facet... jak zwykle przyjaźnię się z tym, co mi się podoba. znając życie, tak się będę męczyła, bo jakoś nie potrafię zaryzykować i zrobić pierwszego kroku :/ i jak wracałam z spotkania (na którym go nie było) to mnie obsrał ptak. mi się ostatnio śniło, że ja i moje przyjaciółki zamieniłyśmy się w konie i pasłyśmy się u mnie w stajni. miałam piękne kopyta i dłuuugą grzywę 🙂
ale on się tak uśmiecha! buuuu.... (dobrze komuś ponarzekać ^^ przyjaciółkom już mi głupio, monotematyczna się czuję)
sen bardzo ciekawy ^^ i jeszcze obok było jeziorko i tam topili się ludzie i nas to nie ruszało, bo byłyśmy końmi. tylko że za każdym razem jak oni się topili to wszystkie cztery dostawałyśmy okres. i ten okres był frustrujący, dlatego uczyłam mojego psa, żeby ich wyciągała 🙂
też poznałam kiedyś takiego z uśmiechem... uśmiechał się tak, że nogi mi miękły i miałam kisiel w gaciach, mimo że był kompletnie nie w moim typie. dalej mnie kręci jak go widzę, mimo, że nigdy nic się nie stało.
może ktoś chciałby się ze mną połączyć na skajpie i posłuchać o hominidach? plizzz
może ktoś chciałby się ze mną połączyć na skajpie i posłuchać o hominidach? plizzz
Cokolwiek to jest ja odpadam, bo idę spać 😉 Na rano się umówiłam, a nie ukrywam, że lekko podpita jestem 😉
Właśnie się kiedyś zastanawiałam czy nie założyć ventrilla dla voltowiczow, to taki skajp na kilka osób 🙂 Uzywamy tego na studiach i ze znajomymi namiętnie 🙂
Wróciłam z pracy. Nie dam rady pojechać rano do konia, bo znowu mam pracę i nie wiem czy nie będę pracować w święta. Nawet mój język jest zafiksowany na temacie pracowniczym i nie chce mu się szukać synonimów. A w temacie korków cisza. Eh, idę spać, jutro świat może będzie bardziej przyjaznym miejscem.
to może jednak zdecydujesz się mnie posłuchać? zobaczysz jaki mam ładny szlafroczek!
PonPon, ja będę gadać, ty możesz tylko słuchać 🥂 mój uśmiechowy nigdy nie wiem co mówił i czy nie żartował i czy nie usmiechał sie bo nie widział co po wiedzieć, albo nie mówil nic bo już nie chciał ze mną gadać bo niekontaktowałam...
to może jednak zdecydujesz się mnie posłuchać? zobaczysz jaki mam ładny szlafroczek!
Chłop mi właśnie zameldował, że też do domu dotarł więc mogę spokojnie iść spać 😉 [taki zwyczaj, on mnie odprowadza po czym czekam aż napisze, że dotarł do siebie bezpiecznie]
cieciorka, nie wierzę Ci, mnie nie przekonasz tak łatwo 😉
pracoholizm wykańcza mnie do tego stopnia, że ostatnio popłakałam się przed publiką. i szlag trafił głęboko utarty pogląd o moich boskich umiejętnościach radzenia sobie ze wszystkim, w każdej sytuacji i o każdej porze dnia.
dobrze chociaż, że publika składała się z jednej osoby.
ale i tak kocham swoje życie i nie zamieniłabym się z nikim 😉
Muszą pomarudzić. Podczas ostatniej wizyty u fryzjera dałam się namówić na cieniowanie włosów. Efekt był fajny, ale już następnego dnia przypomniałam sobie, dlaczego nienawidzę cieniowanych włosów. Mniejsza o to, czekałam żeby trochę odrosły i można je było wyrównać. Nadszedł ten czas- dolna partia włosów za ramiona, górna za brodę. Tak akurat wymierzyłam, że przy zrównaniu do górnych dalej będę mogła związać w kitkę. Pokazałam mamie, gdzie ciąć, poniżej tych kosmyków, zostaw trochę, żeby potem wyrównać. Mama wzięła, złapała, ucieła nad palcami- jakieś 3cm powyżej kosmyka 🙇. Włosów mam dużo więc z tyłu nie udało się jej już wyrównać do tej wysokości i z przodu są krótsze, czego nie cierpię. Poza tym, że krzywe, ale to akurat rybka. Jakby cięła tylko te dolne, to by miała 1/3 tego co teraz i spokojnie by wyrównała z tyłu. Wiem, że nie chciała źle, ale wkurzona jestem strasznie na tę sytuację i nie mogę zrozumieć jak można złapać i uciąć powyżej tego, do czego ma się równać. 🤔 Zaoferowała, że zawiezie mnie i zapłaci za fryzjera, ale ja chciałam zapuszczać, tylko równe włosy! 🙁 To oznacza chodzenie w pospinanych włosach przez kilka najbliższych miesięcy, a to sylwester, swieta, urodziny, karnawał 🙁. Dołka złapałam przez to, wiem że włosy odrastają, ale jestem strasznie zła. Nie lubię patrzeć na siebie w lustrze, jak idę się myć, rozbieram się tylem do lustra i jak wychodzę wycieram się i ubieram zanim odparuje, a teraz nie będę nawet przy myciu twarzy? Cholera, czuję się, jak przed okresem, mimo że to nie czas 🤔
jadę zaraz na wigilię stajenną do byłej stajni 🙂 cieszę się, że ten zwyczaj przeżył bo to cholernie pozytywna sprawa 😉 a potem do siebie, mam ochotę jechać w teren ale nie wsiadam jeszcze przez jakiś czas grrr...
Ja mam dziś 2 Wigilie i też 2 serniki, bo jeden jakiś taki średni wyszedł :/ Upiekłam więc drugi. Na razie siedzę w piżamie, ale pora się zbierać do wyjścia. Jeszcze jeden trening przed biesiadą 😉
Spędziłam dziś bardzo pozytywny dzień w stajni 😀 Teraz z naładowanymi akumulatorami, jednak nieco przemarznięta planuję zabrać się za tworzenie tematu mojej pracy magisterskiej, ale mam pustkę w głowie i zero pojęcia od czego zacząć... Może ktoś mógłby mi udzielić wskazówek?? :kwiatek: