Drodzy psiarze, mam pytanie: czy taka podejrzanie niedroga karma "klasy economic" jest coś warta?
http://animalia.pl/produkt,5204,58,Bosch_My_Friend.htmlJestem chyba targetem, bo złapałam okiem cenę oraz notkę że bez konserwantów. No ale brak konserwantów to jednak nie wszystko.. Chodzi o dużego owczarkowatego mieszańca.
I drugie pytanie też mam: Jak przekonać mamę, której 7letni retriver ma lekką ale wyraźną nadwagę, że trzeba zmniejszyć psu porcję żarcia ❓
Wg mojej mamy pies dostaje raz dziennie dwie filiżanki karmy (czasem jest to karma light) no i oczywiście "czasem coś mi skapnie ze stolu" 😵 Rzecz jasna retriever materializuje się metr od stołu gdy tylko mama siada do jakiegokolwiek posiłku... "Ona nie żebrze, tylko czeka, czasem coś spadnie a mi się nie chce schylać". No i standartowe: "A zupa gdzie - Ach, dałam psu - Mamo, nie możesz jej dokarmiać - A co ty się mnie czepiasz???!! Raz w życiu jej chyba zupę dałam."..
Gdy proszę, żeby dawała półtorej filiżanki, to słyszę jakieś mamrotanie o głodzeniu.
A pies w przekroju, widoku bocznym i górnym wygląda jak ogórek.
Nie chcę już robić wiecznie pretensji, bo to w końcu nie mój pies a mamę ciężko przekonać. Ale może ktos mi doradzi jakiś doskonały argument. Sama wymyślilam wizualizację jak to dwie filiżanki suchej karmy zamieniają się w pełen talerz ciężkiej masy, gdy nawilżą się w żołądku. I nic więcej już mi nie przychodzi do głowy..
edit: Aha, suczka jest wysterylizowana.