Forum konie »

kastracja

No to ulga bo mój na widok szlaufa biegunki dostaje.
Tak jak pisałam, nie pamiętam fachowej nazwy  😡 Zbyt dużo było emocji. W każdym razie, gdy zobaczycie coś takiego, to nie panikujcie 😉 

Też to przeżyłam 🙁
Jak sie w tym krew zebrała to było tak nabrzmiałe że koszmarnie to wyglądało ..  Wet tak samo zjawił sie natychmiastowo i ściągnął ze sobą eskortę w postaci specjalisty od koni.. ale to też na szczeście był fałszywy alarm.. i jelita miał na swoim miejscu ..
Też jestem wdzięczna za opiekę i fachową postawę. Po dwóch tygodniach jeszcze to wisiało ale zaschnięte a potem poprostu -opadło i nie ma sladu. Mówił coś wet że to jakaś osłonka .
Jednego mi szkoda -tak fajnie chrapał gardłowo ale niestety - już to zanika  😡 Tak czułam że to hormony.
Zagoiło sie wszystko po 3 tygodniach -troche ropiało bo sie chłopak zerwał na nogi i słomą sie troche obtarł ale bez jakichkolwiek komplikacji -tylko ten krwotok parę godzin po kastracji ,ktory też został przez weta opanowany .Na szczęscie mam go dosyć blisko i dojazd do mnie to jakieś 15 minut.
W tym wszystkim najgorsze jest nasze napięcie i pierwsza noc w stajni .
Ja to jeszcze miałam strach bo to był nowy koń ktory nie tylko nas nie znał to jeszcze na widok wolnej przestrzeni wyrywał do przodu jak dziki.
Ale nie miałam wyboru tylko kastrować bo jednak warunków na ogiera to ja u siebie nie miałam a trzymać go w stajni nie miałam sumienia. Teraz mam wspaniałego konia ,niesamowitego miśka do przytulania i przyjaciela stada.Czasem mi szkoda że już nie ogier ale wystarczy mi scena z pierwszego dnia po jego przyjeżdzie i odrazu jestem szczęśliwa że już mam to za sobą. 🤣
Biczowa ja też pytałam czy przemywać czymś, ale weterynarz kazał zostawić to w spokoju  😉
Angela o dziwo ja, histeryczka jeżeli chodzi o zwierzęta, nie panikowałam. Pomijam oczywiście sytuacje, gdy myśleliśmy, że konisku wypada jelito, ale wszystko wcześniej i później odbywało się zupełnie spokojnie. Dziewczyny tutaj opisywały jak straszny jest moment narkozy, a mnie to bawiło, bo mój koń strasznie głośno zaczął chrapać, samo ciachnięcie też straszne nie było. Do bardzo krótkiego krwotoku doszło zaraz po ciachnięciu, ale wet był przy nas, a krwotok był króciutki, więc też ufałam, że to nic strasznego. Szczerze mówiąc myślałam, że będę bardziej to wszystko przeżywać, a podeszłam do sprawy ze stoickim spokojem. Może to dlatego, że mój maluch nie pokazuje, że go mocno boli, że wszystko ładnie się goi i ogólnie nie ma żadnych komplikacji.
Samą kastracje to raczej mój mąż przeżył bardziej drastycznie bo jak sie koń ocknął to rzucił nim o ziemię i kleszcze spadły -dlatego u niego ta otoczka sie wysuneła.. ale moment krwotoku to ja przeżyłam w stajni i na dodatek nie mogłam za nic połączyć sie z wetem bo nie miałam kompletnie zasiegu a na dworze śnieżyca na maxa!
Czułam tylko jak mi sie nogi uginają.. ale jak już wet przyjechał z zastrzykami to ulga ... ale i tak wyszłam ze stajni dopierto rano.. Miałam tydzień konia a zżyłam sie z nim bardziej niż z tym którego mam od lata.. przez to całe zamiesznie z kastracją i gojeniem sie tej rany..
Do tego był okulały - z kontuzją go wziełam) .. Masowałam mu nogę ,robiłam okłady... Więcej siedziałam w stajni niż przy dziecku .. No i przeżywałam bardzo jak zostawał w stajni sam i reszta szła na dwór.. Starałam się wynagradzać to jemu swoją obecnością .. Gdyby nie to że zima była to pewnie bym tam spała częściej..
Ale mrozy sie zaczynały 🙁
Po dwóch tygodniach poszedł już z resztą na padok.. Wtedy dopiero odpoczywałam za dnia ale naprawdę szybko sie to goiło.. mimo tego że ma 6 lat.
Co niektórzy mówili ,że koń pamięta i może mieć żal.. Mam wrażenie że ten koń wogóle Nas nie skojażył z tym bólem.. Wręcz przeciwnie - szukał we mnie oparcia ,przytulał sie i nawet tak zasypiał z głową wtuloną jakby mu było lżej..
Ale dziś wiem ,ze bardzo mu dokuczało to że sie nie mógł położyć bo On często leży - i w stajni i na dworze -tak śpi
U nas druga próba kastracji zakończona SUKCESEM 😅
Wycięliśmy w piątek drugie jądro, wszystko odbyło się bez komplikacji, krwotoku nie było, jelitka nie wypadły.
Widać, że młodego boli, bo dużo leży, nie chce biegać te ustawowe 2x10min dziennie, ale jakoś go męczę.
Jestem szczęśliwa, że nie mam już żadnego UOGRA w stajni 🙂
Mi kazano konisko męczyć dwa razy dziennie po 40 min.
kurczak weterynarz nasz pan 🏇
Jak miałam innego weta, w innym mieście, to kazał nie dość że 3xdziennie po 30min lonżować, to jeszcze zlewać ranę zimną wodą ze szlaucha.
Ten wet ma mniejsze wymagania... co kraj to obyczaj 🙂
No mi też kazał dwa razy dziennie po 30 minut.. ale ten ledwo chodził bo noga go bolała .. Mimo tego starałam się choć na chwilę wyjść bo bardzo puzdro spuchło.

jak biegał skrzepy wypadały i goiło sie lepiej.. Wczoraj patrzyłam - śaldu po zabiegu nie widać.. nic a nic
Po dwóch kastracjach jednego ogiera/wałacha miałam nadzieję, że to koniec niespodzianek... niestety... po tygodniu od drugiej operacji opuchlizna wciąż nie zeszła pomimo stosowania się do wszelkich zaleceń weta, wyglądało jakby w spuchniętym puzdrze znajdowało się jakieś duże jajo. Wystąpiło niebezpieczeństwo zaistnienia zakażenia bakteryjnego, powstania krwiaka w puzdrze i kolejnej operacji.
Ostatecznie skończyło się na stanie zapalnym zwalczonym 3 zastrzykami z antybiotykami... nigdy więcej kastracji!!!
Mój godzinę temu był kastrowany. Wszystko dobrze poszło, teraz siedzi w boksie, jutro zaczniemy oprowadzanie, myślałam, że to ogółem trwa dłużej i koń jest bardziej otumaniony, no ale na szczęście nie ; ). Idę do niego zobaczyć, czy wszystko w porządku.
U mnie już data wyznaczona, młody traci klejnoty w sobotę i chyba ktoś mu o tym powiedział bo wciągnął jedno z powrotem do brzucha 😁
No i mam wałacha od razu usuneliśmy wilczaki i był krwotok z pyska

przepraszam za post pod postem, pisałam z telefonu no i z przejęcia nie edytowałam posta  :kwiatek:

Wstawiam zdjęcie z kastracji

Słuchajcie jak 3 dzień po kastracji nic z rany nie wypływa to dobrze czy zacząć się martwić i wzywać weta?
Odświeżam temat.
Chyba mam problem z ogierkiem. Ma 19 miesięcy a jądra jeszcze nie zeszły. Jest duże prawdopodobieńtwo , że jest wnętrem, prawda?
Ktoś ma tutaj doświadczenie, do jakiego czasu powinny zejść, czy już nie ma na co czekać i kastrować operacyjnie?
Jakie są koszty???
Dodatkowo robi się niebezpieczny, taranuje wszystko i wszystkich, nie boi się niczego, atakuje kasztana ( już są rozdzielone ). Jedyna rzecz której się boi to grabie  😵
Dopóki hormony nie zaczęły buzować był taki ciapowaty, a teraz strach się bać  😉
Do trzech lat można zaczekać, o ile są w kanałach. Chyba, jak ma 19 miesięcy i nie ma w kanałach to już nie zejdą i trzeba operacyjnie w klinice.  Jeśli są w kanałach to można jeszcze poczekać.
Czyli powinnam wezwać weta, żeby dokładnie zbadał, tak?
Czy spotkał się ktoś z sytuacją, że charakter konia po kastracji zmienił się na gorsze??
Nasz konik polski wczoraj został pozbawiony jajek 🙂 Czy to normalne że z rany jakies krople krwi się sączą??Ile to potrwa???
Krew jest normalna 😉 Nie zaszywa się rany właśnie po to, by tworzyły się skrzepy i z tego też powodu większość wetów zaleca wymuszanie ruchu po zabiegu. Ile to potrwa? To zależy od konia. Mi powiedziano, że max może się goić 14 dni. Im koń starszy tym dłużej rana się goi.
B. owszem, ja się spotkałam, w przypadku wałacha półkrwi. Był sympatyczny, odważny ogier, dosyć cichy w stajni, ambitny na parkurze, bardzo waleczny i super skaczący. Kastrowano go w wieku ok. 4 lat, trochę późno, po zabiegu z konia zrobił się wiecznie rozmemłany kapeć, cała ambicja gdzieś zniknęła, można powiedzieć, że koń stracił serce do skoków. Dodam, że jeździec, trener i cała reszta pozostała bez zmian, problem tkwi więc w koniu 😉
Widocznie u niego hormony popychały do przodu, teraz jego spokojny charakter zmienił się w leniwy, obojętny na wszystko.
Ja mam do was pytanie odnośnie hormonów. Koń kastrowany w wieku 5 lat (rok temu) . Ostatnio dowiedziałam się , że wałach został wykastrowany "do połowy" , czyli hormony mu zostały , ponieważ nie dało się ich wyciąć (przepraszam ,że tak pisze , ale nie wiem jak to się nazywa) . Jak na razie jest spokój , ale zastanawiam się co będzie za kilka lat ? Spotkał się ktoś z takim przypadkiem ? Koń nie jest mój , ale mam go pod opiekę . Trochę się martwię czy w późniejszym czasie sobie z nim poradzę .
W jakim sensie do połowy - zostawilimu jedno jajko? Czy został wykastrowany "na wesoło", czyli zostały zostawione najądrza?
Jak to nie dało się usunąć hormonów?  🤔
A może wnętr/wnęter jednostronny.
Ja żałuję, że wykastrowałam swojego tylko z jednego powodu. Zaczął tyć :/ Jak był ogrem do 4 roku życia to wyglądał super, był rozbudowany, smukły, ładnie podkasany. A teraz wygląda trochę jak źrebna kobyłka i tego brzucha zgubić nie może:/
Nie, jajek nie ma . Popytam właściciela bo niestety nie było mnie przy kastracji a wiem , że z tego powodu jeden weterynarz odmówił kastracji bo miał taki przypadek i po kilku latach koń zaczął wariować dlatego pytam czy może ktoś był w takiej sytuacji bo swoją przyszłość chciałabym wiązać z tym koniem a w takim przypadku to nie wiem czy sobie z nim poradzę.. 🙁
my tez nie wiemy, bo nie wiemy czy chodzi o wnetrostwo, czy o pozostawione najadrza.
Mój koń jutro traci jajka a ja mam stan przedzawałowy już od wczoraj. Kastracja na stojąco, wetka powiedziała że od następnego dnia lonża z kłusem dwa razy w ciągu dnia, myć nie zabroniła, powiedziała nawet żeby zmywać brud samą wodą z węża pod niewielkim ciśnieniem, że to dobrze robi, przynosi ulgę, zwłaszcza teraz gdy zaczęły pokazywać się muchy warto konia umyć. Radziła też by w miarę możliwości lonżować na trawie. Całość kastracji wyniesie mnie jakieś 700 zł (350 zł zabieg, 150 zł znieczulenie i ok 200zł na antybiotyki, leki przeciwzapalne i przeciwkrwotoczne już po kastracji) Zapomniałam zapytać lekarza a w wątku nie doczytałam, ile mniej więcej trwa taki zabieg jeśli przebiega sprawnie i bez komplikacji i po jakim czasie wasze rumaki zaczęły wychodzić na padok??
Nasz konik polski po zabiegu świetnie się miewa 🙂 Lonża na 4 dzień po zabiegu. Wszystko wygląda dobrze. PO 4 dniach od zabiegu wychodzi na padok - jeszcze sam coby się nie rozdarł jak będzie toczył spory z kumplami. Rana chyba za szybko się zagoiła ale nie widać żeby coś dziwnego się działo. Ma zapewniony ruch na świezym powietrzu i chyba taka rekonwalestencja robi mu najlepiej.
u nas 2,5tyg po kastracja Konik polski kastrowany w wieku 6lat ze wzgledu na agresywne zachwanie do koni i ludzi, (mam go ok miesiąca) rana  co prawda do końca nie zagojona że tak powiem zasuszona:_))brak obrzeku wysieku itp. koń kastrowany na leżąco przez 2 wetów, w wysokiej trawie rana zabezpiweczona plus antybiotyki do mięśnia, od razu ruch dobudzic miał sie bez zganiania, im dłuzej leżał tym lepiej...a potem już 24h/7 na pastwisku z wysoka trawą na 2 dzień ląża 25min  i kolejne dni do 40 min raz dziennie . konik nadal w obecnosci klaczy próbuje ugryźć  człowieka ale jak sam bez koni chodzi to przylepka:_)))
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się