NatHuragana, ae, dzięki 😉
Julie, dziękujemy! 😉 Generalnie spotkałam w tak zwanym między czasie różnych ludzi, dowiedziałam się, że lonża może być bieganiem na patencie na sznurku, lub też PRACĄ, niestety nie wszyscy rozróżniają to, ja spotkałam na swojej drodze ludzi którzy mnie nauczyli świadomie lonżować 😉
gunia92, nasze pierwsze spotkanie to chyba nawet 3 lata temu było 😉 + rok temu w Radzyminie
Ale lonżowanie mi sie nie podoba czambon,gumy,linki dla mnie wszystko co nie idzie od potylicy przez wedzidlo jest nie prawidlowe 🤔
Nie bardzo rozumiem tego. Generalnie według mnie każdy patent jest świetny, ale nie dla każdego konia. Pamir np nie toleruje chambonu - niektórzy tutaj zachwycali by się, bo idzie z głową bardzo nisko, ale na prostej szyi, na dyszlu, na gogu jest odrobinę lepiej, super sprawą są wypinacze pojedyncze u niego, ale też trójkątne - aczkolwiek wypięte trochę nie standardowo. Hitem jest to na czym obecnie chodzi - ta zielonka linka przez grzbiet.
Katharina, Generalnie ja u różnych Trenerów widziałam tak wypinane konie, można kupić w sklepie jeździeckim, niestety nie wiem jak to profi się nazywa (metoda uwiązowa chyba?). Generalnie jest to po prostu linka przez grzbiet, między nogi i do wędzidła. Jest to dość, eee, kontrowersyjne, bo jak koń nie schodzi z głową to robi sobie w buzi tarkę, ja z tym problemu nie mam, bo Pamir bardzo chętnie schodzi z głową w dół 😉 Świetna sprawa, ja wypinam do wędzidła, kiedyś też lonżowałam na kantarze sznurkowym i dopiętą do tego linką.