zdjęc na razie nowych nie ma, w srode nadrobię
pierwsza jazda w domu za nami - zdziwiony nieźle, stroszył się przy drzwiach wejściowych i łypał na lustra ale to wszystko, potrafił się nawet troche skupić i rozluźnić, bez wiekszych wymagań - mamy sobie podróżować tylko
na razie obsługa przy nim bardzo ostrożna żeby go nie sprowokować niczym - wcześniej tylko raz wyjezdzał ze swojej 'rodzinnej' stajni, więc wszystko jest dla niego super nowe, ale w tym całym zdumieniu jest też bardzo ciekawy i woli zostac tam gdzie jest i sie przyjrzeć
na razie więcej nie powiem, bo za bardzo nie wiem co
pisałam że nazywa się Don Johnson L?
po Lansjer L od Donnerdamme L - papier ma bardzo interesujący, kupowałam konia a nie dokument, ale jestem mile zaskoczona 🙂
k_cian ojj, trochę z tymi postępami ostatnio krucho, ale mamy swoje dni gdzie Twój Rudy? już nie pamiętam kiedy go widziałam
Deborah bo on przygotowania na zimę robi. Poza tym błotne maseczki robią swoje
Pursat - ach... no po prostu cudny jest ten koń
wasia - współczuję straty
Zuziasta - wow, niezłe brykańsko było, i tył i przód w górze 🙂
Manta - jaki brudasek 🙂 ostatnio moja też tak wyglądała, chyba wyczuła że przyjadę i specjalnie się wytarzała w błocie, bo cały tydzień była czysta
_kate - przez te zdjęcia wydawało mi się że jest ogolony 🙂 ale zmienia maść przynajmniej kilka razy w roku, ślicznie razem wyglądacie
ciska - spore masz stadko, ładne koniki
margaritka - Nerwina wraca już do treningów, a mały za mamusią musi ganiać 🙂
Tristia - i ja się załapałam na zdjęcia, ale zabawa była 🙂
forta jaki fajny wiewiór! co się stało że się rehabilitujecie?
Na początku października zaczął kuleć, zaczeliśmy leczy mięsień międzykostny, po drodze przeszliśmy przez trzeszki, skończyliśmy na stawie koronowym -kontuzji mechanicznej. Dzisaj dostał ostatni zastrzyk i zobaczymy...
jasne 🙂 powiem szczerze - kamień z serca, mądra z Ciebie babka
kate_ a mój rudy ma się dobrze tylko albo ja nie mogę się zgrać z fotografem albo fotograz z pogodą czy też oświetleniem.. i tak wychodzi a aparat jakoś zawsze nie po drodze żeby po niego zajechać.. uroki samodzielnego życia
Gabik, troche dokazywal, ale niegroznie. W koncu jest na skromniutkich racjach zywnosciowych i torszke przymulony tymi miesiacami spacerowania. Zmeczony absolutnie nie.
hah dzieki jak wymieniali ogrodzenie to nie jezdzilam nawet jesli byla 3 metrowa szpara ( chcialam czyms zastawic ale nic stabilnego nie moglam wymyslic wiec miala Nerwina 3 tyg przerwy. nawet nie wiece jak jestem dumna z malego, ze chodzi na uwiazie, stoi grzecznie uwiazany, nawet na korytarzu jak mamuska w boksie, daje sie caly czyscic i sam podaje nogi ... kocham moje nerwowe !
dostała nową porcje fotek z wakacji -w sam raz na środek zimy
to zawody na które pojechalam totalnie na wariata, bez białych bryczesów i marynarki (zawodów nie było w planach wakacjowania). Bryczesy jakoś udało się zdobyć, gorzej z marynarką,ale ponieważ było +35 stopni nie myślałam,że będzie potrzebna