A ja dzisiaj porobiłam zdjęcia i dopiero po obejrzeniu jakoś tak dojrzałam, że pies mi chyba schudł... Teoretycznie powinien nabierać masy (dobrze mówię, między rokiem a półtora to powinien 'dojrzewać' i mężnieć?) 😡 Wydaje mi się, że jest za mocno podkasany i przesadzam, czy naprawdę jest? Da się to ocenić po takich zdjęciach? Bo jeśli chodzi o macanie, to żeber nie czuć, ale miednicę to i trochę owszem...
Ech, przyszłam się poskarżyć, że mi się jamNika rozsypuje. 🙁 Od tygodnia już ma problemy ze strony układu pokarmowego. Badania krwi pokazały zmiany wskazujące na proces nowotworowy. Chociaż ona od półtora roku ma jeden z wyników taki wysoki, a miała się dobrze, nawet przytyła. Ale teraz doszły wysokie trombocyty. Ale wyobraźcie sobie, że jamnik odmówiła suchej karmy. Czasem i innych posiłków. 🙁 Dzisiaj znowu kleik się nie przyjął... ech... 😕
[quote author=Kastorkowa link=topic=32.msg2293087#msg2293087 date=1423944803] Bo z rowerem to inna dyscyplina - bikejoring 😉
Wow! A bieganie z psem to canicross, a nie dogtrekking 😉 [/quote]
JARA, nie wiem, do czego pijesz - czy chodzi Ci o to, że na trasie ma być sędzia, który stwierdzi, że biegniesz a nie idziesz, jak w chodzie sportowym?
Śliczna maluszka! Fajną ma odmianę przez cały nosek - Szardi od zawsze miala wyraźn brewki, Mackie ma takie 'V' z brewek do nosa i rudą sierść koło uszu - chyba będzie z niego blondas.
Zora90, ślicznego masz tego sierściucha! Ciężko mi określić czy on schudł czy nie, bo to w pierwszej kolejności da się określić macając psa. Kudłate psy często stwarzają pozory 😉 Podkasanie w locie też będzie bardziej widoczne, niż w stój.. Jeżeli żebra są zakryte to znaczy, że nie jest chudy. Miednicę nawet u mojej tłuściochy da się wymacać, kręgosłup też czuć że jest. Więc nie panikuj. 🙂 Fakt nabierania masy i mężnienia nie jest jednoznaczny z zanikiem podkasania. Popatrz na krótkowłose rasy jak doberman czy dog niemiecki. Rozrasta się klatka piersiowa itd ale podkasane są zawsze. To taka sama różnica jak między posturą 18 latka a 30letniego faceta. 😉
jara generalnie przy dogtrekkingu masz mapę, punkty które musisz odwiedzić i czasem dodatkowe zadania do zrobienia. Jest to na czas więc Ci co są zaprawieni w bojach biegają, inni chodzą. Rowery, hulajnogi czy wózki nie są dozwolone. Przy cannicrossie, bikejoringu czy innych typowo zaprzęgowych masz tylko dystans i czas. No i ograniczenie ilości psów. We wrześniu braliśmy udział w dogtrekkingu na zasadzie spaceru z psami. Mój mąż biegł z czarnym a ja szłam z czarną i z Mikołajem w wózku 😉
Pewnie powodów może być wiele. Cannicross zazwyczaj jest też dwuetapowy, starty są dwa dni pod rząd to też pewnie może być jakiś powód. Na cc pies tez jednak musi mieć inna kondycję, wymogiem jest by na metę pierwszy wbiegł pies.
Myślę że Jarze generalnie chodzi o to że dogtrekking z założenia powinien być "chodzony"
Ale dlaczego powinien? Dodam, że w naszych zawodach 5 pierwszych miejs dostawalo wypaśne nagrody, oprócz tego miała miejsce loteria, podczas której dostali nagrody wszyscy inni. No i skoro czas decyduje o wygranej, to nie rozumiem bulwersu 😎
Nie wiem kto się bulwersuje, ale trekking to z założenia wędrówka. Mnie wszystko jedno czy biegają czy nie ja idę dla przyjemności na spacer z psem. Pewnie że jak chce się wygrywać w rankingach i nagrody to czas najważniejszy.
Nie nie honey, nie ma żadnej nadinterpretacji. :kwiatek: nie o to mi chodziło. Chodziło mi o to, że jeśli chce się wygrywać to trzeba biegać, nie ma wyjścia.
k_cian Śliczne, i te ich oczy 😍 Ja w ogóle mam słabość do psich oczu 😉 heroinx Piękna młoda, oby zdrowo rosła 🙂
A u nas pogoda piękna, choć śnieg dalej trochę trzyma... Za to morda oczywiście i tak musiała wziąć kąpiel - ten pies mnie przeraża, on nie czuje zimna....i w ogóle nic nie czuje - jest bez układu nerwowego chyba... 🤔
kkk, spoczo, rozumiem że Jara uderza do mnie. No biegam, bo mój pies lubi biegać, a że dogtreking - bo treking jest mi bliski sercem, ale że na co dzień zaczęłam biegać, to czemu miałabym nie truchtać, skoro mojego psa to jara (😉). A zaprzęgi mają towarzystwo specyficzne, na zawody nie mogę jechać z psem, jeżeli nie jestem uczestnikiem, a nie po to wybywam z domu na cały dzień, żeby psy zostawiać. Do tego nie cieszą mnie dystanse, teraz wystartowałam w mini, ze względu na rozruch po sesji i braku ruchu regularnego. Swoją drogą biegam rekreacyjnie, ale jakbym startowała w maratonach, to nie miałabym raczej bólu dupy, że na zawody przyjeżdżają i wygrywają nigeryjczycy, a mogliby sobie biegać jako nie wiem... zawodowcy 😉
wera, wypisz wymaluj moja sąsiadka Ola 😉 Regularnie się mijamy, bo na tyle głośno się wydziera, że wiem kiedy z domu nie wychodzić. (edit) - że podobna wizualnie miałam na myśli, a to piękny pies, nie żebym uderzała z jakimiś uprzedzeniami 😉)
zora, nie świruj, też słyszałam, że mam za chudego psa, ale dziś jak na nią patrzę i wiem w jakiej kondycji jest, to nie daję sobie wciskać pierdów, że psa głodzę, bu mu ryżu nie gotuje do suchego żarcia 😉 Piszesz, że on duży jest, dobrze mu zrobi mniej niż więcej kg 😉
Zora90 - wszak pies pownien byc chudszy niż grubszy, jest ok! k_cian - ach dzieki 🙂 super laski! A czy Tosca wylizywała małej dziąsełka, tak jak Szardi Mackiemu? Podobno to dość powszechne przy konfiguracji szczeniak - dorosły pies. seven - właśnie! Dawno Was nie widziałam, ale u Was chyba rodzinna rewolucja się szykuje? 🙂 wera5510 świetne zdjęcia!
Ad dogtrekking czy bieganie z psem - kurcze, szczerze mówiąc pisząc, że honey wygrała zawody spodziewałam się innej reakcji - wszak to nasza re-volta, nasza mała społeczność, tu człowiek chce się dzielić z innymi właśnie takimi rzeczami. A tu ani jedna osoba nie napisała, że fajnie, super, go honey - tylko zawoalowany hejt na zasadzie 'na trekkingu z psem się nie biega'. Wtf i ech.
Ej spoczko, nie pisuję tu dla połechtania dumy, raczej lubię wylewać żale, bo forum zbiera ciekawych ludzi, często z dobrą, ugruntowaną wiedzą, czego brak na innych forumach. A że lubię sobie popisać, to się zadomowiłam w wątku. Swoją drogą - Ascaia trzymaj się z jamnicą, starszaki to lawina problemów, ale to czasem nie do przeskoczenia. No i super reszta psów, ładnych fotek nigdy za wiele 😉
Jak będzie hejt to dam Ci Hiacynta, znać 😉 Nie wszystko co nie ma wydźwięku "och ach!" jest hejtem.
Ciekawiło mnie to, dlaczego skoro Honey biega trasę 12km to nie wybierze się na canicross. Honey się do tego ustosunkowała i jakoś niespecjalnie wzięła sobie to do serca. Moja ciekawość została zaspokojona. 😉
kkk, spoczo, rozumiem że Jara uderza do mnie. No biegam, bo mój pies lubi biegać, a że dogtreking - bo treking jest mi bliski sercem, ale że na co dzień zaczęłam biegać, to czemu miałabym nie truchtać, skoro mojego psa to jara (😉). A zaprzęgi mają towarzystwo specyficzne, na zawody nie mogę jechać z psem, jeżeli nie jestem uczestnikiem, a nie po to wybywam z domu na cały dzień, żeby psy zostawiać. Do tego nie cieszą mnie dystanse, teraz wystartowałam w mini, ze względu na rozruch po sesji i braku ruchu regularnego. Swoją drogą biegam rekreacyjnie, ale jakbym startowała w maratonach, to nie miałabym raczej bólu dupy, że na zawody przyjeżdżają i wygrywają nigeryjczycy, a mogliby sobie biegać jako nie wiem... zawodowcy 😉
No i dobrze, jak kto chce i jest w stanie to niech sobie biega. Dlaczego ludzie biegają? Sądzę, że powodem jest rozwój tej dyscypliny w naszym kraju, zwyczajnie. Rośnie poziom, rosną wymogi, rośnie konkurencja. Kto chce coś ugrac, w tej chwili MUSI biegać. I wcale nie jest powiedziane, że całą trasę (zależy jaki dystans), najczęściej to jednak marszobieg, takie cardio. Ja pamiętam czasy początków północnej edycji, startowałam w jednych z pierwszych zawodów, z dumą przyznam, że z emerytowanym już dziś Tadeuszem waliliśmy pierwotnie midy, potem ambitne longi, dziś oboje jesteśmy dziady 🤣 Do czego zmierzam - kiedyś faktycznie ludzie głównie chodzili, później imprezy cieszyły się coraz większą popularnością, przybywało coraz więcej osób, poczucie RYWALIZACJI (zdrowej) rosło. Logicznym jest więc, że ci ambitni robią wszystko by zwiększyć swoje szanse. Kupa ludzi dzięki takiemu motywatorowi zaczęła trenować kondycję na co dzień w ramach przygotowań do zawodów. Faktem jest, że demotywuje konkurencja z "zawodowymi amatorami" biegania bo podium z góry jest obstawione przez sportsmenów, nieraz zastanawiałam się czy nie byłoby sensowne rozgraniczenie klasy pro(dla biegaczy) od amatora (chodzący), tylko, no właśnie - JAK weryfikować regulaminowość przebiegu? Nierealne... Poza tym u nas (jestem nieco zawiedziona), jak się okazuje, dąży się do minimalizacji kategorii. Od tego sezonu zlikwidowano LONGA zmuszając midowców albo do konkurowania na nieco wydłużonym dystancie (zamiast 20-25 ok 25-35 choć na pierwszy raz na rozruch rzucili ok 22km trasę) z osobami wyspecjalizowanymi w trasach długodystansowych....albo do przerzucenia się na fitness 🙄 W ten weekend chyba cała Polska dogtreczyła, nas nie wyłączając 😉 To była pierwsza tegoroczna edycja, otwarcie sezonu i na starcie zjawiło się z 200 osób. My jako kategoria zdecydowanie mid amateur nie podjęliśmy się w ten weekend konkurencji na grubszy dystans, poszliśmy wydłużonego przez nas samych fitnessa ale niezadowolenie pozostało, nie mamy obecnie optymalnej dla nas i psów kategorii. A co do canicrossa, nie ma co porównywać jednak, zwykłe bieganie na tempo nie zastąpi terenowych przygód, samorealizacji w nawigacji itp. W cani jest sprinterskie tempo ale i dystanse, dogtrekking to jednak większe dystanse i zdecydowanie zmienne tempo. Chętnie potem wrzucę dowody naszych walentynek, tym bardziej, że startowaliśmy z przytaczanym tu już przede mnie malinoisem schroniskowym i to jest dla nas ogromnym sukcesem 🙂
Jak będzie hejt to dam Ci Hiacynta, znać 😉 Nie wszystko co nie ma wydźwięku "och ach!" jest hejtem.
Ciekawiło mnie to, dlaczego skoro Honey biega trasę 12km to nie wybierze się na canicross. Honey się do tego ustosunkowała i jakoś niespecjalnie wzięła sobie to do serca. Moja ciekawość została zaspokojona. 😉
Oki 😉 skoro tak to niepotrzebnie się obruszyłam 🙂 Blow tak jak opisujesz jest nie tylko w psach - w MTB to samo, zawodowcy cisną dystans Mid lub nawet Mini wyłącznie po wygraną. No jest to demotywujące dla rekreacyjnego uczestnika, ale na szczeście dla mnie liczy się sam udział w zawodach. Ale na imprezach wilddogowych fajnie jest też pod tym względem, że duża część nagród jest losowana, więc nawet jak sie nie załapiesz na pudło to i tak masz na coś szansę.
No właśnie, nie da się tego rozgraniczyć. Ale do longów do tej pory nie dorosłam, bo moje kolana nie chciały ze mną ich pokonywać, tymczasem od kiedy na co dzień zaczęłam biegać i ćwiczyć czuję, że kiedyś mogę być gotowa 😉 A wygraną (bądź podium) da się wychodzić, szczególnie w kategorii rodzinnej 😉 Sama zaczęłam od trekingu spacerowym tempem, na następnym już sobie podbiegałam, ot tak, bo pies nadawał tempo, a potem zaczęło się kręcić wokół rozwijania wspólnej kondycji i tym samym nagle na zawodach zaczęłam lądować wokół podium 🙂 Blow, ekstra, pokaż malinę! Coraz częściej na zawodach pojawia się trend startowania z bezdomniakami i znam już kilka szczęśliwców, które dzięki temu zdobyły fantastyczne, aktywne domy.
seven - właśnie! Dawno Was nie widziałam, ale u Was chyba rodzinna rewolucja się szykuje? 🙂
Tak, tak 🙂 Szykuje się 🙂 Mam nadzieję że nasza mała rewolucja, gdy już się pojawi będzie z nami współpracować i że w okolicach maja wrócimy do czynnego udziału w spacerach i wyprawach 😉 Taki jest plan 🥂
A właśnie, ja się skupiłam na wylewaniu żalów że nas nie było na zawodach, zamiast pogratulować honey pierwszego miejsca 😀 Więc gratuluję 😀 🏇
Ja zawsze jadąc na zawody powtarzam że to spacer, zabawa 😀 Że zamierzam sobie spokojnie przejść 😉 Ale w pewnym momencie zawsze mi się rywalizacja i ambicja włącza 🤔wirek: 😉 I nici ze spokojnego spacerku 😉
A ja odpowiem na pytanie jak to jest być domem tymczasowym 😉 Zazwyczaj biorąc psa na dt fundacja / stowarzyszenie opłaca wszystko co z utrzymaniem związane a ja dokladam się ile mogę i np kupuje karmę . Pies jest własnością fundacji , ogłasza się go i szuka domu a w miedzy czasie cywilizuje 😉 Tego małego wzięłam na własna rękę czyli adoptowalam z Radys, pies był tam 7 lat a ze ma 9 to można powiedzieć ze prawie całe życie. Trochę mnie to finansowo obciążyło bo pies ma guza - nowotwór jądra które nie zeszło ale jak się okazało bez przerzutow i niedługo czeka nas operacja a po niej jedzie do nowego domu ktory przez tydzień udało mi się znaleźć 😉 Dlaczego warto ? Ludzie chętnie biorą psy z tymczasow , naprawde ! Nie biorą kota w worku a w sumie obcego psa z klatki w schronie, dostają ważne informacje od nas czyli czy pies niszczy, zachowuje czystość, czy grzecznie zostaje w domu, umie chodzić na smyczy, czy ma jakieś choroby albo alergie i ogólnie stopień trudności obsługi 😉 ah no i agresja, najczęstszy problem chyba . Ja naprawde namawiam na branie tymczasow , jeśli mamy miejsce i chęci to mamy okazje uratować jakieś życie a gdy np nie mamy czasu/chęci na drugiego/trzeciego psa to go poprostu nie bierzemy😉
To jak o bieganiu bikejoringu to wrzucę ogłoszenie. Szukam osoby chętnej na adopcję młodego psa, greystera. Pies tylko dla bardzo doświadczonego przewodnika, wymagający treningu, pracy i oczu dookoła głowy. Do ludzi bardzo socjalny, świetny w zaprzęgu w pojedynkę i z innymi psami. O ile je zna i są to "jego" psy. Ekstremalnie agresywny w stosunku do innych psów, atakuje bez ostrzeżenia i zabija. To tak w ramach reklamy. Gdybym miała zacięcie sportowe i warunki to pokusiłabym się o próbę resocjalizacji gada, ale ze sportowego bikejoringu ( o ile sportem można nazwać emerytowany zaprzęg huskich i 100 metrowe nawroty z greysterami, haha) mam tylko blizny i strach w oczach 🙂 a warunki nie pozwalają na takiego psa w domu. Uważam, że szansa na resocjalizację jest, ale nie większa niż 50 % Pies kastrat. Ktoś chętny? 😀iabeł: