Forum towarzyskie »

Wkurzają mnie dzieci i presja macierzyństwa -wydzielony z "kto/co mnie wkurza.."

Bo w ogólnym wątku o wkurzaniu od razu rzucały się matki do obrony dzieci, więc uciekłysmy ... A one tutaj przyszły  😁
szd51 może dlatego, że jednak dzieci i ich matki są bardziej powszechne niż grubasy w bikini (przynajmniej w mieście) czy rowery stacjonarne (chociaż nie wiem, wkurza mnie, że mój sąsiad na klatce schodowej trzyma, pod swoimi drzwiami na szczęście). Natomiast jeśli odczuwasz taką potrzebę to załóż bliski Ci wątek i wówczas demokratycznie zostanie jego przydatność oceniona, może jest więcej takich jak Ty 🙂

edit. poprawka
Jagoda "przynajmniej" :kwiatek:
Oczywiście 🙂
szd51 może dlatego, że jednak dzieci i ich matki są bardziej powszechne niż grubasy w bikini (bynajmniej w mieście) czy rowery stacjonarne (chociaż nie wiem, wkurza mnie, że mój sąsiad na klatce schodowej trzyma, pod swoimi drzwiami na szczęście). Natomiast jeśli odczuwasz taką potrzebę to załóż bliski Ci wątek i wówczas demokratycznie zostanie jego przydatność oceniona, może jest więcej takich jak Ty 🙂


No ale właśnie już są dwa wątki ogólne o wkurzaniu i przewijają się tam bardzo różne tematy i zawsze jest strona wkurzona i zawsze znajdują się "obrońcy" i żaden temat nie podnosi temperatury tak bardzo jak dzieci (swoją szosą czemu dzieci a nie rodzice  :icon_rolleyes🙂.

Z moich obserwacji wynika, że jednak grubasy świecące negliżem (bikini to był taki skrót myślowy) są bardziej popularne niż matki karmiące piersią  😉

A jeszcze mam takie pytanie do wszystkich bezdzietnych ekspertów w temacie żywienia niemowląt. Co zrobić w takiej sytucji????
Listopad, popularna restauracja w której odbywa się impreza. Nie jest to impreza zamknięta, oprócz nas pełno innych gości. Moje własne osobiste niemowlę wydundlało zawartość butli i nadal domaga się cyca, a więc idę do obsługi i grzecznie zapytuję o możliwość dyskretnego i komfortowego zaspokojenia palącej potrzeby. I co???? I pstro 😀
Nie ma takiej możliwość 😀 Mogę sobie iść do kibla, do samochodu (LISTOPAD na dworze jakieś +5), albo wyjść 🙂
Do kibla... cudownie  🙄

Mawia się, że nikt tak nie dokopie kobiecie, jak... druga kobieta. Nigdy nie słyszałam z ust faceta oburzenia, że pierś i matka w centrum handlowym. A już "wydojony worek" mnie rozwalił. Kurcze, ile jest w nas naprawdę paskudnej nietolerancji. Moja koleżanka ma córeczkę z pęcherzycą. Dziewczynka jest regularnie traktowana z obrzydzeniem i ogólnym ostracyzmem. Bo ma blizny i ranki. Pewnie powinna się schować gdzieś. Żeby nie razić "wrażliwych" oczu wyczulonych estetów. Kobieta karmiąca, grubas w bikini (zdecydowanie nie na plażę, fuj!). Tacy jesteśmy wszyscy kurna doskonali, idealni, piękni i wiecznie młodzi  🙄
Poczekajcie, jeszcze trochę i będzie realna wersja photoshopa. Co byśmy sobie mogli przed wyjściem z domu poprawić co nieco i dorównać współczesnym ideałom piękna.

😵

Obleśna baba z cycem na wierzchu - mówi ktoś kto co tydzień z wypiekami ogląda nowy odcinek Gry o Tron... Zejdź mi z oczu bo jesteś brzydki...
Hmm ale co wam przeszkadza, że kogoś wkurza dziecko na rowerku czy karmienie piersią publicznie? Póki nikt nie podejdzie do mnie i nie powie: proszę stąd wyjść, to jest obrzydliwe! albo nie nakrzyczy na moje dziecko, że mu rowerkiem jeździ przed nosem, to niech się ludzie wkurzają na co chcą. Mi też różni ludzie nie pasują, ba! wkurzają mnie dzieci 2-3 letnie robiące mnóstwo hałasu, ale przecież nie podejdę do nich i nie opieprzę za to, że są dziećmi.
I zgadzam się zarówno z szafirową jak i escadą - jest różnice pomiędzy normalnym (wg mnie) karmieniem piersią, tzn. chociażby przerzuceniem sobie pieluszki tetrowej na ramię i zasłonięciem cycka a wyjęciem "górą"całej piersi, złapaniem jej w dłoń i celowaniem w buzię dziecka 🙂 Jest teraz mnóstwo fajnych bluzek do karmienia, osłonek z usztywnionym okienkiem (mam i używam)... karmienie na mieście nie jest żadnym problemem. Przynajmniej ja tak robię, bo całe dnie gdzieś z dzieckiem latam i staram się dbać o to, żeby karmienie było i dla mnie i dla otoczenia jak najmniej krępujące.
Ale tak, też nie podobają mi się otyłe, zaniedbane matki, karmiące wielką piersią dziecko gdzieś totalnie na widoku - możecie mnie zlinczować 😀
Dzionka, a otyli ludzie Ci się podobają? Nie matki. Czy też powinni zejść do podziemia? Bo w sumie co za różnica, czy z cyckiem, czy bez cycka. I tak się wyróżniają. W pracy mam kolegę chorego na łuszczycę. No serio, bywa różnie. Też go zakopmy w ogródku, fujć. Chorzy na raka - no ci to są dopiero nieapetyczni. Woskowa skóra, łysi, często z bliznami... człowiek nie wie, gdzie oczy podziać. Pamiętam artykuł o kobiecie chorej na raka, która jechała z CO komunikacją. Chciała zobaczyć kawałek świata. Ktoś jej powiedział, że nie powinna straszyć ludzi  😲 Mojej koleżance na wózku w autobusie jakiś "mundry" powiedział, że jak ma rentę, to w domu powinna siedzieć, a nie zdrowym ludziom tłok w autobusie robić  😲 A potem czyta się, że Polacy są taaacy nietolerancyjni, zaściankowi, że lubią stereotypy i standaryzację. No... wystarczy sobie poczytać powyższy wątek. Ile w nas gniewu, napięcia i łaknienia szeregowania, kto nam pasi i ma prawo, a kto nie pasi i niech sobie idzie. ŻAL!
szd51 nie wszystkie restauracje są przystosowane dla matek karmiących, niestety, bo to w interesie nas wszystkich jest, by takie miejsce było wyznaczone. To samo tyczy przewijania. No, ale rozumiem, że kwestia wyboru restauracji była po stronie zapraszających, to oni powinni wybrać lokal przystosowany dla dzieci, skoro rodziców z dziećmi zapraszali 🙂 Uwagę o kiblu przemilczę, bo nie wiem czy to Twoja interpretacja informacji o braku kącika do karmienia czy sugestia obsługi. Mam nadzieję, że to jednak nadinterpretacja.
Wiecie co?
Dla mnie, skoro już najeżdzacie i piętnujecie "niedzieciate, podziwiające cycki z GoT, idealne i piękne", to powinnyście przeczytać trochę więcej postów i odnieść się do całej dyskusji, a nie wyciągacie po tym cholernym, jednym zdaniu.

Setki razy od niedzieli było wałkowane to, że nie chodzi o dzieci, tylko RODZICÓW - a że opisane zostały stricte zachowania dzieci, to co z tego? dla mnie zachowanie dziecka jest efektem tego, jak wychowuje je rodzic i nie zamierzam w każdej opisywanej sytuacji się na to powoływać. Nie chodzi o karmienie piersią w ogóle, tylko o KONKRETNE przypadki, które nas obrzydziły. Przecież kobieta, która po karmieniu tej piersi nie schowała, bo właśnie układa dziecko w wózku, nie ma prawa zwrócić naszej uwagi, a ta pierś - wymęczona, obśliniona i upaćkana mlekiem - nie może nas zniesmaczyć. Kurde, może! Jeżeli któraś chciała o tym napisać, to napisała...i co?
I od razu kobieta kobiecie wilkiem, wypaczone spostrzeganie macierzyństwa, napiętnowanie i wydumana walka o prawa, których nikt się nie czepia.

Wątek matkowy z tego co pamiętam też został wydzielony,szd51, a fanatycy rowerów, kotów czy przeciwnicy grubych bab z zaburzonym poczuciem estetyki nie rzucili się tam i nie czepiali się, że taki wątek powstał. No heloł.
Setki razy od niedzieli było wałkowane to, że nie chodzi o dzieci, tylko RODZICÓW (w dziesiątkach przykładów zostało wytłumaczone czemu), nie chodzi o karmienie piersią w ogóle, tylko o KONKRETNE przypadki, które nas obrzydziły. Przecież kobieta, która po karmieniu tej piersi nie schowała, bo właśnie układa dziecko w wózku, nie ma prawa zwrócić naszej uwagi, a ta pierś - wymęczona, obśliniona i upackana mlekiem - nie może nas zniesmaczyć. Kurde, może!

O właśnie! I owszem Jujkasek- tak samo brzydzi mnie otyli ludzie czy inni chorzy, którzy obnoszą się z tym i N każdym kroku manifestują inność.
Nie mam nic do osoby nawet skrajnie otyłej, która stara się wyglądać schludnie. Po prostu.
A już takie osoby na szlakach w górach czy na basenach wzbudzają moją serdeczną sympatię.
Różne rzeczy nas wkurzają, serio. Mamy do tego prawo, co człowiek to inny charakter, i o tym jest ten wątek. Mnie wkurzają nie tyle dzieci, co ich nieznające granic matki, zachowania typu przewijanie dziecka w autobusie czy na sali w restauracji. Do karmienia w sumie nie mam nic, sama rok karmiłam, o ile odbywa się to dyskretnie i niekoniecznie przed moim nosem. Zresztą to tyczy się wielu zachowań, rozmowy przez tel, czesania się, drapania czy choćby uporczywego kaszlu albo dziecięcego wrzasku. Nie samą kupą i cyckiem człowiek żyje 😉
Jeśli kogoś denerwują niektóre aspekty związane z dzieciakami tudzież ich rodzicami i niekoniecznie ma ochotę w ich towarzystwie spędzać wolny czas to wybiera na wczasy hotel dla dorosłych i na posiłek taką restaurację, gdzie małe dzieci np po godz 18- tej nie mogą z rodzicami przychodzić. Na szczęście takie miejsca zaczynają się pojawiać 🙂 To wiele ułatwia 🙂
Wątek matkowy z tego co pamiętam też został wydzielony,szd51, a fanatycy rowerów, kotów czy przeciwnicy grubych bab z zaburzonym poczuciem estetyki nie rzucili się tam i nie czepiali się, że taki wątek powstał. No heloł.

Nie chodzi o sam fakt istnienia wątku jako takiego tylko o to, że wszystkie inne "wkurzajki" na świecie dają radę pomieścić się w wątkach ogólnych a tylko dzieci zostały tak uroczo wyróżnione 😀

Przykro się to czyta bo ciąża, poród, macierzyństwo i karmienie piersią to są najbardziej kobiece z kobiecych spraw i jak same kobiety wypowiadają się o tym w taki sposób  to nie dziwne, że rzeczywistość tak wygląda. Nie ma gdzie nakarmić i przewinąć dziecka, ustąpienie miejsca w komunikacji też jest rzadkością już o przepuszczeniu w kolejce nie wspomnę. Oburzone spojrzenie to najmilsze co można dostać 😀 Najczęściej właśnie od innych kobiet.

Mawia się, że nikt tak nie dokopie kobiecie, jak... druga kobieta.


Święta prawda. Smutne zjawisko którego nie jestem w stanie pojąć.
koro już najeżdzacie i piętnujecie "niedzieciate, podziwiające cycki z GoT, idealne i piękne"


A ktoś tu kogoś piętnuje? Bo rozumiem, że skoro padło GoT to o mnie chodzi.
[quote author=Lanka_Cathar link=topic=35211.msg2553696#msg2553696 date=1465250764]
W temacie wywalonych cyców: http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,20183588,anna-kalczynska-pokazala-wyjatkowe-zdjecie-z-corka-madonna.html#BoxPloCz3 . Czy to jeszcze dyskretnie, czy już prowokacyjnie? Dla mnie przegięcie i próba lansowania się na fali obecnej mody.
[/quote] Dla mnie to już nie jest dyskretne i trochę pod "wywalanie cyca" podchodzi. Ale też nie widzę w tym nic nieestetycznego. Ja bym się po prostu wstydziła.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego niektóre kobiety wyciągają cyc górą, przez dekolt, zamiast dołem, pod bluzką.
W przypadku sukienki rozwiązanie jest banalnie proste, wystarczy zarzucić na ramię chustkę, czy tetrową pieluszkę i zakryć cyc od góry.
A przypadku bluzki da się zrobić tak, żeby nie było widać ani milimetra cyca, bo od góry zasłania bluzka, a od dołu dziecko.
Posłużę się zdjęciem własnym:



Zapewniam, że z żadnej strony nic nie widać, obojętnie czy bym była do kogoś przodem, czy bokiem, czy do góry nogami.

Różne rzeczy nas wkurzają, serio. Mamy do tego prawo, co człowiek to inny charakter, i o tym jest ten wątek. Mnie wkurzają nie tyle dzieci, co ich nieznające granic matki, zachowania typu przewijanie dziecka w autobusie czy na sali w restauracji.

Ale wy tak zupełnie poważnie widujecie na ulicach i w restauracjach na co dzień wiszące, wymęczone, obślinione i upaćkane mlekiem cyce  ❓ ❗ 😁
Ja w życiu nie widziałam. Ja mam szczęście, czy niektóre z was pecha...?

A taki, powszechny widok:



Dla mnie znacznie bardziej niesmaczne od tego  http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,20183588,anna-kalczynska-pokazala-wyjatkowe-zdjecie-z-corka-madonna.html#BoxPloCz3

Ale mnie na szczęście nic nie wkurza, a jak mi się coś nie podoba to odwracam głowę i tyle.  😎
Polecam.

Ja w życiu nie widziałam matki emanującej cycem podczas karmienia. Chyba mam farta  💃
Julie o, takie wstające poślady to masakra 😵

Jakiś cas temu czytałam artykuł o tym, w jaki sposób dzisiejsze dzieciństwo różni się od dawnego.
Między innymi autor pisał o tym, że dzieci bawiły się z innymi dziećmi, gdzieś na spotkaniach rodzinnych czy imprezach dorośli siedzieli przy jednym stole, a dzieci przy drugim czy wręcz w drugim pokoju. Dorośli mieli swój świat, a dzieci swój, jeden świat nie ingerował w drugi jeśli nie było palącej potrzeby.
A dziś mam wrażenie, że próbuje się dzieci na siłę wepchnąć w świat dorosłych. Do restauracji? Oczywiście z dzieckiem. Na zakupy? Z dzieckiem. Na wesele? Z dzieckiem. Na imprezę rodzinną? Z dzieckiem. Na sylwestra? Z dzieckiem. No ale z drugiej strony kiedyś chyba łatwiej było podrzucić dziecko cioci/sąsiadce/koleżance/rodzinie niż dziś?
Może na tym polega problem? Może dlatego zaczęliśmy wszędzie dostrzegać dzieci i "problemy" związane z nimi? Bo świat dziecka i dorosłego zaczyna się coraz bardziej ze sobą łączyć, granica ścierać.
Nie wiem na ile to prawda, tak sobie gdybam. Według mnie wdaje się to logiczne. Bo według mnie nie powinno się dziecka zabierać absolutnie wszędzie, są miejsca gdzie dziecko zwyczajnie albo nie ma co robić, albo będzie tylko przeszkadzać- to po co je zabierać?
😵

Brak mi słów, serio.
Trochę na zasadzie, białe jest czarne i nieważne jakiej argumentacji użyjesz, dalej będzie czarne, bo tak.

Odwracając kota ogonem, szd51,  - co pewnie też nie przyniesie efektu - wiele rzeczy nas zachwyca i każdy z nas ma wiele pasji, a to wątek "matkowy" powstał i nikt z wypowiadających się tutaj nie ma z tym problemu.
Wszystkie inne "zachwytniki" mogą mieścić się w innych wątkach, a akurat macierzyństwo zostało tak wyróżnione  😁

(powyższa wiadomość jest nacechowana ironią i bezsilnością wobec niezrozumienia argumentacji - nie jest to jakikolwiek atak, tak pro forma)

Zostało wyróżnione, bo była taka potrzeba. Forumowe matki miały potrzebę rozmawiać o swoich dzieciach, ciąży czy trudach rodzicielstwa i nikt z tym nie ma problemu.

Julie, tak. Ja miałam takiego "pecha", ale się nie bulwersowałam i nie biegałam za taką matką z krzykiem. Tak samo jak nie czepiam się kogoś, komu widać pół dupy czy kogoś, kto idzie w topie, spod którego wylewają się fałdy tłuszczu. Czy to mnie wkurza, obrzydza i denerwuje? Tak. Czy mogłabym to przecierpieć po cichu? Mogłabym i robiłam to niesamowicie długo. W niedzielę pękłam, weszłam na forum, zobaczyłam wątek, który idealnie sprawdził się na mój "ból dupy" i się wyżaliłam.

tulipan, mi chodzi głównie o to, że nie mam prawa w tym wątku opisać patologicznych zachowań dzieci, na które rodzic nie zwraca uwagi czy załamać rąk nad sytuacją, kiedy kobieta będąca matkom zachowuje się jakby była królową, a jej dziecko pępkiem świata, a fakt, że ja dostaje piłką tenisową w łeb albo zastanawiam się kiedy jakiś bachor wreszcie mi wleci pod koło motocykla, bo parking jest najlepszą miejscówką na naukę jazdy na rolkach,  jest kompletnie ignorowany.
W ten sposób czuje się napiętnowana, bo mimo, że w realu podchodzą do tego ze stoickim spokojem, a jak zajdzie potrzeba, to lecę na złamanie karku, by komuś pomóc wynieść wózek z autobusu, to tutaj - w tym wątku, nie mogę napisać, co mnie boli, bo z miejsca przychodzą osoby, które twierdzą, że jestem zła i niedobra i że to "żal", że takie rzeczy mnie oburzają, skoro gołe cycki w filmach nie.
Filmy oglądam z własnej woli, a matkę, która siedząc w ogródku przy restauracji wystawia 5letniego berbecia na siku za barierkę - już nie.
jujkasek, rozneglizowane grubasy w miejscach do tego nieprzeznaczonych (czytaj- na ulicy) tez wzbudzaja moje skrzywienie i wewnetrzne 'ble'. Ja sama, wazac piecdziesiat pare kilo normalnie (tzn bez dwojki pasazerow na gape w brzuchu), nie zaloze poza wlasnym ogrodkiem mini ani krotkich szortow, bo po prostu nie mam ladnych ud, wiec ubieram sie tak, zeby ich nie eksponowac. Co z tego, ze generalnie jestem szczupla, jak brzuch po poprzedniej ciazy mam flakowaty i poorany rozstepami. I co? Mam zalozyc bikini? No jasne, ze nie, bo to jest po prostu brzydki i nieestetyczny widok. To nie znaczy, ze mam zejsc do podziemia i nie wychodzic z domu. To znaczy, ze jesli jest taka mozliwosc to sie nie swieci ludziom po oczach takimi obrazkami.
Gavi akurat wszechobecne dzieciaki też mi często przeszkadzają  😉 Zwłaszcza ryki, krzyki i dewastowanie okolicy. Ale no jak ktoś pisze, że go kawałek cycka kuje w oczy w dzisiejszych czasach to mnie osłabia. Serio  😂

To samo z tekstami, że grubas nie powinien czegoś ubierać bo to jest nieestetyczne. Według niego jest estetyczne. I kto ma rację?  😉 Pojęcie, że coś jest ładne lub nie to pojęcia bardzo mocno subiektywne. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu.
Julie, tak. Ja miałam takiego "pecha", ale się nie bulwersowałam i nie biegałam za taką matką z krzykiem. Tak samo jak nie czepiam się kogoś, komu widać pół dupy czy kogoś, kto idzie w topie, spod którego wylewają się fałdy tłuszczu. Czy to mnie wkurza, obrzydza i denerwuje? Tak. Czy mogłabym to przecierpieć po cichu? Mogłabym i robiłam to niesamowicie długo. W niedzielę pękłam, weszłam na forum, zobaczyłam wątek, który idealnie sprawdził się na mój "ból dupy" i się wyżaliłam.
No i bardzo dobrze. Po to jest forum, po to jest ten wątek. Zupełnie nie rozumiem czemu czujesz się napiętnowana.
W moim odczuciu wszystkie się zgadzamy.
Karmienie piersią jest ok, o ile się nie świeci cycem komuś pod nosem.
Dzieci są ok, o ile ich rodzice je ogarniają.
Czyż nie? 😀
jujkasek, tylko widzisz- ja nikomu nie każę schodzić do podziemia. Mówię co mi nie pasuje i czego nie lubię oglądać. Sporo czasu teraz spędzam z matkami i ich małymi dziećmi i widzę ich różne sposoby na te same kwestie. I część sposobów jest mi bliska (np. odchodzenie na bok żeby przewinąć) a inna część nie (przewijanie kupska nie odchodząc od grupy gadających ze sobą osób). Nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora, bo nie widzę żeby ktokolwiek tu prowadził krucjatę przeciwko matkom i dzieciom w ogóle, a właśnie rozchodzi się o konkretne wzbudzające obrzydzenie działania jednych i drugich. Żadne to święte krowy, może nam coś nie pasować.
Mysle, ze w wiekszosci sie jednak wszyscy zgadzamy - "antydzieciowcy" i "normalne matki". Sa zachowania rodzicow i dzieci, ktore przeszkadzaja, sa niefajne, cokolwiek - tylko mysle, ze sprzeciw (w tym i moj) budzi SPOSOB, w jaki sie ta niechec wyraza. Bo mozna kulturalnie, normalnie i prosto powiedziec - nie lubie/przeszkadza mi taka czy taka sytuacja, a nie wylewajac kupe jadu i jakiejs niezdrowej dla mnie "nienawisci". Po prostu.

Punkt widzenia zmienia sie bardzo jak sie ma dzieci, dlatego, ze my sie z tym borykamy na co dzien - ostatnio musialam karmic dziecko w toalecie, w nowym CH. Nie mialam gdzie dziecka przewinac i przelecialam cale CH x2 zeby szukac dyskretnego miejsca. Ja sie zwyczajnie wstydze karmic publicznie, ale nie winie kogos kto to robi, bo wiem ze czasem musi byc "juz natychmiast". Serio duzo rzeczy mnie oburza czy mi sie nie podoba, ale coz, kazdy ma prawo zyc i robic to, co uwaza za sluszne, a ja nie bardzo chce kogos za to obrazac czy nienawidzic. Frustracje tez mozna wyrazic w kulturalny sposob.

szafirowa to Ty sie zle czujesz ze swoimi rozstepami na brzuchu i Ty decydujesz sie chowac. I im wiecej ludzi sie chowa, tym mniejsza tolerancja. Moim zdaniem do niczego to nie prowadzi, a osoby z "cielesnym" problemem powinny powaznie pracowac nad miloscia do siebie.
nerechta, badzmy szczerzy- wiszacy flak a'la przekluty balonik, zorany rozstepami jest po prostu brzydki/paskudny/bardzo poteznie nieestetyczny. I nie jest to kwestia odczucia, tylko fakt.

Tak samo, jak dzieci niszczace (celowo) cudza wlasnosc, nie sa 'urocze', tylko niedopilnowane lub niewychowane i z cala pewnoscia uciazliwe. I nie ogarniam dlaczego odpowiedzia na zniszczenia sa glupkowate usmieszki rodzicow lub jakies 'o zepsules, to bedziesz musial odkupic/oddac swoje zabawki' i inne czcze gadki bez pokrycia. I nie pije do stluczonej szklanki czy urwanego kola od samochodzika 'w ferworze zabawy', pije do konkretnych, celowych zniszczen, ktore, poza wszystkim, sa rowniez przeliczalne na zlotowki. A rodzice sie oczywiscie w zaden sposob nie poczuwaja do odpowiedzialnosci za to, bo 'to tylko dziecko'.
osoby z "cielesnym" problemem powinny powaznie pracowac nad miloscia do siebie.


Idealnie napisane!
Mysle, ze w wiekszosci sie jednak wszyscy zgadzamy - "antydzieciowcy" i "normalne matki". Sa zachowania rodzicow i dzieci, ktore przeszkadzaja, sa niefajne, cokolwiek - tylko mysle, ze sprzeciw (w tym i moj) budzi SPOSOB, w jaki sie ta niechec wyraza. Bo mozna kulturalnie, normalnie i prosto powiedziec - nie lubie/przeszkadza mi taka czy taka sytuacja, a nie wylewajac kupe jadu i jakiejs niezdrowej dla mnie "nienawisci". Po prostu.

nerechta, ale jak mnie szlag trafia, to nie zamierzam wypić meliski i dopiero później się wypowiadać.
Kurczę, regulamin nie każe mi trzymać nerwów na wodzy, w szczególności jeśli nie wyzywam i nie używam języka rynsztokowego.
Przykro mi, że poczułaś się urażona tonem wypowiedzi mojej czy kogoś innego i jestem pełna podziwu, jeśli Ty jesteś w każdej sytuacji gotowa zapanować nad emocjami i zamiast polskiego, soczystego "k**wa", wykrzyknąć "o kurczaki!". Szacun, kobieto!
Ja mam inny charakter i nie zamierzam się za niego wstydzić 😉
RaDag, ja nie bardzo rozumiem, co to znaczy "inni chorzy, którzy obnoszą się z tym"?! Totalnie nie rozumiem, co wg Ciebie znaczy "obnoszenie się"...

Nie wiem, czy ta Twoja sympatia, to wprost, czy raczej "sympatia". Na basen nie chodzę do dziś, choć otyłość mam za sobą. Ale nie jestem w stanie się rozebrać. Rozpaczliwie boję się spojrzeń ludzi. Glowa zmienia się latami. W górach jestem regularnie i byłam również za czasów największego rozmiaru. Pilnowałam zacięcie, żeby nikomu nie przeszkadzać, schodziłam ze szlaku, jeśli ktoś szedł szybciej. NIGDY nie spotkałam się z żadnym przejawem niechęci. Dzięki Bogu... bo w te góry to pojechałam, kiedy zaczęłam swoją walkę. I od tej pory po szlakach pomykam co roku. Kiedyś zacięłam się na zejściu, nie mogłam za Boga przełamać strachu. A śmieszny to był odcinek. Rozpłakałam się, przepraszałam ludzi, którzy musieli czekać. Nikt mi złego słowa nie powiedział. Ba, jak zeszłam, dostałam brawa, a miły pan za mną powiedział, że mam się nie przejmować, że mam tyle czasu, ile tylko potrzebuję. Może dlatego, że zawsze miałam przy sobie mojego Męża. Ba... on mi nigdy słowa złego nie powiedział. Że jestem nie taka. Brzydka. Nieestetyczna. Moi Przyjaciele również. Kurde, gdzie ja żyję?! To jakieś astro jest, ten mój świat? Świat, w którym mamy gejów, laskę na wózku, ludzi z depresją i schizofrenią, odjechanych w przedziwnych kierunkach, a jednak trzymamy się RAZEM?! Może dlatego Was nie pojmuję i czytam z wytrzeszczem oczu. Może dlatego nie rozumiem kompletnie, kiedy słyszę o wrednej, napiętej jak bawole jądra atmosferze w Polsce. Ja nie wiem... Mam wrażenie, że urwałam się z choinki, albo cholera wie co.

Brak mi słów, serio.
Trochę na zasadzie, białe jest czarne i nieważne jakiej argumentacji użyjesz, dalej będzie czarne, bo tak.

Odwracając kota ogonem, szd51,  - co pewnie też nie przyniesie efektu - wiele rzeczy nas zachwyca i każdy z nas ma wiele pasji, a to wątek "matkowy" powstał i nikt z wypowiadających się tutaj nie ma z tym problemu.
Wszystkie inne "zachwytniki" mogą mieścić się w innych wątkach, a akurat macierzyństwo zostało tak wyróżnione  😁


Ostatni raz. Nie przeszkadza mi wątek sam w sobie, tak samo jak nie przeszkadza mi żaden wątek i żaden użytkownik forum. ZASTANAWIA mnie natomiast pewne zjawisko.
Jest wątek o KOTACH, ale nie ma wątku wkurzają mnie koty. Jak kogoś wkurza kot sąsiad to pisze w ogólnej "wkurzajce".
Jest wątek o PSACH, ale nie ma wątku wkurzają mnie psy. Jak kogoś wkurza pies sąsiad to pisze w ogólnej "wkurzajce".
Jest wątek o BIEGACZACH, ale nie ma wątku wkurzają mnie maratony. Jak kogoś wkurzają to pisze w ogólnej "wkurzajce", itp., itd.
No i są wątki o DZIECIACH i jest specjalna dzieciowa "wkurzajka". I jest na tyle dużo kobiet zainteresowanych tym tematem, że żyje i ma się świetnie. I zastanawia mnie po prostu czemu ze wszystkich wkurzających rzeczy na świecie akurat dzieci zostały tak wyróżnione.

Nie ma nic do tego, że dzieci i matki jak wszystko inne na świecie potrafi wkurzyć. Nie mam nic do osób, które tu piszą bo mają prawo do własnych emocji i do wylania ich w wątku do tego odpowiednim. Zastanawia mnie zjawisko popularności tego tematu.

Jakiś cas temu czytałam artykuł o tym, w jaki sposób dzisiejsze dzieciństwo różni się od dawnego.
Między innymi autor pisał o tym, że dzieci bawiły się z innymi dziećmi, gdzieś na spotkaniach rodzinnych czy imprezach dorośli siedzieli przy jednym stole, a dzieci przy drugim czy wręcz w drugim pokoju. Dorośli mieli swój świat, a dzieci swój, jeden świat nie ingerował w drugi jeśli nie było palącej potrzeby.
A dziś mam wrażenie, że próbuje się dzieci na siłę wepchnąć w świat dorosłych. Do restauracji? Oczywiście z dzieckiem. Na zakupy? Z dzieckiem. Na wesele? Z dzieckiem. Na imprezę rodzinną? Z dzieckiem. Na sylwestra? Z dzieckiem. No ale z drugiej strony kiedyś chyba łatwiej było podrzucić dziecko cioci/sąsiadce/koleżance/rodzinie niż dziś?
Może na tym polega problem? Może dlatego zaczęliśmy wszędzie dostrzegać dzieci i "problemy" związane z nimi? Bo świat dziecka i dorosłego zaczyna się coraz bardziej ze sobą łączyć, granica ścierać.
Nie wiem na ile to prawda, tak sobie gdybam. Według mnie wdaje się to logiczne. Bo według mnie nie powinno się dziecka zabierać absolutnie wszędzie, są miejsca gdzie dziecko zwyczajnie albo nie ma co robić, albo będzie tylko przeszkadzać- to po co je zabierać?



Może i tak jest. Mnie też zastanawia temat zabierania dzieci ze sobą dosłownie wszędzie 🙂

Kiedyś próbowałam dociec po co ludzie zabierają dzieci do centrów handlowych i tym podobnych przybytków 🙂 Rozpytywałam nawet po znajomych, ale dowiedziałam się, że jak sama będę miała dziecko to zrozumiem. Mam dziecko i nie rozumiem 😀


Punkt widzenia zmienia sie bardzo jak sie ma dzieci, dlatego, ze my sie z tym borykamy na co dzien - ostatnio musialam karmic dziecko w toalecie, w nowym CH. Nie mialam gdzie dziecka przewinac i przelecialam cale CH x2 zeby szukac dyskretnego miejsca. Ja sie zwyczajnie wstydze karmic publicznie, ale nie winie kogos kto to robi, bo wiem ze czasem musi byc "juz natychmiast". Serio duzo rzeczy mnie oburza czy mi sie nie podoba, ale coz, kazdy ma prawo zyc i robic to, co uwaza za sluszne, a ja nie bardzo chce kogos za to obrazac czy nienawidzic. Frustracje tez mozna wyrazic w kulturalny sposob.



Dla mnie opis karmienia dziecka w toalecie jest strasznie przykry  🙁 Strasznie to upokarzające  🙁 No ale dopóki butelka to będzie normalność a cycek fanaberia tak właśnie będzie.
A ja się wtrącę trochę z innej beczki.Dzieci nie lubiłam nigdy.Gdy urodził się mój brat miałam 16 lat i uważałam,że wyrządzili mi największą krzywdę w życiu i odliczałam dni kiedy skończę 18 lat,ucieknę z domu i nie zobaczą mnie nigdy więcej.Nie dlatego,że byłam zazdrosna i nie dlatego,że została bym z mojego małego piedestału rodzinnego zrzucona gdzieś na drugi plan.Nie lubiłam dzieci.Moja mama wiedziała o tym i autentycznie bała mi się powiedzieć.Byłam w stanie stwierdzić,że mnie odrzucało.Tak miałam od dziecka.Nie piszczałam na widok dzieci,nie zadawałam się z matkami,omijałam imprezy gdzie mogą być dzieci.Wszyscy wiedzieli a jak nie do się dowiedzieli o moich poglądach i nikt mi dzieciaka na ręce siłą nie wpychał.
Jednak od 2 lat jakoś zaczełam się przełamywać i dopuszczać myśl,że może kiedyś będę mieć dziecko.
Miesiąc temu miałam sytuację,gdzie wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały,że jestem w ciąży.
Nie rzuciłam się pod pociąg z rozpaczy co jeszcze jakiś czas temu uczyniła bym bez mrugnięcia okiem.
Nawet zrobiło mi się trochę smutno.Sama w to nie wierzyłam.
Ja.Nawrócona  😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się