Forum towarzyskie »

Nasze dziwactwa ;)

wendetta, my na wsi chadzamy po całkowitym ciemku i to takim całkiem zupełnie ciemno, jak w d. .u murzyna 😉 Zeszłej zimy trzeba było chodzić np. do i ze stajni 2km w śniegu miejscami po kolana, bo auto nie dawało rady podjechać pod górkę. Rano chodziło się za jasnego, a powrót w całkowitej ciemności. Jakoś nikt nie pomyślał o skołowaniu latarki, mimo wszystko od śniegu jest trochę światła, no i każdego kolejnego dnia miałyśmy nadzieję, że akurat ktoś nas podrzuci 😉 Chodziłyśmy czasami we dwie, a czasami samodzielnie. Droga wiedzie przez las, pole a potem wąwóz... Mimo że jestem strachliwa ogólnie i w różnych dziedzinach życia, to ciemności nie boję się na codzień. Chyba że naoglądam się horrorów, to boję się do ubikacji wyjść hehe Ale jak idę karmić wieczorem konie, trzeba zajrzeć do kotłowni czy gdzieś wokół domu, to jakoś nie mam stracha. Chyba poczucie obowiązku wypiera irracjonalne lęki.
kiedys jak jechalam z rodzina na swieta gps tak nas wyprowadzil, ze bladzilismy po takim lesie chyba z godzine jak nie wiecej, jeszcze z kuzynka, ktora lada moment miala rodzic 😁 bloto bylo, ciemno jak w d***, wertepy, wszyscy panikowali oprocz mnie, uwielbiam las noca 😜 a jeszcze jak przy drodze stoi sarna (albo inne, czasem niezidentyfikowane zwierzatko), ktorej oczy tak intensywnie swieca w ciemnosci 😍
wer- przerażasz mnie... 😲

Wy też tak macie, że jak jedziecie samochodem, to odmierzacie sobie foule do cieni drzew padających na drogę? Albo pomiędzy słupami, latarniami, słupkami, znakami ;p?
Happiowa - Zawsze jak są cienie to odmierzam fule przed skokami. Jak jest jeszcze nie równa droga i jakieś dziury wypadają na owych cieniach to potrafię się "składać" do skoku. Kiedyś mój chłop się mnie pyta co ja robię - głupio mi było, ale przyznałam się, że właśnie mam przejazd crossu  😂

Po za tym jak nie prowadzę tylko siedzę na miejscu pasażera odnoszę wrażenie, że kierowca nie hamuje tak jak trzeba i odruchowo naciskam pedał hamulca, którego oczywiście nie ma.
Amarotsa, chciałabym zobaczyć minę twojego TŻ w tym momencie 😁
[quote author=gllosia link=topic=3219.msg692826#msg692826 date=1283209744]
czasem wpadnie mi w ucho jakieś zdanie lub słowo to liczę literki lub sylaby, żeby dało się słowo lub zdanie podzielić na 3, 4 lub więcej. nie wiem czy ktoś zrozumiał :P


dobrze wiedzieć, że nie jestem sama na tym świecie  😁
nigdy nie umiem nikomu wytłumaczyć o co mi z tym chodzi.
a masz też tak, że np słysząc zdanie, które nie da się podzielić ani na 3 ani na 4 kombinujesz tak żeby się dało, dodając inne wyrazy ?  😁
[/quote]

karolinaaa, ja tam mam! zdanie może nawet sens zatracić, byleby tylko dało się podzielić 😉
wer- przerażasz mnie... 😲
hehehe a już myślałam że nic w tym dziwnego nie ma...  😁
btw mnie to tez często przeraża
Ja miałam swego czasu fazę, że gdzie się nie pojawiłam wyobrażałam sobie, że ginę. Jade autobusem i wyobrażałam sobie, że wywróci się na bok na zakręcie itp. Zaczęło mnie to przerażać, ale kiedy się zwierzyłam koledze jakoś przeszło.
ja tak mam, kiedy jedzie jakiś TIR z naprzeciwka to myślę,że się przewróci akurat na nas. Często gęsto snią mi się też katastrofy - samolot się rozbija, pociąg wykoleja. Wszystko przy mnie. Nie cierpie tego  🤔
Ja miałam swego czasu fazę, że gdzie się nie pojawiłam wyobrażałam sobie, że ginę. Jade autobusem i wyobrażałam sobie, że wywróci się na bok na zakręcie itp. Zaczęło mnie to przerażać, ale kiedy się zwierzyłam koledze jakoś przeszło.
też tak mam, a szczególnie gdy jestem w luna parku lub wesołym miasteczku.  👍
Ja miałam swego czasu fazę, że gdzie się nie pojawiłam wyobrażałam sobie, że ginę. Jade autobusem i wyobrażałam sobie, że wywróci się na bok na zakręcie itp. Zaczęło mnie to przerażać, ale kiedy się zwierzyłam koledze jakoś przeszło.
też tak mam, a szczególnie gdy jestem w luna parku lub wesołym miasteczku.  👍

nie wy jedne  🏇 jestem jedną z was  😎
Niestety ja tez tak mam, najczęściej jak tata prowadzi samochód. Nie boję się z nim jeździć, bo jest z wykształcenia kierowcą, ale i tak mam lęki, zwłaszcza jak wyprzedza. Na kolejki w wesołym miasteczku nawet nie wchodzę, bo mi się wydaje, że odpadną. I boję się mostów, że się zawalą.
Mostów też się boję. Czy przechodze przez nie pieszo, czy przejeżdżam autem. I tak samo - jak ktoś z kim jade wyprzedza, to od razu się spinam cała i tak jakby wbijam w fotel  😀
Ja jeszcze jak tata szybko jedzie to przyciskam stopę do podłogi jakbym wciskała hamulec. 😁
Ja wynajmuje stajnie od takiego goscia co jego tata powiesil sie tam obok pod wiata od stodoły. Jak przyjezdzam do stajni to jest jeszcze jasno ale jak juz wychodze to ciemno jak w d...ie. I zawsze mi sie tak dziwnie robi i patrze po ta wiate czy tam ten koleś nie wisi. A po wode musze isc za budynek a tam wszystko obrosniete krzaczorami dookoła i dosłownie mi sie aż słabo robi jak musze tam isc. Potem biegusiem wpadam do auta, zamykam auto na cztery spusty, włączam głosno radio, długie swiatła i z piskiem odjezdzam stamtad. Jak ktos tam jednak jest to sie nie boje. Tylko jak sama jestem. W stajni mam pieska, który zawsze ze mna idzie tam po wode za budynek i czeka az naleje do wiader ale ostatnio przyszedl ze mna i uciekł do stajni. Oczywiscie zaraz sobie wkręciłam że zwierzeta wyczuwają różne rzeczy i o mało nie zabilam sie uciekajac z wiaderkami pilnujac zeby nie wylac bo drugi raz juz bym tam nie poszła a konie wody musialy jeszcze dostac na noc...  🤔wirek: Ale ja to ogolnie boje sie wlasnego cienia nawet.
ja uwielbiam gapić się na tory
często wracam dłuższą drogą ze szkoły tylko po to żeby iść torami 🤔wirek:
Mój ex przechodząc lub przejeżdżając przez most ma nieodpartą pokusę wskoczyć do rzeki.
A ja uwielbiam chodzić po tłuczonym gruzie /cegły dachówki/ kocham ten odgłos  🤔wirek:
Ja zaś lubię trzymać w dłoniach, obracać, macać, ściskać opakowanie zamknięte hermetycznie z kawą w środku, ale obdarte z papierowej torebki. Lubię trzymać ten hermetycznie zamknięty foliowy prostopadłościan. Sprawia mi to normalnie przyjemność.  🤔wirek:
tunrida mam to samo  🤔wirek:
U mnie w kieszeni nie przeżyje ani jeden foliowy woreczek, natychmiast wpadam w szał, robię w nim dziury, rozciągam itp.  🤣
A kto lubi "pękać" folię bąbelkową? 🙂

Tunrida też coś takiego mam 😉
gwash moze zapytaj kto nie lubi?  😁

JA uwielbiam "jezdzić" łyżką po styropianie  🤔wirek: Tak fajnie mnie ciarki przechodza w tedy  😜
No co, mój mąż tego nie znosi i mnie wygania, muszę sobie pękać w łazience albo kibelku 😀
O rany, to on jakis inny jest  😉 A ty powiedz ze faktycznie wychodzisz do kibla?  😜
folia bąbelkową to nałóg, krew by z palców leciała a bym pstrykała jakby było więcej
a kto lubi "kulkać" sobie różne sreberka np. z czekoladek?  😜
ja, ja! ze wszystkiego robię kuleczki lub mnę
Ja zaś lubię trzymać w dłoniach, obracać, macać, ściskać opakowanie zamknięte hermetycznie z kawą w środku, ale obdarte z papierowej torebki. Lubię trzymać ten hermetycznie zamknięty foliowy prostopadłościan. Sprawia mi to normalnie przyjemność.  🤔wirek:


ja uwielbiam przecinać takie opakowania, żeby usłyszeć to takie "psssssssssssss..." 😀
A macie cos takiego, że jak np. cos trzymacie, długopis itd. i czasem palec dotyka drugiego palca to wydaje wam sie ze jak bedzie tak chwile dłuzej to oszalejecie? Tak ten drugi palec przeszkadza, znaczy dotyk tego w danym miejscu... Nie wiem czy to zrozumieliscie bo to ciezko opisac...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się