środku niezwykle zadowolony ogląda sobie

a dr. Okoński zawsze wzdycha i mówi: na padok najlepiej by było tylko po pracy
chociaż konie wypuszczane dzień w dzień i to jeszcze na trawę przeczą jego teorii (no ale on mówi o padoku, nie pastwisku)


a dr. Okoński zawsze wzdycha i mówi: na padok najlepiej by było tylko po pracy


co za piramidalna bzdura...
hm może się niejasno wyraziłam
chodzi mu o to, że najbezpieczniej dla układu ruchu jest gdy zostaje nasmarowany.
idealna sytuacja to rozgrzać pod siodłem w stępie, potem w kolejnych chodach, a  na koniec puścić na padok, niech wtedy bryka.
i ja się z tym zgadzam. pod warunkiem, że chodzi o konia rzadko i samotnie wychodzącego na padok, nie pastwisko.
bo nie raz widywałam szportowce puszczane na padoki w dzień konia, i wyskakujące z własnej skóry już w pierwszych sekundach.
nie dziwię się, że ktoś leczący kontuzje nóg jest przeciwny padokowaniu w tej formie.

a konie padokowane codziennie o i odpowiednio długo czywiście przeczą tej tezie.
dempsey, no jeśli koń jest szaleńcem który wypuszczony na padok sadzi barany to oczywiście, ale dawno nie widziałam takiego konia 😉 leczenie kontuzji - też. ale uogólnianie do ogółu końskiej populacji jest trochę bezsensowne.
ja zawężam
" pod warunkiem, że chodzi o konia rzadko i samotnie wychodzącego na padok, nie pastwisko."
A co - jak wychodzi rzadko ale w towarzystwie - to już ok, heja?  😜
Okoński ma świętą rację jeśli chodzi o każdego konia z "niedomiarem" ruchu, np. uruchomianego po kontuzji, przerwie w padokowaniu i jeździe etc.
Ale pewnie - gdy się trzęsie portkami, a lonżować bezpiecznie nie umie - to wypuścić (niech się wybryka) a potem siadać  👍 No ale w końcu każdy  ma wolność pomysłów = każdy sam finansuje weterynarza.
Konie, które mają ruchu pod dostatkiem - wypuszczane czy na padok, czy na pastwisko, czy na halę - zaczynają spokojnie i dostojnie ew. umiarkowanie, jeśli nie - to coś jest "nie halo", jednak nie rozumiem, w takim wypadku, po co? "puszczanie" przed! jazdą. I jeszcze polecanie takowego "zabiegu" dla... rozluźnienia konia. Rozluźnienie pod jeźdźcem nie ma nic wspólnego ze "spuszczeniem pary" ani z podmęczeniem. O to biega w tej zabawie, żeby koń był świeżutki  🏇 i ochoczy - a luźny.
Moja kobyłka całe dnie spędza teraz na wybiegu z końmi. W lato oczywiście na pastwiskach. Kiedy ja kupiłam 4 lata temu pracowała kilka lat w rekreacji. Podejrzewam że to własnie wpłynęło na takie usztywnienie. Nie jeżdżę sportowo, nie zależy mi na startach w zawodach. Chciałabym tylko aby mój koń miał satysfakcję z jazdy, przede wszystkim właśnie żeby się rozluźniła bo bez tego dalej nie pójdziemy i to własnie sprawia nam największy problem.
Czy ktoś ma jeszcze jakieś pomysły ? Ja osobiście raczej nie skorzystam z wypuszczania konia przed jazdą i poganiania batem, bo chodzi mi o rozluźnienie konia POD JEŹDŹCEM. Poza tym tak jak pisałam wcześniej jest to koń nieco elektryczny i na pewno miałabym problemy z przywołaniem jej do porządku po takich dzikich galopach na ujeżdżalni.
W tej chwili rozglądam się za jakimś sensownym instruktorem, i tu moje pytanie do ludzi z okolic Krakowa, jest podobno jakaś fajna instruktorka., która dojeżdża, tyle że wiem tylko że ma na imię Alina a nie pamiętam nazwiska 🙁
Czy ktoś pomoże?
A co - jak wychodzi rzadko ale w towarzystwie - to już ok, heja?  😜.

ekm przyznaję rację - jasne, że ilość towarzystwa nie ma znaczenia
(zawiesiłam się na stereotypowej dychotomii "stadko co dzień na pastwisku" vs "sportowiec samotnie godzinę na padoku"😉

🚫 szkoda że dr. Okoński nie zachęca ludzi do codziennego pastwiskowania koni, nawet wysokosportowych
Halo To taka technika już, że są na konkretne sygnały głosowe a nie na pilota  😉
Akurat te konie nie są takie, że ''oooo puścili to ja ruraaaaaa!'' Tylko jak się każe iść konkretnym chodem to IDĄ. I, że potem, ''pogania go galopu'' nie znaczy, że pogania do jakiejś dzidy na łeb na szyję tylko do normalnego, spokojnego galopu, a jak delikwent SAM ma ochotę sobie jeszcze bardziej przyspieszyć oki- ma do tego pełne prawo, jesli chce się powydurniać - też ma do tego 100% prawo. I jest w tym KONTROLA tego co koń robi - jak ma być kłus to kłus, jak stęp to stęp. A na koniec latanki  są nauczone, że człek wyciąga nagrodę i woła ''a ja coś maaaaam'' i że wtedy trzeba iść do człowieczka i stanąć.
Dlatego powiedziałam Only Horses, że może spróbować jeśli koń REAGUJE na głos
bo albo konie mają wystarczająco ruchu - a wtedy co daje "ganianie" koni?  albo - nie, a wtedy - to bardzo (dla koni) niebezpieczne.
U koni w codziennym treningu to po pierwsze - zabawa, po drugie- odchamienie i po trzecie uciekawienie dnia.
A to co dzieje się u reszty koni to juz nie moja sprawa bo z nimi nie jestem zwiaząna zupełnie. Te  4 konie [z którymi jestem związana( robota wakacyjna) -czyszczenie, trawkowanie] Z DOSTATKIEM RUCHU są do tego przyzwyczajone i na nie to świetnie działa.
A ja na rozluźnienie spróbowałabym jeszcze pracy na drągach i cavaletti (po prostej i na kole) Koń zaczyna się patrzeć pod nogi i pracować zadem. Na kole jeszcze dodatkowy bonus-praca nad wygięciem konia 🙂
aga020596, i to je ROZLUŹNI? Sprawi, ze będą bardziej wygimnastykowane i przepuszczalne? czy tylko będą bardziej ok dla ludzi na lonży?
No niestety nie mamy w stajni żadnych drągów ani cavaletti. Na wiosnę na pewno sie za to weźmiemy. Na razie pozostaje ćwiczyć tylko na sucho 🙁
Gimnastykować, po kołach i stopniowo zmniejszać promień koła - dodawać zwłaszcza ósemki, częste zmiany kierunku. Pamiętam, że na pewną kobyłę-dyszel od wozu dużo mi pomogły właśnie ósemki, stopniowo zmniejszane koła. Żucie przyjdzie samo ;-)
Uważam, że super ćwiczeniem jest też "koniczynka" (u nas na kursie pokazywałą ją dziunka  :kwiatek: )
A co to jest ta "koniczynka" ??  🙂
Mistrzem Painta nie jestem, ale:
czerwone kreski to drągi
brązowe - ściany hali/maneżu
zakładamy, że krótka ściana to ok. 20m
jedziemy z pkt A do pkt B  🤣
Do modyfikacji wedle własnych upodobań - szerzej, węziej, drągi bliżej/dalej od siebie, dojeżdżać do ścian - wyjeżdżać większe te "ćwiartki" lub mniejsze itd. itp. Wszystko zależy od tego, jak ten koń jest wygimnastykowany i ile może 😉
Elbus
OT: ale raczka sie troche trzesie 😉

:kwiatek:
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się