hehhe no i to jest pytanie, kreda i ołówek do szczegółów inaczej się nie da jak oko ma góra kilka milimetrów, nie jesteś w stanie dziabnąć go kredą, ale byk i wściekły Vesty wymęczony kredą, masakra... oczywiscie zacierka jak zwykle, i choć mam specjalną łopatkę, to jednak nic nie zastąpi palucha 😉
m.indira - wiesz co, podobają mi się te pastele i to nawet bardzo bo ja do tej techniki nie mogę się jakoś przekonać, tylko trochę ta centralna kompozycja razi...
edit: Bo chciałam coś swojego wstawić a nie tylko dzielić się opinią na temat innych. Tymczasowo porzuciłam tradycyjny rysunek na rzecz grafiki komputerowej (podstawą której mimo wszystko jest ręcznie wykonany rysunek). Pracuję głównie w Adobe Illustrator bo do photoshopa jakoś się nie przekonałam, z resztą lubię bawić się kształtami 🙂. Poniżej dwa projekty które w przyszłości (miejmy nadzieję najbliższej) chciałabym umieścić na koszulkach (takich ładnych dopasowanych, nie baloniastych). Ciekawa jestem bardzo waszych opinii.
Wie ktoś jak się posługiwać pastelami olejnymi by nie wychodziły takie "kolorowanki dla dzieci"? Dostałam komplet 50 sztuk, wspaniałe kolory ale wychodzą mi właśnie same takie kolorowanki. 🙁
shagyaaa, dlatego ja biorę duży papier potem tnę i mam bez tłoczenia... te gładkie cansona nie maja tłoczeń, jak to określiła sprzedawczyni, to jak brystol i dlatego canson to po macoszemu traktuje 😉
U mnie są dwa większe sklepy i tylko jeden ma Cansona, sprzedają tam papier formatu 50x65 cm, ten z tłoczonym napisem. Obcinanie go kompletnie mi się nie opłaca, bo ja zazwyczaj używam 35x50cm po przekrojeniu normalnego Fabriano na pół, więc takie działanie mija się z celem. Poza tym nie po to płacę 6zł za arkusz, żeby pozbywać się tych 2 czy 3 cm. Także mimo fajnych barw zmuszona jestem pozostać przy Fabriano, nie narzekam, ale jednak kolory trochę gorsze. Kiedyś kupowałam całe bloki Fabriano i bodajże Ingres też miał na 1 lub 2 z 20 arkuszów tłoczony napis, jednak nie był tak widoczny i duży. Dziwi mnie to dlatego trochę, jeśli Canson tak chce ten napis, to niech powiększą format do ludzkiego, a tu mniejszy o 5 cm od standardowego i jeszcze przycinać trzeba 😉 Ostatni Tinker świetny 🙂 Kawecan, jeśli chodzi o pastele olejne to najlepsze efekty uzyskuje się mieszając barwy ze sobą, ale ostrożnie, bo tu łatwo przesadzić. To brudna technika. Duże plamy jednolitego koloru dają taki efekt kolorowanki. Spróbuj jak masz ochotę użyć np. terpentyny do rozpuszczenia pasteli. Strasznie lubiłam się tak bawić kiedyś i efekty były ciekawe. Moje ostatnie pastelki:
shagyaaa 6 zeta za taki format? tyle to u na 100x70 kosztuje... masakra jakaś... za te mniejsze płacę od 3,50 do 5 góra, najdroższy kremowy duży kosztował mnie 7... pastele jak zwykle świetne, przede mną długa droga... i wściekłam się na fiksatywę, miałam kiedyś tą czeską, teraz jakies badziewie renesans za ogrom kasy, rysunek sie nie smaruje ale poszedł się paść koloryt i aż mi się coś robi jaka różnica wyszła...
shagyaaa, m.indira - cos pięknego, zainspirowana chyba odkopię po pracy pastele (o ile się jeszcze nie rozłozyły, hehe). Dziewczyny, jak wykonujecie prace koni? z natury, ze zdjęcia? Chcę sportretować swoje konisko, ale patrząc na niego mogę machnąc tylko szybki szkic, a przy wykańczaniu całe podobieństwo gdzies mi umyka🙁
Ano właśnie M.indira, a Fabriano 4,50 zł za 50x70 cm, bez napisów i innych badziewi, dlatego mimo kolorów dałam spokój. Z fiksatywą to też mam problem zawsze. Chyba jeszcze nie spotkałam takiej, która rzeczywiście działa i zachowuje kolor. Kiedyś, nie pamiętam co to za firma była, psiknęłam raz a tu tłuste plamy zostały... Wiesz, dla mnie jesteś mistrzem ołówka 🙂 Czekam z niecierpliwością na kolejne Twoje pastelki. DiB, dziękuję. Jeśli chodzi o mnie to korzystam ze zdjęć, portrety z natury mijają się z celem. I tak jestem tylko kopistą-realistą, nic szczególnego. Ale jeśli chodzi o rysowanie z natury to lubię taki duży format, najlepiej 100x70 i machać swobodnie, bez trzymania się zasad, dla czystej przyjemności. Tylko sztaluga nieodzowna i jest to dość problematyczne. Jak wyjdę z formatem A4 na pastwisko to czuję się sfrustrowana, za mało miejsca i koniec 😉
Tak się napatrzyłam na te Wasze dzieła, że po wieeelu miesiącach nietykania pasteli sama coś wykombinowałam. Szału nie ma, ciąg dalszy pewnie za ok. rok 😁
kasska a Ty pierdoły splatasz, ja po dłuuugiej przerwie jak sie dorwałam to przestać nie mogą, tego samego i Tobie życzę, a wiec do roboty i nie biadol tutaj, kiedyś mi się Twoje prace mega podobały i dzis jest nie inaczej
[s]Wtrącę się na chwilę z prośbą o odzew na pw osoby, która zajmuje się rysowaniem ze zdjęć. Chciałabym dać taki rysunek koleżance na urodziny i poszukuję kogoś, kto by mi to narysował. [/s]
Olśniło mnie za późno 😕 Tylko tyle zdążyłam naszkicować w 15 min. przed przyjściem weterynarza 😕 Ale wydaje mi się, że uchwyciłam "soniowatość", której zdjęcia uchwycić nie mogły.
Ten pierwszy obraz to bym powiesiła u siebie 🙂 szkice z natury jakoś mnie nie powalają choć ten zrobiony wczoraj całkiem niezły, co prawda ja na rysowaniu się nie znam 🙂
dziękuję Wam. ale muszę się wziąć za siebie, za mało pracuję. nie sądzę, abym zrobił wielki skok. te półrocze trochę sobie odpuściłem z rysunku. czuję, że gdybym na prawdę pracował, to zrobiłbym 2x razy więcej. niedługo wstawię obraz olejem, 1x1,2m- fajnie się maluje na takich formatach🙂 i rysunek, mam jeszcze szkice. właśnie tworzę cykl, bo muszę gdzieś "zapisać" moje myśli, zarejestrować na podobraziu. droga komunikacji wg mnie najlepsza 🙂 czuję się jak się zmieniam i moje myślenie o malarstwie i rysunku- czas rysowania koni itp.- to nie był rysunek, to była chyba imitacja rysunku. teraz- poszukiwanie formy, konfrontacja człowieka z przestrzenią, kreska już inna, nie starająca się imitować rzeczywistość a odnaleźć właściwy sposób przekazania tego o co biega. o malarstwie mało mogę powiedzieć, maluję 1,5 roku, olejami niespełna 1 rok. całe życie nauki przede mną, a że perfekcjonistą jestem, jeśli chodzi o takie rzeczy, i tak pewnie nie będę do końca szczęśliwy, bo zawsze można lepiej... ważne by wyrobić w sobie świadomość tego co się robi, kiedy ręka idzie z myślą. takie pieprzenie, ale.. heh.
m.indira- trochę szkoda, że użyłaś mało kolorów, czuje się niedosyt pod tym względem. i Ty mówiłaś, że pastelami nie umiesz malować/rysować/. łapiesz od razu.
janek15, przede wszystkim gratuluję Ci zmiany sposobu myślenia, bo to rzeczywiście duża rzecz. Rysunek i malarstwo przestały być dla Ciebie ładnym obrazkiem, stały się emocją i sposobem na wyrażenie siebie.