Forum konie »

Filmy czterokopytne na You Tube :) (wlasne i znalezione)

straszne.
Mi się wydaje, ze nie pozwolili mu wstać zeby mu uprząż poodcinać.
Przeszedł po człowieku , bo facet z boku stał, a koń miał okulary.
W ogóle jakoś dziwnie ganiali a nie łapali tego konia


widzieliście? 😂
straszne.
Mi się wydaje, ze nie pozwolili mu wstać zeby mu uprząż poodcinać.
Przeszedł po człowieku , bo facet z boku stał, a koń miał okulary.
W ogóle jakoś dziwnie ganiali a nie łapali tego konia


No właśnie ja będąc koniem też bym tak wiała, ci ludzie zachowywali się tak, że tym bardziej płoszyli te konie. I jeszcze ta krzycząca widownia..  Ale z drugiej strony nam łatwo oceniać, kto wie jakbyśmy się sami zachowywali w takiej sytuacji...
w każdym razie koniowi z końca filmu nic poważnego się nie stało z tego co się orientowałam.
mi sie wydaje, że niektórzy próbowali łapać a inni odgonić konia żeby nie wpadł do środka placu gdzie byli ludzie i reszta koni.
Frania - ałaaa! Ależ ten koń sadzi  😲


😅 ale się uśmiałam  🤣
TA-KI w większości przypadków kolorystycznie są dopasowani - jeździec+ koń + niektóre pozycje i to jest fajne... ale... cały filmik to jedna wielka katastrofa moim zdaniem to znaczy nie tyle filmik ale to co jeździec robi skacząc przez przeszkody ...
TA-KI w większości przypadków kolorystycznie są dopasowani - jeździec+ koń + niektóre pozycje i to jest fajne... ale... cały filmik to jedna wielka katastrofa moim zdaniem to znaczy nie tyle filmik ale to co jeździec robi skacząc przez przeszkody ...


A czytałaś "opisy" do zdjęć czy tylko obejrzałaś obrazki??  😉
obejrzałam obrazki, i chyba 2 pierwsze czytałam 😂
Frania - ałaaa! Ależ ten koń sadzi  😲


Wavantos van't Renvillehoewe jest świetny 🙂


... tylko współczuć koniom tego "trenera"
Cross z MŚ nagrany kamerą w kasku zawodnika:
Constantia - nooo... siłę skoku ma niezłą!
Niesamowite to nagranie z Kentucky...
Burza zgadzam się... Podczas oglądania czułam się, jakbym to ja sama jechała...  🙂
Koniczka, świetne. Na przeszkodach chciałam półsiad robić.. 😉
Ale na filmiku to wydaje się taakie łatwe..
o niezły ten filmik z krosu. Wydaje się to takie proste i łatwe.
A tu moje, które mi czasem mąż zrobi jak mu sie nudzi. Widze ze ma z tego radoche, ja z efektu też. Pewnie już część z was widziała w KR.
Wspomnieniowo z najfantastyczniejszych lasów po jakich jeździłam.


Przeprowadzka do obecnej stajni 🙂


No i Pinio z kumplami 🙂
dzielny ten twój mąż Hypnotize.. takc iebie filmować, klecic filmy i na dodatek 6 godzin jechac z toba na - no własnie na czym on ci towarzyszył? rowerze?
ElaPe
Tak na rowerze. Mam to szczescie ze mój maż Pinia chyba lubi i widzi ze dla mnie jest bardzo ważny, wiec pomaga jak może. Sam jeździć nie chce, ale wiem ze jakby sie coś działo to zachowa zimna krew ( w przeciwieństwie do mnie ) i poradzi sobie z koniem. I tak np w połowie drogi do nowej stajni prowadziłam Pinia w ręce przez osiedle domków jednorodzinnych. I cale szczescie ze w ręce bo z za jednego domku wygalopowala klacz ze źrebakiem. Z łańcuchem na szyi, ale nie uwiązana. Postanowiła sie z Piniem przywitać. Pinio dostał szału, ze ledwo moglam sobie poradzić, a mój mąż bez zastanowienia pobiegł w strone klaczy i ja zatrzymal. Tylko dzieki temu nie dorobiła sie kolejnego źrebaka. Potem jeszcze z 30 minut szukał własciciela tego konia zeby go gdzieś ulokować, a ja z Piniem stałam ukryta za jakims domkiem 😀 Niemniej jednak oboje potem musielismy stanac na łace bo trzęślismy się ze strachu 😉  Ale z męża jestem dumna.
cos mi się wydaje że on nie dla konia się tak poświęca jednak 😉 ym niemniej fajnie że  mu się chce aż tak poświęcać czasowo i siłowo. A w ogole czemu konno te 30 kilosów jechaliście a nie przyczepką?
Elu, jak bym wiedziała, że Hypnotize przejechała 30 km do nowej stajni przyczepką, to bym się zapytała, dlaczego nie pojechała wierzchem.
Toż to wspaniały spacer musiał być!
spacer spacerem ale 6 gadzin to już mini -rajd jest
hmm... 6 gadzin to faktycznie... troszkę im się zeszło (z przygodami, jak pisała Hypno, to może faktycznie.. No i pewnie mąż musiał odpocząć)

Ale nadal uważam że 30 km to nie jest jakaś zabójcza odległość nawet dla średnio zaprawionego w bojach konia.
🙂
Spot reklamowy Fundacji TVN z ogierem arabskim Ziemowitem 🙂

ElaPe
nie jechalismy przyczepą bo w zeszłym roku przenosilismy sie tyle samo kilometrów, własnie wiozac konia. I to było najgorsze co przezyłam z tym koniem. niby kon który całe zycie jeździ na zawody. Nic sie nie może stać. Wchodziłam z Piniem do przyczepy z marszu. Jak juz był w środku to dostał szalu. Wskoczył na mnie, przewrociłam sie, ale zdazyłam sie schowac za ta barierke która jest z przoodu. Kon był w jakims amoku. stawał deby, głowa walił o dach, przy tym debowaniu niestety przelozyl noge pzrez ta barierke, dostał ataku paniki bo nie moglismy go uwolnić. Zaczał brykac, kopać. jak sie udało uwolnic noge to tak szalal ze sie przewrócił w środku. Rozwalił srodkowa burte, az w koncu udało mi sie go wypchnac z tej przyczepy jak juz wstał. Wyszedł caly mokry, agresywny i nieopanowywalny. stawal deby itp. Lonozwalismy go godzine zanim sie na tyle uspokoił zeby próbowac raz jeszcze. Wszedł do przyczepy na głupim jaśku. w trakcie zamykania musiał dostac jeszcze jednego bo kopał jak głupi przy zamykaniu go i dotykaniu barierka po zadzie. Jechalismy 30 km ponad 2 godziny, bo koń w srodku szalał, brykał, ludzie nam trabili.
No i fama sie po przewoźnikach rozeszła. Duzo osob potem w nowej stajni mówiło ze to szatan, dzikus i mega agresywny kon. I tak już zostało 😉
nie chciałam sie narażać na takie przygody raz jeszcze. Tymbardziej ze tym razem nie mogłam liczyc na pomoc syna włascielki ( czyli jeźdźca konia, zanim trafił do mnie ) .

A zeszło nam tak długo bo po tych deszczach było masakryczne podłoże. W planie mielismy przejazd polami kukurydzianymi i scierniskami, efekt był taki ze trzeba było jechac asfaltem. Ja po asfalcie na dłuższa mete wierzchem nie jade. Wiec spora cześc drogi prowadziłam konia w ręku. To samo w lasach gdzie były drogi wysypane kamieniami. Efekt był taki że ponad 80% drogi szlam na nogach. A maż zmeczony nie był, bo i czym miał być, jesli jechał wolniutko albo tez sobie rower prowadził. Robilismy tez postoje zeby cos zjesc, napic sie itp. W zasadzie była taka ladna pogoda ze nigdzie nam sie nie spieszyło.
Na szczescie Pinio jest z tych koni które sie fantastycznie prowadzi i zabiera na takie wycieczki. W ogole nie jest płochliwy, grzecznie idzie obok, nie ciagnie , nie wywija. Gdyby nie akcja z klaczą to mogłabym powiedziec ze droga była mega spokojna i przyjemna.

Też sądze ze mój mąż nie poświeca sie dla konia. I tymbardziej to doceniam. Nie wiem jaki inny facet chciałby sie tak ze mna wloczyc tyle km z koniem. I jeszcze go samemu prowadzic jak byłam zmeczona i chciałam jechac na rowerze 🙂


EDIT
majek
kon był zaprawiony w bojach. Od miesiaca wiedzielismy ze czeka nas taka wyprawa, wiec jeździlismy w tereny długie. No i koń chodził dosysc intensywnie na ujezdzalni.  Ale mysle ze nawet gdyby nie chodził długich terenów i nie miał kondycji to tez by nie padł ze zmeczenia. Co prawda asfaltowe drogi dały Piniowi po nogach troche. staralam sie zeby chodził po trawie i poboczach, ale nie zawsze było to mozliwe.
o cholera.  😲 Musiał miec jakąś traumę ten koń. Teraz w pełni rozumiem wybór przejazdu wierzchem.
ElaPe
Ponoc NIGDY nic sie nie stalo. Pinio jeździł zawsze na zawody z koniem forumowej wendetty kiedy Flash był jeszcze ogierem.
Ja juz w boksie zakładajac mu ochraniacze transportowe wiedziałam ze cos jest nie tak. 2 tygodnie przed przeprowadzka wlasciel stajni zakazał mi wstepu do niej i kontaktu z konmi. Włascielka koni za granica, nic sie nie dało zrobić. Powiedziała ze musimy przeczekac i jak  sie znajdzie miejsce to pojade z jej synem i meżem i konie zabierzemy. Przez te dwa tygodnie Pinio chodził w karuzeli pod pradem. Mimo zakazów włascielki. Zawsze sie zapierał, a jak go karuzela poraziła pradem to w nia kopał. Przy czyszczeniou przed wyjazdem, samo dotykniecie konia szczotka po zadzie powodowało wykop i panike. Mam wrazenie ze to taki strach pzred zamknieciem w czymś małym, bo w sumie karuzela tez boksowa obudowana.
Moze to głupie, ale nigdy juz nie bede go pakowała do przyczepy jesli nie bedzie od tego zalezało jego zycie. Nie mam odwagi.
uwaga, uwaga, oto "naturał chorsemanszip"

🤔wirek:
chyba jestem zbyt głupia, żeby ogarnąć ten filmik:
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się