Forum towarzyskie »

Nasze dziwactwa ;)

Nie lubię stóp, nie ważne jakie by nie były, są okropne. Swoich również nie pokazuję, nie chodzę w sandałach ani w butach, które odsłaniałyby palce lub pięty. Mimo, że parę osób co moje stopy widziały twierdzą, że są ładne.


Omg, mam dokładnie to samo! (z tym ostatnim, że kilka osób mówiło, że ładne też 😉 )
-mam świra na punkcie rąk zawsze jak poznaje jakichs ludzi to najpierw ofc patrze na twarz pozniej na rece a na koniec na buty...rece musza byc czyste,paznokcie czyste itd i buty tak samo ,nie musza byc modne markowe itd ale powinny byc czyste i niezniszczone
Ja dostaję ataku agresji jak ktoś zostawia mi odciski palców na ekranie komputera, nie na widzę jak ktoś chce mi coś pokazać i dotyka wtedy paluchem monitora  (...)
Kolejnym moim dziwactwem jest dzika pasja wypełniania ćwiczeń do angielskiego czy innych przedmiotów świeżuteńko zatemperowanym ołówkiem, jak nie bezie odpowiednio cienka linia to nie wypełnię ćwiczenia.

Koleeeejnee też moje dziwactwaaa...:P


Strasznie wkurza mnie jak ktoś przy telefonie ma tylko tę zawleczkę od smyczki/wisiorka.
Nie znoszę jak ktoś mówi/pisze: Życie. (Opisując jakieś niefajne wydarzenia etc.)
Też staram się pisać smsy 'po polsku', też nastawiając sobie budzik wstaje dokładnie 2, 3 minuty przed alarmem. Znając życie, to jakbym go nie nastawiłaa, to bym zasypiała... 😁
I też popijam wszystko - nawet kakao!  🤔
Moje dziwactwo to że przez cały rok chodzę w skarpetkach i nawet śpię w skarpetkach  🤔wirek: nie znoszę mieć gołych stóp ,wtedy mi zimno  😡
Nigdy, ale to nigdy nie założę butów czy kapci na gołe stopy! Czy lato, czy zima zawsze noszę skarpetki.
Tydzień temu wróciłam z Tunezji i byłam jedyną osobą chodzącą po Saharze, po hotelu, przy basenie w adidasach.
Tak samo katorgą jest dla mnie chodzenie bez kapci.

Kiedyś miałam jeszcze fazę, że ustawiałam sobie budzik na 4 rano, by z ulgą go wyłączyć, pomyśleć sobie "jeszcze 3h spania!".

Mam też w sobie dwie sprzeczności. Na pulpicie poukładane ikony i tylko te, z których korzystam. Żadnego zbędnego bałaganu. Wszystko odpowiednio posegregowane w folderach. Foldery z muzyką odpowiednio poopisywane: Artysta - nazwa płyty [rok wydania]. Foldery z serialami: nazwa serialu - numer sezonu. W folderach z serialami są umieszczane tylko odcinki, które już oglądałam. Kosz musi być wiecznie opróżniony. Zdjęcie znajdujące się na kompie kiepskiej jakości od razu muszą zostać usunięte. Skrzynka pocztowa odpowiednio przetrzepana, czyli wiadomości ważne zostają, a bzdury z miejsca wylatują. Skrzynka nadawcza musi być opróżniona. Trochę z pedanta. Natomiast w pokoju mam taki burdel, że drzwi nie można otworzyć.

Bardzo przywiązuje się do rzeczy. Czasem gdy mi się coś spodoba chce kupić tego kilka sztuk by w razie gdyby się zepsuło/zniszczyło było na zapas. Dbam o swoje rzeczy i gdy coś zgubię, zepsuję ja lub samo się zużyje to jestem wielce zrozpaczona. Nie lubię zmian.
Kiedyś miałam jeszcze fazę, że ustawiałam sobie budzik na 4 rano, by z ulgą go wyłączyć, pomyśleć sobie "jeszcze 3h spania!".


Ja nadal tak mam 😁

A z kompem też.
Całe foldery w moich dokumentach uporządkowane. Jedynie w folderze od ściągania syf mam, bo wiadomo, jak czasem są ponazywane pliki. Pulpit to równiutkie rządki samych ikon, czasem znajdzie się kilka rządków txt.
Jedynie mam syf w 'start' w liście uruchamianych czesto programów 😁 Nie chce mi się porządkować tego
- nie lubie okularów, a niestety muszę je czasem nosić - chodzenie w nich to dla mnie istna tragedia o_O
- śpię zawsze w bieliźnie, nie potrafie zasnąć taka 'goła' :P
- mam częste napady śmiechu, głupawki, strasznie sie lubie śmiać , nawet z głupot :P
- bardzo dużo myślę i generalnie jak na swoje 16 lat strasznie dużo 'filozofuję'. Każdą sprawę muszę przemyślec, wyciągnąć wnioski.
- nie przepadam za rybami, kiedyś wzbudzały mnie mnie wstręt, teraz jest lepiej, czasem nawet jakąś zjem.
Jestem punktualna. To chyba dziwactwo.
Właśnie czekam na kogoś,kto na pewno będzie punkt 10 .
Już,już jedzie na 100%
Kur......  😤
Przez te dwie godziny już bym sto spraw załatwiła.
Nie lubię umawiania się ze mną i odwoływania, albo spóźniania.. kurde rezygnuje wtedy z jakiś planów, a później się okazuje, że mogłam tysiąc rzeczy zrobić.
A ja na zajęciach nie przepisuje notatek z tablicy/slajdów bo nie dowidzę, rozmazują mi się literki, nie ważne jak blisko siedzę. Jadąc autem nie widzę co pisze na drogowskazach, chyba że zwolnię i się przyjrzę. Inne znaki doskonale widzę z daleka...  Ale idąc do lekarza na badanie wzroku zawsze ( 6 razy już byłam u różnych specjalistów) wychodzi, że wzrok mam doskonały !  🤔

W pokoju mam bałagan, że każdy się łapie za głowę, ale ja wiem gdzie co mam. Jak tylko zrobię porządek niczego nie mogę znaleźć  😉

Jadąc autem trzymam cały czas za drążek   😎

Zawsze parkuję tyłem

W mojej szafce ze skarpetkami są tylko stopki białe i podkolanówki w romby. Innych skarpet nigdy nie kupuje.

Uwielbiam barszcz czerwony, przy czym buraka bym nie tknęła widelcem nawet.  😉

Jadąc autem trzymam cały czas za drążek   😎


kogo? 😁
Puma - ja tak samo  😉
w ogóle jak poszlam na kurs na prawo jazdy to nie umialam tego chwytać poprawnie tzn. tak od góry, tylko obejmowalam no.. wiadomo jak co  😡
już wiem! zostanę instruktorem i będę uczył dziewczyny jeździć samochodem 😁
nie obudzi mnie stado słoni, startujący samolot, lądujący helikopter, nic
jak chce mi się spać to zasnę i będę spać w największym hałasie

muszę czytać jak coś jem. inaczej nie czuję satysfakcji z posiłku

wkurza mnie mlaskanie, i inne odgłosy paszczowe ( prócz mówienia )
kiedyś babcia w pociągu cyckała cukierka i myślałam że ją zaraz uduszę
W pokoju, w którym zasypiam, muszą być zamknięte WSZYSTKIE szafki, szuflady, drzwi etc. Akceptuję tylko otwarte okna- w ogóle muszę mieć zawsze wywietrzony pokój.

Nie umiem uczyć się przy biurku- najlepsza pozycja to siedzenie na podłodze, a książki lezą na łóżku.
NIENAWIDZĘ spóźniania się, dla mnie to kompletny brak szacunku.
Braku organizacji również - ja zawsze wszystko muszę mieć zaplanowane, najchętniej rozpisane  (jak prowadziłam obozy jeździeckie, to codziennie wieczorem  robiłam listę kto na ujeżdżalnię, kto w teren, na jakim koniu i o której godzinie ) 🤔wirek:

Pomidory zjem w każdej postaci - poza całym pomidorem. Jak widzę, że ktoś je pomidora "jak jabłko", to mnie trafia  😁

A, i jeszcze nienawidzę kochać się przy zapalonym albo dziennym świetle - a jeśli już, to tylko pod kołdrą  👀
- spie tylko twarza zwrocona w kierunku drzwi
- jestem uzalezniona od zielonej gumy orbit w drazetkach. Niestety takowej nie ma w Niemczech, jest tylko w listkach, dlatego musze dbac o moje polskie zapasy - codziennie zjadam okolo osmiu paczek
- pisze tylko i wylacznie piorem lub dlugopisem o czarnym wkladzie, niebieskie doprowadzaja mnie do szalu
8 paczek?! A podobno zbyt duza ilosc prowadzi do biegunki  👀
u mnie raczej do wymiotów . kiedyś sprawdzony sposób na wymiganie się od szkoły .  😁
nie wiem jak to wytlumaczyc, moze moj organizm sie po prostu przyzwyczail??
8 paczek?! A podobno zbyt duza ilosc prowadzi do biegunki  👀



Zwłaszcza w Nicorette 😀 bo słodzone sorbitolem.
A ja slyszalam, ze jak sie zuje gume ponad 20 minut to "w przyszlosci" mozna zachorowac na raka... 😎
a to ciekawe  😲

ale mi to nie grozi, ja zuje maksymalnie po 10 minut. A czasem wkladam drazetke do buzi, tylko po to, zeby napic sie wody, bo niegazowana woda z zielona guma to szal cial  💃
Tak samo katorgą jest dla mnie chodzenie bez kapci.

Mam to samo! Ostatnio dostałam takie śmieszne skarpetki z ABSem (miały taki antypoślizgowy wzorek od spodu). Założyłam je na próbę, a po jakimś czasie przyłapałam się na tym, że podświadomie założyłam kapcie, kiedy kątem oka je gdzieś w pokoju zobaczyłam. Nawet o tym nie myślę, a i tak zawsze mam kapcie na nogach. Z kolei u znajomych czy gdziekolwiek w gościach nigdy nie zakładam kapci. Można mi proponować, namawiać, wręcz wciskać... nie założę 🤔wirek:

Bardzo przywiązuje się do rzeczy. Czasem gdy mi się coś spodoba chce kupić tego kilka sztuk by w razie gdyby się zepsuło/zniszczyło było na zapas.

Ja teeeeż, ale tylko do tych, które lubię lub do tych, które mają dla mnie jakieś znaczenie emocjonalne - symbolizują coś, albo są od kogoś ważnego.
I tutaj też mam 'historyjkę'. Mooogę, mogę? 😡 Rok temu w wakacje kupiłam w Gdańsku na Długim Targu dwie bransoletki z drewnianych koralików z 3 muszelkami. W Sylwestra rok temu w Gdyni na Skwerze kupiłam dwie z tej samej serii tylko w innym kolorze. Wszystkie 4 były dla mnie ważne, symbolizowały moją walkę, drogę do spełnienia marzenia i Moje Miasto. W wakacje jedna z nich miała przynieść szczęście komuś innemu, więc ją oddałam. Drugą razem z wypowiedzianym marzeniem wyrzuciłam do morza. Wiem, to głupie, ale bardzo mi zależało, żeby to marzenie spełniło się właśnie tam, właśnie wtedy, itp. Taki nagły przypływ emocji. Po jakimś czasie chciałam kupić ich więcej, bo bardzo je uwielbiałam. W te wakacje obleciałam WSZYSTKIE sklepiki w okolicy Długiej, wszystkie stoiska z pamiątkami, NIGDZIE ich nie było! Pisałam do różnych Gdańskich forumowiczów z prośbą o pomoc - też się nie udało. Dzisiaj przyjechałam do znajomych do Gdańska i specjalnie wyciągnęłam tatę i wyprosiłam, żeby pojechał ze mną na Skwer Kościuszki w nadzieji, że może tam... Nie było identycznych, ale bardzo podobne i tej samej firmy. Kupiłam... 8! 😲 😡 A adres strony teraz znam i dalej będę szukać tych jedynych 🤣 Może to głupie, może działa jak hmmm placebo(?), może sama siebie do tego przekonuję, ale wydaje mi się, że te dwie, które poszły w świat przyniosły mi trochę szczęścia... 😡
Przepraszam za taką opowieść off topic, ale jestem dzisiaj tak szczęśliwa z powodu znalezienia podobnych do tych ukochanych, że muszę się z kimś tym podzielić 😜
A ja umiem pisać tylko i wyłącznie PIÓREM, i noszę je zawsze przy sobie...nawet na poczcie, w banku czy urzędzie nie korzystam z ustawowych długopisów tylko wyciągam pióro.

A mam moje ukochane od 6 klasy podstawówki...czyli używam jednego pióra przez 6 lat, a to jest jakieś piórko za 8 zł...najlepsze na świecie, parker się chowa  😅
🚫

fin, ubostwiam Twoja milosc do Gdanska. Dzieki Tobie poznaje moje miasto na nowo... Serio!
fin, to teraz musisz pokazac fote, jak one wygladaja  🙂
Karolass,  😡
Ja za każdym razem jak tu przyjeżdżam zachowuję się jak nie ja 😉 Dzisiaj nic nie było w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, wszystko mi sie podobało, cały czas się uśmiachałam, po prostu tutaj coś tak na mnie działa. Może ludzie, jakich tu spotykam, może to słynne powietrze z jodem 🤣, nie wiem... Dzisiaj stanie w korkach przez godzine było pretekstem do podziwiania pięknych domów, budowli, sklepów, ludzi 😜 Wszystko tu jest piękne! 😍

Żeby nie robić offtopicu całkiem, to moim dziwactwem jest moja wręcz przesadna miłość do Gdańska. Do tego stopnia, że ostatnio zabrałam sie za robienie haftu herbu na czapraku, jako prezent dla siebie zamówiłam bluzę z takim tekstem jak mój podpis na forum, na hasło gdzie jedziemy? odpowiedzi zawsze udzielam - jak to gdzie? do Gdańska! 😂

Drugie dziwactwo - jak mam dobry humor, to nie umiem odpowiedzieć w kilku słowach, zawsze pisze/mówie za dużo! 🤬

asior, jutro zrobię i wstawię 🙂 chyba że Magda lub Angeel mają zapisaną gdzieś głęboko wiadomość ode mnie z linkami do zdjęć tych pierwszych czterech, bo ja już ich na kompie nie mam 🙄
[quote author=JARA link=topic=3219.msg354311#msg354311 date=1255428065]
Nie lubię stóp, nie ważne jakie by nie były, są okropne. Swoich również nie pokazuję, nie chodzę w sandałach ani w butach, które odsłaniałyby palce lub pięty. Mimo, że parę osób co moje stopy widziały twierdzą, że są ładne.


Omg, mam dokładnie to samo! (z tym ostatnim, że kilka osób mówiło, że ładne też 😉 )
[/quote]

To samo! A mój facet jest fetyszysta stóp  😵  masakra
moim chyba największym dziwactwem jest to, że kocham spać. z drugiej strony kocham w nocy do późna robić coś, cokolwiek, czy to komputer, tv, książka. w tej sytuacji o tyle o ile można znaleźć kompromis, czyli kłaść się późno i wstawać możliwie jak najpóźniej. tylko jest jedno małe ale uwielbiam też wstać rano przed wsyzstkimi, wykąpać się, zrobić herbate usiąść na parapecie i sobie myśleć o tym jak wpsaniale jest wstać tak wcześnie, siedzieć i myśleć, wtedy dzien jest taki dłuuuugi i mam czas na wszystko. tylko w takim wypadku kiedy funkcjonuje (a już tak było) od 6 rano do 3 w nocy i śpię  te 3 marne godziny, jestem po 2 tygondniach totalnie wykończona. po utracie przytomności na koniu, co na szczęście skończyło sie dobrze, zrezygnowałam z wstawania wcześnie, a do późna siedzę tylko jak mogę czyli przeważnie w weekendy.

kolejnym dziwactwem do którego muszę się przyznać jest to, że nie cierpię oceniania i negowania rzeczy, ludzi z góry. ale, i tu właśnie to dziwactwo się kryję, zarówno happysadu jak i joli rutowicz może i bezpodstawnie nie mogę znieść.

lubię ciepło, potrafię codziennie siedzieć ze stopami w gorącej wodzie z jakąś fajną solą i tylko donosić kolejny  czajnik gorącej wody, ale w pokoju mam cały rok otwarte okna i nigdy nie włączam centralnego. a śpię pod kołdrą i w śpiworze 😁 😁
Przy was to ze mnie to dopiero dziwadło  😉

Rzeczy które lubię nazywam i płaczę gdy zgubię lub jestem zmuszona sprzedać.
W zeszłe wakacje 10 osób szukało Pinkusia (odtwarzacz mp3), a ja 2 dni płakałam i rozpaczałam, że leży gdzieś samotny i bezbronny. Oczywiście odnalezienie Pinkusia było tłumaczone tym, że jest inteligentny i się za mną stęsknił.
Mam też Brzydala - starą deskę snowboardową, telefon - Badziewiaka i samochód Porsza - stary opel corsa 🙂

Jem wszystko dziwnie i partiami. Nie umiem zjeść całej bułki z (na przykład) szynką,serem i pomidorem. Muszę najpierw zjeść szynkę, potem pomidor, potem serek, wygryźć masło razem z "miąższem" bułki a na końcu zjeść skórki. Tak samo jest z suchą bułką.
Sałatki też jem partiami. Zakupiona w restauracji sałatka grecka znika od fety, potem pomidor, oliwki, sałata a na końcu ogórek. (skład lekko zmyśliłam 🙂 ) Obiad też jest jedzony od mięsa, potem ziemniaki/kasza a na końcu sałatka.

Nie lubię bałaganu w domu ale w moim pokoju syf musi być, bo inaczej nic nie umiem znaleźć. Więc w kuchni każdy okruszek, krzywo odstawione krzesło, niedomknięta szafka mnie wkurza, a w moim pokoju wkurza mnie wszystko co jest równo i nie na wierzchu.

Kocham widok płaczącego faceta, nic mnie tak nie rozczula, nie sprawia, że chce mi się piszczeć z radości jak płaczący facet.
Widok ten jest piękny, wzruszający i baaaardzo seksowny dla nie.

Wszystkiego się boje. Każda decyzja, każdy krok, każdy mój czyn wynika z miliona przemyśleń, godzin rozważań, tabelek "za i przeciw". Doszłam do mistrzostwa w udawaniu spontaniczności.
"Ale nudno, co robimy. O może chodźmy na łyżwy ! " - nie ! to jest analiza dzień wcześniej czy chce iść na łyżwy, czy mam coś ciepłego do ubrania, co mi będzie potrzebne, na która są "ślizgawki".

Mam przesadne wizje katastroficzne, wyobrażam sobie każdy możliwy bieg każdej sytuacji w jakiej mogę się znaleźć i staram się szukać wyjść każdej z nich.

Chyba starczy wam na dziś 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się