Forum towarzyskie »

PSY

dziewczynka, jaki pluszak! Niech zdrowo rośnie 🙂

tet, jak klony 🙂

RaDag, Ty wiesz  😍

Thymos, z czas przywyknie 🙂


Khem, wieeeeem, jestem niezbyt obiektywna ale  😍
Widziałam bijące serduszka, przebierające łapki, kręcące główkami maleństwa... normalnie zakochana już w nich jestem  😍 😍 😍

https://www.facebook.com/photo.php?v=809142622443383
Psie ciąże i porody strasznie mnie stresują. Uff, jak dobrze ze to nie "moje".
ile dni po złapaniu kleszcza mogą wystąpić objawy babesiozy?
mój pies w ciągu całego życia (13 lat) miał z 5 kleszczy, a teraz w weekend wyciągnęłam jej 2 i to po spacerze na ulicy bez trawy i z całymi 2 drzewami (centrum Warszawy) trochę się zestresowałam bo i tak już jest biedna staruszka schorowana  🙁
jest zakroplona jak zawsze frontlinem, ale chyba kupię dodatkowo foresto, bo podobno w tym roku kleszczy ma być bardzo dużo...
Martuha objawy mogą wystąpić po 2-3 dniach do nawet 3 tygodni, trzeba obserwować

U nas jest kleszczowa masakra, nie pamiętam wiosny podczas której tyle bym wyciągała z psa co teraz. Zdarza się, że po 2-3 kleszcze dziennie, pies jest co wieczór oglądany, kleszcze nie są powbijane, więc łapie je "na bieżąco"..
A u mnie wręcz przeciwnie. Dzień w dzień lata po krzakach, trawach i lasach i ani jednego kleszcza.

A tu wczorajszy spacer 🙂 Kałuża wprawiła mojego psa w stan euforii. Biegał, skakał. A pomyśleć, że deszczu się boi 🙂


ile dni po złapaniu kleszcza mogą wystąpić objawy babesiozy?
mój pies w ciągu całego życia (13 lat) miał z 5 kleszczy, a teraz w weekend wyciągnęłam jej 2 i to po spacerze na ulicy bez trawy i z całymi 2 drzewami (centrum Warszawy) trochę się zestresowałam bo i tak już jest biedna staruszka schorowana  🙁
jest zakroplona jak zawsze frontlinem, ale chyba kupię dodatkowo foresto, bo podobno w tym roku kleszczy ma być bardzo dużo...


kleszczy jest masa! moje mają obroże + krople, ale to paskudztwo i tak sie czepia. Mój Miszka niestety załapał 🙁 gorączka i brak apetytu wystąpił po tygodniu od wyciągnięcia wyjątkowo mocno trzymającego się padalca.
Po pierwszych badaniach wynik wyszedł ujemny, dopiero po drugim (powtórka po dwóch tygodniach) wynik dodatni. Leczymy.
Macie może jakieś informacje, gdzie będą w tym roku organizowane 'wystawy' kundelków? Oczywiście mam na myśli pikniki z posłuszeństwem, czasem agility i (czasem) wystawiwaniem 😉
Myślę, że we wrześniu jak zwykle będzie w Bydgoszczy 🙂
Znów potrzebuję pomocy, znów z... Bezą 😁 Tym razem Bezą jest 8 letnia jamniczka. Wczoraj się poznałyśmy, wyszłyśmy razem z właścicielką na spacer, ja ją prowadziłam, wydawałam ewentualne polecenia i wszystko było ok. Beza do tej pory wychodziła tylko ze swoją panią, jej mamą lub sąsiadem z naprzeciwka przez 8 lat życia. Niestety właścicielka pracuje, mama się pochorowała i ledwo chodzi, a sąsiad to 81 letni starszy pan, podupadający na zdrowiu.
Dzisiaj miałyśmy nasz pierwszy samotny spacer, cieszyła się, szelki udało się założyć, wyszłyśmy przed blok (ciągnęła na dwór), doszłyśmy do trawnika i w tył zwrot do bloku. Zapierała się łapami, przysiadała. Nie zrobiła siku ani kupy. Gdzie bym jej nie wyniosła, ciągnęła do bloku, przyszpiliło ją to siknęła dwa razy, potem miałam wrażenie, że trochę puściła, ogon luźno (do tamtego momentu miała podkulony pod siebie), poszła tu i tam na trawę, kupa siku i wróciłyśmy.
Pytanie brzmi, jak ją przekonać do spacerów ze mną, że nic jej nie grozi? Jest łakomczuchem, więc nie chciałabym smakołyków stosować, żeby nie było tak, że bez smakołyka ani rusz. Kocham spacery, rzut beretem jest Park Saski. Jadę teraz na 13 znów.
Chyba najlepiej takiego nieśmiałka odwiedzać w domu i przekonywać do siebie 😉 A potem wychodzić najpierw tylko przed blok, później coraz dalej. Dużo chwalić łagodnym głosem, a kiziać w kucki, żeby taki krótkołap nie bał się, że pochyla się nad nim jakiś "potwór" 😉
Nie miałam nigdy doświadczeń z niesprzedajnymi psami. Moja kudłata przy pierwszym kontakcie bywa niepewna, ale kilka głasków i już można ją zabrać wszędzie 😉

My na naszej mikro działce budujemy ogrodzenie, bo mamy psy w trybie zwiedzaczy. Będzie całe lato na trawie  😀

I jeszcze obrożowe pytanie, zna ktoś tę stronę babuzoo?
Czasem tutaj piszę o tym, żeby zastanowi c się trzy razy przed kastracją/sterylizacją. Nigdy w takich sytuacjach nie mam  nic na poparcie poza moim doświadczeniem 😉
Teraz mi wpadło w ręce co nieco, więc wrzucam.
Fragment:
"Co mówią badania? Wymienia się następujące korzystne skutki kastracji samców: - eliminuje ryzyko (niewielkie bo poniżej 1%) zgonu z powodu nowotworu jąder; wiadomo- skoro nie ma jąder nie ma i nowotworu jąder, - zmniejszenie ryzyka nienowotworowych schorzeń prostaty ale zwiększenie ryzyka schorzeń nowotworowych prostaty w tym wysoce złośliwego adenocarcinoma prostaty, - zmniejsza ryzyko przetok około odbytniczych. Negatywne skutki kastracji samców: - jeśli zabieg wykonano poniżej pierwszego roku życia psa, znacząco wzrasta ryzyko osteosarcoma (bardzo agresywny nowotwór kości), - kilkukrotnie zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka serca, - trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy i psa czeka wówczas leczenie substytucyjne do końca życia, - zwiększa ryzyko upośledzenia starczego - dezorientacja w otoczeniu domowym lub zewnętrznym, problemy w kontaktach z domownikami, - trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych, - czterokrotnie zwiększa ryzyko nowotworu prostaty. Badania wykazują, że ponad 80% niekastrowanych psów powyżej 5 roku życia rozwija łagodny przerost prostaty. Ale kastrowane psy mają większe niż niekastrowane psy szanse na wystąpienie wysoce złośliwego nowotworu prostaty (adenocarcinoma). Kastrowane psy mają także większą skłonność do pojawienia się przerzutów w płucach, - dwukrotnie zwiększa ryzyko nowotworów dróg moczowych - zwiększa ryzyko schorzeń układu kostnego - zwiększa ryzyko nieprawidłowych reakcji poszczepiennych, - zmniejszenie masy mięśniowej, - skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem W przypadku suk jest nieco inaczej - wydaje się, że korzyści z kastracji mogą przewyższać zagrożenia zdrowotne. Wymienia się następujące korzystne skutki kastracji suk: - przy zabiegu wykonanym przed 2,5 rokiem życia, znamiennie zmniejsza się ryzyko nowotworów sutka, który jest najczęstszym złośliwym nowotworem u suk, - niemalże wyklucza zagrożenie ropomaciczem, które dotyczy koło 23% niesterylizowanych suk, i zabija koło 1%, - zmniejsza ryzyko przetok okołoodbytniczych, - niweluje niewielkie ryzyko (poniżej 0,5%) guzów narządów rodnych, Niekorzystne skutki kastracji suk: - przy zabiegu wykonanym poniżej 1 roku życia suki, zwiększa się znamiennie zagrożenie osteosarcoma, - zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka śledziony i serca, - trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy, - zwiększa ryzyko otyłości, ponieważ spowolniony zostaje metabolizm organizmu - powoduje problemy z nietrzymaniem moczu - u 4-20% suk, częstomocz. Niedobory testosteronu i estrogenów indukują problemy z nietrzymaniem moczu. Pojawiają się zwłaszcza u suk (20%). Rasy większe są bardziej zagrożone tym powikłaniem( boksery do 60%), - zwiększa ryzyko zakażeń dróg moczowych, - zwiększa ryzyko zmian zapalnych pochwy, zwłaszcza u suk sterylizowanych przed osiągnięciem dojrzałości płciowej, - zwiększa ryzyko guzów układu moczowego, - zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego, - zwiększa zagrożenie niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi (nawet do 40%), - zmienność nastrojów i zwiększenie agresji (ostatnie doniesienia), - zmniejszenie aktywności u psów użytkowych (a nie każdy pies jest tylko ozdobą dywanu czy kanapy), - zmniejszenie masy mięśniowej, - skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem."
I źródło: http://www.pies.pl/kastracja-i-sterylizacja_278_a1839.html
Rany! Aż się przeraziłam tym co pisze RaDag,. Mój 10 letni kundelek ma przerost prostaty, uciska nerw i ma problem z chodzeniem. Czeka go kastracja i po przeczytaniu tego mam mętlik w głowie, czy aby nie zrobię mu większej krzywdy 🤔
RaDag ale to nie jest żadne źródło, tylko jakiś komentarz pod artykułem.

Nie wszystkie problemy/nowotwory prostaty są wskazaniem do kastracji, ba! są wręcz przeciwwskazane.
Wiem pokemon, wolałabym badania konkretne. Próbuję się skontaktować z owym człowiekiem w tym celu 😉
Ale zawsze jest to kolejny głos za tym aby się zastanowić.
Nie mówię, że sterylka/kastracja to samo zła, sama miałam w domu kastrata, teraz mam taką sukę.
Tylko, że problemem takich krajów 3 świata, jakim jest Polska, jest to, że potem co drugi wiejski matoł będzie przekonywał mnie, że on psa nie wysterylizuje, bo przeczytał, że nie wolno. Ale szczeniaki potem zatłuc w worku o mur własnego domu to wolno.

To mnie denerwuje. Ten "komentarz" też mnóstwo rzeczy upraszcza i nie podaje żadnych w zasadzie konkretów na podstawie czego to. Przyznaję - przeczytałam dość wybiórczo.
Ja mówiąc szczerze raczej nie zastanawiałam się nigdy nad potrzebą kastracji/sterylizacji. Ten kundelek to mój trzeci pies, wcześniej miałam psa i sunię i takich problemów nie było. Teraz wisi nad nami kastracja z powodu tej prostaty, pies już starszy. Chyba będę musiała więcej poczytać na temat tego zabiegu i jego konsekwencji.
Ciekawe, ze u koni kastracji nie wywołuje takich emocji. Wykonuje się ją w ilościach wielkich, kastrują wszyscy, w tym faceci, którzy nie mogą znieść myśli o kastracji ich Pimpka. Nikt nie doszukuje się korelacji kastracji koni i ich stanu zdrowia.
Artykuł, póki nie ma podanego źródła badań nie jest dla mnie żadna wartością, przyznamy ze najpierw sprawdziłam zródło, a potem zrezygnowałem z uważnego czytania.
U nas w Polsce to jest paranoja! Pies z nowotworem jądra - wykastrować????? Ale jak to wykastrować?????? No ludzie, ręce opadają. Jedno jajko 3 cm, drugie 15. Ale "pani da zaszczyk" i przejdzie.
Jest jakaś kastracjofobia. Naprawdę.
Przecież żeby dojść do takich wniosków, jak w artykule czy tam komentarzu, to badania na wy- i nie wysterylizowanych psach - samcach, samicach, młodych, starych, kastrowanych przed cieczką, po cieczce, bokserach czy jamnikach - musiały być prowadzone na przeogromną skalę, a jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby tak faktycznie było. Ciekawa jestem, kto miałby takie wieloletnie i zapewne wielomilonowe przedsięwzięcia finansować i po co, bo korzyści z tego (dla żadnego koncernu farmaceutycznego) nie ma.
Dużo bardziej mi się wydaje prawdopodobne, że wszystkie schorzenia o niewyjaśnionych przyczynach lądują w worku 'to przez sterylkę' - przynajmniej jest diagnoza. Ale dobra, bo zaraz RaDag mnie znów posądzi o fanatyzm 😀
Spokojnie. Każda konstruktywna dyskusja jest ok 😉

Z tego co wiem, to takie badania były prowadzone w stanach, gdzie doświadczenie jest na dużą skalę i na wielu latach historii.
Jak do tego dotrzeć...
Były takie badania, i gdzieś o tym czytałam, ale nie jestem pewna, czy doszli do takich wniosków, jak w tym komentarzu. Znajdę to wrzucę. (zresztą już szukałam wcześniej nawet)

Już wiem, gdzie to widziałam i znalazłam:
http://www.greynest.com/o-rasie-wilczarz-irlandzki/zdrowie/profilaktyka-i-przydatne-informacje/1-cienie-i-blaski-kastracji-psow

pod spodem macie źródła.
Ale to są wierutne bzdury.
Dlaczego bzdury?
Z ciekawości pytam, nie zaczepnie.
Przejrzałem pobierznie.
"Jednym z potencjalnych skutków kastraci suk, jest zjawisko wzrostu agresji u dominujących i bardzo pewnych siebie suk."

Jest odwrotnie. Agresja może pojawić się po kastracji u psów niepewnych. Zaburzenia hormonalne i pozbawienie testosteronu chwiją i tak zachwiana pewnością siebie i potęgują się lęki, fobie i agresja.


„Uważa się”, że niekastrowany samiec, który nie może spełnić aktu kopulacyjnego czuje się  sfrustrowany. W stadzie psów, dorastające samce nie mają prawa do krycia a  dominujący samiec - leader wpływa na zmniejszenie popędów u młodego psa co nazywa się „marginalizacją” podrostków."

U psów to zjawisko nie występuje, nawet u zdziczałych stad. Tak jest u wilków.

To tyle ode mnie, nie czuję się na siłach dyskutować o zdrowotnych aspektach, wyłącznie o behawioryzm.

ciekawy tekst o aportowaniu
http://pieskumpel.blogspot.com/2013/10/znane-i-lubiane-rozrywki-ale-czy.html

myśmy do tej pory rzucali piłeczkę Goliatowi, ok 3 razy dziennie po 7-8 minut, pies nie tylko do niej biegał, ale też skakał, teraz widzę, że to za dużo.
Dlaczego bzdury?
Z ciekawości pytam, nie zaczepnie.


RaDag podyskutowałabym, ale nie chce mi się tego czytać. Wystarczyło mi, że wczesna kastracja wpływa na zwiększenie ryzyka wystąpienia nowotworów pęcherza moczowego + to o czym pisała tet.

[quote author=Diakon'ka link=topic=32.msg2094445#msg2094445 date=1400145927]
ciekawy tekst o aportowaniu
http://pieskumpel.blogspot.com/2013/10/znane-i-lubiane-rozrywki-ale-czy.html

myśmy do tej pory rzucali piłeczkę Goliatowi, ok 3 razy dziennie po 7-8 minut, pies nie tylko do niej biegał, ale też skakał, teraz widzę, że to za dużo.
[/quote]

Teraz ja muszę rzucić, ze bzdury. Tzn ja uważam to za bzdury.
Każda czynność wykonywana bez myślenia może się złe skończyć. Jeżeli ktoś ćwiczenia z psem ogranicza do rzucania mu zabawki, nie rozumiejąc ani po co, ani dlaczego to może się skończyć nadpobudliwoscia.
Jeżeli rozumiemy, ze zabawa w aportowania jest częścią łańcucha łowieckiego, rozumiemy ze szkolenie psa to praca nad równowaga i umiejętnością kontrolowania psich emocji to sobie możemy ciepac piłeczka do u....j śmierci a pies i tak będzie normalny. Im mocniejsze są tendencje do wykluczenia awersji ze szkolenia tym silniejsze są dążenia do unikania u psów pobudzenia. Zwyczajnie ludzie tak szkolą nie radzą sobie z pobudzeniem, uważają ja za ciemna stronę mocy. Sami nie startują w konkurencjach wymagających od psa pracy  w pobudzeniu, ani nie szkolą psów pracujących, dla których motywacja i kontrola pobudzenia jest bardzo istotna. Kontrola,  a nie unikanie pobudzenia.
Już teraz widac ze ludzie z bardziej "cywilizowanych" kynologicznej krajów musza szukać psów roboczych w takiej dziczy jak np Polska. U siebie nie tylko wytępienia zachowania wykraczające ponad radosne merdanie ogonem, ale i wyeliminowali z hodowli psy żywiołowe. Maja psy wyprane z popędów, sami z takimi pracować nie bardzo potrafią.

Jeżeli zabawa jest używana w szkoleniu jako łapówka, i pies nie widząc piłeczki w ręce przewodnika nie słucha go i nie wykonuje poleceń to nie wina samej zabawy jako takiej, tylko poważny błąd szkoleniowy. Jeżeli używam zabawy jako nagrody a nie jako łapówki to nie mam się czego obawiać.

Nie mozna zrobić przepisu na zabawę na zasadzie: dwa razy w tygodniu, 3 rzuty, na odległość 20 metrów.
To ciężka bzdura. Każdy pies jest inny, każdy wymaga innej zabawy, inna zabawka. Inaczej i czym innym bawi się 8 tygodniowy szczeniak golden, a inaczej 5 letni malinois startujący w IPO.
Zabawa z psem jest dla mnie niemal na poziomie sztuki, żeby dobrze się bawić z psem trzeba znać jego potrzeby, wiedzieć jaki mamy cel szkoleniowy, znać możliwości fizyczne psa.



Oto do czego może doprowadzić zabawa piłka i praca w dużym pobudzniu. Aż strach 😉


Czy to słuszna obawa - rezygnacja z wdrażania psa w tropienie, ze względu na niedopracowane odwołanie?

Co do piłki - mój problem polega na tym, że żadna zabawka nie jest na tyle interesująca, żeby faktycznie na długo zajęła, mimo że wychodzę z siebie żeby psa rozbawić.
Widziałam psy, które by dla piłki zrobiły wszystko, ale ich właściciele jedynie rzucali tę piłkę w nieskończoność i tyle. Koniec był, kiedy pies ledwo stał na łapach, ale nadal domagał się zabawy.
Zwykle brak zabawy wynika albo z braku popędów, i tu niewiele mozna zdziałać, albo z braków socjalnych, niewłaściwej relacji z przewodnikiem, nieumiejetnym odczytaniem potrzeb psa przez przewodnika, złym doborem zabawki lub sposobem bawienia się (za szybko, za wolno, za mocno za słabo , szmatka a pies wolałby piłkę, lub odwrotnie), bywa tak u psów, którym trudno się skupić na przewodniku, rozprasza je otoczenie. W drugim przypadku wiele mozna jeszcze wypracować i zmienić.
Dlatego pies wpatrzony w przewodnika i błagający o zabawę jest o niebo lepszym "problemem" niż pies interesujący się wyłącznie samodzielnym spedzaniem czasu na zabawach z innymi psami, gonieniem za zwierzyna czy polowaniami na nornice, ewentualnie terytorialnym laniu na każdy możliwy krzaczek,słup, ławki, kosze na śmieci itd.
Jedyną prawdą w tym artykule jest to, ze nie wolno nakręcać psa ponad miarę. Umiejetność nakręcenia musi iść w parze z umiejętnością wyciszenia psa.
tet, ten filmik ja znam akurat jako podawany w necie "modelowy przykład" umiejętnego szkolenia psa na OE i ten pan podobno słynie z efektownej pracy z tym urządzeniem
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się