Mnie przy okazji tego apelu zastanawia fakt podawania cen koni, które są zawyżone. Jeżeli handlarze tyle dostają od fundacji, to jest to dla nich dobry interes. W ten sposób chyba się nie zlikwiduje chowania koni na mięso. A taki 🚫. Ostatnio byłem oglądać klaczkę małopolską (niestety za drobna dla mnie) i trochę porozmawiałem z jej hodowcą, który na razie zaprzestał krycia klaczy żeby jak to określił nie produkować rzeźnego małopolaka. I stwierdził, że powinien ogłosić że rzeczoną klaczkę odda na rzeź (albo wręcz zrobić jej kuku). Były to oczywiście żarty, niewesołe ale coś w tym chyba jest. I być może stąd tyle apeli o pomoc. A ktoś na tym zarabia 😉
a w czym rzeźny koń gorszy od nierzeźnego? rzeźnego nie wolno ratować, bo to chodzące mięso? spoko, przekażę jednemu z moich koni. Niepotrzebnie go wyciągałam z ubojni, a jego historia jest dla nawiedzonych podstawówkowiczów 🙂
a w czym rzeźny koń gorszy od nierzeźnego? rzeźnego nie wolno ratować, bo to chodzące mięso? spoko, przekażę jednemu z moich koni. Niepotrzebnie go wyciągałam z ubojni, a jego historia jest dla nawiedzonych podstawówkowiczów 🙂
Gillian, w niczym nie jest gorszy. Ale czemu ma służyć wykupienie z hodowli jednego czy dwóch koni w ramach akcji ”ratowania”? Ja od fundacji oczekuję bardziej racjonalnych działań. Taka zbiórka jest niczym więcej, jak jej kompromitacją. Żeby nie powiedzieć śmierdząca kompromitacją.
Gillian, A+A, ja nie mówię o kupowaniu konia dla siebie, za swoje pieniądze – kupuje się/ratuje się wtedy takiego konia, jakiego się chce i nikomu nic do tego. Ale ogłaszanie przez fundację zbiórki na 2 konie spośród setek innych hodowanych w tym celu – do czego tu się dąży? Do zlikwidowania takich hodowli koni rzeźnych? Chyba nie tędy droga, zwłaszcza jeśli przy okazji powoduje się zawyżanie cen, a co za tym idzie napędzanie biznesu. Kijem Wisły nie zawrócisz.
A+A, Ześką mnie nie przestraszyłaś. 😉 Na niej zdecydowanie chyba bym nie chciała pojeździć, bo najpierw bym musiała nauczyć się robić szpagat. 🤣 A że jest cudna to inna para kaloszy. 😅
Ratowanie jednych od rzeźni a wpier... mięsa ze świni na obiad to czysta hipokryzja, nie rozumiem tego czym różni się w cierpieniu taka świnia od konia.
Jeden z moich znajomych stwierdził kiedyś, że "konie dzielą się na te skoczne i te smaczne" Jeżeli fundacje będą wykupować konie chowane z przeznaczeniem rzeźnym powyżej cen rynkowych, to procederu takiego chowu sie nie zatrzyma. A co te biedne szlachetne dotacyjne sprzedawane na mięso po 500 zł,ale one często mają kantary i własne żłoby. I ten ton patetyczny, czarne oczka, mamusia w niebie itd. A producent tychże koni po sprzedaży ich, kobyłę zaźrebi ponownie(jeżeli już tego nie uczynił) i "wąż Urobos zatopi zęby we własnym ogonie"
Dunia - A ja właśnie na odwrót, nie jem mięsa i drażnią mnie ludzie którzy jedzą schabowe ze świni i pieczeń z krówki a ratują konie bo koni się nie je. Założę się że cały pegasus wpi... właśnie obiad z padliną. Lepiej nie myśleć o takich rzeczach, świata się nie zbawi, jakoś ostatnio doszłam do tego smutnego wniosku.
ElMadziarra- No tak bo przecież świnia ma świńskie oczy 😉
którzy jedzą schabowe ze świni i pieczeń z krówki a ratują konie bo koni się nie je. jestem tego samego zdania Presja jem mięso, używam wyrobów skórzanych (nie futer,ale to inna bajka) bo uważam ze z całościowych rozliczeniu z Matką Ziemią lepiej wypadają niż syntetyki (troszkę istnień jednak pochłaniają odpadki z ich produkcji, ale to inna bajka)
a koniny nie jem ale naprawdę tylko dlatego ze mi nie smakuje, nie z powodu ideologii np mięsa z królika też nie jem czy kiełbasy z nutrii
celuję w ryby, wołowinę i drób
to u mnie po prostu kwestia gustu a nie hipokryzji 😉 żebyśmy się dobrze zrozumiały-mam nadzieję ze Cię nie drażnię
własnie z tym drażnieniem to stąpanie po kruchym lodzie.
Wystarczy ze podrażnisz jakąkolwiek mega-wrażliwą osobę na forum jakimś mało celnym proównaniem, czy słowem drażniącym a ta już larum ponosi że teraz zaraz natychmiast mus zamykać drażniący ją wątek. Bo po prostu wyjśc z drażniącego wątku nie może, jeszcze trza go zamykać. 🙄
dunia- Bardzo dobrze Cie rozumiem 😉 Twoje święte prawo jeść to na co masz ochotę i nie jeść tego co Ci nie smakuje. Jeżeli je się wszystko, włącznie z mięsem z jeża, węża, krewetkami, rakami, kotami i psami to dlaczego nie jeść z konia. Szkoda jak każdego zwierzaka. Skonstruowaliśmy sami tak ten świat, i teraz musimy w nim żyć a jedyne co możemy to właśnie nie jeść mięsa. Też powiem szczerze, opis na który wysilił się pegasus jest żałosny. Zapomniałam o najważniejszym. Strach tych zwierząt przed śmiercią jest pewnie dla każdego taki sam, jedyne co człowiek może dla nich zrobić to je humanitarnie zgładzić, by cierpiały jak najkrócej.
jedyne co człowiek może dla nich zrobić to je humanitarnie zgładzić, by cierpiały jak najkrócej.
no właśnie to i o takie regulacje prawne trzeba walczyć a nie wywalać pieniądze na bałwanka i śnieżkę czy jakoś tak 🙄 ...ale swiat sie nie zmieni, bo naiwnych jest coooraz wiecej
Nie wiem czy to tylko naiwność. To po prostu chęć poprawienia sobie samopoczucie. "O jaka piękna ckliwa historia, a to wpłacę na te konikowe czarne oczka, święta w końcu". I w ten sposób od razu człowiekowi poprawia się samoocena, a na święta i tak ukatrupi karpia, a przez cały rok będzie wpieprzał schabowe i nogi z kurczaka i przez ani jedną chwilę nie zastanowi się nad losem zwierząt, czy to rzeźnych, czy to bezdomnych.
Temat zastępczy, a z prawdziwymi problemami nikomu się nie chce wojować.
I w ten sposób od razu człowiekowi poprawia się samoocena, a na święta i tak ukatrupi karpia, a przez cały rok będzie wpieprzał schabowe i nogi z kurczaka i przez ani jedną chwilę nie zastanowi się nad losem zwierząt, czy to rzeźnych, czy to bezdomnych.
Jeszcze żeby tak od razu ukatrupili. Ale położą w kuchni i będzie tak leżał, aż zdechnie.
jedyne co człowiek może dla nich zrobić to je humanitarnie zgładzić, by cierpiały jak najkrócej.
no właśnie to i o takie regulacje prawne trzeba walczyć a nie wywalać pieniądze na bałwanka i śnieżkę czy jakoś tak 🙄
Dokładnie o to mi chodziło, gdy pisałam, że po fundacjach oczekuję bardziej racjonalnych działań niż wyciskanie łez czarnymi oczętami.
ElMadziarra, Zapewne wielu ludzi by się zastanowiło jakby zobaczyło etapy rozbierania kurczaka (i innych zwierząt) w fabryce kurczaków. Coś obrzydliwego. Ja przez ten film mam coraz mniejszą ochotę na wpieprzanie kurczaków i coraz mniej mięsa jem z każdym dniem. Ostatnio to już w ogóle nie ruszyłam, bo mi się przypomniały te przerażone, wiszące na hakach żywe kurczaki.
Zapewne by się zastanowiło, tylko problem w tym, że większość ludzi nie chce sobie tym zaprzątać głowy. Dlatego fundacje często gęsto sięgają po ckliwe i łzawe historyjki, bo tak łatwiej zdobyć pieniądze, a nie poruszają prawdziwych problemów, bo to niechodliwy towar.
No dobra, każdy ma swoje zdanie, ale moim zdaniem jedzenie koniny, to tak jakbyś zjadł swojego największego przyjaciela 🤬
ale zakladam, ze dziewczyn, ktore jedza konine, nie jedza koni na ktorych wczesniej kilka lat jezdzily itp. Kon rzezny - jest do zjedzenia. Ja rozumiem akcje ratowania koni, ktore z zalozenia na mieso nie byly hodowane.
Ja koniny nie jem, tak samo jak swiadomie nie zjadlabym miesa z psa czy kota - po prostu dla mnie osobiscie nie jest to zwierze, ktore chcialabym jesc - bo inaczej je odbieram. Ale nie krzycze na tych co jedza konine, ba - moge siedziec przy jednym stole z osobami jedzacymi konine, bede zyczyc im smacznego i nie bedzie mna rzucac jak bede widziec jak ze smakiem wcinaja mieso z konia
Ja bym koniny nie tknęła. Dla mnie to tak, jakby ktoś mi rzucił ludzką rękę na talerz (muszę byc sraszną hipokrytką, bo świnki i kurczaczki lubię) Mimo to tak sobie myślę, że gdyby w Polsce ludzie jedli koninę, to te zwierzęta nie musiałyby przeżywac katorgi, jadąc zapchanymi ciężarówkami przez Europę.
a cielaczki czy jagnięcia? Tych nie szkoda? Tak samo jak małych kogucików, które od razu trafiają do maszynki do mielenia i zostają przerobione na pasze dla innych zwierząt?
Śmieszy mnie mówienie 'koni jesc nie wolno, wszyscy jestescie rzeźnikami', ale ignorowanie faktu, ze inne zwierzęta mają znacznie gorsze warunki.
Dziewczyny mają rację: najważniesze żeby zwierzeta miały zapewniony bezpieczny transport i humanitarny ubój.
konie opasowe w polsce najczesciej (bo nie twierdze, ze zawsze) maja dobre zycie- czesto spedzaja je na pastwiskach, zarcia do oporu i nic nie robia, nie wykonuja zadnej pracy, nie odnosza kontuzji i niewygod z tym zwiazanych. i tak- uwazam, ze wiekszym swinstwem jest sprzedanie do rzezni konia, ktory napracowal sie dla czlowieka, przyplacl to zdrowiem niz konia, ktory urodzil sie jako "miesko z oczkami", mial sie dobrze do momentu kiedy trzebabylo go ubic.
Nie ma znaczenia co to za zwierzę, człowiek zje wszystko a to że jesteśmy "koniarzami" nie daje nam prawa do tego by mówić że koni się nie ale całą resztę tak. Podejrzewam że wiele razy na talerzach pojawiła się wołowina z krowy żywicielki która całe życie dawała mleko, aż pewnego dnia pojechała do ubojni bo tyle można było jeszcze na niej zarobić, szkoda że o tym się nie mówi i jakoś mniej w świecie takich akcji gdzie ratuje się krowy dajmy na to, albo kozy które też pewnie długo dawały mleko, albo kury która całe życie się niosła aż przestała. Itd, itd...
Ja już kiedyś napisałam, za co zresztą zostałam zjechana, że gdybym miała kasę to wybudowałabym ubojnię. Taką w której byłby humanitarny ubój. I jestem za walką o godne warunki ŻYCIA i szybką śmierć bez zbędnego cierpienia, natomiast walka o zakaz jedzenia koni czy innych zwierząt jest wg mnie nierealna i skazana na porażkę. Szkoda tylko mi koni, że muszą jechać tak daleko i w kiepskich warunkach zanim zostaną zabite. Zawsze zastanawia mnie, czy nie dałoby się transportować półtuszy.
W USA trwa dyskusja o dopuszczeniu koni do listy zwierząt rzeźnych. Oczywiście wojna na całego, bo producenci wołowiny czy mięsa drobiowego za nic nie chcą na rynku konkurencji i napuszczają / lub wynajmują/ nawiedzonych "miłośników-demagogów" z ich przewrotną argumentacją. A fakty są okropne. Niemal co tydzień w newsletters o koniach na świecie docierają do mnie tak koszmarne artykuły o końskiej biedzie, że u nas nigdy, przenigdy czegoś takiego nie było. Płaczemy na jedną Nadzieją czy Migotką a tam hurtowo na przykład 200 koni zagłodzonych . Konie kalekie, chore , niebezpieczne- nie mają drogi do rzeźni - męczą się, zdychają, trwają wbrew logice. Nie piszę, że to lubię ale godzę się z istnieniem ubojni koni i regulacją rynku tym sposobem.
O! O tym pisałam: http://www.spca-sofla.org/ W USA -Metka by oszalała po tygodniu. [url=http://www.google.pl/images?rlz=1T4SKPB_enPL264PL264&q=SPCA+horses&um=1&ie=UTF-8&source=univ&ei=Y18TTb7QKYqdOqbO-PwI&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=4&ved=0CEYQsAQwAw&biw=976&bih=583]Obrazy drastyczne[/url] To jest efekt-BRAKU UBOJNI DLA KONI.
Tania, czy ja dobrze pamiętam, ze staraniem "ekologów" w USA zakazano uboju koni i zamknięto końskie ubojnie - przez co konie przemierzają upiornie długie trasy w transportach, bowiem najbliższe ubojnie znajdują się dopiero w Meksyku? czyli ze "chcąc dobrze" doprowadzono de facto do znaczącego pogorszenia się sytuacji koni?
Szkoda tylko mi koni, że muszą jechać tak daleko i w kiepskich warunkach zanim zostaną zabite. Zawsze zastanawia mnie, czy nie dałoby się transportować półtuszy.
z tego co czytałam to oczywiście, ze się da, ale... transport półtusz jest droższy (pojazdy-chłodnie) podlega surowszym kontrolom (kontrole sanitarne przede wszystkim) - dlatego o ile tylko to mozliwe przedsiębiorcy starają się transportowac konie zamiast koniny. dlatego np. do Włoch z Polski jadą konie a konina... mimo ze docelowo Włochom o koninę chodzi a nie o polskie konie przecież...
Tania, czy ja dobrze pamiętam, ze staraniem "ekologów" w USA zakazano uboju koni i zamknięto końskie ubojnie - przez co konie przemierzają upiornie długie trasy w transportach, bowiem najbliższe ubojnie znajdują się dopiero w Meksyku? czyli ze "chcąc dobrze" doprowadzono de facto do znaczącego pogorszenia się sytuacji koni?
Dokładnie to napisałam, tylko z tym "chcąc dobrze" to mam wątpliwości.
Dokładnie to napisałam, tylko z tym "chcąc dobrze" to mam wątpliwości.
z tego co zrozumiałam celem dążenia do zamknięcia ubojni koni w USA było doprowadzenie do zlikwidowania zarówno uboju, jak i hodowli koni na ubój. i to jest "chcąc dobrze" w moim rozumieniu - "obrońcy koni" chcieli dobrze: chcieli zakazu uboju tych zwierząt. i swego dopięli - zakaz jest. ale konie ubijane są gdzie indziej a poprzedzone jest to kilkakrotnie dłuższą podróżą w warunkach...
z tego co czytałam to oczywiście, ze się da, ale... transport półtusz jest droższy (pojazdy-chłodnie) podlega surowszym kontrolom (kontrole sanitarne przede wszystkim) - dlatego o ile tylko to mozliwe przedsiębiorcy starają się transportowac konie zamiast koniny. dlatego np. do Włoch z Polski jadą konie a konina... mimo ze docelowo Włochom o koninę chodzi a nie o polskie konie przecież...
Nie tak calkiem do konca o to chodzi ze transport poltusz drozszy. Nie. Swieze - nie mrozone - mieso: duzo smaczniejsze. Z mrozonki nie da sie przeciez zrobic tatara.