Blow, ekhem, ja sama nie jestem za teorią hierarchii w tym kontekście akurat, ale czego się naczytałam to moje. Właściciele dorabiają teorie wszelkiej maści do wszystkiego do wyboru do koloru 😉
Mój pies je to, co ja mu wybiorę. Kupuję dobrą karmę (w znaczeniu składu), wydaję pieniądze, żeby pies się dobrze miał, więc niech je. Kora najpierw trochę głową pokręciła, ale w końcu zorientowała się, że nie zmienię zdania i proszę, wcina z radością. Nie jestem zwolenniczką biegania za zwierzakiem i mówienia "nie chcesz tego? to zaraz Ci coś innego dam. To też niedobre? Czekaj, znajdę coś w lodówce", choć moim rodzicom wydaje się, że jak piesek nie zje to trzeba dać kolejną miskę, bo "przecież nie może głodna chodzić". Jeszcze niestety jest kwestia ciasteczek, do których Kora się przyzwyczaiła bardzo i wytresowała rodzinę, żeby dokarmiali. Ciastka schowałam i teraz ja jestem ta zła, bo psa nie pozwalam dokarmiać 😁
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 04 września 2013 17:53
Blow , źle doczytałam, ale chodziło o to, że pies zacznie się napychać na zapas 😉
Jak dasz odpowiednią porcję, to na zapas nie ma jak się zapchać 🙂
Ale w sumie znowu wchodzi zdanie: racja jest jak dupa (to chyba nie jest cenzurowane słowo na rv?). Niektórzy są zwolennikami zabierania, niektórzy zostawiania suchego 24h, każdy według własnego rozumu.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 04 września 2013 18:08
Cieszę się, że nie muszę się tak bawić- miskę dać/ miskę zabrać :p
Jeszcze niestety jest kwestia ciasteczek, do których Kora się przyzwyczaiła bardzo i wytresowała rodzinę, żeby dokarmiali. Ciastka schowałam i teraz ja jestem ta zła, bo psa nie pozwalam dokarmiać 😁
Dokładnie jakbym czytała o sobie i mojej parówce! Ja akurat nie zabrałam ( chyba by się nie dało), ale wprowadziłam limity i terroryzuje ich, że pies ma ich nie terroryzować, bo już prawie na każde szczeknięcie i słodką minę dostawał co chciał. Dziwne, ze do mnie jakoś nigdy nie przychodzi na żebranie. Dziwne, bardzo dziwne. 🙄 No i jeszcze pracuję nad wymianą ciasteczek na smaczki typu suszone żwacze i inne takie.
Mój pies jest przyzwyczajony, że podskakuje do lady (mamy kuchnię oddzieloną od salonu taką ladą tylko), jak nikt nie reaguje to zaczyna szczekać i wtedy zwykle ktoś leci i dokarmia. Albo jeszcze za każdym razem jak mój brat wchodzi do salonu, to pies już pod ciastkami czeka. No nie mogę po prostu. A potem pies ma głęboko w poważaniu mnie i moje próby tresury, bo oferuję mu tylko ciasteczka w nagrodę, a przecież to to może sobie załatwić byle szczeknięciem 🙄
A nie to ja akurat nie mam takich problemów mój robi wtedy całą serię wszystkiego i zaczyna się sam popisywać jakie on sztuczki potrafi. 😁 Zrobi też bez nagrody jak go poproszę ( czasem takie rzeczy się przydają w życiu zwłaszcza komenda ,,zostań"😉 Ale jak już ma to ciastko od nich dostać to mówię im: nie za darmo! Na co słyszę, że ,,aaa będę gu tu w kółko tresował biednego psa" Taaa strasznie biedny, żeby tylko się nie przepracował od podawania łapy. 😎
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 04 września 2013 21:59
Alaska, ja nauczyłam Nutę komendy "nos" podchodzi wtedy i dotyka nosem wyciągniętej ręki- kaaaażdy chce, żeby to zrobiła i smakołyków przynajmniej nie dostaje za free 😎
Mam pytanie. O honorowych krwiodawców. Mam na myśli, oczywiście, psy. Czy spotkaliście się z taką formą współpracy z lecznicą? Pies co jakiś czas pomaga innym psom, a za to ma w lecznicy jakieś tam bonusy (czy pieniądze? ile?) Syn opowiadał mi, że to np. w Czechach była bardzo popularna sprawa. I w Niemczech. U nas też to jest? W Krakowie na przykład? Będziemy potrzebowali do naszej nowej lecznicy i ja nie mam pojęcia jak się to organizuje. 😲
Tania, W Warszawie to dziala przy lecznicy tej na uniwersytecie. We Wrocławiu chyba też. Do tego co jakiś czas Fundacjia AST (z Wawy) organizuje taką akcję pt Bullowate przelewają krew. Pies za oddaną krew dostaje karmę i coś jeszcze (zabawka, gryzak), ale ludzie zwykle oddają to na poczet fundacji. No i badania krwi za free. Jakby nie było morfologia + biochemia to minimum 60zł w górę. Wymogiem jest minimum 25kg wagi, zdrowy i w przedziale 10mies - 7 lat. Fajna sprawa 🙂
Tania, W Warszawie to dziala przy lecznicy tej na uniwersytecie. We Wrocławiu chyba też. Do tego co jakiś czas Fundacjia AST (z Wawy) organizuje taką akcję pt Bullowate przelewają krew. Pies za oddaną krew dostaje karmę i coś jeszcze (zabawka, gryzak), ale ludzie zwykle oddają to na poczet fundacji. No i badania krwi za free. Jakby nie było morfologia + biochemia to minimum 60zł w górę. Wymogiem jest minimum 25kg wagi, zdrowy i w przedziale 10mies - 7 lat. Fajna sprawa 🙂
To, że przy uczelniach jest, to wiem. I gdzieś na Śląsku ( w Mikołowie?) było. Ale Kraków to pustynia. Nie traktujcie tego, jako ogłoszenie, ale może ktoś z Krk ma dużego psa, co chciałby zostać krwiodawcą? Bo syn już mnie pytał czy nie chciałabym mieć pieska. 😵
Po ponad dwóch latach bez psa zdecydowaliśmy, że już czas.
Pokażę tylko łepek, bo wygląda jak oskubana sarenka i nie za bardzo nadaje się do publicznego pokazywania w całości 😁 Podobno ma być długowłosy 😁 Mam go od poniedziałku, ale już nie oddam 😜
Becia23, słyszałam, że obroże nie działają, ale nie wiem, czy to prawda, nie próbowałam na swoim psie. Ja używam kropelek na kleszcze, nie pamiętam jakich, może znajdę jeszcze trochę, to sprawdzę. Są dobre, pies od dawna nic nie miał, a mały jest, więc byle trawa i już jest ryzyko.
Gwiazdeczka - jeśli masz możliwość, sprawdź nazwę, proszę :kwiatek: Już raz była tutaj dyskusja o obrożach, dla jednych strzał w dziesiątkę, dla innych nieskuteczna, więc chyba lepiej po prostu spróbować na swoim psie 🙂
ja używam w tym sezonie obroży Kiltix + kropelek Fiprex, nie wiem czy to dobrze czy może za dużo, ale ja panicznie boje się kleszczy, a że pies śpi ze mną to po takim zabezpieczeniu jestem bardziej spokojna
Arroch, dwa lata bez psa?! (Rozumiem, że wcześniej takowy był w rodzinie) - rispekt! 😉
Śliczniaste dzieciątko! Uszy w ogóle mistrzostwo świata 😜
Był, odkąd tylko pamiętam, zawsze jakiś był... ale... ponad 2 lata temu straciliśmy naszego malamuta w straszny sposób, otruła go sąsiadka... Pierwszy rok to sprawa ciągle w toku, otrząsanie się powolne po tym co się stało, nie myśleliśmy nawet o nowym psie wtedy, ale minął rok i kolejny to był strach przed tym, że następnego spotka to samo, a potem jakoś powoli, powoli pomysł zaczął wracać... i tak wybraliśmy rasę i parę hodowli do sprawdzenia, ale ostatecznie Drago był pierwszym i jedynym, którego pojechaliśmy oglądać i od razu wrócił do domu już razem z nami 🙂 A jego uszy to żyją własnym życiem 😁