Forum towarzyskie »

PSY

zabierałaś tą matę stawiałaś na polu, pies na smyczy i czekałaś aż się wysika? może trochę głupie pytanie, trochę niewyspana jestem 😉
Tak 😡

Kupowałam w aptece podkłady higieniczne i z nimi wychodziłam na spacery do lasu.
a miałaś tą taką specjalną matę? coś takiego? jakie te podkłady z apteki? przepraszam, jeszcze nie zamęczyłam cię pytaniami?  😁 :kwiatek: :kwiatek:
Ja używałam podkładów higienicznych dla ludzi. Kupowałam w aptece. http://cokupic.pl/produkt/TZMO-PODKlADY-HIGIENICzNE-SENI-SOFT-90-CM-X-60-CM-X-30-SzT
Są też specjalne dla psów http://sklep.zoolandia.pl/cliffi,cliffi,lino,ultra,podklady,higieniczne,dla,psow,0,1,9371.html

Nie ma problemu! Kiedyś też o to pytałam  :kwiatek:
Ja nie widzę potrzeby stosowania mat. Zwyczajnie gdy piesek jest malutki bierze się go na siku:
- zaraz po obudzeniu
- od razu po zjedzeniu
- trochę zabawy i znowu na siku
- przed snem znowu na siku
itd 😉
Powoli przedłuża się czas kiedy w zabawie psiak nie wychodzi.
Jeśli będzie zawsze załatwiał się na trawie na podwórku to sam będzie próbował przetrzymać chwilę dłużej i nie siusiać gdzie popadnie. Problem jest tylko z załatwieniem się kiedy zostać miałby sam na dłużej i po nocy. Ale tutaj z podkładem jak nas nie ma to też lipa, bo nie upilnujesz czy zrobi na niego czy poza nim.
Szkoda kasy na podkłady i pieluchy. 😉
Ja też nie wyznaję zabawy w podkłady i gazety bo to spowalnia proces nauki i mąci papikowi w głowie 😉  Mój załapał bardzo szybko bo właśnie był wynoszony baardzo często, nawet co godzinę znosiłam go na siQ.Czujność po zabawie/spaniu/jedzeniu/piciu /każdych większych emocjach to podstawa sukcesu 🤣 Tak się zaparłam, że nawet ustawiałam sobie dwa budziki w nocy żeby malucha wysiusiać, potem zredukowałam do jednego, następnie wyeliminowałam nocne sikanie i tym sposobem nie miałam w ogóle problemu nietrzymania przez noc.Co ciekawe-kupki moje dziecię nie robiło w domu od początku, trzymało hardo do najbliższego wyjścia 🙂
No ok, ale jak psiak jeszcze nie może wychodzić na dwór to jak rozwiązujecie problem?
Oto jeden z pięciu  💘
TROP.
No ok, ale jak psiak jeszcze nie może wychodzić na dwór to jak rozwiązujecie problem?
Mój pies był wynoszony na rękach i stawiany w miejscu możliwie mało uczęszczanym przez psy i koty tylko żeby się załatwił-tam gdzie został postawiony, tam robił co trzeba-i z powrotem na ręce i do domu.Nie wyobrażam sobie zamknąć szczenię na cały okres szczepień w sterylnych(i nie chodzi mi o higienę) czterech ścianach i liczyć, że później będzie normalnym, obytym ze światem zwierzęciem.Są sposoby na połączenie ostrożności związanej z luką immunologiczną i dbałości o zdrowy rozwój psychiczny psa, zdrowy rozsądek dobrym przeownikiem 😉
Blow, nie przesadzasz trochę? 🤔 Mój pies nie wychodził z domu przez okres pierwszych szczepień i żyje, ma się dobrze, jest "normalny i obyty ze światem"
blow dokładnie 🙂
Misskiedis trzymanie psa tylko w domu łącznie z siusianiem i kupkami, byleby nie wyszedł na trawę bo tam zarazki to jest większa przesada. Nie ma powodów do takiego zachowania. 😉

Na rączki i wzium. Nie bawimy się z psami. Nie wędrujemy i nie wąchamy kupali. Ale siusiamy na normalnym trawniczu. Na dobrą sprawę, idąc do weta gdzie przychodzi gro chorych psów jest jeszcze bardziej niebezpiecznie niż na zacisznym kawałku trawnika. Nasze ręce też nie są sterylne.
To generalnie działa tak, że psiak nie mając okazji siusiania na podłogę czy dywany uczy się i przyzwyczaja, że podłożem do załatwiania potrzeb jest trawniczek i podwórko. Nie ma też zapachów prowokujących do siusiania w tym samym miejscu na dywanie. 😉 Jak uczysz do robienia na papier/matę to najpierw masz problem nauczenia robienia psa na to a potem przestawienie z tego na trawę.
Nie wyobrażam sobie przetrzymywania psa w domu po szczepieniach.
Można spokojnie zabierać psa ze sobą wszędzie, bo szczepienie nie oznacza zamknięcia. W tym okresie można zabierać psa wszędzie: do pociągu, autobusu, samochodu, metra, miasta itd. Socjalizacja nie oznacza tylko zabaw z psami i wąchania trawników.

Poza tym najlepiej psy socjalizują się do 4 miesiąca.

Zairka ropomacicze może być też zamknięte, bez wycieków. Wtedy objawy to osowienie oraz zwiększone pragnienie.
Moja Ziva wczoraj miała robione usg właśnie w kierunku ropomacicza.
kodusiowata, jak najszybciej wysterylizujcie ją. Decyzje najlepiej podjąć jak najszybciej, bo psa można szybko stracić.
Nie było to przetrzymywanie, bez przesady, wychodził jedynie na zamknięty ogródek i to nie na długo ale załatwiał się itp głównie na gazety, nie wychodził tam gdzie były psy. Dodam że to tylko na okres pierwszych szczepień czyli jakieś 2 tygodnie (z zalecenia weta z tego co pamiętam) a nie do 4 miesiąca 😲
Blow, nie przesadzasz trochę? 🤔 Mój pies nie wychodził z domu przez okres pierwszych szczepień i żyje, ma się dobrze, jest "normalny i obyty ze światem"


Nie przesadzam.Rób jak uważasz ze swoim psem ale pozwól, że inni zrobią to samo.Luka immunologiczna przypada na gorący i NIEPOWTARZALNY etap rozwoju emocjonalnego szczenięcia i wszelkie braki i niedociągnięcia w tym czasie będą w przyszłości jedynie do zminimalizowania, nie do usunięcia.Jak to ładnie ujęła pewna szanowana osoba-pies już NIGDY nie będzie miał 7-8 tygodni i już nigdy nie będziemy dla niego całym światem i najwyższą formą zaufania, która go w resztę świata wprowadza w tak wysokim stopniu więc to od nas zależy jak wykorzystamy ten czas.Ja ze swoim obecnym psem(z którym właśnie popełniłam masę tego typu błędów być może mało szkodliwych w życiu codziennym ale z dużymi konsekwencjmi w kontekście pracy) i z kolejnym i każdym następnym pracuję i będę pracowała dlatego taka być może i gorliwa staranność z punktu widzenia osoby, która ma psa dla samego jego posiadania, mało zapatrującej się na sporty i współpracę może tego nie rozumieć.I ja to rozumiem bo jeśli ktoś nie potrzebuje, nie musi...Ja potrzebuję więc niejako muszę i chcę 😉
Twój pies żyje i ma się dobrze a skąd wiesz czy nie miałby się jeszcze lepiej gdybyś pokierowała tym inaczej?Ja wiem jakie zalety ma ta filozofia dla mnie i psa i wiem jakie wady niesie trzymanie szczenięcia pod kloszem szczepiennym i po zrobieniu bilansu ryzyka i korzyści zdecydowanie NIE będę trzymać żadnego szczenięcia bezwzględnie w chałupie w okresie pierwszych szczepień.Po prostu trzeba pewne aspekty chcieć zauważyć.


P.S.Tymczasem mój antywodny pies otwiera się na nowe możliwości i korzyści płynące z wody 😉



Wiem, że się podniecam ale jest to dla nas spore osiągnięcie i przełamanie aprzełamywalnej bariery bo pies nie dość, że przepływa rzekę na komendę -i wprawdzie traktuje to jako jedno z wielu zadań stawianych mu na spacerach i sowicie nagradzanych niż jako przyjemność i kieruje się jedynie na perspektywę potencjalnej nagrody niż na pływanie dla pływania, z którego czerpie nikłą przyjemność, to jeszcze oswoił się z tym miejscem do tego stopnia, że SAM z własnej i nieprzymuszonej woli rozkręcił się na aport badyla do tego stopnia, że był skłonny wypłynąć po niego na środek koryta-i to jest Fadzine COŚ a moje serce się raduje hihi 🤣
Blow, pies ma 9 lat i ma się dobrze, nie choruje, układ immunologiczny też sprawny, nie ma żadnych przeziębień itp. Był (i jest) to nasz pierwszy pies, poszliśmy do weta, kazał przez 2 tygodnie z psem nie wychodzić, pozwolił wypuszczać psa na ogrodzony teren na który nie mają dostępu inne psy. Wet powiedział, my uwierzyliśmy, a że na początku mieliśmy brać psa z innej hodowli ale cały miot padł na nosówkę to byliśmy z deczka przewrażliwieni 🙄
Misskiedis, skoro miał zamknięty ogródek tym bardziej nie widzę powodu załatwiania na gazety. Bez sensu. Utrudnianie sobie życia. Taki ogród to sprawa idealna. Spacerki mogą być nawet dłuższe niż siku i kupka w takim miejscu bo jest bezpieczne.
Podejrzewam, że w miocie który padł to matka zaraziła szczenięta lub inny pies z hodowli. A nie chodzenie na siku do ogrodu.

blow kwintesencja!
😜
k_cian, nie tyle ogród co ogródeczek a pies załatwiał się na gazety np. w nocy lub w dzień jak nikogo nie było. A co do nosówki to zapewne matka zaraziła.
My postępowaliśmy zgodnie z poleceniem weta, nie wiem, może kiedyś tak uczono, może trafiliśmy na niekompetentnego weta. Ja żadnych uszczerbków na zdrowiu czy w psychice psa z tego powodu nie zauważyłam 😉
Blow, pies ma 9 lat i ma się dobrze, nie choruje, układ immunologiczny też sprawny, nie ma żadnych przeziębień itp. Był (i jest) to nasz pierwszy pies, poszliśmy do weta, kazał przez 2 tygodnie z psem nie wychodzić, pozwolił wypuszczać psa na ogrodzony teren na który nie mają dostępu inne psy. Wet powiedział, my uwierzyliśmy, a że na początku mieliśmy brać psa z innej hodowli ale cały miot padł na nosówkę to byliśmy z deczka przewrażliwieni 🙄


Rozumiem, każdy z nas miał kiedyś pierwszego w życiu psa 🙂 Wiesz, mi chodziło bardziej o aspekty związane z kształtowaniem psychiki i usposobienia niż o zdrowotne.A że istnieją różne modele szczepień, nieraz ban na narażanie szczeniaka trwa dłużej niż dwa tygodnie, nie pamiętam jak to jest, nei znam się na tym w każdym razie dla mnie strata kilku tygodni w tym wieku psa jest dla mnie katastrofą w kształtowaniu szczeniaczka i sama zbieram tego żniwo, pomimo, że na siQ mój pies wychodził, dziś rozegrałabym to inaczej.Zapakowałabym go do plecaka kilka razy w tygodniu i zabrała do miasta, do znajomych, do różnorakich środków transportu.Szybciej i lepiej jakościowo pokazałabym mu ten świat 😀 I przede wszystkim staranniej bym go zapoznawała z mężczyznami.
Nosówka i inne wiry potrafią dotknąć nawet wyjątkowo sterylnie prowadzony miot czy szczenię niestety 🙁
Mam wrażenie że mój psiak był zaaferowany zabraniem od matki i zmianą otoczenia oraz długą podróżą (poznań- warszawa) i "zabranie go w plecak na miasto" byłoby zbytnim natłokiem atrakcji, przynajmniej w pierwszym tygodniu 😉
Dokładnie, każdy musi mieć w swoim życiu pierwszego psa.
Jednak dla psa nowe miejsca są ogromną atrakcją, a nie stresem. Może się ich bać, ale musi się z nimi oswoić.

Ja po psa pojechałam autem, wróciłam pociągiem (5h), a na drugi dzień rano trzeba było wyruszyć na podbój świata. Nie mogłam przegapić najlepszego i najważniejszego momentu w życiu psa.
JARA, akurat po 5h podróży maluchowi dałabym odpocząć psychicznie. 😉 Trzeba wyważyć ilość wrażeń zbieranych dziennie i po mega zdarzeniach jednego dnia dać psu  dzień odpocząć, dopiero dalej iść na podboje. No ale moje podejście nie musi być słuszne. 😉
Siłą psa do niczego  nie zmuszałam. Sama chciała włazić pod łóżko i zwiedzać podwórko. Gdyby wolała wylegiwać się w domu to proszę bardzo. Wtedy dla niej ważniejsza była zielona trawa i sikanie na zwinięty dywan.

😉
ale fajnie, że z moich pytań wywołała się taka rozmowa.
to będzie mój pierwszy w życiu pies. zastanawiam się czy odebrać go po 6, czy 7 tygodniach od dnia urodzenia? zaznaczam, że będę go musiała przetransportować w ten dzień około 250km. jak się przygotować do takiej podróży z małym?
a z tym siusianiem i zapoznawaniem ze światem, mam za blokiem podwórko, ogrodzone, jednak nie zawsze jest zamknięte i koty czy jakieś bezpańskie psy mogą się nim przewijać od czasu do czasu. psów nikt tam nie wyprowadza. czy szukać jakiegoś innego spota , czy może ono być? nie wiem czy popadam w paranoję, ale na prawde chciałabym zrobić z tym psiakiem wsyztsko jak należy, bo wiem, że ważne są te pierwsze tygodnie z nowym właścicielem.
jeszcze jedno pytanie, ponieważ aż tak w temacie nie jestem a chciałabym się odpowiednio wcześniej, odpowiednio przygotować. jakie w ogóle wykonuje się szczepienia takiemu psiakowi, ile? ogólnie zamierzam go zarejestrować u siebie w mieście do znanego mi już weta, natomiast przez pierwszy tydzień/dwa będzie ze mną w Krakowie (te 250 km od domu).
Po skończeniu 8 tygodni najlepiej.
Nie wiem czy dostaniesz wyprawkę od hodowcy, ale powinnaś mieć smycz, obrożę/szelki, kocyk, wodę. Większość hodowców daje karmę, kocyk pieska i zabawki którymi się bawił.
Psa nie powinno się karmić przed podróżą żeby ze stresu jak i bujania podczas podróży nie zwymiotował lub nie dostał biegunki.
Wody powinnaś mu dawać ile będzie chciał i robić postoje.

Co do szczepień to w wieku 2 miesięcy są szczepiania, a w wieku 3 wścieklizna. Tak u mnie przynajmniej było.
Szczeniaka odrobacza się do 6 miesiąca życia co miesiąc. Następnie co 3 miesiące.
JARA rzucając piłkę też psa teoretycznie nie zmuszasz. Praktycznie z popędem łowczym mają tak wielki instynkt że biegną za piłeczką czy zabawką ponad swoje siły. W końcu jak na prawdę się wyczerpią to padają zmęczone - jasne, nie umrą od tego. Ale dziecko też się zapomina i od tego my mamy rozumek by dozować wiele rzeczy. I dzieciom i zwierzakom. IMHO. 😉
Pies będzie się cieszył że nowe wrażenia - w ekscytacji nie zwraca uwagę na zmęczenie, na poziom stresu (taka radosna ekscytacja też dla organizmu jest stresogenna!), który ciągle wzrastając na pewno nie podnosi komfortu i zdrowia dla psa. Dlatego należy stopniować i rozważnie serwować mega doznania. A szczenię w nowym domu po 5h IMHO zaczęłoby  wojaże w świat po dniu odpoczynku przynajmniej( nie mówię o łażeniu po mieszkaniu, pod czy na łóżku czy zwiedzaniu własnego ogródka).  Ale to też IMHO.  😉

exploited Może być nawet i 9tydzień, na pewno nie wcześniej niż 8.
czyli poczekać 2 miesiące plus minus 2/3 dni, bo niestety mogę go odebrać tylko w weekend. aaa nie doczekam się na szkraba!  💘
To najwyraźniej pies psu nie równy. Albo mój wybrakowany, bo nic nigdy ponad swoje siły nie zrobi. Kiedy się zmęczy nie pobiegnie za piłką, przestanie się bawić albo stanie z miną "wracamy do domu" 😉 No chyba, że mowa o jedzeniu lub całowaniu 😉



Hodowcy z prawdziwego zdarzenia nie oddają szczeniaków przed skończeniem 2 miesięcy.
k_cian, święta racja, chciałabym umieć nie przegiąć w żadną stronę przy szczeniaku. Wydaje mi się, że taki wypad w świat co drugi dzień to maksymalna dawka, chociaż też zależy od psa...
W czasach, gdy Bach był szczeniakiem (jeju, kiedy to było...) grzecznie posłuchałam się weta i wychodziliśmy tylko na trawniczek przed domem  😉 pies żyje, ja żyję, wszystko naokoło żyje, ale wiem, że już nie będę się słuchać. Choć wtedy może okazać się, że inne metody będą popularniejsze.

wiecie jakie mamy fajne plenery foto koło domu? pole rzepaku... z makiem  😅 tylko niech jeszcze słonko wyjdzie


Exploited, szczeniak jest najbardziej gotow do obioru od 8 tygodnia życia, jeśli hodowca nalega na siódmy a już tym bardziej szósty(!!!!) tydzień....to coś jest nietak, chyba chce zaoszczędzić na odchowie szczeniąt i jak najszybciej wypchnąć z domu, niektórzy się tak zwalniają od kosztów szczepień bo przecież jak odbioerzesz wczesniej, on nie zdąży zaszczepić w optymalnym terminie, zrobisz to Ty.Tydzień w życiu tak młodego psiaka to przepaść.
Na podróż weź jeszcze oprócz tego co mówiły dziewczyny dużo ręczników papierowych, jakieś szmatki, nawilżane husteczki itp bo dziecko może sikać, kupkać i wymiotować 🙂 Fajnie mieć ręcznik do zawinięcia bejbika, o ile hodowca nie da pachnącego gniazdem a to zapewnia szczeniaczkowi spokój i poczucie bezpieczeństwa przez choć jeden znajomo pachnący element otoczenia 😉
hodowca- moja ciotka, bynajmniej nie nalega na wcześniejszy termin. mówiła pod koniec lipca i tak wypada właśnie małemu dwa miesiące. dziękuję za wszystkie rady. god bless re-voltę mam jeszcze kawał czasu, ale chce wszystko ogarnąć odpowiednio wcześniej, bo w końcu to TEN wymarzony pierwszy psiak 😁

a co do żywienia karmił jeszcze ktoś tą karmą royal canin junior jakie macie opinie?

a co do tych znanych elementów otoczenia. do małego mam dostęp praktycznie cały czas, hodowcą jest ciotka, więc maluch będzie mnie już znał i z tym problemu raczej nie będzie. już wczoraj miałam słodziaka na rękach, pierwszy raz usłyszał swoje imię  😁 😜
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się