mtl uwielbiam Twojego siwego, faktycznie teraz slim figura
Są powody do radości: - przygotowuję moich dwóch pupili do zajażdżki i są bezproblemowi, grzeczni i kochani 💘 - na pierwszych zawodach udało się mojej zawodniczce zrobić kwalifikacje na ME, tym samym mamy komplet koni (3) zagrany 💃 😜
Nieśmiało sobie popuchnę publicznie, bo w sumie po to ten wątek 😉, bo cieszę się, że po kilku latach kryzysu jeździeckiego i jeżdżenia tylko do lasu wzięłam się za siebie i swojego czworonoga... Pierwsze zdjęcie luty/marzec 2014, drugie sprzed kilku dni, czyli maj 2014... a wzięliśmy się ostro do roboty+żywienie od 1 stycznia, bo to takie postanowienie noworoczne było 🤣
bez przesady, ma słabe plecy ale nie takie żeby w ogóle konia nie ruszać. przecież przy budowaniu pleców jest zalecana nie tylko lonża na wypięciu ale też ruszanie z obciązeniem i praca w dół z siodła...
Nie wiem, czy nie za wcześnie puchnę 😉, ale po okresie buntów ze strony konia (po tym, jak wrócił z miesięcznego L4 i ogarnął, że to już koniec laby) mieliśmy dziś 6 trening z rzędu bez przejawów "nie chcę-nie będę". Przedtem mu się zdarzały pojedyncze jazdy, kiedy uczciwie cały czas pracował i nie kombinował, ale ogólnie różnie bywało, nie mogłam dojść, o co mu chodzi (skoro nic go nie bolało, zęby w porządku, siodło też, a tu nagle takie "wtf?!"😉... Jednak jakoś się udało to przejeździć, być konsekwentnym i się nie poddać. A miewałam już wątpliwości, bo zwyczajnie przestawałam mieć do niego zaufanie i takie poczucie bezpieczeństwa, jak przedtem - mimo, że w sumie nie robił nic bardzo niebezpiecznego, ale bałam się, że to w końcu zajdzie za daleko, bo był moment, że z jazdy na jazdę było gorzej... Trochę pozmienialiśmy plan jazdy, na razie staram się trochę inaczej go rozprężać... No i dziś było tak 😍 (mimo, że w międzyczasie zaliczyłam poboczną sprzeczkę z kimś, po której myślałam, że właśnie mi ten ktoś rozwalił trening tą przerwą na subtelną wymianę zdań - ale po paru minutach się z koniem ogarnęliśmy i było jeszcze lepiej! :hurra🙂.
A ja popuchnę- wczoraj z dziadkiem debiutowaliśmy w ujeżdżeniu (Ci którzy nas znają odetchnęli z ulgą myśląc 'rychło w czas'😉. Koń wykonał 200 proc. planu tylko jeździec trochę mu przeszkadzał 🙂
Bardzo się wzruszyłam, szczególnie jak w bonusie dostaliśmy flots dla najstarszego konia zawodów. No i w końcu - ja stara baba spełniłam swoje największe marzenie o starcie. 😍
Rudzik koń dostał banana bo z marchwią już czasami jego zęby sobie nie radzą. M&M'sy bo właściwie konkurs jechały same dzieci :P byliśmy jedynymi seniorami i znaleźliśmy się na 3-cim miejscu. Za to p. dr Woźniak pogratulował nam kondycji - mój starszak za miesiąc kończy 25 lat 😉
Rudzik koń dostał banana bo z marchwią już czasami jego zęby sobie nie radzą. M&M'sy bo właściwie konkurs jechały same dzieci :P byliśmy jedynymi seniorami i znaleźliśmy się na 3-cim miejscu. Za to p. dr Woźniak pogratulował nam kondycji - mój starszak za miesiąc kończy 25 lat 😉
super, gratuluję kondycji, chciałabym żeby moje miśki dożyły takiego wieku w takiej kondycji
rudzik jeszcze raz dzięki- a mój stary to rzeczywiście pancerny koń. kujka dzięki dla mnie to było mega ogromne przeżycie - jechałam wymarzony konkurs ujeżdżeniowy, wiedziałam, że jestem do niego przygotowana i właściwie miałam świadomość, że może to nasz pierwszy i zarazem ostatni raz - bo nie wiadomo jak się życie potoczy i czy starszak nadal będzie w takiej formie. Jechałam z założeniem, że chce chociaż 50 proc. wykręcić w debiucie- a tu udało się 58 proc. (w dodatku przy dekoracji dowiedziałam się od sędziny że po tyłku mi się należy za gadanie do konia podczas przejazdu 😂 i miała 100 proc. rację - bo jechałam ten konkurs i tylko chwaliłam konia 'dooobry'😉
bjooork, rozwaliłaś mnie tym ostatnim. 😉 Ale fakt, też ostatnio mnie naszła taka wątpliwość, jak tu cokolwiek pojechać i się nie odezwać do konia w trakcie, jak normalnie na treningu non stop do niego nawijam. 😁 Mogę spytać, który program jechaliście? :kwiatek:
Moja młoda pierwszy raz dzisiaj miała założone siodło-zero reakcji i ogłowie również zero reakcji,z chęcią brała wędzidło do pyszczka.jestem taka dumna <3
1 sierpnia 2010 kupiliśmy konia ( oczywiście kupiony został w taki sposób w jaki zawsze powtarzałam, że nigdy konia nie kupie., ale .... ). Jak na pierwszych zdjęciach widać, była to strasznie wychudzona mała istotka. Na pytania wielu osób, po co mi taki koń, nigdy nie potrafiłam odpowiedzieć. Teraz już wiem, że lepszego konia nie mogłam kupić. 😀 Przez ponad 3 lata, zmagałam się z jego wagą, co nabrał w niedługim czasie zgubił. Od stycznia stoimy w innym miejscu, żarcia aż nie wyjada. I w końcu mam konia. Nawet w tygodniu pierwszy raz jeździłam na nim na oklep. 😅
Ja puchnę, bo wygrałam z uparciuchem i dzisiaj się wytarzała po lonży! 😂 Przez trzy lata znajomości się nie tarzała poza boksem, nawet śladów nie było, a tu wystarczyło puścić spocone dupsko i wymyśliła jak można się podrapać inaczej niż o płot 😀 Poza tym powoli wracamy do pracy, musimy spoooro zrzucić.
Dzionka no właśnie chyba się złamię 😉 na razie robię sobie 'kalendarz' startów i być może zawitamy też w końcu na KZJ - szczególnie że w ubiegłym roku prawie wystartowałam w Sawance. Chciałabym tez może do Korty się wybrać i może do Żółwina? Na razie na spokojnie muszę siebie poprawić - bo koń złoto.
A i na jesieni bardzo chciałabym jeszcze raz jechać do Grobic, bo organizacja zawodów była ekstra i atmosfera przecudowna - tak sympatycznych zawodów dawno nie widziałam (a trochę jeździłam jako widz). Tak więc jeśli ktoś chce wystartować w sympatycznym miejscu - to Grobice uważam za strzał w dziesiątkę!