Duplikat paszportu - czy ktoś z Was wyrabial duplikat w ostatnim czasie i czy koń z duplikatem może byc wpisany do ksiegi stadnej? Koń ma znane, obustronne pochodzenie i badanie markerów genetycznych. Mial wydany paszport, ktory bedzie trudny do odzyskania.
karolina_, ze związkiem trakeńskim to są niezłe przeboje. Ja zauważyłam błędy w rodowodzie u mojego konia - zduplikowali dziadków po stronie ojca. Odesłałam paszport do korekty - odesłali taki sam bez naniesionych poprawek. Dzwoń do skutku do nich. Tyle walczyli by rasa trakeńska miała w Polsce swoją księgę to kurczę wypadałoby by w końcu zadbali o swoich hodowców.
patkahm, ja miałam teraz taka przeprawe, ze rezygnowalam z trakenow calkowicie. Serio, wole zrezygnowac z hodowli niz opisac znowu w polskich związkach.
Wzhk wysłało mi 02.12 paszport po zmianie właściciela i oczywiście do tej pory go nie mam. Na śledzeniu przesyłki jest tylko informacja, ze przesyłka jest w transporcie i tyle... Oczywiście już się stresuje na maksa, poczta oczywiście ma mnie w nosie i nic nie mogę zrobic bo nie minęło 14 dni roboczych... czy ktoś miał podobną sytuację? Czy już się powinnam interesować wyrabianiem duplikatu? Co w ogóle się dzieje jak paszport się (tfu tfu) zagubi?
Pojawił się w obiegu dokument pt Certyfikatu Pochodzenia Konia. To karta z rodowodem konia bez praw hodowlanych. Z jednej strony rzecz oczekiwana przez niektórych , a z drugiej mogąca być źródłem wprowadzania w błąd ludzi słabo zorientowanych. Widzę, że już się pojawiają ogłoszenia z fotkami tych dokumentów , ale info i ich znaczeniu brak.
melehowicz, o ile dobrze pamiętam to w paszportach ma już nie być pochodzenia, tylko na tych dodatkowych certyfikatach. Mam nadzieję, że jednak tak się nie stanie, bo to średnio udany pomysł.
Fokusowa, to ogolnounijny pomysł czy dotyczy tylko PZHK? Mnie te wkladki strasznie denerwują (sa w paszportach z DE i NL). Latwo je zgubic a duplikat kosztuje sporo.
karolina_, Nie jestem pewien ale to hest wpięte e paszport, tylko na adnotację że nie stanowi załącznika do działu V. i nie dotyczy koni z uprawnienismi hodowlanymi. Tylko "bez prawa wpisu do księgi"
Kupiłam klacz mini shetty, paszport holenderski, wpisana do Imno. Była ze źrebakiem, źrebię zgłoszone do opisu pzhk, bo ogier nie dostał licencji Imno, ma licke pzhk, ale uzyskaną po pokryciu tej klaczy 😉
W pzhk proponują mi opis z prawem hodowlanym dla małej (Polski kuc miniaturowy), ale wymagać to będzie licencji dla matki pzhk, co wykluczy ją z Imna. Albo opis bez praw hodowlanych. I się zastanawiam, co warto w takiej sytuacji zrobić.
Kuc będzie miał wpisane pochodzenie, bo bez tego wart jest tyle co waży, ale nie wiem, ile warte prawa hodowlane... Ale zabierać klaczy z Imna nie wiem, czy chcę, bo dla niektórych to dodatkowa wartość.
Co doradzicie?🙂
melehowicz, no właśnie nie wiem, skąd pzhk sobie tak wymyśliło. Klacz jest w dwóch już teraz (Imno i niemieckim), i tu problemów nie było najmniejszych.
Polska Księga Stadna Kuców Szetlandzkich, siedziba mieści się w Imno. Pzhk nie ma tam wstępu, oni mogą mi zrobić klaczy licke na Polski kuc miniaturowy, bo do szetlanda w pl tylko Imno. I niby ok, tylko nie rozumiem, dlaczego jedno wyklucza drugie.
To jakieś nieporozumienie. Koś coś powiedział niezdarnie i tak wyszło. Jeśli spełnia wymogi to można to wszystko ogarnąć. Skąd związek szetlandzki miałby wiedzieć o licencji PZHK i z jakiego powodu odmówić licencji szetlandzkiej? Powszechnym jest że klacze półkrwi maja licencję w kilku związkach.