Dzisiaj powietrze już nie może być bardziej malinowe- mój mąż zdał dzisiaj na 4,5 najtrudniejszy i najbardziej stresogenny egzamin na całych studiach w naszym mniemaniu i w zasadzie mogę do niego mówić Panie Doktorze 😉 A ja mam wielką nadzieję, że jutro do niego dołączę, a co!
Wczoraj wróciłam późno z uczelni, pół żywa i Burza i Averis tak mi poprawily humor na facebooku, że banan nie schodzi mi z twarzy do teraz. Poza tym jest ładna pogoda- wreszcie słońce w Amsterdamie 😀
dobry dzień - w moim starym dziekanacie błyskawicznie odebrałam dokumenty, w nowym błyskawicznie złożyłam, wszyscy się dzisiaj do mnie uśmiechają i mi pomagają. (jestem studentką matmy :wysmiewa🙂
no i dowiedziałam się, że nie mam co przejmować się pewnym panem. to też dobrze - wchodzę w całkowicie nowy etap, uczuciowo miejmy nadzieję też 🙂
Zdałam dwa egzaminy na uprawnienia zawodowe, jeszcze tylko 8 i będę rządzić 🏇
Po 3 miesiącach przerwy wróciłam na ściankę. Ogarnęłam asekurację, już się tak koszmarnie nie stresuję mając na drugim końcu liny cięższego od siebie wspinacza. No i zrobiłam pierwszą w życiu przewieszkę. Jutro nie wstanę z łóżka, ale i tak jest pięknie 😉
mery, w ogóle nie wiem co u ciebie, chyba piwo/kino wskazane 🙂 Fajnie, że tak pozytywnie!!
U mnie też fajowo 🙂 Chłopak dostał przedłużenie umowy w pracy po okresie próbnym i wstępną zgodę na urlop w Tajlandii w kwietniu. Ja zaczęłam upragnione studia podyplomowe. Świeci słonko i ma być od jutra coraz cieplej 🙂 Dzionek mnie poznał dzisiaj w stajni po ponad tygodniu nie widzenia się i do mnie zarżał, chyba pierwszy raz w życiu, myślałam że padnę z radości 🙂 Jest git!
A Romę i Buffo też uwielbiam, ale chyba już wszystko widziałam 🙂
Jest fajnie, bo zrozumiałam, że nie jestem zupełnie sama na tym świecie i są osoby, którym bardzo na mnie zależy i zależy im, żebym była szczęśliwa 😅 😅
Dzisiaj zaliczyłam fajną jazde na młodej po długiej przerwie- co prawda w kłusie uprawiałam totalne porno, nogi latały mi na wszystkie strony, ale w końcu po 3 miesiącach pogalopowałam 💘 No i wczoraj byłam cudownie pijana i rano nie miałam kaca, nawet moralniaka nie było... 😡 Także weekend zaliczam do baaaaaaaaaaaaaardzo udanych 😎 😍 😎 😍 😎
życie jest fajne, kiedy umie się cieszyć drobnostkami. a ja znów to potrafię, hie, hie!
no i dostałam odszkodowanie za złamaną nogę, 3 razy większe niż się spodziewałam... nie będę już narzekać, że za urwany palec dostalam tylko dwa razy więcej od tego, co teraz, ale... są pieniądze, w końcu mogę komuś pomóc, odetchnąć z uglą i kupić sobie furę pączków 😎.
Na początek dnia spadłam z betonowych schodów (pokryte lodem), obolała ledwo wróciłam do domu i zastaje rodzącą sunie. Niestety musiała jechać na cesarke. Jestem już zmęczona tymi wrazeniami dzisiaj 😵
taaak, wiiioooosna, nabiegałam się po mieście, teraz mi gorąco w zimowych butach... cudownie! powietrze pachnie wiosną i szczęściem i świeżością i pięknem... eh... chyba się nim naćpałam 🙂