Forum towarzyskie »

Nasze dziwactwa ;)

Co do stóp i palców, to ja nawet na swoje nie patrzę. Tylko jak naprawdę jest potrzeba. Nie chodzę w sandałach ani klapkach. I nie lubię patrzeć na czyjeś stopy, obrzydzają mnie.

jejku, czyli to nie jest nienormalne? nie znosze stop a zwlaszcza palcow. nienawidze jak ktos kolo mnie ma gole stopy i przebiera palcami. nie jestem w stanie nosic japonek. sandaly zaczelam, ale tylko z przyczyn praktycznych, a i tak nie kazde ubiore. nienawidze butow z dziurka na palce- wygladaja ohydnie na kazdym. jesli ktos dotknie mnie swoja stopa dostaje spazmow.

edit: lit.
To ja mam w takim razie więcej natręctw niz dziwactw  😁

Co do stóp i palców- zwracam uwagę na pięty innych ludzi na ulicy.Juz wpadło mi to w totalny nawyk. U mnie tez muszą być nieskazitelne. Niejednokrotnie potrafię usiąśc gdzieś na ławce w zacisznym bezludnym miejscu,czy w markecie w toalecie i czyscić pięty,które siła rzeczy czasem sie przykurzą jak sie łazi w sandałach.Dlatego też zawsze mam chusteczki nawilżające. Aha,bez wymalowanych paznokci u stóp nie umiem żyć( czy to lato,czy zima, zawsze są pokryte delikatnym rózowym lakierem  😉 )
Nienawidzę jak ktoś mnie dotyka swoimi stopami. Za to kocham jedne jedyne na świecie(mojego synka)  😍
O rany nienawidzić swoich lub czyichś części ciała to jest faktycznie dziwactwo 😀 Co wam te stopy zawiniły?  😀iabeł: To jakieś zahamowania są :P

Ja uwielbiam boso albo jak najmniej mieć na nogach.
Właśnie o to chodzi,ze nic nie zawiniły i dlatego to jest dziwactwo  😂
Stopy są brzydkie 🙂
Za to mój kolega doskonale wiedział jak doprowadzić mnie do szału. Wkładał mi ręce do butów 😀
to sie stopowstret nazywa wsrod moich znajomych 😉
Stopowstręt. 😂 Dobra nazwa. 🙂

Ja mam jeszcze jedno dziwactwo. Nie umiem wyjść z domu bez telefonu. I nie jest mi potrzebny do smsów ani dzwonienia, tylko do sprawdzania godziny. Jak się zorientuje, że go przy sobie nie mam automatycznie gubię poczucie czasu, nie wiem która godzina, nawet jeśli przed chwilą gdzieś patrzyłam która jest. I cały czas mi się wydaje, że się spóźnię.

Ja mam jeszcze jedno dziwactwo. Nie umiem wyjść z domu bez telefonu. I nie jest mi potrzebny do smsów ani dzwonienia, tylko do sprawdzania godziny. Jak się zorientuje, że go przy sobie nie mam automatycznie gubię poczucie czasu, nie wiem która godzina, nawet jeśli przed chwilą gdzieś patrzyłam która jest. I cały czas mi się wydaje, że się spóźnię.


Mam dokładnie to samo. Kiedyś przeżyłam katorgę, bo pojechałam do szkoły, a potem na łażenie po sklepach bez telefonu i myślałam, że zwariuję 😜
To wcale nie jest dziwne. Ja nie umiem bez telefonu nawet pójść do toalety  🙄
- z powodu ostatniego zawodu miłosnego, nie tykam niczego co jest związane z kawą (osoba, na której mi zależy wciąż niestety, nie chciała iść ze mną na kawę, żeby chociaż ot tak pogadać), takie dziwne wg moich znajomych postanowienie, jeśli nie z nim, to z nikim nigdy więcej kawy się nie napiję (herbata, czekolada na gorąco, piwo itp jak najbardziej, kawa NIE) i trzymam się tego od roku i kawy sama też nie tykam. Kawoszem co prawda nigdy nie byłam, ale ciężko mi było zrezygnować z ukochanego Cappucino (tak wiem, to ponoć nie jest kawa, ale jako taką traktuję Capuccino i ma smak kawy, tylko trochę inny), z lodów kawowych Grycana i cukierków Kopiko. Kawosze- moi przyszli goście nie muszą się martwić, dla gości chętnych się napić u mnie kawy, mam kawę w pudełko sypaną i rozpuszczalną.
- nie byłabym w stanie chyba być z facetem owłosionym jak małpa. Nie znoszę facetów z owłosionymi dłońmi (od łokcia do nadgarstka kudły mi nie przeszkadzają), a szczególnie czarnymi na paluchach. Odrzuca mnie. Wystające z t-shirta/koszuli kudły na klacie- obrzydliwe. A nie daj boże, owłosione ramiona, plecy :bum: <rzygi> Na reszcie ciała mi nie przeszkadzają nawet mega gęste kudły 😁
A mnie jeszcze na innych częściach męskiego ciała przeszkadzają(hmmmm....)
Obrzydza mnie też facet w kuchni przy garach ubrany tylko do połowy. Koszulka musi być!
Nie znoszę komunikowania w towarzystwie potrzeby wyjścia do toalety.Takie niewinne "przepraszam,idę siku" lub "muszę odcedzić ziemniaczki" doprowadza mnie do szału  🍴 Po cholere wiedzieć w jakim celu dana persona oddala się od stolika.

Aha,nie ubiorę cudzych butów narciarskich/łyżew/butów w kręgielni.A będąc u kogoś wole chodzić w skarpetkach niż podanych przez gospodarza kapciach.
Odkryłam dziś: im szybciej jadę, tym mocniej trzymam kierownicę. Jak zjechałam z autostrady, miałam tak zdrętwiałe palce, że myślałam, że będę musiała je kolejno odciągać  😂
Jeśli nie sprawdzę prognozy pogody na meteo.pl na następny dzień, to źle się czuję. Nie potrafię sobie zorganizować dnia, czuję się nie pewnie.  🤔wirek:

I ostatnio zauważyłam takie oto natręctwo (chyba można już tak to nazwać). Otóż ciągle myję ręce. Praktycznie po każdej czynności i nawet co chwila wstaję od komputera i idę umyć, bo mi źle  🤔wirek:
To wcale nie jest dziwne. Ja nie umiem bez telefonu nawet pójść do toalety   🙄


mam to samo 😁
I ja też. Tylko uważajcie, żeby Wam czasem nie wpadł tam gdzie nie powinien. Zeszłego roku złapałam telefon dosłownie w ostatniej chwili. 😉  Ahh te płytkie kieszenie...
Mnie kiedyś wpadł.

Zaczynam się zastanawiać nad klasyfikacją tych naszych dziwactw. Ile z nich jest dziwactwem,przyzwyczajeniem,natręctwem,fobią lub nieudolnością.
Bo przypomniałam sobie,ze ja mam jeszcze jedno coś.... - nie umiem tańczyć w parze.W sensie tego całego dwa na jeden czy dwa na dwa.Tych całych tańców weselnych. No za piernika nie moge tego załapać  🍴 A wyczucie rytmu i słuch mam. W parze zaczynam prowadzić ja,nie facet. Wogóle zamieniam się w odrętwiały słup soli jak ktos prosi mnie do tańca. Z tego też powodu unikam i nie lubię wesel.
A to chyba nieudolność,nie dziwactwo.
mandi ja tam w ogóle nie umiem tańczyć  😁 jestem jak kołek
A ja właśnie lubię tańczyć.Sama. Czasem śmigam gdzies na dicho z psiapsiółką. Ale broń Boze te weselne przygrywki/potańcówki parami.
mandi ja tam w ogóle nie umiem tańczyć  😁 jestem jak kołek


ja też  🙄
dołączam do tego zacnego grona. jedyna forma tańca, w której czuję się swobodnie, to pogo... i polonez 😁
dobrze wiedzieć że nie jestem sama. Leci muzyka, stoję wśród ludzi i kompletnie nie wiem co mam robić  😁 Chyba że włącza mi się głupawka, ale tak przy ludziach to rzadko (raczej nie wygląda to normalnie  :wysmiewa🙂
dołączam do tego zacnego grona. jedyna forma tańca, w której czuję się swobodnie, to pogo... i polonez 😁


otóż to!  🤣
i ja też!

a z tym tańcem to chyba nie jest dziwactwo tylko ułomność 😉
Dołączam do grupy "nie lubię owłosionych facetów (nigdzie)"  😁
Ja nie umiem z kimś tańczyć. W ogóle tego nie czuję, nie wiem co mam robić.
Ja też nie. Na ślubie siostry ośmieszyłam się w 100%. Musiałam tańczyć z jakimś chłopakiem SAMI na środku parkietu, bo ja złapałam bukiet, a on muszkę :/ Nogi mi się plątały jak nie wiem.
Ja się zmieniam w słup,nogi mi drętwieją i koniec.
Ano nieudolność  to jest,bo się naprawdę uczyłam i próbowałam i lipa.

Co do owłosienia jeszcze,chyba każdy ma to że włos w jedzeniu jest koszmarem.Albo taki wyciągany niemal z gardła.... osz fuujjjjj... Skutecznie mnie blokuje z szamaniem na dwa dni  :allcoholic:
mandi osz kur.... ale mi przypomniałaś sytuację, jak kiedyś jadłam kanapki ze śledziem i nagle cos poczułam w połowie w gardle a w połowie jeszcze na zewnątrz. Wyciągnęłam takiego obrzydliwego, czarnego kłaka... uuuuu momentalnie leciałam do kibla zwracać. Od tego czasu mam wstret do kanapek ze śledziem  🙄
Haha.
Zaraz ja zwrócę i będzie..

Moje dziwactwo? Nienawidzę jeździć konno w upale..  🙄 ZAWSZE (!) przed jazdą czy coś sprawdzam pogodę i oceniam jak będzie..  😲
Nienormalna jakaś jestem.  🤣
Kiedy nie kupie sobie zadnego picia/soku/coli, to chodze do kuchni i pije z gwinta [wszyscy juz przywykli i nikt nie rusza😀] wode taka z dzbanuszka. Tak przynajmniej co 5 minut, nie naleje sobie i nie zaniose do pokoju. To bieganie do kuchni to polowa frajdy. ide do kuchni-biore lyka-wracam-mija 5 minut-ide do kuchni-biore lyka-wracam, itd. A kiedy nie ma wody w moim dzbanuszku.. pije kranowe.  😵 Ostatnio mama w moim dzbanuszku sobie herbate zrobila, myslalam ze wyjde z siebie.  🤣

Nie lubie kiedy ktos przychodzi do mojego domu, nienawidze. 95% moich znajomych [nawet tych, ktorych znam od lat] nigdy nie bylo u mnie w domu. Nawet na klatce schodowej. A w pokoju nie toleruje nawet mamy. Do tego drzwi musza zawsze byc zamkniete.

Nagminnie poprawiam ortografie u ludzi. Nosi mnie jak z kims pisze, a ten wali byki. Po kilkunastu poprawka ludzie czesto koncza rozmowe. 😀 Ale kurcze, to niech nie robia bledow to nie bede ich denerwowac.  🙄
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się