Tania, dlatego dzieci wychowywane w akademikach to już nie jest coś normalnego. i dlatego granica się przesuwa. Kto przyjmie 23 letnią dziewczynę do pracy, skoro ma 2 letnie dziecko? Wolą taką, która nawet faceta nie ma, bo nie ma zobowiązań i może się w 100% zaangażować. A wszyscy wiemy jak jest teraz z pracą...
Tania, da się. Jednak stojąc przed wyborem czy chcę uczyć się i mieć czas na kino, kawiarnię, wypad -spontan na weekend na mazury, czy mogę szaleć do rana w klubie a perspektywą między gotowaniem zupek a praniem spiochów uczenie się do egzaminu korzystając, że dziecko śpi wybieram to pierwsze.
Hmmm, a może ja mam traumę po młodszej siostrze, której ulubionym zajęciem przez pierwszy rok życia było darcie się?
Szczerze dziewczyny nie wyobrażam sobie obecnie wychowywanie dziecka w akademiku... Czasy się zmieniły, sama jestem studentką i wiem co się w akademikach dzieje. U nas akademiki podzielone są głównie na: totalne picie i wielkie kujoństwo... Nie wyobrażam sobie dziecka w takich warunkach.
xequus powstrzymaj się chociaż od nazywania tego głupotą. Ja doskonale rozumiem, że może się to ludziom nie podobać. Kwestia sporna jest tylko taka, że jak starszym wiekowo parom zdarzy się wpadka to wszyscy się cieszą, a oburzenie następuje gdy w ciążę zachodzi dziewczyna poniżej 20 roku życia. Nie można jednak wszystkich 'młodych ciąż' nazywać głupotą i wyobrażać sobie, że zachodzą w nie dziewczyny puszczalskie, imprezowiczki bez planów na życie. Oczywiście chwytam się na głowę gdy widzę pokazywane w telewizji idiotki z małymi dziećmi, ale taka już jest telewizja. Ja z moim partnerem jestem od trzech lat. Dla jednych to mało, a dla drugich nie. Ciąża nas zaskoczyła, ale jesteśmy przeszczęśliwi i nie mam prawa tego żałować. Często ludzie wypowiadają się, że jeśli się nie chce wziąć odpowiedzialności za dziecko, to lepiej w ogóle nie rozpoczynać współżycia. Ja rozpoczęłam, używałam środków antykoncepcyjnych, ale to nie zawsze wystarcza. Uszanuj proszę to, że jestem z człowiekiem, którego bardzo kocham; w ciąży z dzieckiem dla którego zrobię wszystko by było szczęśliwe i sama też jestem ze swojego życia zadowolona.
No, ja kończę dyskusję, bo nie chcę, żeby to się za bardzo rozwinęło bo się jeszcze zdenerwuję - przepraszam, po prostu nie mam na to głowy :kwiatek:
kujka w porządku, muszę przestać być taka wrażliwa w tym temacie, ale czuję się wpędzona w okropny stereotyp.
dlatego właśnie napisałam, żebyś nie odbierała tego osobiście 😉 bo chodziło mi typowo o wpadkę przez duże "W" spowodowaną głupotą. Twój przypadek oczywiście nie jest typowym, stereotypowym. Przepraszam nie sprecyzowałam tego.
Atea, to decyzje Twoje i partnera. Nie mi krytykować czy chwalić. Dyskutujemy tu jednak w większości, o słuszności świadomego planowania macierzyństwa w danym wieku.
No to odnośnie świadomego planowania. Cóż to da kobiecie po 40-ce, która przebada swój płód, że płód ma zespół Downa? Ten zespół powstaje, nie w wyniku predyspozycji genetycznej kobiety, ale w wyniku starzenia się komórek jajowych, które ulegają zapłodnieniu. Taka stara komórka jajowa ma większe predyspozycje, do wystąpienia zaburzeń genetycznych.
Więc co to da? Takie badanie prenatalne? Ani nie da rady powstrzymać rozwoju zespołu Downa, ani nie da rady go leczyć jako płodu. Można albo usunąć, co jest nielegalne ( legalne jest usunięcia wad płody śmiertelnych dla płodu, np bezmózgowie) albo nastawić się psychicznie. Mimo rozwoju medycyny i wykonywania badań, nie można "sterować" zespołem Downa, czy innymi schorzeniami tego typu.
Jeszcze co do planowania. Wiele par twierdzi, że "gdyby mieli tak czekać i planować, to chyba nigdy by się nie zdecydowali. Bo zawsze jest coś nie tak, coś co przydało by się zmienić/zrobić zanim zaplanujemy ciążę." Wiele par wpadło i uważa po latach, że "w zasadzie dobrze się stało, bo sami, to nei wiedzą kiedy by się zdecydowali na dziecko. Tak w pełni planowo".
tunrida, chyba najlepiej nie przesadzać w żadną stronę. Może doprecyzować wg uznania różne etapy. 13-18- lat - rodzaj patologii, dzieci rodzą dzieci 19-23- wczesne macierzyństwo, dla mnie ok, ale zbyt egoistyczne mam podejście by sobie utrudniać życie, 24-30- najlepszy moment by pomyśleć o dziecku, w miarę ambicji rozumiem decyzje o dziecku bliżej górnych granic, wymogi ekonomiczne itp. 31-35 zegar bije, ostatni dzwonek by myśleć o pierwszym dziecku powyżej 36 ciąże wyższego ryzyka, z świadomością że dziecko może być niepełnosprawne.
Każdy poza pierwszym etapem jest wyborem świadomych, dorosłych ludzi. Umówmy się, że jednak wpadki mimo prawidłowych zabezpieczeń są małym %, inne wpadki to wg mnie nie wpadki a ciąże nieprzemyślane.
[quote author=JARA link=topic=35211.msg826338#msg826338 date=1293542850] Wolę kobiety, które rodzą po 30stce, bo są na to gotowe niż te młodsze, nie gotowe, nie odpowiedzialne. Co by w domy dziecka czy kostnice dobrze prosperowały.
Chyba jednak troche po bandzie poszlas... [/quote]
Chyba troche przesadziłaś. Znam mnóstwo dojrzałych kobiet i odpowiedzialnych grubo przed 30. Które mają, chcą mieć dzieci, opiekują się nimi, sa odpowiedzialne. Wiele do rzeczy ma tutaj mózg, wychowanie i dana sytuacja życiowa w jakiej się znajdujemy. Sama mam 23 lata i dziecko, którego CHCIAŁAM (sic! w tym wieku???? :ke🙂 Nikt nie wierzył jak mówiłam, że w ciąży jestem. Ja? Ta co pierwsza na imprezy biegła, z fajką i kumplami nie mogła się rozstać? Przychodzi taki strzał w tyłek kiedy wie się, że juz mozna się rozmnożyć po prostu i chce się być matką, wycierać gile i kupy i nic więcej nie jest istotne niz ten mały naleśnik. Dojrzałośc psychiczna do tego jest ważna, a nie wiek.
Przychodzi taki strzał w tyłek kiedy wie się, że juz mozna się rozmnożyć po prostu i chce się być matką, wycierać gile i kupy i nic więcej nie jest istotne niz ten mały naleśnik. Dojrzałośc psychiczna do tego jest ważna, a nie wiek.
hanoverka dokładnie ❗ Trzeba przy tym pamiętać, że każdy dojrzewa w innym momencie. Co z tego, że laska dobija do 30, gdy mentalnie wciąż dzika 16. To niech lepiej poczeka, na odpowiedni moment, na świadome macierzyństwo, niż dziecko ma potem cierpieć.
No to odnośnie świadomego planowania. Cóż to da kobiecie po 40-ce, która przebada swój płód, że płód ma zespół Downa? Ten zespół powstaje, nie w wyniku predyspozycji genetycznej kobiety, ale w wyniku starzenia się komórek jajowych, które ulegają zapłodnieniu. Taka stara komórka jajowa ma większe predyspozycje, do wystąpienia zaburzeń genetycznych.
Więc co to da? Takie badanie prenatalne? Ani nie da rady powstrzymać rozwoju zespołu Downa, ani nie da rady go leczyć jako płodu. Można albo usunąć, co jest nielegalne ( legalne jest usunięcia wad płody śmiertelnych dla płodu, np bezmózgowie) albo nastawić się psychicznie. Mimo rozwoju medycyny i wykonywania badań, nie można "sterować" zespołem Downa, czy innymi schorzeniami tego typu.
tunrida może dać świadomy wybór - rodzę, czy usuwam. Legalnie, czy też nie.
I przygotować sie psychicznie na przyjście takiego dziecka, a nie szok po porodzie. Ja robiłam wszystkie możliwe badania pre - te nieinwazyjne i sama zastanawiałam się, co zrobię jezeli wyjdzie jakaś trisomia, rozszczep kręgosłupa czy coś w tym stylu. Prawdopodobnie przygotowywałabym się inaczej, przygotowała odpowiednio dom, rodzinę i wszystkich. Mieliśmy małego stracha, bo po źle zinterpretowanych wynikach wysżło nam, że mamy 0,5 % szansy na zespół Downa.
TeliKoń to zwierzak. Animal. Rży i wierzga. Patrzy w dal. Konstanty Ildefons Gałczyński 28 grudnia 2010 19:36
No to odnośnie świadomego planowania. Cóż to da kobiecie po 40-ce, która przebada swój płód, że płód ma zespół Downa? Ten zespół powstaje, nie w wyniku predyspozycji genetycznej kobiety, ale w wyniku starzenia się komórek jajowych, które ulegają zapłodnieniu. Taka stara komórka jajowa ma większe predyspozycje, do wystąpienia zaburzeń genetycznych.
Nie zgadzam się. Zespół Downa występuje też tam, gdzie są ku temu predyspozycje. Jedno z rodziców może być "nosicielem" i na "nosicielstwo" robi się badania. Zespół Downa nie jest już ściśle wiązany z wiekiem kobiety, ale również z wiekiem mężczyzny.
Nie no...tak, masz rację. Chodziło mi o to, że nawet jeśli badanie genetyczne wyjdzie Ci ok, a lat masz ponad 40 to i tak ryzyko jest bardzo duże, mimo iż twoje badanie wyszło ok. I badanie prenatalne wykonane podczas ciąży niczego już nie zmieni oprócz wcześniejszej wiedzy.
hanoverka to jestes bardzo pozytywnym przypadkiem 🙂
hanoverka dokładnie ❗ Trzeba przy tym pamiętać, że każdy dojrzewa w innym momencie. Co z tego, że laska dobija do 30, gdy mentalnie wciąż dzika 16. To niech lepiej poczeka, na odpowiedni moment, na świadome macierzyństwo, niż dziecko ma potem cierpieć.
Ano wlasnie, i tutaj np. ja jestem takim przypadkiem...
[quote author=zima link=topic=35211.msg826348#msg826348 date=1293543389] [quote author=JARA link=topic=35211.msg826338#msg826338 date=1293542850] Wolę kobiety, które rodzą po 30stce, bo są na to gotowe niż te młodsze, nie gotowe, nie odpowiedzialne. Co by w domy dziecka czy kostnice dobrze prosperowały.
Chyba jednak troche po bandzie poszlas... [/quote]
Chyba troche przesadziłaś. Znam mnóstwo dojrzałych kobiet i odpowiedzialnych grubo przed 30. Które mają, chcą mieć dzieci, opiekują się nimi, sa odpowiedzialne. Wiele do rzeczy ma tutaj mózg, wychowanie i dana sytuacja życiowa w jakiej się znajdujemy. Sama mam 23 lata i dziecko, którego CHCIAŁAM (sic! w tym wieku???? :ke🙂 Nikt nie wierzył jak mówiłam, że w ciąży jestem. Ja? Ta co pierwsza na imprezy biegła, z fajką i kumplami nie mogła się rozstać? Przychodzi taki strzał w tyłek kiedy wie się, że juz mozna się rozmnożyć po prostu i chce się być matką, wycierać gile i kupy i nic więcej nie jest istotne niz ten mały naleśnik. Dojrzałośc psychiczna do tego jest ważna, a nie wiek. [/quote]
Ja nie mówię, że nie ma odpowiedzialnych 23latek. Ale powiedz ile ich jest na tle tych niedorośniętych? Ja mam 24 lata i jestem pewna, ze rodząc zrobiłabym tylko krzywdę dziecku.
Od kiedy nie można usunąć płodu u którego stwierdzono chorobę? Mojego kuzyna żona urodziła dziecko mimo iż mówili lekarze żeby usunęła, bo dziecko będzie kaleką.
Teraz jest trend na późne, dojrzałe macierzyństwo. I co z tego, skoro organizm kobiety niestety się nie dopasuje do takiego trendu i nic się nie poradzi na to, że tak naprawdę do wczesnej 30 plus jest najlepszy czas na dziecko. Biologicznie i tylko z punktu widzenia kobiecego organizmu. Ja się cieszę, że mam już dziecko odchowane i mogę się skupić nieco bardziej na swojej pracy, bez patrzenia na mnie przez pracodawcę jak na potencjalny przyszły inkubator. Wiele moich rówieśniczek z dzisiejszej perspektywy mi zwyczajnie zazdrości mojej decyzji o wczesnej ciąży, własnie z punktu widzenia ich pracy. Teraz mają gdybania- zajść teraz czy poczekać. Ten problem mnie nigdy nie dotyczył i bardzo sie z tego cieszę 🙂
Przychodzi taki strzał w tyłek kiedy wie się, że juz mozna się rozmnożyć po prostu i chce się być matką, wycierać gile i kupy i nic więcej nie jest istotne niz ten mały naleśnik. Dojrzałośc psychiczna do tego jest ważna, a nie wiek.
Ważne jest też gdzie się mieszka... Na wsiach 21 kobieta jest już starą panną, tam średnia wieku wychodzenia za mąż i rodzenia to 19lat... To jest dopiero straszne, bo presja nie tyle rodziny co społeczeństwa i wizja wyklęcia jako starej panny... :/
Również nie widzę takich sytuacji na wsiach. Raczej nadal można zauważyć, że młodzież coraz częściej opuszcza wieś i dba o własną edukację w większych miastach.
JARA moze ja mam takie towarzystwo po prostu, ale widzę dookoła siebie laski do 25 lat które spokojnie chciałyby lub planują zajść w ciążę, do tego mają pracę i kończą studia lub je skończyły, mają też swoje pasje.
xeguus to juz stare i nie modne, nie ma juz czegoś takiego na wsiach. Zawsze jakiś wyjątek się zdarzy, ale bez przesady.
Myślę, że zwłaszcza na wsiach gdzie jest przewaga starszego pokolenia nadal jest taka mentalność. Może głupi przykład, ale skojarzyło mi się to z jakimś odcinkiem "Rozmów w toku" gdzie był ten temat poruszany. Z reszta widzę po mentalności ludzi w mojej dzielnicy... Stare "ciotki klotki" najchętniej kazałyby wszystkim dziewczyną w moim wieku mieć męża i dzieci... 😉
Ważne jest też gdzie się mieszka... Na wsiach 21 kobieta jest już starą panną, tam średnia wieku wychodzenia za mąż i rodzenia to 19lat... To jest dopiero straszne, bo presja nie tyle rodziny co społeczeństwa i wizja wyklęcia jako starej panny... :/
aaaaale nieprawda. A z " rozmow w toku" trudno czerpac obraz spoleczenstwa, kiepsko bysmy wygladali...
aaaaale nieprawda. A z " rozmow w toku" trudno czerpac obraz spoleczenstwa, kiepsko bysmy wygladali...
dlatego napisałam, że głupi przykład że z rozmów w roku 😉 ale serio, jest jakaś taka mentalność na mniejszych wsiach, że starsi ludzie naciskają. Widzę po gadaniu w mojej dzielnicy, gdzie jest dużo starszych kobiet i widzę po wsi gdzie mieszka moja druga babcia, że taka mentalność w starszych ludziach została i nieraz naciskają na swoich wnuczków/wnuczki. Oczywiście nikt nie mówi, że młodzi muszą się z tym zgodzić 😉
Cztery lata mieszkałam na wsi mazowsze/podlasie i tam naprawdę tak było, że 21-latka uważana była za starą pannę 🙄 Kobieta liczyła się tylko jako matka, kobieta niepłodna była trzeciej kategorii, a po poronieniu trzeba było natychmiast ponownie zajść w ciążę, inaczej cała wieś gadała, że ona to jakaś felerna, albo za grzechy pokarana 🤔wirek:
JARA- "Obecnie przerwanie ciąży jest legalne tylko wtedy, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej oraz istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, bądź też zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.
Ale co fakt, to fakt. Zespół Downa jest uważany za ciężką wadę płodu ( jako że często towarzyszy mu wada serca, oprócz innych wad często występujących) i w Polsce aborcja jest wówczas dopuszczalna. Z tego co się doczytałam jest kilka chorób, które nie stwarzają problemu do dokonania aborcji ( bezczaszkowie, bezmózgowie) a są choroby, które wyszczególnione czarno na białym nie są, i czasami mimo iż prawo teoretycznie zezwala na wykonanie legalnej aborcji w takim przypadku, to żaden ze szpitali aborcji się nie chce podjąć. Czyli- niedoprecyzowanie.
problem z zespołem Downa jest niestety taki, że ... czesc takich dzieciaków rodzi sie z mniejszym uposledzeniem a czesc z większym... czasami takie dziecko, odpowiednio pilnowane kończy szkołe, może w miarę normalnie żyć pod opieką oczywiście, a czasem jest rośliną...
bardzo trudne takie są sprawy... niestety, co do wsi... mysle ze trochę sie to zmnienia kobiety NIE chcą zostawać na wsi, chcą do miasta! wystarczy zobaczyć ilu jest starych kawalerów - rolników i na wsiach... kobieta chce mieć "lekką pracę" w sklepie, czy w biurze, a nie noszenie wiader z wodą... - to oczywiste jest...
a co do dzieci - mysle ze dostępność środków anty jest mniejsza... i ginów też... na wiosce zawsze moja koleżanka prosi mnie o zakup prezerwatyw... - jak jej kupiłam 1 opakowanie to mnie wyśmiała "chyba na jedną noc!" bo ona "wstydzi się" kupować w wiejskim sklepie... bo przecież "ma meża"...wiec po co jej prezole??